Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

(...)

co wypadło

to wypadło

prześcieradło

jeszcze raz to

 

Tekst utworu zapisany jest na bębnie starego magla. Uruchomienie magla uruchamia wiersz, który nigdy się nie kończy. Wiersz może jednak zostać przerwany w dowolnym momencie przej jakąkolwiek osobę.
(Katowice, 9.3.18)
Opublikowano

co wypadło

to wypadło

prześcieradło nowe

gdy wypadło

no to spadło

na poety głowę

Gdy tak spadło

prześcieradeł

gdzieś koło tysiąca

to poeta wersy cztery

płodził wciąż

bez końca...

 

 

Opublikowano

Tu pragmatycznie można uspokoić głowę, co w maglu myśli za bardzo się rozkręciła, i czytać bezrozumnie, byle czytać i nie myśleć. 

Tak się ogląda seriale albo zmawia zdrowaśki. 

Ja oczekuję refleksji, ew melodii, piękna. 

Nie będę rozbrajać psychologicznie, bo wtedy kastruję. A po co? Niech magiel zostanie.

Opublikowano

Trochę trudno mi było oddać "nieskończoność" tego maglowania. Na kartce, nawet na rolce, czy na ekranie wreszcie się skończy. Na wałku powielacza, czy bębnie tytułowego magla będzie cały czas, nie skończy się - może być jedynie przerwane. Rozwiązaniem byłoby również zapętlenie nagrania (poezja dźwiękowa). Stąd pisemna namiastka, liczba powtórzeń podstawowej frazy: 108. To coś jakby "liczba Kryszny", która może być synonimem nieskończoności. Lepsze to i bezpieczniejsze od jakiegoś wprost napisanego "ciebieprosimy-wysuchajnaspanie", które zresztą ma podobny sens, jak każda litania, wszystkie różańce, czy modlitewne młynki świata.

Opublikowano (edytowane)

Dla mnie przesuwanie tekstu na ekranie laptopa, sprawia wrażenie, jakby wersy rzeczywiście wysuwały się z magla jak prześcieradło.

Inne skojarzenie - np. z maglem towarzyskim jaki tu panuje

To to burzy rytm, magiel kręci się nierówno :)

Oczywiście to tylko mój odbiór.

Odnośnie mantr - to powinny jednak zawierać jakieś święte słowa, życzenia, cokolwiek. Tutaj tego nie ma. W końcu każde słowo to energia.

Pozdr :)

 

Edytowane przez Annie_M (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Codzienność jest takim rytuałem, który wielu ludzi uprawia nieświadomie. Nawet jeśli każdy nowy dzień jest unikalny czasem nie dostrzegamy tego. Albo przyjmujemy jako coś, co poprostu się wydarzyło. Ot, tak jakoś wypadło. Po czym w pielesze i następny dzień i następny i następny.

Ale jeśli dzięki temu wierszowi nie wszyscy będą na orgu wyprasowani do jednego poziomu, to też dobrze. ?

Opublikowano

no, namaglowałeś się-  uff, a mnie rzeczywiście przypomniał się magiel , który prowadziły takie dwie stare siostry , już go nie ma ,nie był elektryczny , drewniany na ulicy Browarnej w  Toruniu szło się do magla, a co do wiersza , pomysł jest ,a le i jak dla mnie kilka powtórzeń by wystarczyło

pozdrawiam Kredens

Opublikowano

Dla mnie ten magiel jest za długi i z tego powodu robi się nudny. I tak wszystkich na forum nie wyprasujesz do jednego kantu, No i dobrze. 

Nie doszukuję się w nim sensu psychologiczno- filozoficznego, bo nawet Ty sam go tam nie widzisz. Prawda? A że przypomina mi bezsensowne zdrowaśki, więc już mnie tu nie ma.

:)))))))

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Jest długi bo ma być nudny.

Ja nie prasuję, ja opisuję prasowanie.

Nie pisze wierszy bez sensu. Gdy piszę, to jest przekaz (nie licząc np. limeryków, które pisuje, żeby pokazać dziadkom, że nie są w stanie napisać, co będzie miało cechy limeryku ale nie mieści im się w głowie bo nie jest zapaplane, przegadane, jak ich dzieła). Rzadko jest to przekaz dosłowny, częściej aluzyjny. Czasem wręcz przesłanie zawarte jest w formie - równie ważnej, co treść. Ale tak jak z każdym dziełem... To, czy ktoś zrozumie, poczuje, znajdzie clou i sens  np. twórczości Chlebnikowa zależy właśnie od odbiorcy.  

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Wnuczku

twoje prasowanie jest  ubogie.

Magiel nie prasuje jedynie prześcieradeł.

Utwór bez większej wyobraźni - tak to odbieram - i nie zaprzeczaj ......:)))))))

Opublikowano

Tak to odbierasz - nie zaprzeczam.

Ja nie prasuje, ja opisuje prasowanie.

Magiel z wiersza też nie prasuje jedynie prześcieradeł. Zresztą, to metafora.

 

To nie utwory mają wyobraźnię, a odbiorcy. Tak z correspondance des arts - Wiktor Zin przykładał do kartki kredę i kto miał wyobraźnie wiedział, że w tym miejscu zaświeciła się lampa naftowa na oknie rysowanej przez niego chałupy, roztarł palcem sepię i wyobraźnia podpowiadała, że to kartoflisko. Im oszczędniejsze środki zastosowane przez twórcę, tym większe prawdopodobieństwo, że utwór trafi tylko do tych odbiorców, którzy maja wyobraźnię. Ci bez wyobraźni odbiorą tylko maglowanie rymowanek, dosłowność i paplaninę.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Czy utwór nie ma za zadanie pobudzić wyobraźni? Jeśli piszesz, że twój utwór jest nudny to jedyny przekaz ze chciałeś zanudzic odbiorcę na śmierć. @8fun napisał miniaturkę trzy stopnie krótka a pobudza wyobraźnię uważam że takie powinny być utwory. Byłem na tak ale twoje tłumaczenie powaliło mnie na kolana. 

Opublikowano

Jeden utwór ma za zadanie to, a inny śmo. Ten sam będzie działał na jednego tak, a na innego owak. Jeżeli podchwytujesz jakąś wyrwaną z kontekstu myśl, eskalujesz ją, dodajesz coś od siebie, i twierdzisz, że "chciałem zanudzić odbiorcę na śmierć", to masz rację - swoją rację, a nie rację absolutną. Możesz sobie być na tak albo na nie albo raz tak, a raz inaczej, na kolanach, na łokciach, na wznak... Wszystko mi jedno.

Sądzisz, że autor jest najwłaściwszą osobą do rozbioru własnego dzieła?

Cóż, przez takie zabiegi rozmywa się odbiór. "Magiel " ma formę bardzo otwartą. Stąd tyle osób komentuje, co w nim zobaczyło, a że dałem się sprowokować i coś chlapnąłem jakimś ignorantom, to przepraszam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Jest niedziela. Właśnie się skończyła msza święta. Jutro wychodzę na przepustkę. Teraz właśnie wyszłam z mojej celi na korytarz oddziału i słyszę, jak Agata rozmawia przez telefon:   - Tak, ciociu, straszne... - słyszę ironiczny głos Agaty. - Strasznie surowa ta moja kara. - A nawet jak za surowa, to co za problem? Mogę wtedy w modlitwie ofiarować ten nadmiar kary za różnorakich grzeszników. - No naprawdę straszne, że ja, młoda dziewucha, przez dziewięć miesięcy pożyję w nieco skromniejszych warunkach. A że mój tata, który mógłby być już dziadkiem, musi, jako oficer rezerwy, zapieprzać w każdą możliwą pogodę na poligonie, to jest w porządku??   Obok stał Marcin i się tej rozmowie przysłuchiwał. Kiedy Agata skończyła, pozwolił sobie na lekko uszczypliwy komentarz:   - Dla panny Agaty nie honor przyznać, że więzienie jest dla niej uciążliwością i że tęskni za wolnością...A ja pamiętam, że jeszcze na początku swojej kary to panna Agata tu płakała. - A ty co podsłuchujesz? Nie masz co robić? - fuknęła na niego Agata. - Nasze rozmowy i tak są kontrolowane. Więc twoja obecność nie jest tu wymagana... - Powiedzmy, że słucham, żeby zdać sprawę sądowi penitencjarnemu...-odparł Marcin z lekką nutą ironii. - Mi sąd penitencjarny nie jest potrzebny. - odparła Agata z nutą dumy. - Przedterminowego zwolnienia nie chcę, więc po co mi sąd penitencjarny? - Panna Agata honorowa jak szlachcianka... - odparł z udawaną nieśmiałością Marcin. - A idź ty... - odpowiedziała z rezygnacją Agata.   Marcin oddalił się. Ja się uśmiechnęłam porozumiewawczo do Agaty i zagadałam ją:   - Oj, podobasz się Marcinowi, podobasz... - Ja go też lubię. Ale trzeba mu jednak przypominać, że jako funkcjonariusz nie powinien mnie tak wyróżniać. - odparła Agata z lekkim zakłopotaniem. - Daj sobie spokój Agata, chodźmy lepiej do biblioteki poczytać.   I tak poszłyśmy oboje do naszej więziennej biblioteki. Agata wzięła sobie do czytania podręcznik „Prawo naturalne. Wprowadzenie”1 autorstwa profesora Javiera Hervady. Ja, chociaż jestem z wykształcenia socjolożką, a w bibliotece było dosyć literatury socjologicznej, to wzięłam „Historię prawa naturalnego”2tego samego autora. Życie więzienne ze wszystkimi jego szczegółami tak mnie wciągało, że czułam potrzebę zgłębienia tych tematów, szczególnie od strony naturalnoprawnej. Obie książki profesora Hervady ukazały się już za czasów III Rzeczypospolitej, natomiast wydania, które ja i Agata czytałyśmy wtedy ukazały się już w obecnej, wolnej i demokratycznej, Polsce. Wiele się nie naczytałyśmy, bo po mniej niż godzinie już wychodziłyśmy do ogrodu. Jakkolwiek niedziela to dzień święty, to jednak mogłyśmy w ogrodzie robić różne rzeczy i wszyscy nam mówili, że to nic złego. W końcu niedzielny odpoczynek nie powinien oznaczać nudy, czy też braku kontaktu z przyrodą. I tak w tę letnią, słoneczną i ciepłą, ale nie gorącą niedzielę pieliłyśmy, grabiłyśmy, potem także podlewałyśmy, no i odpoczywałyśmy.   Ja lubiłam popatrzyć sobie z perspektywy ogrodu na nasz przeuroczy zakład karny. Został on wzniesiony całkiem niedawno, a mimo to jest on w stylu...gotyckim. A właściwie w stylu neogotyckim, no bo styl gotycki to był w średniowieczu. A ponieważ styl neogotycki to był w XIX i na początku XX wieku, a wiek XIX i początek XX wieku też już dawno minęły, to właściwie chyba powinniśmy mówić o stylu neoneogotyckim, czy jakoś tak... W każdym razie jest on zbudowany z najnormalniejszej, tradycyjnej cegły, jak na gotyk przystało. Te wszystkie ostre łuki symbolizują niejako wznoszenie się człowieka do Boga i to tutaj bardzo pasuje: w końcu więzienie ma być jak klasztor. Zresztą podobną wymowę mają strzeliste wieżyczki, które ponadto powodują, że nasz zakład karny wygląda, jak twierdza. Twierdza, która z jednej strony uniemożliwia więźniarkom ucieczkę z niej, ale także chroni więźniarki przed złymi wpływami tego świata. Tak mniej więcej tłumaczył nam to zastępca naszej pani naczelnik.   Po pobycie w ogrodzie obiad, no a potem jesteśmy zamykane w celach. W celi każda z nas może mieć na raz co najwyżej trzy książki jednotomowe oraz trzy egzemplarze czasopism, a o telewizorach, czy komputerach to tam w ogóle nie ma mowy. Pani naczelnik tłumaczy, że to po to, żebyśmy się uczyły koncentrować na danych treściach i nie przeskakiwały ciągle od jednych treści do innych. Wiadomo, że dziewczyny raczej nie uwielbiają siedzenia w zamknięciu. Kiedyś, kiedy już się zbliżał czas zamknięcia cel, to jedna z osadzonych w wieku gdzieś tak dwudziestu paru lat zaczęła niezbyt głośno narzekać, że znowu te nudy... Pani naczelnik to przypadkowo usłyszała i zrobiła dziewczynie cały wykład o zaletach ascetycznej izolacji od świata i że tak w ogóle to by się przydało, żeby więźniarki godzinami siedziały w celach w milczeniu i skupieniu z zamkniętymi oczami. Wiadomo, że młode laski ciągnie do luzu i do zabawy i dlatego naczelniczka naszego więzienia nie ma łatwego zadania, kiedy próbuje je przekonać do życia na miarę zakonu kontemplacyjnego, ale jest bardzo ambitna i mimo wszystko nie ustaje w tych swoich dążeniach wychowawczych. Potem jeszcze kolacja i tak dobiegła końca niedziela.   Jest poniedziałek rano. Ponieważ już w południe wychodzę na przepustkę, to po apelu nie wychodzę z innymi dziewczynami do pracy, tylko jestem zamykana w celi. Na apelu wszystkie musimy stanąć w jednym szeregu tak, żeby czubki stóp były na narysowanej na podłodze linii. Jeżeli któraś z więźniarek przekroczy tę linię albo stanie zbyt daleko za tą linią, to za karę...musi przebiec korytarz oddziału tam i z powrotem. W drewniakach to nie takie proste...Tym razem padło na mnie i na Kasię z mojej celi. I tak się ścigałyśmy, a na końcu Marcin, który prowadził apel powiedział nam, że poszło nam całkiem nieźle. Marcin chyba lubuje się w wykonywaniu takich kar na więźniarkach. Lubi nam dać wycisk, żeby nam w ten sposób udowodnić, że jesteśmy bardzo dzielne. Coś czuję, że przyszła żona Marcina jest wśród więźniarek... Potem jeszcze śniadanie, po którym muszę spędzić jeszcze kilka godzin w mojej celi. Kwadrans po jedenastej zostaję zaprowadzona do przebieralni i dostaję moje własne ciuchy i buty, w które się przebieram. Zakładam spódnicę w kwiatki, w której się zgłosiłam do odbywania kary, oraz sandały, które mi Marek w sobotę dostarczył tutaj. W końcu wychowawczyni daje mi przepustkę i z tym papierem zmierzam do bramy więziennej.   ***   Jest poniedziałek. Jestem razem z moimi teściami przed zakładem karnym i czekam, aż Agnieszka wyjdzie na zewnątrz. W trakcie czekania podziwiam gotycką, a właściwie neogotycką architekturę więzienia. Na murze jest herb państwowy, a pod nim urzędowa, wypukła, czerwona tablica, na której jest napisana białymi literami nazwa instytucji, która się tu znajduje. I tu zauważam coś ciekawego, czego dotychczas jeszcze nie zauważyłem. Otóż tablica mówi, że jest tutaj „ZAKŁAD KARNY DUCHA ŚWIĘTEGO dla kobiet”. No też coś! A więc ta cała retoryka, że więzienie ma być jak klasztor ma aż tak daleko idące skutki, że więzienia dostają świętych patronów. Patrzę na zegarek, jest dwunasta i przez drzwi, które są obok więziennej bramy, wychodzi Agnieszka, a towarzyszy jej znana mi funkcjonariuszka Marzena, która już raz nadzorowała nasze widzenie i o której Agnieszka mi już raz pisała w liście. Wymieniam parę szybkich całusów z moją żoną.   - Część Marek, przyprowadzam Ci twoją żonę. - odzywa się do mnie radośnie Marzena.   - Cześć Marzena.- odpowiadam. - Widzę, że już nawet więzienia mają świętych patronów.   - No, dobrze to zauważyłeś. - odpowiada mi Marzena z namysłem. - Wiele więzień kobiecych w Polsce ma obecnie jako patronki święte kobiety. Ale ze świętymi obojga płci jest taki problem, że jako ludzie miewali także wady i to może rodzić kontrowersje. W wypadku Ducha Świętego ten problem oczywiście odpada, bo jako duch i osoba boska nie może mieć słabych stron. Z drugiej strony święte kobiety, dzięki swoim pozytywnym cechom charakteru mogą być wzorcami osobowymi także dla osób niewierzących w Boga i to jest zaleta, której nie ma Duch Święty jako patron. No jest to jakiś problem...   -Oczywiście można by sobie dać spokój z dawaniem zakładom karnym świętych patronów. - kontynuuje Marzena po chwili. - Tyle, że ja, ale chyba nie tylko ja, bym się obawiała takiej sytuacji, że więziennictwo jest pozbawione tego głębszego wymiaru duchowego, bo wtedy mogłoby stać się ono czystą przemocą...Tak, to trudne problemy. W każdym razie musimy działać zgodnie z prawem naturalnym i pozytywnym.   - Oj, ale was chyba tu za długo zagadałam.- powiedziała w końcu Marzena z rozmachem i się uśmiechnęła. - No, pewno chcecie się teraz sobą nacieszyć, a mnie też czeka robota...Pa, Agnieszka, do zobaczenia za tydzień...   -Pa, Marzena, całuski i do zobaczenia...-odpowiedziała moja żona.   Funkcjonariuszka odwróciła się na pięcie i zniknęła w głębi więziennego terenu. Teraz odezwała się moja teściowa:   - Moja córka wychodzi po trzech miesiącach z więzienia, a co robi jej mąż? Uskutecznia sobie pogaduszki ze strażniczką więzienną!   Odpowiedź mojej żony nie kazała długo na siebie czekać:   - Mamo! - fuknęłą Agnieszka. - To są bardzo ważne sprawy: relacja między sferą religijną i sferą państwową. To są sprawy, które mogą budzić kontrowersje i właśnie dlatego trzeba o tym rozmawiać. I mam nadzieję, że wszyscy słuchaliście, co mówiła Marzena.   -Ależ dziecko. -odezwał się stanowczym głosem ojciec Agnieszki.- Doskonale rozumiem wagę tych spraw i dlatego z uwagą tego słuchałem.   - Nie zapominaj mamo – kontynuowała Agnieszka – że jestem dziennikarką i właściwie powinnam takie dyskusje animować. A jeżeli chodzi o Marka, to co dziennie dziękuję Bogu w modlitwie, że mam takiego ciekawego świata męża.   Po zakończeniu tej krótkiej scysji moja żona westchnęła radośnie:   - Och, jak pięknie! Znowu na wolności! We własnych ciuchach i we własnych butach. Stopy mam takie lekkie... Trzeba się będzie wyszaleć!   Po tych słowach poczułem nagłą ochotę, żeby tę głupią kozę, która jest moją żoną, nieco zdyscyplinować. I dlatego ułożyłem sobie szybko małe przemówienie i odezwałem się do niej w ten sposób:   - Tylko sobie za dużo nie wyobrażaj z tym szaleństwem. Pamiętaj, że jesteś na przepustce z więzienia, a ja, jako twój mąż, w pewnym sensie za ciebie odpowiadam. I już ja dopilnuje, żeby ten twój pobyt poza murami zakładu karnego był nacechowany skromnością i cnotliwością.     - Oj, Marek! Zaczynasz jak nasza pani naczelnik. Ona by też chciała, żebyśmy żyły skromnie i cnotliwie, jak zakonnice i ciągle robiły coś pożytecznego i ciągle siedziały z nosami w książkach...   - No to chyba dobrze... - odparłem z udawaną naiwnością.   - No to wyobraź sobie, że młoda dziewucha, jak ja, musi się także zabawić, wyszumieć...   - Jeszcze się wyszumisz, Aga. Ale pamiętaj: odwleczona przyjemność staje się czasem...jeszcze większą przyjemnością. No i znowu mój jakże mądry mąż ma rację...- odpowiedziała Agnieszka z łagodnym uśmiechem.   Tak rozmawialiśmy idąc na autobus, potem podróż do naszego miasta, a tam na dworcu autobusowym rozstaliśmy się z moimi teściami i poszliśmy pieszo do siebie do domu. Kiedy już byliśmy w naszym mieszkaniu Agnieszka poszła do naszej sypialni, chyba po to, żeby przebrać się w jakieś domowe ciuchy, a ja sobie przypomniałem, że rano zapomniałem umyć zęby i dlatego poszedłem do łazienki, żeby to nadrobić. W trakcie szorowania zębów usłyszałem, że Aga otwiera drzwi od łazienki, wyjmuje klucz z dziurki, wkłada go po drugiej stronie, a potem...zamyka drzwi i klucz przekręca. Szybko podbiegłem do drzwi i zacząłem w nie walić:   - Zgłupiałaś?! Co ty robisz?! Otwieraj!   Zza drzwi dobiegł spokojny głos Agnieszki:   - A może by tak grzeczniej? Ja się tak nie wyrażam, kiedy mnie zamykają w celi. A tobie się należy kara za twoje zachowanie wobec pani Krysi. Posiedzisz tam godzinę, a ja w tym czasie przygotuję obiad.   Zrezygnowany usiadłem na zamkniętej muszli klozetowej. Trochę się pomodliłem w ciszy za Agnieszkę i za wiele innych spraw. Potem wziąłem szczotkę klozetową oraz ocet i szorowałem kibel. Po jakimś czasie drzwi się otworzyły, a w nich stała Agnieszka.   - To co? Zapraszam na obiad. - usłyszałem uśmiechnięty głos mojej żony.   Obiad zjedliśmy w miłej atmosferze bez większych rozmów, potem ja zmyłem i wytarłem naczynia i usiadłem przy kuchennym stole. Wtedy do kuchni weszła Agnieszka i z zalotnym uśmiechem na twarzy chwyciła mnie za rękę i zaczęła ciągnąć. Tak mnie zaciągnęła do naszej sypialni, gdzie żaluzje były spuszczone. Z tym zalotnym uśmiechem zaczęła mnie obmacywać w najróżniejszych miejscach...   - No co ? Nie miałbyś ochoty zrobić teraz TEGO?   Uśmiechając się delikatnie zacząłem ją także obmacywać w różnych miejscach, także poniżej pasa.   - Ależ oczywiście, że miałbym ochotę...- powiedziałem starając się przeciągać każde słowo.   Czułem jak żona zbliżała swoje ciało coraz bliżej do mojego.Kiedy już nasze krocza prawie się dotykały, chwyciłem ją mocno za biodra.   - I właśnie dlatego, że oboje tego chcemy, teraz tego nie zrobimy. - oznajmiłem krótko stanowczym głosem. Na twarzy Agnieszki rysowało się zdziwienie. Zrobimy to kiedy indziej, kiedy już będziesz znowu za kratami.- kontynuowałem z nutą zalotności. Jestem pewien, że dostaniesz intymne widzenie. To będzie taki seks penitencjarny, rozumiesz? Dobiorę się do ciebie, kiedy będziesz znowu w więziennej spódnicy, chustce na głowie i w drewniakach. A bieliznę to tam chyba nosisz szarą, prawda? Seks w więzieniu będzie miał za zadanie polepszyć twój stosunek do odbywanej kary...   Mówiąc to wszystko mój ton stawał się coraz bardziej namiętny. Na twarzy mojej małżonki widać było zdziwienie przechodzące w irytację.   - Ty chyba kompletnie zwariowałeś! Kompletnie ci się role pomyliły...   Agnieszka przerwała tak, jakby zaniemówiła ze zdziwienia.   - Każdy normalny facet, którego żona wyszłaby z pierdla, chciałby sobie porządnie z nią poużywać, a ty... Bawisz się w wychowawcę więziennego. - mówiła zdenerwowanym głosem.   Patrzyłem na nią niewzruszony.   - Widzisz, już od dłuższego czasu uważam, że powinni dla mnie stworzyć funkcję o nazwie „społeczny pomocnik Służby Więziennej”. - rzekłem lekko ironicznie.   Agnieszka popukała się w czoło.   - I wiesz co... Właśnie dlatego, że jesteś taki pierdolnięty, jeszcze bardziej cię kocham! - powiedziała zdenerwowanym głosem i zaczęła mnie namiętnie całować.   Dogadaliśmy się, że wieczorem pójdziemy potańczyć. Udało mi się ją namówić, żeby założyła buty na prawie płaskim obcasie, niezbyt krótką sukienkę i żeby zrezygnowała z wszelkiego makijażu i wszelkiej biżuterii. No i żeby włosy związała w kok. Jakkolwiek nie mieliśmy tego wieczoru nieskończonej ilości czasu, to z drugiej strony nie musieliśmy się za bardzo spieszyć, ponieważ mój dyżur bibliotekarski zaczynał się następnego dnia dopiero o godzinie 11.00. Kiedy z tej wieczornej eskapady wróciliśmy do domu około 23.00, ja wydałem zdecydowanym tonem zarządzenie:   - Ty do łóżka, ja śpię na materacu w śpiworze. Czeka mnie jeszcze nie jeden pobyt na poligonie, więc muszę się przyzwyczajać.   Daliśmy sobie całusy i poszliśmy spać.                   1Javier Hervada, Prawo naturalne: Wprowadzenie, Wydawnictwo Petrus, Kraków cop. 2011 2Javier Hervada, Historia prawa naturalnego, Wydawnictwo Petrus, Kraków cop. 2013                         1Javier Hervada, Prawo naturalne: Wprowadzenie, Wydawnictwo Petrus, Kraków cop. 2011 2Javier Hervada, Historia prawa naturalnego, Wydawnictwo Petrus, Kraków cop. 2013
    • @Ernest Guzik Beskid Wyspowy to piękna kraina - rodzinna Mojej Mamy.
    • @LessLove nie tworzę żadnej religii:) ja słucham od dziesięciu lat tajemnego planu:) wiedza z tamtąd:)
    • Tama bobra: bar Boba - mat.  
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        wierzyłem morzu na jego dnie zwątpiłem nie widząc lśnienia   Śpiewaj Orfeuszu. Jest tylko morze. Przypomniała mi się planeta Solaris i jej myślący ocean. Ludzie nie potrafili go zrozumieć, dlatego zwątpili w niego i siebie. Jedno z nich musiało zginąć - oni lub myślące morze/ocean.  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...