Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Patrzę przez okno,
Na jesienny deszcz.
Podglądam wariacje,
Karnawał, Bal.

 

Tańczące krople spadają,
Raz tu, raz tam....
Wyciągam rękę,
Spływają po palach.

 

Uderzają mnie w głowę, 
Spadają na ramiona,
Tak wariuje jesienny deszcz,
Tak wygląda karnawał!

 

Spoglądam przez okno,
Na jesienny deszcz. 
Wysłuchuję muzyki,
To koncert Kropel...

 

Muzyka klasyczna?, Jazz?
Muzyka dla moich uszu.
Zamykam oczy, obliczam rytm,
Komponują do skrzypiec dziś...

 

Muzyka jesieni, Karnawał jesieni!
Tańczące krople do swojej muzyki.
Ja tylko patrzę na te obrazy...
I marzę jakbym był jedną z nich... 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Od cholery powtórzeń. Trzeba by miejscami poszukać synonimów,

bo wygląda to naprawdę nieładnie, możliwe, że część z nich jest celowa,

ale cały tekst jest nimi przesycony.

Nie chcę być złośliwa,

ale rytmu to w tym tekście jednak czasem brakuje.

Jaką rolę pełni tu przecinek?

 

Na muzyce się nie znam,

ale, o ile mi wiadomo, to komponuje się na jakiś instrument,

a nie do niego, czyli w tym przypadku na skrzypce :)

 

Na razie tyle mogę wskazać pazurem.

Poza tym tekst wydaje mi się miejscami przeinwertowany

i bardzo chaotycznie zrymowany.

 

Pozdrawiam niezłośliwie :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @A.Between   Dotknąłeś tej ciszy, która zapada, gdy nagle przestajemy wierzyć w nieskończoność własnego życia. Metafora szpitala jako zimowego pociągu jest niezwykle trafna- ludzie rzuceni przypadkiem w jedno miejsce, zjednoczeni przez wspólny los, chwilowo bliscy, bo wiedzą, że nie ma czasu na udawanie. I ta "mała stacja bez nazwy" - jakże to delikatne i okrutne zarazem. Śmierć nie jako wielkie wydarzenie, ale jako ciche zniknięcie, niemal dyskretne, gdy wreszcie widzimy życie takim, jakie jest - kruchym, ulotnym, ciepłym. I to ostatnie zdanie - "chwila ciepła w dłoniach" - brzmi jak coś, co można jednocześnie stracić i zachować na zawsze. Piękny wiersz!  
    • @andrew   Kontrast jest wymowny - wirtualny świat obiecuje wszystko - Mont Everest, miłość, odwagę - "na wyciągnięcie ręki". Ale to "wszystko" okazuje się niczym. Albo prawie niczym. Struktura wiersza jest przemyślana - pierwsza część to lista możliwości, druga to lista niemożliwości, trzecia - lista tego, co zostaje. To wiersz, który stawia na to, co namacalne. Ale chyba nie umawialiśmy się co do dzisiejszego tematu? :) Pozdrawiam. 
    • zadałam niewinne pytanie AI    odpowiedział(a)! (zawsze coś tam odpowiada ;))   lecz gdy przyjdzie mi zadać  pytanie ostateczne    sieć będzie już zatkana :( czczą mą ciekawością...    
    • @Poet Ka   Twój wiersz buduje niezwykle silny ładunek emocjonalny. Jego siła tkwi w potężnym kontraście między sielankowym, zatrzymanym w czasie obrazem a brutalną świadomością historyczną. Wiersz ma charakter ekfrazy - w tym przypadku starej fotografii z 1897 roku. Malujesz idylliczny obraz uśmiechniętych, beztroskich ludzi odpoczywających w warszawskim Ogrodzie Saskim. Ożywiasz ludzi na fotografii, barwy są zgadywane, jest dźwięk. Powtarzanie frazy „Na starej fotografii” nadają wierszowi spokojny, miarowy rytm ale też przypominają o granicach tego świata, że to tylko iluzja, kawałek papieru utrwalający ułamek sekundy z przeszłości, która już nie istnieje. Ostatni wers - „Do czasu najbliższej pożogi” - to trzęsienie ziemi dla całego utworu. Wiersz staje się nagle współczesnym memento mori - przypomnieniem, że pokój, radość i piękno są bardzo kruche i mogą zostać w każdej chwili zniszczone przez tryby historii. Czy nasza "Belle Époque" też tak się skończy? Piękny wiersz.
    • gdy dochodzi pierwsza podsłuchuje świerszcza gdy zbliża się druga podziwiam jak w trawie świetlik mruga gdy wybija trzecia podziwiam jak słodko śpią małe łabędzia o czwartej ktoś mówi że noc go bardzo nudzi więc mówię do niego spójrz na horyzont widzisz - hen daleko nowy dzień się budzi
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...