Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

W marcu 1999 roku młody oraz bardzo ambitny Krakowski Zespół Kameralny [pod kierunkiem Łukasza Mikołaja Mateji] m. in. nagrał na kasecie Koncert d-moll na obój i orkiestrę barokowego kompozytora weneckiego Benedetta [w rzeczywistości Alessandra] Marcellego. Słuchając tego, skądinąd mistrzowskiego wykonania, opisałam je jako „Horae  [godziny], czyli Spektakl światła” opublikowane następnie w poetyckim zbiorku „Rodzima Wieliczka” (Kraków 2005):

 

Andante (Impresje)

 

Mieczyków szereg barwny na baczność stoi jak wojsko

cierpkością wieje nasturcji w róż herbacianych krzakach.

Spóźniony zakwitł wiciokrzew leżak rozkłada słonecznik

w hamaku świetlistym i modrym śliwkowe opala się lato.

*

Upalny sierpnia finał miodnym oddycha skwarem

trzmieli brzęk i granie pszczół wiechliny płowe kołyszą.

Łąka kadzidłem faluje - nad nią nachyla się z ciszą

smagły wiatr balsamiczny pod słońca palącym ciężarem...

**

Jesienne lato słomą pachnie - blask południa ostrzem diamentowym kreśli

znieruchomiało ciepło - i jak rtęć z wolna - srebrzyste opada powietrze.

Bursztynem iglaki płaczą jantaru skroplonym ulepkiem

kwitnie wrzos - żółtą bryczką jedzie uśmiechnięty wrzesień.

 

Adagio (Kołysanka)

 

Ziół spłowiałe pejzaże

w kwiatach wirydarze

pogłosem rosy odbija się śpiew -

 

W wydmuszce makówki zeschłej

w izdebce wieczoru niebieskiej

pod lampą miesiąca jasną

kometą srebrną choć straszną

zachodu czerwoną latarnią

zmierzchu ogarkiem

szara dogasa godzina

 

Wieczór przechodzi w noc

płoną planet lichtarze

kryształowe kandelabry gwiazd

 

Presto (Pobudka)

 

To ja

promyk szyldkretowy

najpierwszy brzask

pukam nieśmiało

do ufortyfikowanych bram

nocy przepastnej

 

Zaraz jutrzenka rozczesze

światło jak sploty miękkie

Niebo zalśni

szafiru białego przestworzem

Zapachnie mokro

artezyjskim zdrojem –

*

W porze hejnałów złotych

zegarów leniwych tętnach

szelestów klepsydr liściastych

przeciągów zielonych jak cisza

okrągłych kwadransów pospiesznych

 

Gnomon

wskazówką furtki trzasnąwszy

cieniem nagłym odsłonił

tarczę spaloną słońcem!

 

Co się od tego czasu zmieniło? Z wyjątkiem samej, złotej oraz modrej pogody, to bardzo wiele. Przede wszystkim został rozebrany baśniowy domeczek usytuowany na południowo-zachodnim stoku przy ulicy Słowackiego w solnym, powiatowym mieście Wieliczce: drewniany, pomalowany na ciemnozielono, z trzema oknami do frontu i śmiesznie sterczącą staroświecką radiową anteną na dachu. Znikły oraz zanikły tak szaleńczo niegdyś kwitnące nasturcje; wiciokrzew przechował się w rachitycznych resztkach i gdzieś pochowały słoneczniki. Także mieczyki, przekarmiane sztucznymi nawozami szybko umierają w szklanych wazonach. Umierają również łąki wypierane przez quasi włoskie ogrody, jedynie ów gnomon, czyli solarny zegar, stojący przed wielickim Urzędem Skarbowym [zresztą od niedawna] pokazuje wyłącznie słoneczne godziny. Nawet wtedy, kiedy pada delikatny deszcz.

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Edytowane przez befana_di_campi (wyświetl historię edycji)
  • 1 miesiąc temu...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Berenika97 @Wiechu J. K. Dziękuję Wam. Berenika to jest tak jak piszesz, choć ja Ci powiem, że ja nie odczuwam tak tej melancholii, i muszę nieraz przeczytać swój wiersz, by to poczuć. Dla mnie to Twoje spojrzenie, wiele mówi. Bo odsłania to, czego ja nie widzę.  Wiechu J. K. To prawda. Noc też stawia na swoim. Podobnie jak dzień, chyba o to Ci chodziło? 
    • @Trollformel fajnie, że zajrzałaś, fandom "Enigma" pozdrawiam ;)
    • Notujemy wspomnienia    I szukamy ucieczki  Ukojenia    Od tego całego znoju   Bo tak bardzo  Pragniemy spokoju    W tym świecie  Z miliona obrazków    Ale te obrazki  Nie były nigdy prawdziwe     
    • Każdy się o moje nogi podtyka, w proch się zamienia i nagle gdzieś znika I nie wiadomo czy Diabła za rogi, Boga za nogi, czy też brzytwy się chwyta Zapewne nie będe znał odpowiedzi, ale szanuję, że akurat mnie o to pytasz W świecie, w którym jedni są spragnieni, a drudzy się topią warto umieć pływać.   Jeśli nie zaśmiałeś się ze swojego żartu to znaczy, że był on słaby Wiem, że chciałbyś być synem koleżanki twojej mamy, bo to pies na baby Obserwuje ludzi w moim wieku, w ciągłym biegu, ciągle na mieście kebaby  Na sali zajęte kanapy, dobierając się w pary, organizują do kina wypady   Nie mam odwagi ani siły by cokolwiek tu zmieniać Mogę w spokoju czekać lub jedynie w kółko narzekać Nie poszedłem do Mam talent, bo go nie mam a gdybym kiedyś zmienił zdanie to najpewniej bym przegrał.
    • W swojej ciemności mam wtórną twarz I każdy niepewny krok pozbawia mnie tchu  Tak chciałabym móc wychylić się  Poza krawędź luster poza krawędź drzwi  Lecz między nami powiem nic nie jest po staremu  Mam w sobie okruchy otuchy  A mową odsłaniam się niby lilie tulipany  A mową podlewam swój cień w upale Dopiero kiedy mrużę powieki   Wszystko wydaje się podobne  Pozbawione prawdy  Najchętniej więc otwieram oczy  Niechaj ciemność mnie tak nie tuli   Nie chcę umrzeć w objęciach życia  Splamionego czarnym tuszem omotania   Owijam się w kokon modlitwy łez  Udając liść, suchy jak zwój  Bez podsłuchiwań pająka       
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...