Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

5:06 poranek.

 

5:06 jak zwykle pobudka, powieki rozchylają znużone marą oczy które, nieustępliwie wędrują po suficie. Sen spływa z nich przepadając gdzieś w szczelinach upamiętnienia. Kryję  się w pościeli tak jak gdybym chciał ponownie  zasnąć, lecz wiem, że muszę wstać gdyż, przede mną jasność w oknie pryzmą światła słonecznego przywraca pragnienie w stronę życia. Więc wstaję pocierając dłonią niewyspane oczy i miny na twarzy, która jakże mrukliwa, jakże zmęczona gdyż położyłem się w pobliżu 1:oo w nocy. Ozdrowiałem, rozpięta bluzka piżamy biała w te gwiazdy i kraty. Jak zwykle co dzień kosmetyczne igranie przed umywalką lustrem. Wystarczy że, mydło z pastą do zębów rozróżniam bo, śpię stojąc prawie nagi. W końcu zakładam spodnie podskakując dopinam guzik i zaciskam pasek. W pośpiechu wychodzę, bluza jeszcze w garści, a sznurówki plątają się za mną lub przede mną.  Jak zwykle wszystko na ostatnią chwilę, w gorączkowości nabity energią jak rewolwer amunicją 9 mm, jak tlący się lont, który odpali laskę  dynamitu, lub zgaśnie przed reakcją łańcuchową, która w koncepcie wybuchu. Jak co dzień, jestem niewiadomą, nie gaszę lontu, nie zapalam  lampy i nie słucham kohorty.  Droga wyrazista lśniąca w gamach słońca, przed wzrokiem ciągną się o krok po lewej stronie pobocza stalowe tory po których, modry podłużny dzielony wagonami tramwaj numer 24 spiesznie podąża przepadając w przebłysku wzroku. Drzewa krzywiące się w oczach zasłaniają światło dnia rzucając cień i kryjąc błękitne niebiosa. Lampy oświetlające nocą ugaszone umarłe, mrocznością spływające w cieniu drapaków tych subtelnych zielonych niemych monumentalnych  roślin. Jednak idę, idę jak ten, którego przeciąg czasu tropi swoim okiem zerkając niby z ukrycia ale dający o sobie znać, dający odczuć ten odmęt hebanowej źrenicy, która ceremonialnie odzwierciedla naturę istnienia, istnienia na podobieństwo bytu od chwili narodzin do śmierci, zejścia z tarczy czasu, rzeczywistości.  

 

 

GreD.

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Edytowane przez GreD (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Migrena przyjaciele są potrzebni:)
    • O, co - piżama tam aż... i po co?    
    • @Poet Ka   Poe:)   serdeczne dziękuję:)         @Benjamin Artur   opisałem ten stan  jak najlepiej umiałem.   bardzo dziękuję:)       @andrew   fajny Twój koment:)   bardzo dziękuję.   pozdrawiam:)         @Kwiatuszek   dziękuję za miłe słowa:)   wszystkiego dobrego dla Ciebie:)         @Berenika97   z czym boryka się człowiek w takim stadium?   z lękiem, niepokojem i przepotężnym lękiem fizjologicznym.   Twoja analiza genialna!!!   dzięki Nika śliczne:)      
    • Truskawkowy księżyc – chciaż późna, czerwcowa pełnia A mnie czas odprawa kolejnych kłopotów wypełnia. I niby dobrze, ale czy po tom na świat przychodził, Żebym tylko jak dalej wciąż trwać na tym świecie modził. Moc kłopotów głupich, – bo swe przyjście zapowiadały, A mimo wszystko tak przykro, że się poprzydarzały… Wśród spraw zamknąłem powieki, a sen mi obraz niesie: Mus nieznany przez polę pełne truskawek mnie niesie I szukam wyjścia, a tam hen wysoko wielki księżyc. Czy nie jako symbol, że ponad owoce i drogi Jest świat wyższy, tajemny, tak idylliczny jak srogi? Jeśli świat, to myślę nie jako bezosobowy werk, Gdzie żywot toczą miast z dnia na dzień, z wieku na wiek… Zerknijże na mnie stamtąd z wiecznych mieszkańców który! Ześlijże łaskę, by mnie nie porwał bieg spraw ponury! Mimo, że u stóp mych nie znikną do potknięć kamienie, Zwiąż mą uwagę do spraw świata, co nigdy nie zginie!   Zilustrował „Perchance” pod dyktando Marcina Tarnowskiego „Księżyc nad truskawkami”.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Wiechu J. K. Same widoki robią wrażenie, a wieniec laurowy swoją drogą;-) Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        @karenka Cieszę się, że Cię zainteresowałam. Dziękuję za zajrzenie i serduszko. Pozdrawiam   @Berenika97 Sama lepiej nie zinterpretowałabym swojego tekstu;-) Dziękuję Ci bardzo i pozdrawiam  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...