Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

O i ten temat przeczytało więcej osób niż te głupoty z działu wprawnego pióra:-)
Czyż to nie jest odpowiedź i zarazem piękno. Uśmiałem się do łez od bardzo, bardzo, bardzo dawnych czasów:-)

  • Odpowiedzi 72
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Skoro prosi Pani ...
Co to za gremium prosiło Panią o skasowanie pobytu pana Dycia?
Nie sądzę , że M_ Krzywak.
Ani henryk_bukowski ("nie mam zdania").
Czy to "wielu" to ... m_bard?
Niech to grono uczestników ma odwagę się ujawnić!

Panie ja bolku, prosiłam jedynie o opinię co do tej decyzji. O nic więcej.

Ale, dopóki nikt nie pozbawił mnie możliwości decydowania, to korzystam z niej i uważam, że zrobiłam słusznie. Jeżeli ma Pan inne zdanie, proszę odebrać mi tę możliwość.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



No i właśnie. Czegoś należy się trzymać. Takie "wahadełka" jedynie napędzają pseudodyskutantów i pseudoobrońców. Ot, tak, dla naszej kochanej, polskiej zasady - wal w łeb, nieważny powód. Miło pomącić, pobełtać, zagryźć, kogo się da, ośmieszyć, zdołować.
A już najgorzej, jak ktoś ma jakąś moc sprawczą. Jaka by nie była. Wtedy!!!!!! - super! - jedziemy. Z zawiści, dla zasady, dla podbudowania cokołu pod sobą!

Pan Dyć jak dla mnie, może sobie używać czasami nieparlamentarnych słów. Może pisać "wiersze", jakie chce. Ale - jeżeli robi z forum chorą ambonę dla własnych problemów, obraża innych uczestników forum, (nie mówiąc o mnie - o wysyłaniu bardzo obraźliwych liścików na priw.), wypisuje w różnych miejscach niestworzone teksty nawiedzonego bożka, apele do władz, to co ja mam o tym myśleć? Sianie takich "mgieł" wywołuje burzę i tego chciałam i chcę go pozbawić.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Miła Pani gabrysiu cabaj,

Ludzie chadzają i jeżdżą różnymi drogami. Niektórzy na oślep. Nie zauważają znaków drogowych, ostrzeżeń i dziur w asfalcie, czy co tam mają pod nogą lub kołem:-)

Wiem, oczywiście, skąd Pani komentarz.....;-)))
Nawet taka "zemstka" to rozkosz, prawda? I nikt mnie nie przekona, że było inaczej. Nie wierzę, mimo wszystko, w Pani brak wyczucia sprawy.
Pozdrawiam. E.
Opublikowano

"Ale, dopóki nikt nie pozbawił mnie możliwości decydowania, to korzystam z niej i uważam, że zrobiłam słusznie" - tylko szkoda ,że w wielu innych przypadkach,kuli Pani ogon pod siebie i czym szybciej chroni się za murem "innych".Po Pani wypowiedziach,jednoznaczne jest ,że motywem wiodącym,do czegokolwiek,były liściki na "priv":)i Pani urażona postawa,jest znakiem tego,że Pani również nie radzi sobie w zarządzaniu i powodowana brakiem pewności,w celu uzyskania potwierdzena,zakłada wątek pod dumnym tytułem "niszczenie forum" :)

Proszę,przedstawić pozostałym użytkownikom jakie działania Pani podjęła w celu ustabilizowania sytuacji,co do formy wyrazu tematycznego "złoczyńcy" :)

W żadnym razie,nie umniejszam Pani umiejętności ,ani znastwa w dziedzinie elitarnej sztuki poetyzowania,ale środki po które Pani sięga,posiłkowane słowami na "prośbę użytkowników" ,stawiają pod znakiem zapytania,Pani umiejętności co do funkcjonowania w "zespole":)

Gwoli ciekawości..prócz Pani Mario Bard..kto Tu jeszcze moderuje?Jest jeszcze jakiś zespół?Pytam,gdyż niejako dostrzegam Panią osamotnioną na barykadzie.Razi brak publicznej dyskusji,niby są tu inni ludzie..i niby to co się dzieje..akceptują?

Opublikowano

@maria_bard

Dokładnie, dlatego lepiej się nie babrać. W praktyce Dyć czy bukowski to jedno i to samo (te same metody działania, pogróżki, te same żale, jojczenia, w dodatku ze specyficzną u tego gatunku trollingu moralnością Kalego w tle). Mnie się już nie chce i polecam to samo.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Nienawidzę nonszalancji wobec języka polskiego, szczególnie na forum poetyckim. Pański tekst jest niedbały, lekceważący odbiorcę.
Nie podejmę z panem dyskusji dopóty, dopóki nie uzyska pan możliwości moderowania forum. Cześć pracy.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Miła Pani gabrysiu cabaj,

Ludzie chadzają i jeżdżą różnymi drogami. Niektórzy na oślep. Nie zauważają znaków drogowych, ostrzeżeń i dziur w asfalcie, czy co tam mają pod nogą lub kołem:-)

Wiem, oczywiście, skąd Pani komentarz.....;-)))
Nawet taka "zemstka" to rozkosz, prawda? I nikt mnie nie przekona, że było inaczej. Nie wierzę, mimo wszystko, w Pani brak wyczucia sprawy.
Pozdrawiam. E.


Jeśli wie Pani, miła Pani mario_bard, skąd mój komentarz, to ja osobiście odcinam się od tej wiedzy - nie mam w zwyczaju obarczać swoimi problemami innych ludzi, a już na pewno nigdy, przenigdy nie zdradziłabym osobom postronnym nawet najmniejszego wątku prywatnej korespondecji, chyba że miałoby to na celu pomoc lub wsparcie mojego respondenta..
I proszę mi nie sugerować jakichś niskich pobudeczek:)
W odróżnieniu od Pani, która jako maria zaczyna się na E. ja tu jestem pod własnym nazwiskiem:)
Pozdrawiam najmilej:*
Opublikowano

@henryk_bukowski

Na szczere rozmowy? Z tobą? Jaja sobie robisz? Ale w porządku, to kiedy przeprosisz mnie za tą "łysą kurwę" i czy ten "wpierdol", który miałem dostać dalej obowiązuje, czy już mogę wyjść z kanału, heniu?

Opublikowano

..Przestań:)..sam z siebie robić dzieciaka:)..Dla Ciebie również nie jestem "godny"..do rozmowy,więc na cóż strzępić język:)

Co do przeprosin,mógłbym przytoczyć przypowieść o belkach i drzazgach,ale po co:)Swiat zmienia się,odchodzą papieże,rodzą nowi..ludzie,żyjący przeszłością, pielęgnujący urazy,są jak przydrożne rowy pełne puszek po piwie:)..Z czasem natchodzi "sprzątanie świata":)..i tak się poczuj:)..bo żeby robić cokolwiek,trzeba mieć chęć i pomysł:),jak również z tym ,że z czasem przyjdą inni,wiedzący i czujący lepiej...Krzywak:)

Opublikowano

@henryk_bukowski

Nie, mistrzu, to tak nie działa. Nie potrafisz odpowiedzieć na żadne pytanie, więc po co wcinasz się w dyskusje o forum, które zniszczyłeś? Masz plan, to działaj, a raporty to sobie każ składać, jak zostaniesz premierem, a nie zwykłym nickiem.

A swoją drogą:
"Proszę,przedstawić pozostałym użytkownikom jakie działania Pani podjęła w celu ustabilizowania sytuacji,co do formy wyrazu tematycznego "złoczyńcy" :)"

rozbawiło mnie do łez. Ty z policji czy co?

Opublikowano

"wcinasz się".."zniszczyłeś".."kacapoły".."pierdy"...to tylka kilka z tego co potrafiłeś :)..a miałeś wszystkie narzędzia,ba..wiedzę,UJ do czegoś zobowiązuje:)...ale co mi heńkowi ..przeciesz wiesz lepiej :)

W wyniku czego,muszę założyć wątek "proszę Was drodzy użytkownicy forum o wypowiedź,czy to ja henryk bukowski,na innych forach publikujący z imienia i nazwiska jako Jarosław Baprawski..zniszczyłem poezja.org?

Wołaj kolegów,reaktywuj nicki - Hej :)

Opublikowano

@henryk_bukowski

Ty jesteś chory na jakieś teorie spiskowe?
"Wołaj kolegów,reaktywuj nicki", ty masz jakiekolwiek pojęcie co ty piszesz i do kogo piszesz? Co ty, w przedszkolu edukacje skończyłeś? Na szczęście nigdy nie "prosiłem" kolegów o pomoc, ani nie reaktywowałem nicków (bo nawet nie umiem :)

A co do reszty, to jak czujesz się bezsilny, to poproś moderacje o pomoc ;)

PS - i nie "kacapoły" tylko "kocopoły" - jak już małpujesz (vide wiersz Sojana) to rób to porządnie. Kacapoła to ty masz chyba.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Miła Pani gabrysiu cabaj,

Ludzie chadzają i jeżdżą różnymi drogami. Niektórzy na oślep. Nie zauważają znaków drogowych, ostrzeżeń i dziur w asfalcie, czy co tam mają pod nogą lub kołem:-)

Wiem, oczywiście, skąd Pani komentarz.....;-)))
Nawet taka "zemstka" to rozkosz, prawda? I nikt mnie nie przekona, że było inaczej. Nie wierzę, mimo wszystko, w Pani brak wyczucia sprawy.
Pozdrawiam. E.


Jeśli wie Pani, miła Pani mario_bard, skąd mój komentarz, to ja osobiście odcinam się od tej wiedzy - nie mam w zwyczaju obarczać swoimi problemami innych ludzi, a już na pewno nigdy, przenigdy nie zdradziłabym osobom postronnym nawet najmniejszego wątku prywatnej korespondecji, chyba że miałoby to na celu pomoc lub wsparcie mojego respondenta..
I proszę mi nie sugerować jakichś niskich pobudeczek:)
W odróżnieniu od Pani, która jako maria zaczyna się na E. ja tu jestem pod własnym nazwiskiem:)
Pozdrawiam najmilej:*


Proszę raczej mieć na uwadze pierwszą, najważniejszą część mojego wpisu. Tego Pani nie skomentowała. Jeżeli umknęło Pani uwadze takie coś, proszę poczytać. Czy to Pani naprawdę nie przeszkadza?

Nie chce się z Panią potykać na idiotyczne lizaczki. Dopominam się jedynie jakiejś sensownej, merytorycznej oceny. Pani komentarz był emocjonalny, stąd połączył mi się z dawnymi rozmowami, ale to przeszłość. Mam poczucie, że wykorzystała Pani (bo nie wierzę w to, że Pani akceptuje formę uczestnictwa J. Dycia na orgu) tę dyskusję, aby mi wpiąć szpilę. A oto tekst pana Dycia:


"Włodarczyk wiedzę w rękach ma niezaprzeczalnie,
On inteligencją mógłby wybić waszą impertynencję,
gdy ja posiadam ją w głowie, to i pisać nie potrafię,
czemu jesteście obraźliwi wobec innych, co piszą?
twórcy pióra już nie są wytwornym towarzystwem?
jedna pisze o szambie, inny o podkuwaniu dziwek,
myślą, iż poezję tworzą, a to nawet wiersz nie jest,
mi, choć może na sto tworów, przydarzy się poezja,
i z pewnością, choć w starym stylu, to piszę wiersz,
wertując wypociny i komentarze, też uczyć się chcę,
i prawie tworów mych wygląd bywa nie lada chamski,
gdy ściągacie arogancko tak dobry zadatek na ziemię,
ale się nie dam i stanę się większym niż wy chamem,
skoro wkręciliście mnie w wasze kółko adoracyjne.
2 lutego 2014

Przypominam sobie pani utarczkę z Sojanem, pani to lubi. Zacząłem swą publikację od utworów opartych na wiedzy Dalekiego Wschodu (proszę sobie to przewertować), ale zaczęto mnie obrażać w komentarzach, jednak nie dawałem się prowokować i jakoś nikt z opiekunów nie reagował na krytykanckie chamstwa pod moimi utworami. Aż wreszcie znalazło to swoje krytyczne apogeum i musiałem odreagować, a robiłem to, odpowiadając na kretyński komentarz uszczypliwym wierszem. W końcu niemiła pani, zaczęło mnie to dobijać, gdy czytałem bezwartościowe sprawozdania niby poetycznej poezji, w miejscu, gdzie nie powinny się znaleźć (Dział dla wprawnych poetów). Jeżeli jest pani taką wprawną do szacowania, czyjejś twórczości, to proszę raczyć mi dać odpowiedź, np. na temat „Asenizacja” Gabrieli_Cabaj. A tak w ogóle, niech nie zachowuje się pani, jak to delikatnie ujął Sojan i zacznie być bezstronną. Jeżeli ja pisząc prowokowałem, to i dobrze, na tym polega prawidłowe pisanie, człowiek ma myśleć, a nie zastanawiać się, co piszący miał na myśli, choćby tak jak w przypadku Mithotyna (bo już jego podobizna przypomina nalepkę na denaturacie) i wielu innych, których nie będę wyliczać, z racji tej, iż powinna pani, jako oczytana znać ich głupie dzieła, choćby Bukowskiego, które są pełne chamstwa i wulgarności, ale widocznie pani nie zna, skoro nikt nie dostał Bana. Zresztą nie dziwię się, że nie czytacie tych wypocin, najlepszym przykładem jest pan Krzywak, który miał już dość tego chłamu, o czym nie omieszkał napisać w swym utworze, obrażając nim wszystkich, i tego też nikt nie zauważył z was. Ściąłem się z p. Krzywakiem, efektem była blokada. Wy naprawdę, jak dawni cenzorzy komunistyczni chcielibyście by każdy pisał grzeczniutko i o pierdołach, widać, że wyssaliście tą cechę na uniwerkach. Gdy się czegoś nie rozumie, to nie powinno się tego krytykować, wręcz należałoby zgłębić swą wiedzę, by być elokwentnym w niezrozumiałym dla siebie temacie.
Pozdrawiam panią, myślę, iż otrzymam jakąś odpowiedź, Według Pism Objawionych (nie należy żądać szacunku i być niżej niż słoma na ulicy), może to pani przeczytać w Śri Iśopaniszad wielkiego mędrca A.C Bhaktivedanty Swamiego Prabhupad, albo (18 pereł mądrości Wedyjskiej, Starożytnej mądrości dla współczesnego świata) Sidha Svarupa Nandy Paramahamzy i lepiej nikogo nie oceniać, kierując go do psychiatry, ( za to może odpowiedzieć pani przed sądem, ja z chęcią dam sie przebadać, by dać upust satysfakcji) bo nie jest, to ani miłe, ani tym bardziej inteligentne.
Przeczytałem w komentarzu pana Sojana o demencji starczej u pani, zatem przyda się przeczołgać panią przed sądem, aby mogła pani na starość trochę złapać formę, by nie zwichnąć reputacji. Pani jednak żąda dla siebie szacunku, ja nie, jedynie pragnę zrozumienia tego, o czym piszę i mógłbym robić to anonimowo, bez pragnienia rozgłosu i uznania.

@Mariusz_Sukmanowski
Bawi mnie, gdy ktoś napisze coś,że nie wiadomo o co chodzi, a inny by uchodzić za znawcę domniema, to tak, jak w galerii oglądany obraz i widziany przez każdego po swojemu i gdy każdy ustalił już co on przedstawia, przychodzi sprzątająca pani i obraca dzieło o 180 stopni, mówiąc, że znowu się obrócił. Wesołego dociekania wraz z twórcą, który tak naprawdę nie wie dokładnie co stworzył, bo akurat ten osobnik dopiero się odkrywa.
Pozdro.

Panie Sukmanowski jest pan cholernie arogancki, używa pan nie polszczyzny starając się mnie znieważyć, patrząc na pana zdjęcie widzę zramolałego gościa, który stara się zabłysnąć swoją domniemaną elokwencją, pewnie, jako infantylna osoba czytuje pan sobie do poduszki Juliana Tuwima "Lokomotywę" i "Ptasie radio", polecam również Chatkę Puchatka. Jestem jednak proszę pana, tak niedouczony, iż mógłby mi pan wyjaśnić znaczenie, czy symbolikę, tego tworu, o który rozbija się komentarz, a nawet nalegam. Poniższy wiersz został napisany dla mojego kolegi, który wycierając się ręcznikiem, uległ kontuzji, również gdy wychodził z łoża też mu się coś przydarzyło, myślę, iż pan ze zdjęcia siedzący na podusiach, ma takie same problemy zdrowotne jak każdy podrasowany pryk.
ale i tak milutko pana pozdrowić raczę, chociaż w swym komie poniżej chce pan udowodnić swoją inteligencję i moją głupotę.
Przedstawiam tu cytat z pańskiego poniżej działa:

Akt2
Interpretacja tworu literackiego ( w tym wypadku wiersza ), nie polega na jednokrotnym przeczytaniu tekstu i ferowaniu opinii, jako wyroku ostatecznego. Często bowiem dopiero w wyniku wnikliwej analizy ( debaty ), nawet sam autor może dostrzec temat pod innym kątem albo urodzi się wątek powodujący ewaluację czy ewolucję myślową (najczęściej u osób,które go "diagnozują"). Oczywiście bywa też tak, że zamiar autora był inny niż odbiór lub to co powierzchownie jest jasne, wcale takim nie jest (w kontekście wiersza).Może się nawet zdarzyć zupełne minięcie z "prawdą" przedstawianej formy.

W bólach nie musi rodzić się geniusz, ale w nich przeważnie rodzą się bękarty, a przy porodzie w Dziale Poezji dla Wytrawnych Poetów można wydalić ekskrementy do szamba pani Gabrieli_Cabaj


Oda do podstarzałych
Och, z jakim stoika spokojem się starzejecie,
z bezczynności i nudy by czas się nie dłużył
zajmujecie pozycję w telewizyjnym siedzisku,
miast aktywnym pozostawać, by nie rdzewieć,
na zmierzch pewnej zimy, łapiecie sprawności,
jedzenia, picia, wypróżniania i wylegiwania,
i zakupów poważnych dokonujecie w aptekach,
pękatych siat od chemicznych medykamentów,
za młodości o zdrowie należało mieć staranie,
teraz nie wydawalibyście kasy, jęków i stęków,
co prawda długość życia wydłużyć się raczyła,
lecz starość dopadła cię już w młodym wieku,
nawet kąpiółka zagrożeniem zwichnięcia grozi,
w niewygodnym łożu też, bezpiecznie na sedesie,
co prawda i mnie również, tu i tam pobolewa,
jednakże, te bóle to skutki przebytych kontuzji,
jak ty, tak i ja, na cierpienia zasłużyłem sobie,
moje, to owoc szalonych wyczynów w radości,
a twe, to otłuszczone ciało z życia w gnuśności.
3 lutego 2014"

Gdyby chociaż były świetne wiersze....pal sześć.





Opublikowano

po lekturze tego wątku dochodzę do wniosku że tym portalem winien zarządzać (jakiś nawet przeciętny) ekonomista a nie rozemocjonowani ''poeci''. żenada. totalnie wam odjebało.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @violetta ... tak jest zawsze    pamiętam  założyłas różową sukienkę  a la Merlin Monroe  i zatańczylaś  wśród kolorwych liści    ja ciągle czułem  tą słodycz  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
    • @Nata_Kruk ... ONA i ON    nie tylko uśmiechem  potrafią upiększyć życie dodać mu kolorów  nie zawsze swoich  ale zawsze są …   szarość ich nie bawi  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
    • @EsKalisia Problemy prawdziwych kobiet... a my... my ...   Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
    • @iwonaroma Poeta zna poetykę, a tu po prostu człowiek ma styczność ze zwykłą prozą i łamaniem wierszy, żeby "wierszem" się to dzieło nazywało. Zgroza.
    • "Historyjka grzeczności" Witam Panią, Pani Gieniu – rzecze Jasiu już od proga, w niskim Pani ukłonieniu i w chwaleniu Pana Boga. Znaną z gościnnej hojności, Pani Gienia Jasia wita, uśmiechnięta i z radością, czy nie głodny – w drzwiach już pyta. Jaś, całując w rękę Panią, w szlachetnym, zgiętym pokłonie, z elegancją patrząc na nią, wręcza jej piękne piwonie. – Ależ piękne! – krzyczy Gienia, Jasia w policzek całując, zarumieniona z wrażenia, w oczy Jasia się wpatrując. Jasiu, dumny z adoracji, rzecze z drżącym głosem w krtani: – Zostać mogę do kolacji, jeśli mnie tu zechcesz, Pani? Gienia wzrokiem opuszczonym mówi w dumie kobiecości: – Czuj się gościem zaproszonym w mojej skromnej posiadłości. Nie będąc impertynentem, przyjmuję Twoją gościnę – odpowiada Jaś z akcentem, uniżoną robiąc minę. Gienia z uśmieszkiem nęcącym do stołu go zaprosiła, niewiasty wzrokiem płonącym głęboko się pochyliła. Jasiowi oczy wypadły, poniesione tym widokiem, w środek jej dekoltu wpadły przekrwionym żyłkami wzrokiem. Pani Gienia to widziała i w panieńskiej kokieterii umyślnie prowokowała w zamierzonej swej pruderii. Mruknął Jasiu samczą mocą, dając tym do zrozumienia, że pomruczeć mógłby nocą, gdy dostanie przyzwolenia. Bez słów Gienia zrozumiała pomruki Jasia zalotne i szybko odpowiedziała, puszczając mu oczko psotne. W Jasiu krew się zgotowała, budząc instynktu instrument, wulkanicznie napełniała jego męskości postument. Zaczerwienił się po twarzy, oddech odebrał mu mowę, o Gieni w łożu zamarzył, nie prosząc o to jej słowem. W jego oczach to widziała, myślą waląc wszelkie płoty, w udach już się rozjeżdżała w zgodzie na jego ochoty. Odchodząc w szczęścia nadmiarze szykować wieczerzy jadło, dziękując za bieg wydarzeń – szczęścia, które na nią spadło. Jasiu szuka komplementów, w głowie pustka, słów brakuje, jakich użyć argumentów? Boi się, że coś zepsuje. Nie chce spłoszyć kochaneczki, w ciszy myśli przegrzebuje i zaczyna z innej beczki: – Pogoda dziś dopisuje! Gienia bez reszty zdziwiona: – Byłam jemu taka rada, czułam się już uwiedzioną, a on o pogodzie gada! Może nie podobam mu się? Możem w seksapilu marna? Może pomyliłam tu się, że byłam nazbyt figlarna! Dla zmiany nastroju tego, pyta Jasia o wieczerzę: czy chce coś upieczonego, czy coś innego wybierze. Jaś z pytania ucieszony, odpowiada: – Wszystko jadam, będę dwukroć zaszczycony, w Pani ręce się pokładam. Myśli Gienia: – Miłam jemu, dobrze, że jest wszystkożerca, nakarmię go po staremu: „przez żołądek aż do serca”. W kuchniowanie więc się wdała, nucąc przy garach namiętnie, seksownie przytańcowała, tak dla Jasia najponętniej. – Pięknie tańcząc, podrygujesz – słodko Jasio ją zachwala. – Wszystko we mnie się gotuje, ci wyznać sobie pozwalam. Gieni mokro się zrobiło, pod fartuszkiem się zagrzała, bo od pieca żarem biło i z gorącem się zmagała. Kiedy już za stół zasiedli, oczu z siebie nie spuszczali, prawie niczego nie zjedli, wzrokiem siebie pożerali. Chleb na myśli u głodnego, jadło na bok odstawione, chcieliby czegoś innego, w pożądaniach wymarzone. Jedno czeka na drugiego, najwstydliwsze pierwsze kroki, dalej to już nic trudnego – kto złamie wstydu amoki? Czy to Gienia się ośmieli, czy to Jaś zacznie ją pieścić? Oboje o tym wiedzieli, że muszą to jakoś streścić. Siedzą na wprost, patrząc w siebie, temat jakoś się nie klei, z myślami o wspólnym niebie, w ciemnej zawstydzenia kniei. Wtem Gienia na pomysł wpada, do Jasia rzecze z czułością: – Deser z drinkiem się nakłada po kolacji kolejnością. Przeszli do kanapy z ławą, przy butelce zasiadając, brzdękli się lampkami żwawo, w oczy sobie spoglądając. Jak tu zacząć? – Jasiu duma. – A jak mnie odepchnie Gienia? Może ona nic nie kuma? Może to moje złudzenia? Gienia w myślach popatruje: „Może ja go nie pociągam? Może źle się zachowuję, że rąk do mnie nie wyciąga?”. Po kilku lampeczkach może się na krok pierwszy odważy? Alkohol mu w tym pomoże? Gienia skrycie sobie marzy. Czuła się już rozpalona, trzecią lampkę wypróżniła, coraz bardziej podniecona, Jasia za rękaw chwyciła. Jasiu z lekka zaskoczony, faworyzmu poczuł nutę, lekkim szeptem przytłumionym zaczął swoją bałamutę. – Jaśnie Pani, moja miła, radym ja Ci się przymilić, serce moje Tyś owiła, dasz się Pani uszczęśliwić? Gienia pofrunęła w nieba, anielskich skrzydeł dostała. „Niech mnie bierze, tak jak trzeba!” – nic nie mówiąc, pomyślała. Widzi Jasiu, że już prawie, więc czwartego proponuje, polewając Gieni żwawiej, w oczy lubej się wpatruje. Gienia za kieliszek łapie, jednym haustem go wypija, już nie może, ledwo sapie, wić zaczyna się jak żmija. Jasiu widzi, że już pora, w ust zbliżenie bardzo blisko, poczuł swojego fawora, śliniącego legowisko. Pani rozpływa się w oczach, nogi ściska, kręci, łamie, na ud wewnętrznych swych zboczach czuje mokre przepływanie. Do ataku Jaś przystąpił, kładąc dłoń na Gieni dłoni, lew Atlasu w niego wstąpił! Pot spływał po jego skroni. Gienia dłoń Jasia złapała, wbija mu paznokcie w skórę, ledwie biedna oddychała nagłym wezwaniem w naturę. Jasiu, zęby zaciskając, ku niewieście wiedzie głowę, usta lekko rozchylając, zbliżył się już o połowę. Czuła zapach jego ciała, testosteron tej lwiej mocy, w półomdlona pomyślała: „Oj, nie będę spać tej nocy”. Jasiu zbliżał się powoli, Gienia oczęta zamknęła, chciała być w jego niewoli, głęboki oddech już wzięła. Oddech samicy w ochocie, już bez wstydu, bez oporów, gotową już wejść po krocie w najsprośniejszych szczyt amorów. Jasia robi to zachłannym, męskość go dołem rozpiera, całkiem zbliżony do panny, ciałem na Gienię napiera. Obie głowy opuszczone, na siebie nie popatrują, całą akcją zawstydzone, pocałować się krępują. W końcu łapie Jaś dziewczynę dwoma rękoma za głowę, miał już ją polecieć w ślinę, gdy usłyszał czyjąś mowę. Odwraca się więc raptownie i dostrzega ludzi w progu, całkowicie niefortunnie weszli na wstępie prologu. Znaną z gościnnej hojności, Gienia drzwi nie zamykała, charakteru otwartością wszystkich gości przyjmowała. Siedem godzin zalecania przeszło w taką niewygodę! Tuż przed aktem przytulania przepadło jak kamień w wodę. Goście w moment zrozumieli, że wtargnęli bez pukania, szybko nogi za pas wzięli, wycofując się z mieszkania. Zalotności powracały, lecz opadło już napięcie, Gienię chęci opuszczały, a Jasia męskości wzięcie. Jej wysychać zaczynało, coraz chłodniej się robiło, w Jasiu męskością malało, nie za bardzo było miło. Ale pierwsze kroki poszły, nie wrócą już w ich początki, impulsy do mózgów doszły, więc miną grzeczności wątki. Gienia wstała, drzwi zamknęła, ewidentnie się spieszyła, wracając, sukienkę zdjęła, goła biegnąc powróciła. Skończyła na Jasia Gienia, złapał w locie Jaś dziewuchę i doszło do ukojenia, jeszcze w mokre, bo nie suche. Może goście przeszkodzili w grzecznościach podejść tym dwojgu, a może je ukrócili, dając śmiałość im obojgu. -Leszek Piotr Laskowski
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...