Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

 

 

raz dwa trzy raz dwa trzy

wesoło i śpiewnie

raz dwa trzy raz dwa trzy

leciutko i zwiewnie

raz dwa trzy raz dwa trzy

w muzykę wtopiona

za siebie nie patrzy

tym tańcem spojona

raz w prawo raz w lewo

to z jednym to z drugim

raz łzawo raz śmiewo

trwa w tańcu zbyt długim

wciąż w biegu na palcach

bez końca wiruje

porwana w rytm walca

nie widzi nie czuje

lecz już tak nie biega

bo nogi wciąż bolą

aż w końcu dostrzega

że jest to walc solo

a strach i obawa

dech w piersiach zapiera

bo smutna zabawa

ten walc bez partnera

i płynie po twarzy

łza jedna za drugą

a każda tak parzy

i boli tak długo

muzyka gdzieś znika

rytm nic już nie znaczy

i tylko wciąż tyka

ten zegar  raz dwa trzy

raz dwa trzy,

raz  dwa

raz____________

 

* krytykom zarzucającym nadmiar rymów gramatycznych przyznaje rację, ale to jeden z wierszy wyciągniętych ze starego bruliona.

 

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Stwórz ładniejszy neologizm, stać cię na to :)

poza tym podoba mi się, bo  bardzo lubię kiedy wiersz  ma rym i rytm nie mówiąc o przesłaniu :)

No i nie rozumiem jednego - skoro wiersz wyciągnąłeś ze starego brulionu to dlaczego go nie poprawiłeś ? Gdybyś go wcześniej był publikował to rozumiem ale jeśli nikt go wcześniej nie widział...? 

Mnie rymy gramatyczne nie przeszkadzają ale... ustalone jest że urodziłam się o 100 lat za późno :)

 

Bożena TP

 

 

Edytowane przez czytacz (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

po chwili odnowa

zaczęta zabawa

gdzieś grają mkną słowa

witają i brawa

już płynnie bez bólu

niosą po obłokach

nie można nie ulec

tańczymy w podskokach

niebieska planeta

już znika w przestrzeni

a drogą tą z mleka

pędzimy zmienieni

w rytm walca co żyje

gra w sercach na trzy pas

raz dwa trzy

raz dwa

raz

:))

Edytowane przez Jacek_Suchowicz (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Bożenko,

też mam starsze wiersze. Mogłabym poprawić, bo mają wiele wad. Ale to przecież też moje "dzieci" do których się przyznaję. Tymczasem dałam sobie z tym spokój, ponieważ widzę różnicę. Wiem czy stanęłam w miejscu czy pracowałam, mogę porównać.

Może JADer ma jeszcze inny powód, chętnie się dowiem,

Tymczasem :)

Edytowane przez Alicja_Wysocka (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Wiersz tego rodzaju pisze się zwykle będąc w pewnym nastroju wynikłym bądź to z sytuacji, czy rozmowy, lektury.

Poprawianie bez tego nastroju może tylko zepsuć efekt.

Dziękuję za wizytę i uwagi i serdecznie pozdrawiam

Andrzej D.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • nieistotne czy to mieszkanie w bloku willa z egzotycznym ogrodem jurta igloo wiejska chatka otoczona malwami   może być z cegieł desek lodu skór rozpiętych na drewnianych palach tęcz w kroplach rosy odbijających jutrzenkę   solidnie wymurowany od fundamentów po dach albo unoszący się na wodzie z sennymi łodziami wykopany w ziemi nieruchomy na śnieżnych polach przeniesiony na niebo między gwiazdy   nie ma znaczenia rzeczywistość i budulec czasem jest jedynie napisany w wierszu zapamiętany z baśni noszony na dnie serca codziennie wymyślany od nowa a czasem mocno wrośnięty w ziemię rodzinną   rozmawiamy w nim przytulamy się modlimy pieczemy chleb głaszczemy kota lub psa usypiamy w kolebkach naszych wewnętrznych wszechświatów   lecz najważniejsze że to  nie tylko przestrzeń na spokojny głęboki oddech który nie męczy się bliskością   ale także miejsce gdzie zawsze wolno płakać bez obaw przed ucieczką i wszystkimi rodzajami samotności   wtedy dopiero jest naprawdę bezpieczny      
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @Simon Tracy Simonie, zgadzam się z @Berenika97,że jesteś mistrzem tego mrocznego gatunku literackiego. Pozdrawiam!
    • Prostokątna twarz parapetu. Bęc. Prosto w nos. Pierwsza szkicuje cząstkę wziętych przestworzy.    Bęc. Druga prosto w rdzawe oko.     Trzecia. Bęc. W zaschniętą kupę po gołębiu.    Nagle tysiące w powtórzeniach. Każda gdzie indziej siada.    Kap. Kap. Coraz szybciej i więcej.    Mini fontanny, spływają poza krawędź. Werble bębniące kawałkami chmur. Tylko sisiolków z blachy nie ugnieciono.   Na szybie strumienie chaosu.     Wiją się na zamazanym prześwicie, niczym wnętrze żywego stworzenia.    Każda żyłka z bąbelkiem na szpicy.    Tylko krew przezroczysta, i prochy z kości rozmyte.    Arterie drgające. Wilgotne pulsacyjki. Bez drogowskazów. W rytm stukania o metalową połać.    Puk. Puk.     Coraz głośniejszy i szybszy wododzirej. Pociesznie rozbryzguje. Jakby w każdej kropli, dziecko roześmiane biegało.    Za taflą rozmazane kształty światłowodów, zamglone całunem wykręcanej chmury.    Okalają wszystko. Zniekształcają obrazy. Spływają krawędzie parodią przezroczystości. Liście chłoną wodę. Na krótko. Za chwilę inna.    Kap. Kap. Stuk puk. W plumplane kółka okrągłych fal zabawa. O kształtach niewyraźnych.   A tam strumyczki, niczym foliowe węże, z powtarzalną falą grzbietową.    W kałużach zatopione światy, rozjeżdżane kołami samochodów.    Rzucane na boki, w radykalnym wytryśnięciu, na przemoczonych pieszych.    Przylepione zebry, nie mogą się schować. Nie dosyć że mokną, to jeszcze przygniatane pospieszną cywilizacją.    Różnorodne wodospady, szumią deszczoświatem, A każdy w innym, zamgleniu widoczny.    Szara płynność, nasączona migoczącym lśnieniem kostek brukowych, przytula światłem niechciane odbicia.     I cholera wie, gdzie woda w końcu spłynie.
    • @GosławaWspaniały wiersz, w którym każda metafora świeci niezwykłym blaskiem. Ten świat jest trochę zbyt mocno wystylizowany, ale umiejętne posługiwanie się potencjałem języka, że się tak kolokwialnie wyrażę, 'robi robotę', przede wszystkim poprzez wykreowanie gęstego, kleistego nastroju, idealnie współgrającego z emocjonalnością obrazów. ;)
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Ta faza miłości jest najtrudniejsza do osiągnięcia, gdy dopamina już nie musuje w głowie i trzeba bliskość zbudować na innych podstawach, bardziej namacalnych i solidnych - szukać innej chemii, która utrwali związek.  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...