Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Jesli chcemy by utwór był czytany pod dyktando, wtedy moim skromnym zdaniem musimy używać interpunkcji. Kazda kropka przecinek musi być w tym miejscu gdzie trzeba. W ten sposób prowadzimy czytelnika za rękę. Jesli zrezygnujemy z interpunkcji musimy sie liczyc tym ze wiersz nie zostanie zrozumiany lub może byc interpretowany na rozne sposoby. można szatkowac wiersz wersami i wtedy podobnie uzyskamy przerwy w miejscach oddechu lecz czasem zapis wygląda śmiesznie. Chyba szarobury pisal o autorce ktora zostawiala w wersie samo "i". Tak ja to rozume czasem staram się cxytac po kilka razy jeden wiersz z roznymi przystankami i czasem odkrywam calkowicie inne znaczenie. 

hawk

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

OK, oczywiście - jeśli sobie nie życzysz, to więcej nie będziemy o tym rozmawiać. Nie mniej wiersz wolny to nie znaczy nierytmiczny, a rytmiczny z kolei nie znaczy klasyczny. :)

To Ty, Leszku, rytmizujesz swoje wiersze klasycznie, a tylko niektóre wersy nagle odskakują od Twojego klasycznego rytmu. I właśnie dlatego kłują.

Natomiast wiersz wolny ma rytm - ma, ale nieregularny właśnie, jakiego Ty wcale nie stosujesz. Nie stosujesz nieregularnych rytmów, ani trochę.

Tylko tyle na koniec.

Pozdrawiam Cię serdecznie i z prawdziwą przyjaźnią, nie złość się. :)

 

PS. Nie słyszałeś o Ildefonsie??? Jak mam to rozumieć? :O

Edytowane przez Oxyvia (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Joasiu tak ja słyszałem i znam Ildefonsa, i jego nieregularne strofy, jak i Ty z całą pewnością znasz słowo sarkazm. Zastanowiło mnie po czym rozpoznajesz rytm w wierszach wolnych, a moim strofom kategorycznie odbierasz występowania rytmu, oczekując rytmizacji klasycznej, a nie rytmizacji jaką widzisz w wierszach wolnych. Nawet w wierszach klasycznych odbiega się od klasycznego, średniówkowego rytmu, chcąc coś podkreślić. Ponieważ Cię lubię, to powiem, że nie lubię w Tobie kategoryzacji wypowiedzi. Jeśli Ty czegoś nie dostrzegasz, to wybacz, ale nie jesteś wyrocznią w opisanych zjawiskach i tak samo, jeśli Ty nie podążasz ścieżką interpretacyjną, to nie znaczy, że autor ma cytowane wersy zmieniać, o czym niegdyś dyskutowaliśmy. Myślę, że wyczerpaliśmy temat, a pozostałym użytkownikom portalu pozostawimy naszą argumentację do własnej oceny. :)

Edytowane przez Leszek (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Otóż to, dlatego właśnie w niektórych tekstach niezbędna jest interpunkcja. :)

A w innych - nie. Ale to jest najwyższa szkoła jazdy - żeby napisać wiersz bez interpunkcji tak, iżby każdy mógł go zrozumieć zgodnie z zamierzeniem autora.

Mnie też się to często nie udaje. Dlatego przeważnie stosuję jednak interpunkcję. Zależy mi na tym, żeby być dobrze rozumianą - po to mówię i piszę do ludzi.

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Joasiu nie, nie i jeszcze raz nie. Marcin napisał: czasem staram się czytać po kilka razy jeden wiersz z rożnymi przystankami i czasem odkrywam całkowicie inne znaczenie, wg. mnie o to chodzi w poezji, aby chadzała czytelniczymi interpretacjami. Minęły czasy (a może w szkołach nie?), że uczniowie byli katowani i dostawali dwóję, gdy nie trafili do odautorskiej interpretacji. Zadrwił sobie z tego Julian Tuwim w wierszu: Do krytyków, który opisał banalne wydarzenie, a interpretatorzy starali się temu dorobić uszy. 

Ja w przeciwieństwie do Ciebie nie oczekuję, aby czytelnik rozwiązał rebus i tym bardziej nie oczekuję, aby czytelnik trafił, bo tylko wtedy będę usatysfakcjonowany, że jak piszesz zrozumiał wiersz zgodnie z zamierzeniem autora. Oczekuję, aby czytelnik został pobudzony moimi strofami do interpretacji zgodnej ze swoim widzeniem, ze swoimi przeżyciami i w ten sposób wiersz poruszy czułe struny jego odczuć i wyobrażeń. Rozumiem jednak Twoje oczekiwania i pomimo tego, że moje są diametralnie różne, to szanuję je. Pozdrawiam. Leszek

 

PS. Cytat przypisywany mi, jest autorstwa Marcina.

Edytowane przez Leszek (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Rozumiem i wiem, że taka jest teraz moda. Ale ja się z tym nie zgadzam. Jeśli piszę coś dla ludzi, to po to, żeby coś im powiedzieć od siebie, coś przekazać, a nie po to, żeby tylko poruszyć ich wyobraźnię i osobiste wspomnienia. Do tego wystarczy obraz, zdjęcie, czasem melodia... Nie potrzeba do tego słów. A jeśli już coś mówimy albo piszemy, to po to, żeby inni to zrozumieli (i przeżyli).

OK, masz inny pogląd także i na tę sprawę - komunikacji poetyckiej. W porządku. Niech każde zostanie przy swoim.

PS. Nie, w szkole nie minęły czasy nauki czytania ze zrozumieniem. :)

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

No to kontynuujmy dyskusję na argumenty. Spójrz na interpretacje lubianego przez Ciebie wiersza K.I. Gałczyńskiego: Prośba o wyspy szczęśliwe.

 

Przywołajmy raz jeszcze wiersz:

 

Prośba o wyspy szczęśliwe

 

A ty mnie na wyspy szczęśliwe zawieź,
wiatrem łagodnym włosy jak kwiaty rozwiej, zacałuj,
ty mnie ukołysz i uśpij, snem muzykalnym zasyp, otumań,
we śnie na wyspach szczęśliwych nie przebudź ze snu.

Pokaż mi wody ogromne i wody ciche,
rozmowy gwiazd na gałęziach pozwól mi słyszeć zielonych,
dużo motyli mi pokaż, serca motyli przybliż i przytul,
myśli spokojne ponad wodami pochyl miłością.

 

i oficjalną interpretację tego wiersza:

 

Wyspy szczęśliwe to w mitologii greckiej część Hadesu, w której było miejsce zarezerwowane dla ludzi dobrych, pełnych wszelkich cnót. Po śmierci mogli tam cieszyć się wiecznym spokojem i szczęściem. Dla poety są symbolem świata pełnego miłości i rozkoszy. Zwraca się bezpośrednio do ukochanej osoby, prosi, aby zabrała go do tego wspaniałego świata. Używa określeń: zacałuj, ukołysz, uśpij, zasyp, otumań i nie przebudź – jakby chciał powiedzieć: nie przestawaj robić tych rzeczy, ponieważ one są oznaką wielkiej miłości, zaufania do partnerki, a także przyjemności.W drugiej strofie podmiot prosi, aby ukochana pokazała mu wielkie wody, rozmowy gwiazd, by pozwoliła mu słuchać motyle. Chce przybliżyć się do nich i czuć miłość swojej partnerki. Motyle mogą być symbolem emocji i rozkoszy przepływającej przez ciało partnerki. Podobnie woda i zieleń mogą symbolizować cały wielki świat przyjemności, jaki towarzyszy erotyce, aktowi miłości – stanowi on jedną z najpiękniejszych momentów, czynności, jakie człowiek wykonuje w życiu, uruchamiając wszystkie zmysły rozkoszy i będąc szczęśliwym.

 

Ale popatrzmy jeszcze na inne warianty interpretacji tego wiersza:

 

WARIANT I Poeta prosi, aby partnerka “uśpiła go”, ale wydaje się, iż nie ma najmniejszego zamiaru spać w tej chwili. Sen jest symbolem odejścia ze świata realnego do tego wymarzonego, przyjemnego, skojarzonego z miłością. Wiersz ma charakter erotyczny a “wyspy szczęśliwe” są tu symbolem raju i szczęścia, jakie osiąga para kochanków podczas aktu miłości – ta interpretacja najbardziej mi odpowiada.
WARIANT II Można wskazać na elementy oniryczne – senne i interpretować wiersz jako hymn na cześć snu.
WARIANT III Wiersz ten może być pożegnaniem kochanków, z których jedno umiera.
WARIANT IV To prośba dziecka usypianego przez matkę.

 

Są one spójne i można doszukać się w słowach Gałczyńskiego potwierdzenia takich interpretacji. Czy jeżeli ktoś nie trafił za autorem i podążył swoją ścieżką interpretacji, w jednym z wariantów, albo dopatrzył się jeszcze innego wariantu, to wiersz coś stracił? Autor napisał go pod wpływem jakiegoś bodźca i oddał wiersz czytelnikom. Czy powinien się zżymać, że podążyli innymi ścieżkami, czytając jego słowa?  

Kiedyś doświadczyłem podobnych reakcji czytelniczych pod wierszem "Jałmużnik", który doczekał się także kilku spójnych interpretacji, diametralnie różniących się od siebie. Byłem zafascynowany takimi reakcjami i nie w głowie było mi aby złościć się na nieautorskie interpretacje, a wręcz przeciwnie, byłem zadowolony faktem, że słowa mogą tak rozbudzić wyobraźnię czytelnika.

Edytowane przez Leszek (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Święta prawda, jeśli nie przenajświętsza;

 

od siebie dodam, iż niejednokrotnie zamieniam wyraz jednoznaczny określeniem wieloznacznym, by uatrakcyjnić odbiór treści.

Dlatego zdarza się, że np. zamierzony przeze mnie erotyk, odebrany został niedawno nie tylko jako erotyk, ale również jako wiersz nostalgiczny, smutny, co było dla mnie całkowitym zaskoczeniem, bez ujmy dla erotyku.

Serdecznie pozdrawiam Autora.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Ta interpretacja nie różni się dla m,nie od "oficjalnej", jak ją nazwałeś. Nie widzę różnicy.

I ja też uważam, że wiersz wyraża to właśnie, nie co innego. :)

Nie można, bo są tu takie słowa, jak: zacałuj, ukołysz itp. Cały wiersz jest pisany w formie apostrofy i wyraźnie ma zabarwienie miłośne. Jeśli interpretować go jako pochwałę snu, to tylko snu o miłości i ukochanej - czyli na jedno wychodzi. :)

Nie może. W wierszu nie ma ani słowa o rozstaniu czy pożegnaniu, przeciwnie - jest prośba o dalszą wspólną "podróż" na wyspy szczęśliwe. Wiersz jest pogodny, nie ma w nim cienia tragedii, jaką byłoby rozstanie czy śmierć. Taki odbiór byłby nadinterpretacją.

A jakie dziecko zwraca się do mamy takimi słowami:

 

A ty mnie na wyspy szczęśliwe zawieź,
wiatrem łagodnym włosy jak kwiaty rozwiej, zacałuj,
ty mnie ukołysz i uśpij, snem muzykalnym zasyp, otumań,
we śnie na wyspach szczęśliwych nie przebudź ze snu.
(...)
myśli spokojne ponad wodami pochyl miłością.

 

Szczególnie te frazy nie są ani w calu frazami możliwymi do wypowiedzenia przez małe dziecko. Cały wiersz jest wypowiedzią dorosłego człowieka, ale te frazy szczególnie. Żadne dziecko nie mówi ani nie myśli w ten sposób, Leszku. Znów nadinterpretacja.

Tak więc jednak nie każda interpretacja jest dopuszczalna i trzeba umieć czytać ze zrozumieniem. Bo nic w wierszu nie bywa przypadkowe (mówię o prawdziwych poetach).

 

A co innego dodanie do interpretacji własnych przeżyć i wspomnień. Co innego zrozumieć wiersz i dodać na przykład: "Ja też kiedyś byłam tak zakochana, że pragnęłam uciec z moim lubym gdzieś w zaświaty, do jakiegoś raju, na wyspy szczęśliwe". A kto inny powie: "Uciec? A ja, kiedy byłem zakochany, myślałem tylko o tym, żeby cały świat przestał istnieć, a zostalibyśmy tylko my dwoje - i to byłyby te wyspy szczęśliwe". Jeszcze kto inny może powiedzieć: "Dla mnie te wyspy szczęśliwe to odcięcie się od tysięcy spraw, które przeszkadzają w miłości i oddzielają od siebie ludzi, na przykład praca, załatwianie różnych spraw w urzędach, wyjazdy, dalsza rodzina, kłopoty, problemy itp." To wszystko będą indywidualne przeżycia wiersza, związane z odmiennością odczuwania i myślenia, i wspomnień ludzi.

Ale interpretacja może być tylko jedna - zgodna ze słowami autora.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Jeszcze jedno, Leszku: mnie tez nigdy by nie przyszło do głowy złościć się na czytelników, jeśli każdy z nich ma inną interpretację i widzi całkiem co innego w moim wierszu. Złościłabym się na siebie, bo to by znaczyło tylko tyle, że mój wiersz okazał się bełkotem.

(Nie piszę tu o "Jałmużniku", bo go nie znam).

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • CZARNE ŚWIATŁO

       

      Michał spojrzał na tablicę informacyjną przed największym centrum handlowym w jego mieście.

      Miejsc parkingowych 450

      Miejsc wolnych 0.

      Idą święta!

       

      Michał z ławki ustawionej przy wejściu patrzył na tłum klientów centrum osiągający  stan wrzenia. Pełen wózek - to chwila poczucia spełnienia.

      Bo być to kupić!

       

      W te święta rodzina wyznaczyła ich spotykanie w jego domu. Tak będzie też brat z jego bliskimi. Michał rozmawiał z nim o nadchodzących świętach. Brat wspomniał, że bardzo wiele zmieniło się w jego rodzinie od poprzednich świąt. Mówił o braku porozumienia ze swoim najmłodszym synem.

       

      Michał trzyma w dłoniach kupiony w centrum 1000 elementowy zestaw puzzli. Jest to dla niego najważniejszy tegoroczny jego zakup świąteczny.

       

      Przyszedł je tu kupić po tym, gdy wczoraj przypomniał sobie już odległy czasem obraz, kiedy patrzył na swoją żonę i ich córki bawiące się latem na nadmorskiej plaży. Budowały wtedy zamek z piasku. Obok piaskowego zamku usypały wysoki kopczyk ze znalezionych tu kamyków. Zamek stał u podnóża wielkiej góry. Popatrzył wtedy na usypany przez dziewczynki kopiec kamyków. Były tam kamyki jasne i ciemne.

       

      Na wspomnienie rozmowy z bratem, powróciła do niego tamta myśl:

      Czy można podzielić ten kopiec kamyków na dwa kopce? W jednym miałyby być tylko te jasne a w drugim tylko te ciemne. Pytanie śmieszne. Oczywiście, że tak. Ale jest jeden warunek, że zaprzęgniemy do tego materię i myśl. Myśl może mieć różną postać. Może to być myśl córeczek bawiących się kamyczkami albo myśl mechaniczna, zaprogramowana w czujniku, który potrafi rozpoznać jasny lub ciemny przedmiot i zaprogramowanego, sprzężonego z nim manipulatora, który chwyci i przeniesie kamyk na właściwe miejsce. Jest to myśl mechaniczna będąca jednak owocem myśli człowieka inżyniera, konstruktora robota.

       

      A czy zadanie to można wykonać wykorzystując wszystko, co jest dostępne poza myślą? Wykorzystując na to dowolną ilość czasu, dowolną ilość i postać energii czy zmiany takich parametrów jak ciśnienie, temperatura, wilgotność i temu podobne.

       

      Tamtego dnia snuł dalej swoje rozważania.

      A teraz masz stworzyć strukturę DNA – nośnik informacji genetycznej organizmów żywych. Czy zadanie to można wykonać wykorzystując wszystko, co jest dostępne poza myślą?

       

       Michał zamierza zadać takie pytania swojemu bratankowi, studentowi renomowanej uczelni.

      Planuje tą właśnie kwestię uczynić zasadniczą osią ich świątecznego dyskursu. Dla niego samego, jego osobiste przekonania w tej kwestii, stanowią fundament jego światopoglądu.

       

      Z informacji przekazanych przez brata wie, że codzienne drogi jego syna nie wiodą go już do kościoła, dołączył do wyznawców teorii o nie istnieniu Boga, wyznawców bankructwa wiary i głosicieli potrzeby wyzwolenia się z jej pęt.

       

      Zestaw puzzli jest Michałowi niezbędny ku temu, by bratankowi pokazać przez porównanie z czymś, czego poziom trudności jest sobie w stanie wyimaginować, poziomu złożoności, jaką niósł w sobie proces powstawania na naszej planecie pierwszych struktur DNA – nośników informacji genetycznej organizmów żywych.  Zestaw puzzli jest mu potrzebny po to, by pomóc bratankowi odpowiedzieć na pytanie, czy zadanie ich ułożenia można wykonać przy wykorzystaniu wszystkiego, co jest dostępne, za wyjątkiem myśli? Tak w zamyśle Michała puzzle mają wspomóc wyobraźnię jego bratanka.

       

      Michał wie, że nie musi objaśniać mu różnicy w poziomach skomplikowania pomiędzy tworzeniem struktury DNA – nośnika informacji genetycznej
      a ułożeniem 1000 elementowych puzzli. Michał wymyślił, jak go zapytać o szansę ułożenia puzzli bez wsparcia  ze strony procesu myślenia.

       

      Michał położy je przed bratankiem, poprosi o ułożenie ich a potem wyłączy światło w pokoju. Bratanek ma to wykonać w całkowitej ciemności. W podobnych realiach prawdopodobieństwa zapewne mogły powstawać kiedyś pierwsze struktury DNA, przy uczynionym założeniu o ich powstawaniu bez udziału myśli stwórczej.

       

      Michał patrząc na nie podlegające zasadom zdrowego rozsądku reguły zachowania przedświątecznego tłumu, problemy brata z jego synem, a także zjawiska społeczne, których doświadczał w ostatnim okresie, nabiera przekonania, iż świat jest spowity w strumieniach czarnego światła.

       

      W strumieniach tego fałszywego światła , to co przez wieki było czarnym dziś staje się białym.

       

      Jego optymizmu nie budują oferowane z regałów galerii najnowszej generacji 50 calowe ekrany czarnego światła.

       

      Czeka nas jeszcze finał. A w nim dotrą do nas rachunki latarników czarnego światła, wystawione za chwile iluzji, które nieuchronnie prowadzą nas ku zgubie – pomyślał Michał.

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @DawidMotyka Super  Nie wiem dlaczego nie lubimy pokoju i wybieramy Hitlera, Putina i innych...   Pozdrawiam serdecznie  Miłego dnia  ... gdyby tak ktoś  zwyczajnie przytulił  uśmiechnął się  bez powodu  kotu otworzył  drzwi na wybieg    wojna szukająca łupu by posmutniała    pomyślała  lepiej rozruby szukać  w innym wymiarze nie na ziemi  ...  
    • A Maja jeno z siksą! woła i białowąs. Kiszone jaja ma
    • CZARNE ŚWIATŁO   Michał spojrzał na tablicę informacyjną przed największym centrum handlowym w jego mieście. Miejsc parkingowych 450 Miejsc wolnych 0. Idą święta!   Michał z ławki ustawionej przy wejściu patrzył na tłum klientów centrum osiągający  stan wrzenia. Pełen wózek - to chwila poczucia spełnienia. Bo być to kupić!   W te święta rodzina wyznaczyła ich spotykanie w jego domu. Tak będzie też brat z jego bliskimi. Michał rozmawiał z nim o nadchodzących świętach. Brat wspomniał, że bardzo wiele zmieniło się w jego rodzinie od poprzednich świąt. Mówił o braku porozumienia ze swoim najmłodszym synem.   Michał trzyma w dłoniach kupiony w centrum 1000 elementowy zestaw puzzli. Jest to dla niego najważniejszy tegoroczny jego zakup świąteczny.   Przyszedł je tu kupić po tym, gdy wczoraj przypomniał sobie już odległy czasem obraz, kiedy patrzył na swoją żonę i ich córki bawiące się latem na nadmorskiej plaży. Budowały wtedy zamek z piasku. Obok piaskowego zamku usypały wysoki kopczyk ze znalezionych tu kamyków. Zamek stał u podnóża wielkiej góry. Popatrzył wtedy na usypany przez dziewczynki kopiec kamyków. Były tam kamyki jasne i ciemne.   Na wspomnienie rozmowy z bratem, powróciła do niego tamta myśl: Czy można podzielić ten kopiec kamyków na dwa kopce? W jednym miałyby być tylko te jasne a w drugim tylko te ciemne. Pytanie śmieszne. Oczywiście, że tak. Ale jest jeden warunek, że zaprzęgniemy do tego materię i myśl. Myśl może mieć różną postać. Może to być myśl córeczek bawiących się kamyczkami albo myśl mechaniczna, zaprogramowana w czujniku, który potrafi rozpoznać jasny lub ciemny przedmiot i zaprogramowanego, sprzężonego z nim manipulatora, który chwyci i przeniesie kamyk na właściwe miejsce. Jest to myśl mechaniczna będąca jednak owocem myśli człowieka inżyniera, konstruktora robota.   A czy zadanie to można wykonać wykorzystując wszystko, co jest dostępne poza myślą? Wykorzystując na to dowolną ilość czasu, dowolną ilość i postać energii czy zmiany takich parametrów jak ciśnienie, temperatura, wilgotność i temu podobne.   Tamtego dnia snuł dalej swoje rozważania. A teraz masz stworzyć strukturę DNA – nośnik informacji genetycznej organizmów żywych. Czy zadanie to można wykonać wykorzystując wszystko, co jest dostępne poza myślą?    Michał zamierza zadać takie pytania swojemu bratankowi, studentowi renomowanej uczelni. Planuje tą właśnie kwestię uczynić zasadniczą osią ich świątecznego dyskursu. Dla niego samego, jego osobiste przekonania w tej kwestii, stanowią fundament jego światopoglądu.   Z informacji przekazanych przez brata wie, że codzienne drogi jego syna nie wiodą go już do kościoła, dołączył do wyznawców teorii o nie istnieniu Boga, wyznawców bankructwa wiary i głosicieli potrzeby wyzwolenia się z jej pęt.   Zestaw puzzli jest Michałowi niezbędny ku temu, by bratankowi pokazać przez porównanie z czymś, czego poziom trudności jest sobie w stanie wyimaginować, poziomu złożoności, jaką niósł w sobie proces powstawania na naszej planecie pierwszych struktur DNA – nośników informacji genetycznej organizmów żywych.  Zestaw puzzli jest mu potrzebny po to, by pomóc bratankowi odpowiedzieć na pytanie, czy zadanie ich ułożenia można wykonać przy wykorzystaniu wszystkiego, co jest dostępne, za wyjątkiem myśli? Tak w zamyśle Michała puzzle mają wspomóc wyobraźnię jego bratanka.   Michał wie, że nie musi objaśniać mu różnicy w poziomach skomplikowania pomiędzy tworzeniem struktury DNA – nośnika informacji genetycznej a ułożeniem 1000 elementowych puzzli. Michał wymyślił, jak go zapytać o szansę ułożenia puzzli bez wsparcia  ze strony procesu myślenia.   Michał położy je przed bratankiem, poprosi o ułożenie ich a potem wyłączy światło w pokoju. Bratanek ma to wykonać w całkowitej ciemności. W podobnych realiach prawdopodobieństwa zapewne mogły powstawać kiedyś pierwsze struktury DNA, przy uczynionym założeniu o ich powstawaniu bez udziału myśli stwórczej.   Michał patrząc na nie podlegające zasadom zdrowego rozsądku reguły zachowania przedświątecznego tłumu, problemy brata z jego synem, a także zjawiska społeczne, których doświadczał w ostatnim okresie, nabiera przekonania, iż świat jest spowity w strumieniach czarnego światła.   W strumieniach tego fałszywego światła , to co przez wieki było czarnym dziś staje się białym.   Jego optymizmu nie budują oferowane z regałów galerii najnowszej generacji 50 calowe ekrany czarnego światła.   Czeka nas jeszcze finał. A w nim dotrą do nas rachunki latarników czarnego światła, wystawione za chwile iluzji, które nieuchronnie prowadzą nas ku zgubie – pomyślał Michał.  
    • @Annie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Annie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...