Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Gorzki żal w mej duszy się gnieździ!
Toczy me trzewia trutka, co ból przynosi.
Gdzież jest ta dłoń, która serce pieści?
Gdzież ta osoba, która znamię mej miłości nosi?
Siedzę na ostrej skale ku morzu narowiście prącej
Z nią jak klin błękit rozdzieram i pianę toczę
Krwawi horyzont zachodzącym już słońcem
Pląsają po tafli wody blaski ochocze
I choć Ty, Boże tak cudowne tworzysz zjawisko
Tak natchnione Twą mocą i urokiem
Samotność! Nadal przy mnie, gdy upadam nisko
Niczym świątynia bez Ducha otulona mrokiem!

Opublikowano

najpierw uwaga na boku: zauważyłem tendencję do pisania w ostatnim czasie wierszy o Bogu, niekoniecznie wtrącając w to hasła antyklerykalne i retorykę rodem z "Nie". nie oceniam, tylko stwierdzam.

a teraz tzw. meritum. otóż wiersz przepełniony patetyzmem, co jest męczące. doceniam bogactwo leksykalne, ale "trutkę, która toczy trzewia" to chyba można było sobie darować.
za dużo zbyt powszechnie używanych zwrotów: krwawi horyzont, znamię miłości, serce pieści itd.

krótko mówiąc - mocno przekombinowane.

pozdrawiam
MZ

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Melu, i to jajo tiulem?
    • @Gosława Dziękuję. Dobrze, że to tylko przejściowy moment.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @Myszolak Czasem trudno nadążyć, a czasami zatrzymuje Cię przeszłość, albo Twoja niepewność… Dziękuję za zainteresowanie. Pozdrawiam ciepło.
    • @KOBIETA Z uśmiechem słońce się obudzi.   Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
    • tylko popatrz ulepiłem ci bałwanka z marchewkowym nosem stoi na polu obok plecaka pełnego jacków i placków   kocham babcine śledziowe zupy świąteczne braci marx a charlie chaplin i ja jesteśmy z tej samej gliny takie z nas bratki   to nic że sporo udajemy mamy przecież łyżwy sanki gdzie twoje rękawiczki nie wiem owiniemy więc dłonie szalikiem a może spróbujemy żyć cieplej
    • Wszystko kiedyś się kończy. Odchodzimy, by... Jak noc po dniu i dzień po nocy. W nieskończoności czasu, przestrzeni i możliwości my, kreatorzy. Niedoskonali, a zarazem jakże doskonali bogowie własnych światów. Czy rozumiesz...? Kiedy przestaniesz się bać i otworzysz swoje szeroko zamknięte oczy, zrozumiesz. A wtedy uśmiechniesz się. Wolny. Czy może być coś piękniejszego, niż zrozumienie tego...? :) Uciekałam tak długo przed mrokiem, że zapomniałam kim jestem. Ale kiedy się zatrzymałam i uśmiechnęłam do niego, on uśmiechnął się do mnie. Dwie strony tego samego.  Wszystko kiedyś się kończy, a zarazem nic się nie kończy. Na chwilę zamknę oczy, by znów je otworzyć. A może wtedy zalśnisz w nich Ty? Kto wie...? :)    Wojowniczka   i zdjęła maskę  i odłożyła tarczę i odrzuciła miecz   po raz pierwszy taka bezbronna i tak bezgranicznie wolna   po ostatniej najważniejszej z walk samej z sobą   A.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...