Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Rok sześćdziesiąty szósty był wtedy
- Florus zagrabił złoto z świątyni,
przez co napytał żydostwu biedy,
a nawet wyłom w murze uczynił.

Truchlał ze strachu w Jerozolimie,
niejeden świadek tamtych wydarzeń,
- jeżeli myślisz o homonimie,
nie jesteś w błędzie skutkiem skojarzeń.

Wyobraź sobie żeś pośród świadków
- rzymskie kohorty już burzą mury
- nie brak na niebie i ziemi znaków,
że Jezus w on czas nie wyrzekł bzdury.

Kazał uciekać z miasta warowni
w góry Perei, nie biorąc mienia,
zanim wódz Tytus miasto rozgromi.
Analogicznie scena się zmienia.

Mówią: "historia kołem się toczy",
mając na względzie, że się powtarza
- widzą wyraźnie dziś świadków oczy
co z proroctwami w zgodzie się zdarza.

By uratować życie z zagłady,
która dosięgnie wrogów Jehowy,
dziś także trzeba posłuchać rady...!
Ten wywód wierszem nie jest jałowy.

Ma swe oparcie wszak w Słowie Bożym,
które wyjawia co jest i będzie...
Stań się dojrzałym, duchowo hożym
- nie trwaj w uporze ni żadnym błędzie.


POCZĄTEK WIELKIEGO UCISKU

Przepowiedziany przez Mistrza ucisk
będzie tak wielki, jak nigdy dotąd
- zdaniem poniższym położę nacisk:
oczyma wiary miej świata ogląd.

W wielkim ucisku znikną religie
- wszystkie pospołu jak prostytutka,
z królami ziemi parzą się chętnie,
licząc, że sprytnie królów wydutka.

Włoży Jehowa do serc złych królów
jedną myśl wspólną, by unicestwić
wstrętną metresę, z użyciem środków,
by już nie mogła ich bałamucić.

Niejeden klecha zaprze się wtedy,
że był przywódcą swoich parafian,
plotąc kłamliwie przeróżne bzdety,
jak pomyleniec albo patafian.


CZAS PRÓBY I SĄDU

Kiedy już ścichnie wielkie biadanie
wędrownych kupców, ich klienteli,
w "skalnych masywach" znajdą schronienie
ci, co Jehowy słuchać nie chcieli.

Posłuszni na nich "grad" będą miotać,
wieszcząc wyroki wręcz cetnarowe.
Będą na własnych drogach się motać
ci, tracąc do reszty serce i głowę.

Bluźniąc pod wpływem "gradu wielkiego",
ruszą na świadków Boga Jehowy
gogowskie hordy, aby każdego
złupić i zabić, jednymi słowy.

Mając na względzie świadków szlachetnych
Jehowa skróci dni uciśnienia,
aby wybawić Jemu oddanych
od hord okrutnych wręcz uderzenia.

"Wybrani" znikną natychmiast z oczu,
przeistoczeni na wzór Jezusa
- więc zazna wielu z przejęcia dreszczu
- trwoga z nóg zwali zdziercę, momusa.

Znaki na słońcu, księżycu, gwiazdach
wzmogą strach straszny pośród narodów
- zbledną od niego w niebieskich gniazdach
doznając lęków skutkiem zawodów.

Wstrząśnięte moce niebios struchleją,
widząc znak Syna Wszechmogącego
- zdumione oczy wielu zbieleją
razem z włosami, z strachu wszelkiego.

Z mocą i chwałą Chrystus przybędzie
- nastanie pora dania odpłaty
- długiego miecza z swych ust dobędzie,
sprawiając hordom szatańskim baty.

Karząc niewiernych i niegodziwych
usunie kozy, by owce mogły
zaznać warunków życia godziwych.
Demony z Diabłem szlag trafi nagły.

Na on czas w górę podniosą głowy
ci, którzy widzieć będą znak Syna
- wiedząc, że zaraz będzie świat nowy
- wielkiej radości ważna przyczyna.


BĘDĄ ŚWIECIĆ JASNO W KRÓLESTWIE

Bracia Jezusa i siostry także
jaśnieć na tronach z Nim wiecznie mają,
aby wykonać na ziemi większe
dzieła, stąd wiernie już zarządzają.

Zabrani w niebo wespół z Mesjaszem
przypuszczą atak na hordy Goga
- koniec uczynią z każdym judaszem
- liczba pobitych nadzwyczaj mnoga.

Baranek Boży zmiażdży bezbożnych
- jest Panem panów i Królem królów
- eliminując ludzi drapieżnych,
do wyznaczonych zmierzając celów.

Armagedonem Biblia nazywa
wojnę narodów z Królem Jehowy
- nadzwyczaj celnie strzałą przeszywa
tego, co nadal jest pustogłowy.

Kiedy ucichną odgłosy boju
nastanie pora na ucztowanie
- nie będzie więcej trudu i znoju,
na zawsze będzie brzmieć uwielbianie

Jehowy Boga, który jest Zbawcą
- Jego Syn rolę ma Zbawiciela,
bo dzięki Bogu ma mocą sprawczą,
słuszne zamysły skutecznie wcielać.

Kiedy ocali już wielką rzeszę
z wszystkich narodów, ludów języków,
miecze przekują wszak na lemiesze,
dążąc do pracy rajskich wyników.

Uznaniem Boga ciesząc się jawnie
doświadczą wsparcia nadzwyczajnego,
planetę całą przemienią ładnie
w Eden - rezultat trudu twórczego.

Liczne przejawy Bożej miłości
szczęścia przysporzą niebywałego
- każdy dokładał będzie dbałości,
by zyskać cechy doskonałego.

Ekscytująca jest teraźniejszość,
w której się spełnia to, co przewidział
i co zamierzył, w rzeczywistości
dzieje się również jak przepowiedział.

Przyszłość przez Boga zarysowana
skłania do boju o własną wiarę
- zachęta Piotra niech uwzględniana
będzie przez świadków nadal wytrwale. *

* 2 Piotra 3:11, 12, 14.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Próbuję znaleźć własną, niepowtarzalną formę przekazu. To trudne ... ale właśnie do tego dążę. Choć ostatecznie jesteśmy tacy, jacy jesteśmy. Mnie też… taki, który po prostu chodzi i niczego nie udaje :) Dzięki
    • @Sylwester_Lasota Kto by tam wierzył poetom? Czy się śniło czy zdarzyło, piosenka jest :)
    • @Berenika97 Magiczny, pełen niedopowiedzeń utwór. Cudownie opisałaś moment narodzin relacji i oswajania przestrzeni. Zdanie o ciszy, która „przestała należeć wyłącznie do Luizy”, jest po prostu genialne. Jako miłośniczka kotów muszę też dodać, że Leon w roli idealnego pośrednika skradł moje serce! Gratuluję świetnego wiersza!
    • Dzisiejszej nocy miałem sen o rybie. Tak bardzo, że nie mogłem doczekać przebudzenia. Zatem jak tylko owe nastąpiło, wstałem i wybiegłem na ulicę, ale musiałem zawrócić, gdyż po usłyszeniu wrzasku sąsiadki→”Sodoma i Gomora” spostrzegłem, że zapomniałem założyć odzienia wszędzie.    Po jakimś czasie już wyglądając jak cywilizowany człowiek, stoję w sklepie rybnym niecierpliwie drepcząc. Szum niczym w muszli nabrzeżnej lub klozetowej, gdyż ludzi niczym śledzi w ławicy. Na moje szczęście stałem ostatni. Dlatego przyszło mi wybierać w ciszy.    Po chwili niezupełnie jednak, gdyż usłyszałem cienki, przytłumiony głosik. Dobiegał z półki, gdzie stały puszki z sielawkami. Sprzedawca nic nie słyszał, ale podał o którą poprosiłem. Na szczęście trafiłem w dziesiątkę. Czyli szepcącą.    W domu odwinąłem z apetytem blaszane wieczko, gdyż gadających jeszcze nie jadłem i byłem ciekawy smaku. Nagle patrzę, a tu malusie dziewczę, od połowy w dół rybką.    – A ty tu skąd – zapytałem ciekawie. – I czemuś tak czerwona? – Bom w pomidorach, głupolu. Wyciągnij mnie wreszcie, gdyż te oślizgłe trupy sielawek, dotykają moich ślicznych wdzięków. – A tyś kto? – Zaciąłeś się przy goleniu i tak ci zostało, że wciąż o to samo pytasz? – A jak cię wyciągnę, to co? – To wrzucisz do słoika z wodą, żebym urosła, chociaż bez wody, też egzystować potrafię, o czym zapewne nie wiedziałeś, głupolu. – No nie! Chyba?   Wiem. Moje zachowanie nie było zbyt mądre. Widocznie ta dziwna sytuacja, tak na mnie podziałała. Karmiłem ją w słoiku, później w większym, zaś akwarium kupiłem, później nie mogłem się kąpać, bo wannę zajmowała. Niby chciała, że mogę leżeć przy niej, ale łuski na jej udach, mnie drażniły. Aż w końcu się w niej zakochałem.    Lecz po jakimś czasie zaczęło ją ciągnąć do krainy ojców, czyli w kierunku morza. Zapakowałem ją przeto do samochodu, z ciężkim sercem rozstania, lecz jej szczęście było dla mnie ważniejsze. Kocem zakryłem jej łuskowane nogi. A właściwie jedną z ogonem, by w razie kontroli, władza nie dopytywała. Po namiętnym rozstaniu, tylko chlupnęła i tyle ją widziałem, mając zadrapania na całym ciele, po ostrych, rozkosznie czułych łuskach.   * Dzisiejszej nocy też miałem sen o rybie. Po przebudzeniu, coś mnie tchnęło z tej tęsknoty i włączyłem telewizor. Właśnie pokazywano rozbity o brzeg starodawny statek. Podobno kapitan i cała załoga oraz wszyscy na pokładzie, a nawet ich majtki, tak byli zauroczeni jakimś widokiem, siedzącym na kamieniu, wystającym z wody, że walnęli w skałę i wszyscy utonęli lub zostali rozszarpani przez rekiny, albo też z tęsknoty, za tym co widzieli.     Na drugi dzień i następne, obejrzałem podobne wiadomości, tyczące różnych stron świata. Dziwiłem się tylko, dlaczego te statki są takie stare. Jakby nie z mojego czasu. Jednakowoż przyznać muszę, że także współczesnych z zawartością, zaczęło ubywać, a plaże i miasta pustoszały.     W końcu postanowiłem, nie słuchać owych strasznych wiadomości, tylko pójść do sklepu rybnego. Było w owym całkiem pusto, gdyż większość mieszkańców, wypłynęła statkiem na wycieczkę i jeszcze nie wróciła. Został tylko sprzedawca.      Popatrywałem sentymentalnie na puszki z sielawkami, wspominając moją ukochaną.
    • @simsalabimDziękuję Czarodzieju :)   @viola arvensisViolu, tyle mi podpowiedziała wyobraźnia, dziękuję. Dobrej nocy :)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...