Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

okrada mnie ciągle zabiera momenty

które pragnę przytulić porozmawiać

z nimi

 

lecz nie nadążam one się rozmywają

jak mgła poranna bezpowrotnie nie 

na chwilę

 

której żałuję za jaką dziś tęsknie mimo

że na horyzoncie widać  wyraźnie 

następne

 

 

 

 

Edytowane przez Waldemar_Talar_Talar (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Witaj Waldku,

Twój wiersz jest ok, z jednym małym wyjątkiem. Nie wiem, czy to jest archaizm, czy regionalizm, ale złożenie

"widać jest" nie pasi mi do dzisiejszego języka. Wyciąłbym "jest", lub zastąpił innym, np.: bardzo lub dość, aby utrzymać się w Twoim rytmie.

Przemyśl proszę, a tymczasem pozdrawiam serdecznie.

s

Edytowane przez samm (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Witaj Samm -  nie widzę w tym grzechu - ale by owca była cała i wilk szyty - rezygnuje z nieszczęsnego - Jest - 

Miło że czytałeś  - myślę że teraz jest o/k.

                                                                                                                                                                                     pozd.

 

Opublikowano (edytowane)

Miła Ireno - dziękuje za czytanie i analizę wiersza -  ale w moim odczuciu jest wszystko o/k

wiersz choć prosty może się wydawać ma w sobie sens - prosty w odbiorze zrozumiały

nie widzę w nim niejasności  wszystko ma sens.

Na usprawiedliwienie dodam że nie chodzi w wierszu o złodzieja pospolitego tylko

o życie i czas które okradają nas w przenośni z momentów i chwil o których mowa.

A peel żałuje chwil  o których mowa w drugiej zwrotce umiejętnie wykorzystanych w trzeciej.

Miła Irenko myślę że mam rację  - ale poczekam na innych którzy być może zabiorą głos.

Na zakończenie wielkie dzięki za tak wnikliwy komentarz,

Jednak muszę bronić swojej racji - mam nadzieje że mnie rozumiesz.

                                                                                                                                    pozd.

   

Edytowane przez Waldemar_Talar_Talar (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

okrada mnie ciągle zabiera momenty

które pragnę przytulić

porozmawiać z nimi

 

lecz nie nadążam one się rozmywają

jak mgła poranna

bezpowrotnie - nie na chwilę

 

której żałuję, za jaką dziś tęsknię

mimo, że na horyzoncie

widać  wyraźnie następne.

 

 

Nie zmieniłam niczego - tylko zebrałam

Twoje własne słowa w mniejsze całości,

które czynią czytelniejszą

zawartą w słowach myśl.

 

Pozdrawiam :)

 

Edytowane przez czytacz (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Widzę, że się nie rozumiemy.

Nie chodzi mi o treść, w swojej istocie jest prosta jak obsługa cepa...tylko o podkreślenie / za czym tęskni/  mgła- w  rodzaju żeńskim / z....kiedy istotą są momenty / rodzaj męski/ do których peel ma słabość.

 

Bywa...ja chyba zbyt zawile to tłumaczę, dlatego nie ograniasz.

Wersja Czytacza zdecydowanie klarowniejsza.

 

Przy nanoszeniu poprawek / przez Autora/ obraz zamazuje się zupełnie.

Edytowane przez Gość (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Witam Ponownie - ogarniam  i to dokładnie - ale nie ważne - ważne wyciągać wnioski...bez obrazy.

Jeszcze raz dziękuje za poświęcenie czasu.

                                                                                                                                    miłego życzę

                                               

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Nie sądzę, by moje poprawki cokolwiek zamazały.

moja wersja:

okrada mnie ciągle zabiera momenty

które pragnę przytulić

porozmawiać z nimi

 

Żadnej zmiany merytorycznej, czysta kosmetyka powodująca jednak, że przyjemniej się czyta a treść wydaje się być przemyślana.

 

moja wersja:

lecz nie nadążam one się rozmywają

jak mgła poranna

bezpowrotnie - nie na chwilę

 

rozumiem, gdyby Waldek napisał :

lecz nie nadążam -  one się rozmywają

jak mgła poranna bezpowrotnie,  nie !

na chwilę...

 

taki zapis sugerowałby że ma na myśli coś więcej niż  powolne zamazywanie się wspomnień, nie chodzi o zapomnienie czegoś na chwilę, jak na przykład - zapominałam gdzie położyłam klucze do auta - a za moment sobie przypomniałam ale o całkowitą utratę wspomnień.

 

moja wersja:

której żałuję, za jaką dziś tęsknię

mimo, że na horyzoncie

widać  wyraźnie następne.

 

Niezależnie od zapisu można domniemywać że chodzi o następne chwile lub o coś następnego, bliżej nam nieznanego.

Moim zdaniem obraz jest jasny i czytelny.

Żal chwil, które są nam odbierane i nie jest ważne czy to będzie czas, demencja czy Alzheimer - złodziej to złodziej.

Edytowane przez czytacz (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Witam serdeczni Bożenko - faktycznie  -  jest w twojej wersji  sens - brzmi zgrabnie -  a z tym złodziejem całkowicie się 

zgadzam...

Miło że byłaś pod wierszem - dziękuje.

                                                                                                                                                     Słoneczka życzę

Edytowane przez Waldemar_Talar_Talar (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

To jest tekst o niczym. Banał. Artyzm polega na widzeniu świata inaczej niż widzą go przeciętni. Skoro już Pan zaistniał w tej rubryce, oczekiwania czytelnika są troszkę większe wobec autorów. Życzę powodzenia.

e.

Opublikowano

Witam panią pani Mario Bard - wpada pani na forum raz na pół roku  i próbuje popsuć mi humor - ale się pani

myli -  nie wiem czemu tak panią rażę - no chyba że chodzi o coś innego -  na pewno wie pani co mam namyśli.

Niech pani publicznie wyśmieje wszystkich którym moje wiersze się podobają jak pani ich nazwie....

A to czy ja mogę tu pisać to nie pani zmartwienie - ktoś na to się zgodził - i co też pani go wyśmieje.

Jestem pewien że nic w tym moim pisaniu   złego wręcz przeciwnie....

Niech znajdzie sobie pani inną ofiarę np,w dziale  dla zaawansowanych -  gdzie dużo wierszy którym daleko do  poezji.

Nawet pani ostatni nie świeci  blaskiem.

Zresztą czas pokaże...

                                                                                                                                                   Mimo wszystko miłego pani życzę

 

 

Opublikowano

No, dobrze. To wprawdzie nie jest miejsce na takie rozmowy, nie chciałam dać się w nie wciągnąć, ale trudno, proszę bardzo.

 

Od wielu lat jestem na tym forum pod dwoma nickami. Jest tu wiele moich tekstów, których nawet nie śmiem nazwać wierszami, a które jednak uzyskały akceptację uczestników  i poparcie mojego bycia w dziale dla zaawansowanych o uznanych autorów. Ale to temat oboczny.

 

Zauważyłam niedawno Pana teksty. Próbowałam z Panem rozmawiać Proponowałam zmiany w nader nieudolnych kompozycjach. Mimo, że inni uczestnicy akceptowali je, Pan nie przyjmował uwag. Wklejał Pan kolejne pseudo-wierszyki w dużej ilości.

Jednocześnie był Pan specjalistą od podlizywania się innym autorom (co do dziś się nie zmieniło). Szukał Pan poklasku i ilości "wejść". Jest Pan miałki i mało wiarygodny jako komentator. A teraz proszę. Oto moje (i nie tylko moje) uwagi do pańskich tekstów:

- wyliczanki

- litanie (czasami bogobojne)

- bezokolicznikowe zakazy lub nakazy (choćby ostatni "nie rodzą...itd)

- rymy gramatyczne

- błędy gramatyczne

 

I, o dziwo!!! - nie zakochałam się w Panu, co troszkę Pan sugeruje! :-))))))))!

Nie jestem zazdrosna o Pana ani pańskie sukcesy poetyckie.

Pozdrawiam bez żadnych złych intencji. Elżbieta. (dawniej ElaAle)

Opublikowano (edytowane)

maria bard

 

Witam ponownie - dziękuje za odpowiedz- ale jeszcze raz zapytam kim  są ci ci którym to pisanie się podoba - czy taż

nieudacznikami  jak pani sugeruje- i mili się pani że się podlizuje i że chodzi mi o ilość  - 

Czy ludzi którzy wybrali PIS DO WŁADZY  też pani nazwie głupkami - myślę że nie.

Takie mamy prawo -  wolne myślenie - wiem że się pani nie spodoba to co napisałem

Chcę pani uświadomić  że nie wszystko o czym myślimy jest słuszne.

A pani tak uważa  -  i znowu zapytam co panią kieruje że tylko do mnie czuje pani minus.

Czego pani się boi innym powiedzieć swoją niby rację - przecież widać inne wiersze nie wysokich

lotów łącznie z pani  ostatnim    -  myślę że jest pani konfliktowym człowiekiem.

                                                                                                                                                                                    

 

 

 

Edytowane przez Waldemar_Talar_Talar (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

  Nie wiem czy jest stosowne komentowanie komentarzy, ale przypadkowo przeczytałem i pozwól Waldemarze, ze się wypowiem na temat uwag M. Bard. Pisze od czterech lat i jeszcze nie odważyłem się nazwać moje teksty wierszami, a zamieszczam je tu po to by za kilka lat , mam nadzieję napisać wiersz . Robię to po to, żeby poprawić warsztat i czegoś się nauczyć . Wszystkie uwagi przyjmuje z pokorą, bo przecież nie jestem poetą. Ty natomiast zachowujesz się jak celebryta  .Bez urazy, ale takie odnoszę wrażenie. Niestety muszę przyznać rację M.Bard. Większość Twoich tekstów zakwalifikowałbym do tzw. złotych myśli Papy Smerfa - rozważania na tematy oczywiste, a poezji w tym nie widać. To że tłumy szaleją czytając Twoje teksty o niczym nie świadczy. Na koncertach Disco Polo są  znacznie większe tłumy niż na imprezach poświęconych Osieckiej czy Młynarskiemu.

Czy  utwory zespołu Weekend są lepsze od piosenek Ewy Demarczyk. Chyba nie , ale są bardziej popularne. Dlaczego? - sam odpowiedz.

A mieszanie do tego polityki nie jest na miejscu. Wygrywają nie najlepsi ale... . W Niemczech wybory kiedyś wygrał Adolf H. i to demokratyczne .

 

Trochę pokory Waldku

 

                                                                                                                                Pozdrawiam Andrzej

Opublikowano (edytowane)

Andrzej Wojnowski -  powiedz mi gdzie napisałem  że moje utwory są dobre i że lepsze  od innych - nigdy się nie chwaliłem ani

nie nazwałem się poetą - moja pamięć mnie nie myli jeszcze jest sprawna.

Jestem zwykłym człowiekiem piszę co czuje i robię to bo sprawia mi to przyjemność - jest to moją odskocznią od rzeczywistości

która jest jaka jest.

Wytłumacz mi proszę jesteś w temacie - DLACZEGO DO  INNYCH PANI MARIA SIĘ NIE ODNOSI  -  przecież też widzisz

jak niektórzy na tym portalu dla początkujących jak i wprawnych kuleją - nie powiesz mi że nie...żadnej  krytyki nigdy nie neguje 

wręcz przeciwnie  - NIE MOJA WINA ŻE INNI COŚ W TYM PISANIU WIDZĄ - twój  wywód nie ma pewnego pokrycia

a uwagi  dotyczące utworów mych nie wszystkie trafne - o czym sam wspomniałeś w komentarzu

Tak więc z tym celebrytą  nie wyszło ci -  daleko mi do niego.

                                                                                                                                  pozd.

Edytowane przez Waldemar_Talar_Talar (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Oj Waldemarze chyba się nie rozumiemy. Skąd ten konfrontacyjny ton. Zamiast przeanalizować problem przystępujesz od razu do ataku. W poezji nie ma demokracji i nie decyduje głos większości, większości często się myli.

A to ze Pani Maria różnie ocenia różne utwory - jej prawo. Pewnie się na tym zna.

 

 

                                                                                                                                pozdrawiam.

Opublikowano (edytowane)

Andrzeju doskonale cię rozumie - nie atakuje ja się bronie do czego również mam prawo.

A pani Maria zauważ dokładnie tylko - gdzie i kiedy ta pani komentuje w biegu raz na parę miesięcy - co widać dokładnie.

I tylko moje - dlaczego...wytłumacz mi to - ja tego nie umiem pojąć.

No ale nie ma co polemizować - zamykam tę sprawę.

I tak wyjdzie jak wyjdzie.

                                                                                                                                                          

 

Edytowane przez Waldemar_Talar_Talar (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Leona okrutnie smutne... i bolesne. Ufam, że PL ma się dobrze, naprawdę.
    • Moją równowagą jest smutek  Moją powagą jest smutek Moją prostotą jest smutek    Taki niski   Kiedyś w złych sytuacjach bardzo chciałem być radosny    Są antydepresanty  Ale nie ma tabletek na wywoływanie płaczu    Nie rozumiem tego a to dużo mówi    Ta złość która żyje we mnie musi odejść  Ta frustracja  Ta niezgoda    Ostatnio smutek nawiedził mnie w romantycznym okresie mojego życia młodości  Byłem outsiderem    Teraz smutek przychodzi do nienawiści, jakby przywołany przez nienawiść    Jest, mam wrażenie tyle nieodkrytych sfer w moim odczuwaniu    Po kolei, było tak: nienawiść potem bunt i złość, potem użalanie się nad sobą i bycie ofiarą   Potem destrukcja, potem znowu złość i cierpienie    Teraz poddanie się i smutek.   Najpiękniejszy, najdelikatniejszy on nie stwarza fałszu, on mi pokazuje prawdę taką jaką jest , wybacza zamiast karać.   A gdzie jest teraz sumienie i wewnętrzny krytyk?    Niewiem jak to osiągnąłem, pozwoliłem sobie na uczucie miłości i wdzięczności w relacji przyjacielskiej   Dla mnie smutek jest wolnością  Jest powrotem zakochanego    Teraz to widzę - upadek nastał kiedy niegdyś zacząłem szukać pocieszenia    Czy możliwe że..... skoro teraz mam wiek Chrystusowy to można to interpretować tak, że zaczyna się dobre życie a ten smutek jest związany z nadchodzącym opuszczeniem ukochanego Człowieka, Bliźniego?   I.... może momentem samowiedzy, iż śmierć nie jest dla mnie końcem, przejściem ani nowym początkiem    Jest opuszczeniem ukochanego Człowieka.              
    • z trudnością się wyrasta przy małej ilości światła każdy zakalec wie dokładnie jak bardzo trzeba się naszarpać o odrobinę miejsca   wzdłuż wszerz w górę   mechanizmy tego klimatu nie są zbyt skomplikowane chelicery hoduje się własne a posila się bardzo rzadko na wstręt już nie zauważając   ani na własną okrutność   bo w ciemnym świecie żyje zwykle ciemne pożywienie i niejasne są przypadłości jakimi kieruje się posiłek znajdujący się tuż obok   może szuka odskoczni   gdzie wino nabiera mocy a na półkach obok niego kurzą się graty pośrupane imadło lub emaliowany garnek które nie chcą urosnąć   i nigdy nie potrzebowały  
    • @Maciej Szwengielski - mało osób potrafi właściwie zinterpretować Kazanie na górze, a przecież są dylematy, które tylko serce rozwiązuje właściwie. Wiele u Jezusa opowieści zilustrowanych przykładami, w których zawarto stosowne wskazówki – to pewnik. Czasem ewidentnie widać, że w danej sprawie należy się pokierować sercem, bywa, że nie ma wątpliwości. Duchowni krytykują z ambony modernizm, twierdząc, że to odejście od prawdziwej wiary. Czasem jednak wydaje się, że i u konserwatywnych filozofów katolickich jest za dużo wniosków na wyrost, a u duchownych – za dużo formalności. Kto ma czas zatrzymać się każdego dnia i przeczytać fragmenty, chociażby o rozmowach Chrystusa z faryzeuszami? Przecież tam Nazarejczyk mówi do każdego z osobna, to nauki o sercu. Przez miłość do Boga i ludzi. Po co to komplikować? Nie ma sensu mnożyć bytów ponad miarę.
    • Dedykuję wszystkim Polskim Asom przestworzy, którzy walczyli o wolność i honor dla Polski – niech ich odwaga i poświęcenie nigdy nie znikną z pamięci współczesnych Polaków. Jan Jarosław Zieleziński -----------------------------------------------------------------------------------------   Historia ta o Sprawie i Ludziach Honoru, ze zdjęć starych, pożółkłych – prawie bez koloru, O polskich pilotach wojny strasznych dni, Wolnych i walecznych – tak jak fri-ou-fri*. To historia o Polsce i jej losach w przestworzach, O sile i braterstwie będzie tutaj mowa. Przypomniemy Polaków bohaterskie dni, Z polskiego dywizjonu – asów fri-ou-fri. A więc, żeby nie przedłużać i zacząć od razu, Zasiądźmy za sterami i dodajmy gazu! Wzbijmy się angielskim myśliwcem w przestworza, Cząstki cień historii usłyszeć zza morza... Witold Urbanowicz, będąc nazbyt szczery, na zawodach, z Niemcami miał niezłe afery, Lecz pomimo dąsów i szwargotu pytań, do poziomu sprowadził pana Messerschmidta*. Potem w Anglii, będąc jako wing commander, RAFu opieszałość poznał całą prawdę. Miast czym prędzej Niemcom przypiłować śrubę, Cierpliwości Polaków RAF testował próbę*. Kapitan Paszkiewicz przerwał passę marną. Skrzydłami zahuśtał, po czym krzyknął: „Za mną!” I tak oto RAF z końcem dni sierpniowych, dopuścił dywizjon do lotów bojowych*. Znowu nas wysłali nad londyńskie doki, Blenheimy beztrosko suną przez obłoki... Znowu pilot „Paszko” wszystko to ogarnął. Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!” Jan Zumbach w manewrze samolot przechylił. Już ma Szwaba w muszce! Ale cóż to? Chybił? „Coż to się tu stało?! A niech to cholera! Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!”* Skręcając dość silnie, aby się nie zderzyć, Blackoutu* doświaczył, lecz zdołał to przeżyć. Lecz co się odwlecze – to już nie uciecze... Cyk-cyk-cyk! – do Heinkla*, dym za nim się wlecze. Kanadyjczyk John Kent nos często zadzierał, By o mały włos Niemiec go ostrzelał, Pan Henneberg Zdzisław na niego nurkuje, Browning Hurricane’a Szwabu nos „pudruje”. „Dzięki, Sir” – Kent mówi (już podczas powrotu), „Żeś mi Messerschmidta zmusił do odwrotu.” „Nie ma za co, lecz poprawkę proszę małą wnieść: Sześć było tych Niemców. Nie jeden, a sześć.”* Stanisława Skalskiego Cyrk był niezłą hecą, Messerschmidtów chmara – Szkopy dzielnie lecą. Garstka polskich asów z nieba na nich spada! Strach Niemców obleciał – biada Niemcom, biada. Innym razem Skalski po podniebnych szrankach: radiostacja milczy, skrzydło ma w kawałkach, Hurricane’em swoim, gdzie zbiornik przecieka, Dotarł do Leconfield – tam już spokój czeka. Mechaników zespół złapał się za głowę: (Samolotu z akcji zostało z połowę) „Dziękuj Bogu na mszy metrową gromnicą! Bo Twój Hurricane, kolego, dziurawy jak sito...”* Zdecydować się na manewr „martwego silnika”*, To doprawdy rozterka pełna wszelkich pytań. Zabronionym manewrem, odwagą się wsławić, By maszynę wierną od śmierci ocalić. Pan Mirosław Ferić zapisał się chwałą, stworzył rzecz tak prostą jak i niebywałą, Dziennik dywizjonu, co się rzucał w oczy, Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył*. Dywizjonu dziennik chłonął wpisów inkaust i zgłoskami złotymi historię zapisał. Zaiste, alianci mogli Polakom zazdrościć – Dywizjonu 303 zwanego „Kościuszkowskim”. Jan Zumbach fantazji ułańskiej dochował, Tuż przy śmigle Kaczora pięknie namalował. Luftwaffe spogląda na raport wieczorem: „Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem.”* „Johnny” wrócił „zawiany” po balandze nocnej, Do raportu stanął, RAF wkurzał wciąż mocniej. Jego para rąk się jednak w walce nada, Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba.* Wtem RAF raport słyszy przesuwając plansze: „Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę.”* I już Zumbach serią zaczyna swe szycie, Kolejny Messerschmidt pożegnał się z życiem. Pan Josef František, co odłączał z szyku, stał się w RAF-ie pierwszym z takich samotników. Nad kanałem na Niemców często on polował, i kulami śmierci gęsto ich częstował.* Hurricane, Spitfire i inne maszyny, Tak zabójczo piękne jak alianckie dziewczyny*, Siekające ogniem karabinów Browninga*, Dobrych niemal prawie jak system Gatlinga*. Historia ta ma jednak gorzkie zakończenie: W Jałcie sojuszników zdrada cicho drzemie. Przywódcy aliantów tamtych strasznych dni – Churchill, Roosevelt, Stalin – ci nas zdradzili*. Defilada zwycięstwa i wolności znaków, Wszystkie armie świata, ale... bez Polaków. Ach! Nie sposób zdołać zawiłości tłumaczeń, Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”* -------------------------------------------------- Wiersz napisany na podstawie książki Lynne Olson i Stanley Cloud pt. "Sprawa honoru".

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      -------------------------------------------------- Wyjaśnienia do wiersza: [fri-ou-fri* – jest to swoista gra słów – otóż: liczba 303 wymawiana po angielsku w slangu wojskowym fonetycznie dokładnie tak brzmi, czyli: „three ou three”, natomiast paradoksalnie można ją czytać również jako „free, O! free...”, co w wolnym tłumaczeniu można by przetłumaczyć jako: <Polscy Piloci> „niosący wolność, którą tak ukochali”.] [*"do poziomu sprowadził pana Messerschmidta" -> patrz: opis incydentu przyłapania niemieckiego konstruktora Willy'ego Messerschmidta podczas wkroczenia na polskie zawody lotnicze NIELEGALNĄ i NIEPRZEPISOWĄ drogą, za co Witold Urbanowicz "ukarał" go upokorzeniem w postaci położenia się na ziemi pod groźbą użycia broni przez strażnika lotniska, gdzie odbywały się owe zawody lotnicze -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 57–58 (rozdział: „Polska „będzie walczyć”)] [*"Cierpliwość Polaków RAF testował próbę" -> patrz: opis odwlekania przez dowództwo RAF-u włączenia Polskich Pilotów do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 120–127 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*"dopuścił dywizjon do lotów bojowych" -> patrz: moment, kiedy dowództwo RAF-u – w obliczu wysokich strat własnych pilotów angielskich i brawurowej i udanej akcji zestrzelenia Messerschmidta – w końcu sierpnia 1940 roku zdecydowało się dopuścić Dywizjon 303 do lotów bojowych -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 127–128 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] [*„Klucz poderwał słowami: „Do ataku! Za mną!”” -> patrz: opis rozpoczęcia ataku na niemieckie bombowce (Blenheimy) przez klucz „żółty” prowadzony przez Kpt. Ludwika Paszkiewicza -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 139–140 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Blackoutu” -> czytaj: „blekautu”. „Blackout” jest to chwilowa utrata przytomności spowodowana nagłym spadkiem dopływu krwi do mózgu, najczęściej w wyniku przeciążeń, gwałtownych manewrów lub skrajnego stresu. Objawia się ciemnym „zamgleniem” w polu widzenia i utratą świadomości, która zwykle trwa kilka sekund. [*„Blokady ze spustu żem nie zdjął gdym strzelał!” -> patrz: próba otwarcia ognia ze swoich karabinów Browninga przez Jana Zumbacha i jego reakcję -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 140–141 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„Heinkla” -> czytaj: „Hajnkla”. Heinkel He 111 był niemieckim bombowcem średniego zasięgu używanym w II Wojnie Światowej we wczesnych latach 40-tych] [*„(...) Nie jeden, a sześć.” -> patrz: opis ocalenia życia kanadyjskiemu pilotowi i jednemu z dwóch dowódców-nadzorców RAF-u Dywizjonu 303 (John Kent) przez polskiego pilota Dywizjonu 303 pana Zdzisława Henneberga -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 146–147 (rozdział: „Mój Boże, oni naprawdę ich koszą!”)] [*„(...) Innym razem Skalski (...)” -> o bohaterskich wyczynach Stanisława Skalskiego i jego Polskim Zespole Bojowym (ang. PFT = Polish Fighting Team, znanym częściej jako „Cyrk Skalskiego”) możemy dowiedzieć się z wielu źródeł, m.in.: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 268–269 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”), lub np. książka pt. „Cyrk Skalskiego”, autor: Bohdana Arct (również polski pilot RAF PFT)] [*„manewr „martwego silnika”” -> był to zabroniony przez dowództwo RAF manewr polegający na zrestartowaniu silnika przez jego wyłączenie (i czasem ponowne załączenie). Manewr ten był często praktykowany (mimo kategorycznego zakazu dowództwa RAF) przez doświadczonych, polskich pilotów, w dwóch przypadkach: 1. Ocalenia maszyny po ciężkiej walce, kiedy maszyna była tak poszatkowana kulami wroga, że silnik ledwo „dociągał” do lotniska i wówczas piloci wyłączali silnik, żeby w końcowych kilometrach wylądować niczym szybowiec, LUB 2. Manewr ten był wykonywany w celu zyskania przewagi nad przeciwnikiem atakującym z dużą prędkością z ogona, kiedy to, wyłączając silnik np. Spitfire’a, polski pilot wykonywał manewr niemalże natychmiastowego zatrzymania Spitfire’a w miejscu (opór powietrza na wyłączone śmigło był znaczny), kiedy to wrogi samolot, np. Messerschmidt, dosłownie w ciągu 3-4 sekund wyskakiwał do przodu, stając się bardzo łatwym celem. Wadami tego manewru była wysoka zawodność silników Rolls-Royce Merlin, które miały problem z ponownym uruchomieniem w powietrzu. Pamiętać też należy, że w przypadku awarii na zbyt małej wysokości pilot myśliwca ginął, ponieważ wówczas nie było jeszcze systemu katapultowania się na spadochronie, a pilot, który chciał się uratować, musiał to zrobić ręcznie: otworzyć kabinę, wyjść/wyskoczyć i... PRZEŻYĆ, bo dość często zdarzały się przypadki rozstrzeliwania praktycznie bezbronnych pilotów opadających na spadochronie -> patrz: str. 62, książka pt. „Sprawa honoru”, rozdział: „Polska „będzie walczyć””] [*„Jerzy Szósty – Król Anglii – też inkaustem zroszył” -> patrz: opis złożenia wpisu przez Króla Anglii Jerzego VI w Dzienniku Dywizjonu 303 -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 152 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Zestrzelił nas ten podły samolot z kaczorem” -> Jan Zumbach na drzwiach swojego Spitfire’a na dziobie (a więc nieopodal śmigła samolotu) namalował Kaczora Donalda, wówczas popularnej bajki Walt’a Disney’a puszczanej jako filmy rozrywkowe w kinoklubach/messie oficerskiej -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, zdjęcie na str. 117 (rozdział: „Bitwa w Northolt”)] ["Poleciał na akcję i zestrzelił Szwaba." -> patrz: Jan Zumbach, „Ostatnia walka”, wspomnienia pilota Dywizjonu 303 – opis zestrzelenia niemieckiego bombowca podczas Bitwy o Anglię.] ["Spokojnie, koledzy, ja go ciut postraszę." -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, str. 150 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„Pan Josef František” -> był to pilot RAF-u czeskiego pochodzenia, ale pragnący latać w Dywizjonie 303 razem z – tak jak i on, nieco krnąbrnymi w kontekście sztywnych procedur RAF-u – Polakami. Zasłynął z tego, że często odłączał się z szyku, żeby „polować” na niemieckie samoloty, które „na oparach” paliwa wracały/uciekały w stronę niemieckich lotnisk -> patrz: książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 119–120 (rozdział: „Bitwa w Northolt”), oraz strony: 154–157 (rozdział: „Jak wiele im zawdzięczamy”)] [*„alianckie dziewczyny” -> mowa o wszystkich kobietach sił Aliantów, które swoją bohaterską postawą dołożyły się do zwycięstwa Aliantów w II Wojnie Światowej (w tym Polkach z polskich formacji wojskowych w kraju, tj. AK, NSZ czy BCh)] [*„karabinów Browninga” -> mowa o karabinach maszynowych stosowanych na pokładach samolotów myśliwskich. Choć wymienione zostały tutaj karabiny Browninga (najczęściej kaliber .303/7,7 [mm]) jako przykład, warto wiedzieć, że myśliwce dysponowały większym asortymentem rodzajów broni, jak np. CKM = Ciężkie Karabiny Maszynowe kalibru .50 (12,7 [mm]), działka Hispano kalibru 20 [mm], a nawet rakiety i bomby] [*„system Gatlinga” -> mowa o nowoczesnym typie ciężkich karabinów maszynowych wykorzystujących tzw. system Gatlinga, gdzie system zamka, spustu i budowy lufy umożliwia strzelanie amunicją wysokokalibrową tak, jakby to był bardzo szybki karabin maszynowy. Najbardziej znane przykłady to M-134 Minigun, czy działko Vulcan montowane m.in. we współczesnych myśliwcach F-16 Fighting Falcon.] [*„(...) ci nas zdradzili” -> patrz: historia zdrady honorowych przyrzeczeń wojskowych opartych na faktach na przykładzie Teheranu -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 275–277 (rozdział: „Wojna toczy się w Polsce”) oraz strony: 289–299 (rozdział: „Sprawa honoru”)] [*„Na pytanie starszej Lady: „Dlaczego pan płacze?”” - (czyt. "na pytanie starszej Lejdi: „Dlaczego pan płacze?”" -> patrz: opis defilady tzw. „wojsk sprzymierzonych” w kontraście do przepełnionego smutkiem Asa Polskich Pilotów Myśliwskich – Witolda Urbanowicza jako symbolu „zwycięskiej” Armii Polskiej, która na skutek nacisków Stalina i cichego przyzwolenia Roosevelta i Churchilla nie mogła uczestniczyć w zwycięskiej paradzie, która odbyła się 8 czerwca 1946 w Londynie -> patrz: np. książka pt. „Sprawa honoru”, strony: 15–18 (rozdział: „Prolog”)]    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...