Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Wizje do głowy przychodzą falami
Co chcemy oglądać wybieramy sami
Zamykam oczy na zło
Bo kto jest odporny, kto?

Szatan w wymyślaniu szokujących obrazów
Nie zawiódł swych czcicieli jeszcze ani razu
Chorych pomysłów ma sto
Ale ja protestuję, bo

Sumienie chcę czyste zachować na koniec
Całe swe życie wziąć w swoje dwie dłonie
I stanąć z godnością, chcę zrobić to
Odrzucić od siebie - już wiecie co

Opublikowano

@Di_Key

Podmiot liryczny (podlir) na pewno wie co ma na myśli... Jeśli kryje się za nim autor wiersza (a nie musi, a wg kanonu nawet nie powinien), to po moim pierwszym czytaniu ustaliłem, że chce mieć czyste sumienie... Własnym sumptem...?! No cóż. Czy mamy do czynienia z zamykaniem oczu, czy z przysłowiowym chowaniem głowy w piasek, rezultat takich starań jest ten sam.

Co do odporności na zło, to jest ktoś, kto w stopniu najwyższym mu nie ulega... On wie co robić, aby mieć czyste sumienie... Podlir widzi w Szatanie twórcę szokujących obrazów i uważa, że ma swoich czcicieli, których oczekiwań na takie obrazy nie zawodzi... No cóż. Dotyczy to nie tylko satanistów... Rozumiem, że sto pomysłów to symbol, bo w istocie nieustannie zmienia scenę tego świata (jemu podległego - 1 Jana 5:19), tak, by mógł się na niej toczyć "spektakl", przez niego reżyserowany... Daremne protesty podlira... co najwyżej stanowią akt niezgody, na to co wyprawia pradawny Wąż, zwodzący całą zamieszkałą ziemię.

Chwalebna chęć zachowania czystego sumienia, dostrzegalna w deklaracji podlira wraz z braniem życia we własne dłonie (wiem, alegoria), by stać z godnością odrzuciwszy zło (wiem co), to warunki niewystarczające do zachowania czystego sumienia... Dowodzą tego rozliczne przypadki, w których nie mniej szczere od podlira osoby tak się zachowywały, coś takiego deklarowały i... ten, który swym ogonem strącił z nieba trzecią część symbolicznych gwiazd (anielskich synów Bożych), znalazł sposób, aby nie cieszyli się czystym sumieniem. Poza tym prawdę niezbywalną, związaną z zachowaniem czystego sumienia wyjawił natchniony duchem Bożym apostoł Jan w pierwszym rozdziale, pierwszego listu, pisząc, że kto mówi, jakoby nie grzeszył, to kłamcę z Boga czyni, albowiem nieomylnie i kategorycznie stwierdził On, że: "Nie ma kto by nie grzeszył. Nie ma ani jednego" [a więc kto by miał skutkiem sowich dążeń czyste sumienie]. Przeto, Ten, który tak bardzo umiłował świat, syna swojego dał, aby każdy kto weń wierzy nie zginął, ale miał żywot wieczny. Wiara w to postanowienie Boże i właściwy sposób korzystania z bezcennej ofiary za grzechy sprawia, że Bóg uważa, że ktoś taki ma czyste sumienie. Potwierdzeniem tej dobrej nowiny jest wizja ukazująca wielką rzeszę, która wyprała swoje symboliczne szaty z grzechów, we krwi Baranka Bożego, który (jak oznajmił Jan zwany Chrzcicielem) usuwa grzechy świata. Niestety, podlir zdaje się tego nie wiedzieć, a zatem w zamyśle autora wiersza jest reprezentatywny dla miliardów ludzi na ziemi...

To o nich ten wiersz...! Rozumiem już.

Gratuluję debiutu w tym serwisie, bo dostrzegłem, że właśnie stałeś się jego użytkownikiem...

Przekaz pewnie ma jakieś metrum i melodyjność, która gra w duszy autora, ale... ja jakoś mam trudność ją poczuć, przy takim metrum:
I: 5/6; 6/6; 7; 7
II: 6/7; 7/6; 7; 8
III: 6/6; 6/5; 6/4; 6/4

Rymy parzyste (mile wybrzmiewają, przy lekkich, żartobliwych wierszykach - ulubione przez dzieci) nie zasługują na miano częstochowskich i to łagodzi nieco efekt niepoważności wywołany rymem aabb.

Opublikowano

Faktycznie najlepiej czuję się w lekkich fraszkach i satyrach. Te sumowanie sylab czy zgłosek może ma sens przy Panu Tadeuszu. Ja tak wysoko nie mierzę. W ogóle matematyka niszczy trochę swobodę twórczą i jakbym tak miał bawić się w zliczanki, wiersz straciłby swojego ducha. Ale dziękuję za konstruktywne uwagi.

Opublikowano

@Di_Key
Już w tym serwisie zwracałem uwagę na dzieło Macquarie Dictionary, które definiuje poezję jako: "sztukę rytmicznej wypowiedzi, pisemnej lub ustnej, dostarczającej wrażeń estetycznych poprzez piękne, twórcze lub wzniosłe myśli". Według owego dzieła poezja to "metryczne dzieło literackie; utwór wierszowany. Cechy podane w tej definicji winien widzieć w swoim utworze twórca, który decyduje się opublikować dany utwór, jako składnik najszerzej rozumianej poezji. Widać Ty jakąś rytmiczność postrzegasz w swoim wierszu i niewątpliwie ma on dla Ciebie dość walorów estetycznych i istotnych myśli, bo inaczej byś go nie skomponował i nie ważył się opublikować. Szanuję to i... nic mi do tego, skoro Twoim zdanie mieści się on w ramach wolności słowa. Niemniej, jest i będzie tak, że teraz, po opublikowaniu go nieuchronnie jest i będzie traktowany przeze mnie i innych czytelników różnie, w rezultacie czego będzie się okazać, iż twórczy trud był daremny, lub nie... Kontestacja rytmiki wiersza (wyznacznika poezji najszerzej rozumianej) grozi tym, że odbiór takiech ujazzowionych (neologizm) wierszy może być podobny do powszechnego odbioru jazzu, albowiem zbyt mocno i zbyt zasadnie utrwaliły się dwa kluczowe elementy wierszy: rytm i metrum. Jak dobrze wiesz, rytm jest cechą otaczającego nas świata. To prawda, że jest bardzo zróżnicowany i bardzo często niepowtarzalny. Słyszymy go nie tylko w pływach oceanicznych, porach roku, czy biciu serca... Czytając wiersz wyczuwam w nim nikłą powtarzalność tych czy innych jego elementów, które stanowią o tych cechach. Do tego w moim (subiektywnym) odbiorze nie zauważyłem charakterystycznego wzorca rytmu (metrum) i dla uzasadnienia przedstawiłem zapis jego metrum. Ponieważ liczę na to, że stosownie skorzystasz z mojego komentarza mając większe baczenie na kształtowanie metrum (masz swobodę w jego komponowaniu - matematyka w tym pomaga), więc zwróciłem uwagę na ów drugi z kluczowych wyznaczników poezji. Nadal uważam, że rym może być ale nie musi. Widzę, że traktujesz go jako ozdobnik, (jeśli ma być tylko i wyłącznie ozdobnikiem, to też dobrze moim zdaniem). Korzystnie jest, gdy rymu stosownie akcentuje meritum wersu o meritum tego, o czym on jest. Gdy uda się czytelnikowi doszukać rymu (bywa nieraz zakamuflowany) i gdy wybrzmi on nienatarczywie, to wartość estetyczna wiersza wzrasta. Wybacz, że nie uznaję za wiersz takiego zestroju, który nie posiada rytmu i metrum. Twój pod tym względem wart jest poprawienia.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Pozbawiony sensu pusty list nie mówiący o niczym ktoś napisał  pod wpływem chwili.   Rozumiem Cię i wiem o czym myślisz  tak jak Ty czuję ból rozwiązuję Twoje problemy.   Zabrałem Ci leki zastanów się  co dalej nie wiem co mam powiedzieć  może najgłupsze słowo świata.   Ktoś rzucił parę zdań zupełnie  bez sensu staram się pomóc  odmawiasz chociaż jej potrzebujesz.    Jedni patrzą inni się śmieją nikt nikogo nie rozumie pozbawieni współczucia i zupełnie nadzy.    Nie rozumieją Ciebie nie rozumieją innych  mężczyzna z butelką krzyczy głośno  tylko tu i teraz jutro to przepaść.    Rzuć parę słów na pocieszenie bogatych w barwy i cennych jak złoto może zaśpiewasz ale nikt nie słucha.   Nie odrzucisz leków zostajesz sama  przeznaczenie może rozpacz  opowieść dobiega końca.   
    • @Nata_Kruk Dziękuję za dopowiedzenie.  Nie skończylem jeszcze z tym wierszem.     
    • @Poet Ka   Bardzo  gładko przechodzisz od niewinnej, botanicznej gry słów i tautologii w stylu Gertrude Stein („róża to róża”) do tak potężnego, surowego i bolesnego kontekstu historycznego. Ta gra wielkością liter (róża jako kwiat i Róża jako postać) oraz finałowy „worek kości” robią ogromne wrażenie. Piękny i  mądry  tekst.  
    • @Migrena   Niezwykle zmysłowy erotyk, w którym intymność dwojga ludzi splata się z pierwotnym rytmem natury. Jest u paralela między żywiołem morza a ludzką namiętnością, natura jest żywym organizmem, który czuje i dyktuje rytm. Fraza „nagle tracę krawędzie” oddaje moment, w którym namiętność i bliskość sprawiają, że człowiek przestaje być osobnym bytem. Oddech "nie ma właściciela" i kochankowie stapiają się ze sobą i z nocnym pejzażem. "Skóra zaczyna pamiętać zanim dotyk jeszcze się wydarzy” - to piękna metafora - ciało ma swoją własną intuicję, która wyprzedza myśli. A dotyk staje się „najprawdziwszym językiem”, który potrafi wyrazić więcej niż jakakolwiek rozmowa i który, jak sugeruje puenta, ma szansę przetrwać dłużej niż sama fizyczność. To przepiękny tekst o całkowitym poddaniu się chwili, drugiemu człowiekowi i naturze, a fizyczność jest podniesiona do rangi mistycznego, niemal kosmicznego doświadczenia.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...