Johny Gmatrix Opublikowano 15 Kwietnia 2018 Zgłoś Opublikowano 15 Kwietnia 2018 ----Z pocztku taka nijaka proza z głowy mej wyleciała, więc ja szybciutko chwyciłem za piórko, i by nie zapomnieć to zapisałem. Proza jak proza. Według mnie nijaka, lecz kobieta obok w zachwyt przez nią wpada. A ja ? tak se myśleć z wolna zaczynałem, że może tej prozie zimno sie zrobiło i z litości prędko w wersy ją ubrałem. Coś tam z tego wyszło, ponoć jakiś wierszyk. Ja mu wtedy nazwę nadał, by nie był bezimienny. I pierwszą ją rzucam wam do poczytania, a pod nią ta sama, lecz już jest ubrana: ....... I wstaje dzień bez promieni, noc po nim i znowu dzień. A ja ze snu wybudzony szukam cienia w gęstwinie drzew, bo park był obok. W nim ławka stała, deski spróchniałe i ja siedziałem na niej. Alejką obok ludzi masa, a jakby nikogo nie było. Ja widzę ich, oni mnie nie, tak jakby życie ustało. I tak przemija miesiąc rok. Kalendarz wisi na ścianie, a ja myślałem że to lustro i siebie w nim szukałem. ------ 'odnaleźć siebie' i wstaje dzień bez promieni noc po nim i znowu dzień a ja ze snu wybudzony szukam cienia w gęstwinie drzew bo park był obok w nim ławka stała deski spróchniałe i ja siedziałem na niej alejką obok ludzi masa a jakby nikogo nie było ja widzę ich oni mnie nie tak jakby życie ustało i tak przemija miesiąc rok kalendarz wisi na ścianie a ja myślałem że to lustro i siebie w nim szukałem
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się