Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Rzeczywistości postrzeganie
swoiste bywa, więc odmienne,
stąd znaku końca dostrzeganie,
wartościujące jest, znamienne.

To swego rodzaju ślepota,
nadal dotyka wciąż widzących,
niewierzącego i bigota,
laików i wszystkowiedzących.

Mózg figle płata i omamy,
działanie zmysłów ma swe braki,
myślimy błędnie i dufamy,
aplauzy zwodzą nas i klaki.

Wydarzeniami wypełnione
dni przemijają, bezpowrotnie;
przewidywania, te spełnione,
niedostrzegane są, istotnie...

Od Wielkiej Wojny następują
zmiany na gorsze, jak w proroctwach;
uważnie prawi obserwują,
zbulwersowani w swych jestestwach.

Niczym pochodnia w mrokach dziejów,
Słowo prorocze nadal płonie,
by mogli szczerzy, z wszystkich krajów,
widzieć Chrystusa. Już na tronie...

Intronizacja nastąpiła,
gdy Czasy Pogan się skończyły,
ważna godzina już wybiła.
Próżno narody się srożyły...

Jeździec na koniu lśniąco białym.
z koroną w blasku Majestatu,
jest o zwycięstwo dobra dbały
- doprawdy pragnie rezultatu.

Wkrótce dopełni swoich zwycięstw,
gdy niegodziwy runie system.
Więcej nie będzie ludzkich królestw.
Nowy prządek będzie. Zatem...

...skutecznie działa od stulecia,
zgroza dokoła wzbiera, trwoga,
wrogość i złość są, wśród napięcia
świat w mocy Złego, czyli Smoka.

Wojny i braki pożywienia,
zarazy trapią oraz wstrząsy
- to szarża jeźdźców, bez wątpienia,
tuż za Chrystusem tętent grzmiący...

Ognisty zabrał pokój ziemi
- olbrzymim mieczem ludzkość razi.
W błyskach eksplozji glob wciąż dymi.
Wojenny przemysł wszystko skaził...

Po Wielkiej Wojnie druga była,
trzeciej się teraz grzeszni boją
- ma jej nie zdzierżyć ziemska bryła,
na której ludzie ludzi gnoją...

Mrą z głodu, również z wycieńczenia,
choć pożywienia nie brakuje,
albowiem żądny wzbogacenia
zawyża ceny, wyzyskuje...

Mimo postępu, mimo wiedzy,
klęski, konflikty, niepokoje
i epidemie, skutkiem nędzy
ksenofobiczne paranoje.

Skomasowanie zła wszelkiego
ludzie pojęcie wszak przechodzi...
i w terroryzmu obłęd - czego
nie było dotąd, co nam grozi...

Ci co czekają końca Złego,
wciąż widzą w blasku proroctw, świętych,
że wyznaczony czas wrażego
świata dobiega, w latach chudych...

Plagi dosięgły go Jehowy,
zapowiedziane w Objawieniu,
rozum najtęższe tracą głowy,
w iście szatańskim wszak rządzeniu.

Mając na względzie Bożą wolę,
chodzący dotąd w świetle proroctw,
ochotnie pełnią świadków rolę,
zniewag zaznając wciąż i łotrostw.

Prześladowani, zabijani
za to, że wieszczą Boże sądy,
są o defetyzm posądzani
- miliardy mają do nich wąty.

Trapi ich również srogi dekret,
rodząc niedolę, utrapienia,
gnębi nieludzko, skrycie, biret,
rządzący, w skutek poduszczenia.

Dotąd straciło życie wielu
świadków Jezusa, za głoszenie.
Okrutnie zbici, na wzór knelu,
zmasakrowani tak... niezmiernie.

Kto oznajmieniem wciąż pogardza,
choć już Królestwo Boże rządzi,
prawdomównością Boga wzgardza,
w ślad za zmysłami idąc - błądzi.

Nieskłonny wierzyć - skłonni stwierdzać,
namacalnego chce dowodu,
stąd zamiast ufność swą utwierdzać,
odrzuca oną, bez powodu.

Na dokonania Boga ślepy,
absorbowany codziennością,
propagandzisty kłamstwo wrzepi
temu, kto skłonny żyć nicością.

Gros idzie ślepo za religią,
z dziada pradziada, tradycyjnie
słucha oracji z demagogią,
bo brzmią uczenie, atrakcyjnie.

Bóg tego świata mąci w głowach,
dezorientację uskutecznia,
nie przebierając przy tym w słowach,
od filozofii uzależnia.

Fałsz uporczywie kamuflują,
zwodzą zwiedzeni na manowce,
do rangi bogów aspirują
uczeni, wsparci przez "masowce".

Przyszli szydercy z szyderstwami,
własne pragnienia ubóstwiają
,
motają sprytnie matactwami
i Słowem Boga pomiatają...

Wciskają, że nic się nie zmienia
na gorsze, bowiem jest jak było.
Racji nie mają,i ani cienia...!
Radio sentencje bzdurne wryło.

Korzystający zaś z młodości,
mają za prawdę często bzdury;
zatem nie widzą tej gorszości...
- tym świat od zawsze nadal bury.

Warunki trudne do zniesienia
w dniach ostatnich, ostatecznie
prawi więc tęsknią do zbawienia.
Dość demonkracji...! Autentycznie.

Wiedzą jak będzie, niezawodnie.
Otuchę żywiąc, Bogu wierzą.
Zaingeruje wnet... Istotnie
taką nadzieją wciąż się cieszą.

Wśród morza ludzi - pokolenie
wymiera, znika - choć szczególne
- z tego wynika, że zbawienie
tuż, tuż, niebawem jest, igielne...

Dokładnego dnia i godziny
nadal nikt nie zna. chociaż pora
późna nastała dla rodziny
ludzkiej, zażartej niczym sfora.

Skupieni na tym co Bóg mówi,
poprzez prorocze oznajmienia,
wytrwać zdołają - Słowu ufni,
wdzięczni za dane objawienia.

Nieuznających władzy Króla,
który zwyciężył i zwycięży,
nosić nie będzie ziemska kula.
Bóg unicestwi ich i księży.

Zmuszeni przyznać, że błądzili,
ze zgrozą krzykną: wyginiemy,
bośmy Jehowę znieważyli
- na wieki wieczne przepadniemy!


Przychylność Jego pozyskują,
świadkowie wierni, jako Jezus,
bo posłuszeństwo okazują,
czekając na zbawienia luksus...

Królestwo Boże zapanuje.
Na ziemi jako w niebie będzie.
Mądry Jehowę adoruje,
w wiernopoddańczym, pięknym geście.

Opublikowano
Może lepiej że bezwiednie

są smutni samotni
szukają miłości
piszą wiersze piją wódkę
czasem jedno i drugie
ale te drobne wahania nastrojów
nie mogą być powodem
ażeby codziennie pragnąć końca
świata
o który błagają słowami

przyjdź królestwo Twoje

jeżeli jeszcze żyjemy a ziemia
kontynuuje swój lot
i czyni dobowe obroty
to pewnie dlatego że
mówią to bezwiednie
i bez wiary

© J. O.

Maj 2010
Opublikowano

są sobie istotni
miłości nie znają
kreślą stychy ciszą
drugie skutkiem pierwszego
chwiejne honory i humory
są następstwem
lekceważenia kresu
systemu rzeczy
sprawiającego prośbę:

"Przyjdź królestwo Twoje"

ziemia nie z własnej woli
wiruje orbitując paradnie
etalonem dni miesięcy lat
jest nie z woli ludzkiej
piszę z wiarą i nadzieją
świadomy miłości
ogromnej

Ew. wg Jana 3:16



Opublikowano

wątpię by Chrystus zszedł w tym, czy nawet następnym tysiącleciu, a nawet miliard-leciu - takie zejście byłoby zbyt arbitralne (bo niby czemu teraz?) to raczej ma działać w drugą stronę to ludzie mają wznieść się kiedyś do Chrystusa. to umysł i miary poróżniają nasze postrzeganie i prowadzą do tych wzelkich okrucieństw :( instrukcja obsługi świata została już czytelnie wyłożona w ewangelii (można ją rozszerzyć nawet o teksty hinduskie czy buddyjskie by zobaczyć zbieżność wszystkich religii) - nie da się osiągnąć raju zewnetrznie - to każdy czlowiek musi sam w środku się zmienić - wtedy nastąpi to co zapowiedziałChrstus i to bez żadnej apokalipsy :)

Opublikowano

@adolf

Jako piszesz, Adolfie - [i[wątpię. Ano.. wolno Ci wątpić, tak jak mnie wątpić nie wolno - zaparłem się samego siebie, nie pozwalam sobie na to. Gdybym miał podzielić Twoje przekonania i następnie gdybym miał je wyrazić stroficzne, to musiałbym w Słowie Bożym znajdować harmonijnie potwierdzające je teksty. Te które sa mi znane, stosownie uwzględniłem w mojej wypowiedzi. Co do tekstów pozabiblijnych, to wówczas, gdy współbrzmią z tekstami biblijnymi i tak z daleko idącą ostrożnością je rozważam i ewentualnie uwzględniam. Można się okłamywać na wiele sposobów... - ja trwam w postanowieniu "okłamywania się" tym, czego naprawdę uczy Pismo święte. Z tym, czego istotnie Ono naucza, starałem się wypowiadać, także stroficznie :) Ponieważ admin i moderatorzy już trzymali mnie na banie raz i drugi, więc nic więcej pod tym wierszem nie napiszę, ale mogę wówczas, gdy Ty pierwszy napiszesz do mnie korzystając z dostępnej w serwisie opcji "Prywatne wiadomości". :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Bułat OkPAPIERY POETY... NA PAPIEŻE
      Bułat Okudżawa

      Styx, AD 1965

      Płyniesz jak rzeki bieg i tak dziwne imię masz!
      Asfalt twój w słońcu lśni, jak rzeki toń we mgle
      Ach, Arbat, mój Arbat
                                           Tyś mój przeznaczenia szlak
      Ty i radość co dnia i nieszczęście me

      Przechodzący tu biegną tak od lat
      Wciąż obcasów stuk, za sprawami bieg
      Ach, Arbat, mój Arbat,
      Tyś mą religią jest
      Pode mną rozwijasz się w miraż mostów przęsł

      .. na twą miłość mi wciąż leku, antidotum brak,
      Choć tysiąca bym innych mostów kochał trakt
      Ach, Arbat, mój Arbat
                                                      Tyś ojczyzna ma
      Nigdy nie,
      Po sam kres...
      Nie przemierzę cię..

      1959
      Ostatnie tango na Newskim

      Kiedy ze starą biedą nie rady nie daję już,
      Gdy ogarnia mnie chandra, wtedy z biegu
      Wsiadam w akurat jadący trolejbus, siny niby śnieg,
      Ostatni,
      Chociaż pierwszy z brzegu.
      – I uciekam przed biedą nową wciąż jak z zimna siny zbieg;
      Wsiadam w podjeżdżający trolejbus, ten najzwyczajniejszy
      Trolejbus ostatni,
      Chociaż z brzegu pierwszy

      Nocny trolejbusie, w pustkę ulic gnaj wciąż
      I po bulwarach, skrzyżowaniach krąż,
      I daj schronienie tym, co w tę ciemną noc
      Przeżyli kraksę,
      Tragiczny zbieg szos

      Północny trolejbusie, w pustkę ulic pędź
      I wśród życia skrzyżowań sanktuarium schroń
      Dla tych, którzy w ten czarny dzień
      Przeżyli kraksę,
      Katastrofę strof.

      Twoich pasażerów rozpoznaję w mig -
      Tych żeglarzy słodkich wód, ich półgwiezdny szlak.
      Lecz gdyby nie nosił ich mój ciasny świat,
      Nie po drodze by było mi nie współczuć im.
      I gdyby nie byli tu od miliona lat,
      To czuć ich ból tak łatwo bym mógł

      Trolejbus jedzie wciąż, ostry cień tnąc mgły
      I wspomnienie wraca tak, jak w starym kinie film...

      O, Moskwo ma, jesteś jak równina fal,
      W ja w nim na dobre i na złe tkwię jak w oknie łza
      O, Moskwo moja, tyś ocean mój, a ja -
      Jestem kroplą w otchłaniach twych, plamką rdzy
      – a we mnie zawsze ty.
      |---|---|Na czarnym ekranie białych nocy...

      | Виноградную косточку в теплую землю зарою, |
      Winogrona pestkę w ciepłej ziemi zasadzę,
      | и лозу поцелую, и спелые гроздья сорву, |
      i ziemię ucałuję, i grona ich zerwę, jak życia nić.|
      | и друзей созову, на любовь свое сердце настрою... |
      i przyjaciół zwołam, i miłość na serca tronie osadzę... |
      | А иначе зачем на земле этой вечной живу? | (Jeśli nie, po co mi na tej wiecznej ziemi żyć? ) |
      | | |
      | Собирайтесь-ка, гости мои, на мое угощенье, |
      Zbierajcie się, goście, na uczty mej uciechy |
      | говорите мне прямо в лицо кем пред вами грешен,
      | mówcie mi, w czym zgrzeszyłem, nie kryjąc nic|
      | Царь небесный пошлет мне прощение за прегрешенья... |
      Bóg przecież i tak wybaczy mi grzechy... |
      | А иначе зачем на земле этой вечной живу? | (Bo inaczej po co mi na tej ziemi żyć? ) |
      | | |
      | В темно-красном своем будет петь для меня моя Дали, |
      W sukni ciemnokrwistej zaśpiewa mi Dali, |
      | в черно-белом своем преклоню перед нею главу, |
      A ja, na czarno-biało przed nią skłonię się, skromny widz|
      | и заслушаюсь я, и умру от любви и печали... | I w jej pieśń wsłucham się i umrę ze miłości tej, co pali... |
      | А иначе зачем на земле этой вечной живу? | (Bo jak tak, po co mi na ziemi żyć!) |
      | | |
      | И когда заклубится закат, по углам залетая, | A gdy mgiełką zajdzie słońce, i zaprosi do świateł psoty, |
      | пусть опять и опять предо мною плывут наяву: |
      Niech znów i na nowo płyną, bo móc, to być: |
      | синий буйвол, и белый орел, и форель золотая... |
      Siny bawół, biały orzeł, i ten pstrąg złoty... |
      | А иначе зачем на земле этой вечной живу? | (Bo inaczej nie umiem już żyć... )

      Песенка о Павке Морозове
      (Dosłowne tłumaczenie)

      За что ж вы Ваньку-то Морозова?
      No i cóż chcecie od Morozowa, Vasslyia?
      Ведь он ни в чем не виноват.
      Przecież niczemu nie winien on....
      Она сама его морочила,
      Ona sama go (bynajmniej) zauroczyła,
      а он ни в чем не виноват.
      Przecież niczemu nie winien on....
      Она сама по проволоке ходила,
      Ona sama za cienki drut go wodziła
      махала белым рукавом,
      Białym rękawem go zawodziła to tam, to tu.
      а то, что Ваньку погубила,
      I koniec z końcem Waśkę całkiem zamuliło
      так это было уж потом.
      A potem drut zmiękł mu aż miło
      А он, кулак к щеке прижавши,
      A on, zacisnąwszy przy policzku pięść,
      на ту на проволоку глядел,
      Wciąż ciągnął swego życia cienki drut
      и все глядел, и все вздыхал он,
      i patrzył w siną dal i łza mu się do rzęs kleiła,
      и все сидел и все бледнел.
      i ciągle siedział, ciągle bladł, i ciągle chudł

      А в цирке музыка гремела,
      A do szpagatu na drucie muzyka przygrywała,
      гремел литавр, труба звала,
      Grzmiał bęben, trąbka wzywała do..
      а в цирке публика шалела,
      A publiczność jak drut się wystroiła,
      кричала: «Браво!» и ума...
      Krzyczała: „Brawo!” i odchodziła zmysłów od!

      А он пошел в ресторан «Савой»,
      A on poszedł do kasyna „Royale”,
      где пьют вино, едят медуз,
      Gdzie wina w bród, i meduz huk,
      и там, качая головой,
      i tam, prosty jak drut ( mal mince, mais fatale )
      свой изливал тяжелый груз.
      Podlewał i rwał swój gorzki żal

      За что ж вы Ваньку-то Морозова?
      Co chcecie (by najmniej) od Vasslyia?
      Ведь он ни в чем не виноват.
      Przecież niczemu nie winien on....
      Она сама его морочила,
      Ona go (by naj mniej) zauroczyła
      а он ни в чем не виноват.
      A jego życia drut już jest kaput
      I nie ciągnie wsiom...
      Wsie paszli won!


      Duszny zaduch róż 33 BC

      Już od podwórza widać nasz dom
      Obskurny więcej, jak Szymborskiej tom
      Tylko że tam, gdzie stał płot,
      Stoi Czarny Kot.

      On łapą sobie szarpie wąs i już,
      Podwórze patroluje... niczym w święto stróż
      Tylko że tam, gdzie stoi z azbestu płot
      Stać będzie Czarny Kot.

      Mówią, że to pech,
      Gdy kot ów w drogę wejdzie ci (nie daj Boże trzy)
      Ale na razie jest tak (niech weźmę dech) -
      Że kot czarny jak grzech ma niezły pech

      A kot przy w winklu siedzi, tu
      I czeka, aż rybka z akwarium zbiegnie mu
      Albo mysz (tam gdzie płot)
      Prosto w paszczę trafi jak w lot

      Złapie czy nie - to mu wsio rawno:
      Mir to czy hyr nieważne, bo –
      Dla niego świat to po pierogach z pyr
      W ten deseń na deser serwowany syr.

      Wielkie nam pustki poczynił kot bez cnot j
      Jest teraz ciszej, jak słyszę (a Bóg drży w ciszy)
      Teraz pomieszkują tam (a bo wim) tylko myszy
      I tylko tam, gdzie łatwopalny płot
      Czuwa płomieniem czarnym Czarny Kot.

      ───

      Ad acta

      Żołnierz ten kiedyś na świecie żył
      Piękny i mężny, aż dziw bierze
      Lecz zabawką wojsk rodzajów był -
      Tylko z papieru żołnierzem.

      Chciał, byśmy byli szczęśliwi,
      I świat naprawić jak, miał zmysł,
      Lecz od papierów żołnierz to był na niby,
      I sam na cienkiej nitce zwisł...

      Gotów był za wszech w ogień i dym
      Pójść nie raz, lecz dwa i trzy razy
      A nas czułością ujął i tym,
      Że za świat umrzeć chciał, licho pal rozkazy!

      No, jak i gdzie sam idziesz w bój?
      Ach, widzowie aż siedzą niemi, ...
      „I dokąd lecisz tak, ach Boże mój?
      Przecież pod tobą nie ma ziemi!”

      Lecz on rzucił się w płomieni cień
      Jak zwierz, co jeńców nie bierze,
      Ale bohater będzie marny zeń:
      Papiery na żołnierza miał... na papierze
      !

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Bułat OkPAPIERY POETY... NA PAPIEŻE Bułat Okudżawa Styx, AD 1965 Płyniesz jak rzeki bieg i tak dziwne imię masz! Asfalt twój w słońcu lśni, jak rzeki toń we mgle Ach, Arbat, mój Arbat                                      Tyś mój przeznaczenia szlak Ty i radość co dnia i nieszczęście me Przechodzący tu biegną tak od lat Wciąż obcasów stuk, za sprawami bieg Ach, Arbat, mój Arbat, Tyś mą religią jest Pode mną rozwijasz się w miraż mostów przęsł .. na twą miłość mi wciąż leku, antidotum brak, Choć tysiąca bym innych mostów kochał trakt Ach, Arbat, mój Arbat                                                 Tyś ojczyzna ma Nigdy nie, Po sam kres... Nie przemierzę cię.. 1959 Ostatnie tango na Newskim Kiedy ze starą biedą nie rady nie daję już, Gdy ogarnia mnie chandra, wtedy z biegu Wsiadam w akurat jadący trolejbus, siny niby śnieg, Ostatni, Chociaż pierwszy z brzegu. – I uciekam przed biedą nową wciąż jak z zimna siny zbieg; Wsiadam w podjeżdżający trolejbus, ten najzwyczajniejszy Trolejbus ostatni, Chociaż z brzegu pierwszy Nocny trolejbusie, w pustkę ulic gnaj wciąż I po bulwarach, skrzyżowaniach krąż, I daj schronienie tym, co w tę ciemną noc Przeżyli kraksę, Tragiczny zbieg szos Północny trolejbusie, w pustkę ulic pędź I wśród życia skrzyżowań sanktuarium schroń Dla tych, którzy w ten czarny dzień Przeżyli kraksę, Katastrofę strof. Twoich pasażerów rozpoznaję w mig - Tych żeglarzy słodkich wód, ich półgwiezdny szlak. Lecz gdyby nie nosił ich mój ciasny świat, Nie po drodze by było mi nie współczuć im. I gdyby nie byli tu od miliona lat, To czuć ich ból tak łatwo bym mógł Trolejbus jedzie wciąż, ostry cień tnąc mgły I wspomnienie wraca tak, jak w starym kinie film... O, Moskwo ma, jesteś jak równina fal, W ja w nim na dobre i na złe tkwię jak w oknie łza O, Moskwo moja, tyś ocean mój, a ja - Jestem kroplą w otchłaniach twych, plamką rdzy – a we mnie zawsze ty. |---|---|Na czarnym ekranie białych nocy... | Виноградную косточку в теплую землю зарою, | Winogrona pestkę w ciepłej ziemi zasadzę, | и лозу поцелую, и спелые гроздья сорву, | i ziemię ucałuję, i grona ich zerwę, jak życia nić.| | и друзей созову, на любовь свое сердце настрою... | i przyjaciół zwołam, i miłość na serca tronie osadzę... | | А иначе зачем на земле этой вечной живу? | (Jeśli nie, po co mi na tej wiecznej ziemi żyć? ) | | | | | Собирайтесь-ка, гости мои, на мое угощенье, | Zbierajcie się, goście, na uczty mej uciechy | | говорите мне прямо в лицо кем пред вами грешен, | mówcie mi, w czym zgrzeszyłem, nie kryjąc nic| | Царь небесный пошлет мне прощение за прегрешенья... | Bóg przecież i tak wybaczy mi grzechy... | | А иначе зачем на земле этой вечной живу? | (Bo inaczej po co mi na tej ziemi żyć? ) | | | | | В темно-красном своем будет петь для меня моя Дали, | W sukni ciemnokrwistej zaśpiewa mi Dali, | | в черно-белом своем преклоню перед нею главу, | A ja, na czarno-biało przed nią skłonię się, skromny widz| | и заслушаюсь я, и умру от любви и печали... | I w jej pieśń wsłucham się i umrę ze miłości tej, co pali... | | А иначе зачем на земле этой вечной живу? | (Bo jak tak, po co mi na ziemi żyć!) | | | | | И когда заклубится закат, по углам залетая, | A gdy mgiełką zajdzie słońce, i zaprosi do świateł psoty, | | пусть опять и опять предо мною плывут наяву: | Niech znów i na nowo płyną, bo móc, to być: | | синий буйвол, и белый орел, и форель золотая... | Siny bawół, biały orzeł, i ten pstrąg złoty... | | А иначе зачем на земле этой вечной живу? | (Bo inaczej nie umiem już żyć... ) Песенка о Павке Морозове (Dosłowne tłumaczenie) За что ж вы Ваньку-то Морозова? No i cóż chcecie od Morozowa, Vasslyia? Ведь он ни в чем не виноват. Przecież niczemu nie winien on.... Она сама его морочила, Ona sama go (bynajmniej) zauroczyła, а он ни в чем не виноват. Przecież niczemu nie winien on.... Она сама по проволоке ходила, Ona sama za cienki drut go wodziła махала белым рукавом, Białym rękawem go zawodziła to tam, to tu. а то, что Ваньку погубила, I koniec z końcem Waśkę całkiem zamuliło так это было уж потом. A potem drut zmiękł mu aż miło А он, кулак к щеке прижавши, A on, zacisnąwszy przy policzku pięść, на ту на проволоку глядел, Wciąż ciągnął swego życia cienki drut и все глядел, и все вздыхал он, i patrzył w siną dal i łza mu się do rzęs kleiła, и все сидел и все бледнел. i ciągle siedział, ciągle bladł, i ciągle chudł А в цирке музыка гремела, A do szpagatu na drucie muzyka przygrywała, гремел литавр, труба звала, Grzmiał bęben, trąbka wzywała do.. а в цирке публика шалела, A publiczność jak drut się wystroiła, кричала: «Браво!» и ума... Krzyczała: „Brawo!” i odchodziła zmysłów od! А он пошел в ресторан «Савой», A on poszedł do kasyna „Royale”, где пьют вино, едят медуз, Gdzie wina w bród, i meduz huk, и там, качая головой, i tam, prosty jak drut ( mal mince, mais fatale ) свой изливал тяжелый груз. Podlewał i rwał swój gorzki żal За что ж вы Ваньку-то Морозова? Co chcecie (by najmniej) od Vasslyia? Ведь он ни в чем не виноват. Przecież niczemu nie winien on.... Она сама его морочила, Ona go (by naj mniej) zauroczyła а он ни в чем не виноват. A jego życia drut już jest kaput I nie ciągnie wsiom... Wsie paszli won! Duszny zaduch róż 33 BC Już od podwórza widać nasz dom Obskurny więcej, jak Szymborskiej tom Tylko że tam, gdzie stał płot, Stoi Czarny Kot. On łapą sobie szarpie wąs i już, Podwórze patroluje... niczym w święto stróż Tylko że tam, gdzie stoi z azbestu płot Stać będzie Czarny Kot. Mówią, że to pech, Gdy kot ów w drogę wejdzie ci (nie daj Boże trzy) Ale na razie jest tak (niech weźmę dech) - Że kot czarny jak grzech ma niezły pech A kot przy w winklu siedzi, tu I czeka, aż rybka z akwarium zbiegnie mu Albo mysz (tam gdzie płot) Prosto w paszczę trafi jak w lot Złapie czy nie - to mu wsio rawno: Mir to czy hyr nieważne, bo – Dla niego świat to po pierogach z pyr W ten deseń na deser serwowany syr. Wielkie nam pustki poczynił kot bez cnot j Jest teraz ciszej, jak słyszę (a Bóg drży w ciszy) Teraz pomieszkują tam (a bo wim) tylko myszy I tylko tam, gdzie łatwopalny płot Czuwa płomieniem czarnym Czarny Kot. ─── Ad acta Żołnierz ten kiedyś na świecie żył Piękny i mężny, aż dziw bierze Lecz zabawką wojsk rodzajów był - Tylko z papieru żołnierzem. Chciał, byśmy byli szczęśliwi, I świat naprawić jak, miał zmysł, Lecz od papierów żołnierz to był na niby, I sam na cienkiej nitce zwisł... Gotów był za wszech w ogień i dym Pójść nie raz, lecz dwa i trzy razy A nas czułością ujął i tym, Że za świat umrzeć chciał, licho pal rozkazy! No, jak i gdzie sam idziesz w bój? Ach, widzowie aż siedzą niemi, ... „I dokąd lecisz tak, ach Boże mój? Przecież pod tobą nie ma ziemi!” Lecz on rzucił się w płomieni cień Jak zwierz, co jeńców nie bierze, Ale bohater będzie marny zeń: Papiery na żołnierza miał... na papierze !
    • A czytam tak:   Chciałabym uciec od problemów świata, odlecieć od ludzi: co nie mówią mi jak wysoko, beztrosko i wolno orzeł lata...   I tak podobnie i tak dalej
    • @wiedźma Sugestywny obraz przemijania i upadku. Pozdrawiam Cię.
    • @.KOBIETA. Po to jesteśmy, żeby się pragnąć odnaleźć. Spotykać wielu, żeby spotkać Tego/ Tą. Piękny wiersz, dziękuję.
    • @Leszek Piotr Laskowski bardzo dziękuję

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...