Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

 

Na tym wieszaku pachnącym penicyliną
wisi złowieszczo szeleszcząc plastikowa sukienka 
umajona wzorami zwiędłych mleczy dojrzałych ostów i soczystych pokrzyw
czasami przychodzi naga Choroba wkłada ją szybko 
i jeszcze szybciej wskakuje na me chrząstkie ciało
czuję zgniliznę skóry ukłucia w każdym mięśniu i pieczenie języka
kiedy podnosi sukienkę powyżej kolan dostaję gorączki
a kiedy powyżej pępka mdleję i tak mi blisko do Nieba

 

Na tej półce złożone w kostkę leżą spodnie pani Klęski
przychodzi zwykle wieczorem ubiera je lekkostrawnie omamiona
wódczanymi urojenieniami zakrapianymi smrodem kiełbasy 
wpełza  nieproszona do mego łóżka i chłoszcze mą twarz 
ogromnymi piersiami które nigdy nie napełnią się mlekiem
kiedy me policzki zdobywa purpura zdejmuje spodnie
chwyta mnie za gardło i sprawia że tak mi jest blisko do Nieba

 

Na tym haku na tej ścianie wisi karminowe serce
spowite chmurką o zapachu spermowo - małżowym
czasami raz na tysiąc lat cieknie z niego ciecz w kolorze miesiączki 
strużka cienka jak pajęczyna oplata mój mięsień mój nerw me jestestwo
wtedy przychodzi do mnie niepokalanie nieskalana Miłość 
nie czekając na pukanie otwieram szybko drzwi i wskakuję
w objęcia słodkiego Piekła

 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Witaj - dziękuję za miły komentarz -                                                                       Pzdr.uśmiechem.
    • Nie chcą cię widzieć pod osłoną nocy, o nie. Na srebrnym talerzu jeść złotych rozgwiazd. Ocean wyrzucił je na rozbitej klepsydry piasek. Mackami sięgają nieba, umierając na dnie odbitych pomruków fal. Płynie nurt niezatapialny, mąci światło latarni, podbija statkom kadłuby. Kołysze we mgle ze srebrnych nici hamaki, śpią w nich tajemnice. Zaklęte w gwiezdnym pyle, rozświetlą kompasu kierunki. W oku lunety nie widać kresu horyzontu. W marynarskim kole toczy się tęsknota za szyfrem. Zacumować już nie ma gdzie.   Słychać wrzask mew, ich białe skrzydła tną wstający świt. Wyrasta nadzieja z nagich koron drzew, drapią jego twarz. Milczy. Pogłębione bruzdy okrywa kobaltowej toni cierń. Zapada w bieli, głęboko się skryje, za puchem szarym, zaczeka. Zanim kurtyna uderzy w grunt, wypali w niej siatkę do połowu ryb. Skąpie w niej swoje czyste dłonie. Z bryzy wyrzeźbi bałwany. Opadnie z impetem naturalnej siły, odbije w tafli spojrzenie i rozproszy się w złudzeń mgnieniu. Widok rozciągnie się nie skończony, kulę ściśnie mocniej atmosfera.  
    • dziwność  nie zna granic    cóż za pogoda  upały  nic mi się nie chce  jak byłem młody ... niestety  dziś trzeba dźwigać  dwadzieścia jeden lat …   ojciec powiedział    już chciałem  cię synu skreślić    ale ...   DOPÓKI MARZYSZ  WSZYSTKO PRZED TOBĄ    i spojrzał na mamę    ONA  ONA CHYBA JUŻ... przestała    a przecież  taka śliczna i młodziutka    JA NIGDY  NIE PRZESTANĘ MARZYĆ    7.2026 andrew  Sobota, już weekend  dziś młodość często zmęczona życiem  a my …   nie przestawajmy MARZYĆ   
    • @karenka @Marek.zak1 dzięki serdeczne

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • nie wstydźmy się łez one są jak lek który pomaga zrozumieć trudne dni   one nie muszą boleć czasami pomagają zrozumieć to coś   nie ukrywajmy ich niech zdobią naszą zmęczoną twarz   Nie wstydźmy się łez to nie przegrana to prawda która pomaga żyć      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...