Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Nieregulaminowe zachowanie


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Witam,

W ostatnim czasie pojawiła się dyskusja* na temat nieregulaminowych komentarzy na forum poezja.org. Ktoś pisał "że już nie wytrzymuje", że "miarka się przebrała" itd. Ze zdziwieniem przyjąłem takie komentarze. Że "wiele osób już odeszło bo ma już dość".

[color=red]Dopóki Wy nie reagujecie[/color] na chamstwo, brak kultury czy trollowanie na forum, dopóki ja uznaję, że nic się nie dzieje i Wam to nie przeszkadza. Bardzo prosty układ: mamy wolność słowa i skoro nikt się nie oburza, to znaczy że jest ok. Więc po co reagować?

Pragnę stanowczo zapewnić, że:
- raportując dany komentarz jesteście 100% anonimowi,
- każdy raport jest przyjęty i musi zostać rozpatrzony pozytywnie bądź nie (inaczej cały czas mam informację na czerwono i nie jest to zbyt komfortowe :) ),
- wszelkie przejawy chamstwa, braku kultury, trollowania, ogólnie rzecz biorąc łamania regulaminu forum będą tępione aż do skutku (zgłoszenia uzasadnione).

Poza tym możecie pisać do mnie PW (pozostanie anonimowe) lub e-mail: [email protected]

I na koniec przypomnienie, gdzie znajduje się guzik "raport":

[img]http://static.pokazywarka.pl/bigImages/2603845/9922103.jpg[/img]

Pozdrawiam
Andrzej Sztuczka

* tamten wątek został skasowany

Opublikowano

Pojawił się nowy wątek w temacie "nieregulaminowego zachowania", wg mnie słusznie i przyznam rację, skoro my sami nie reagujemy,
czy to znaczy, że akceptujemy kąśliwe słowa pod adresem jakiejś osoby, czy grupy, nie sądzę, ale przemilczanie takich wpisów powoduje,
że osoba "atakująca" czuje się całkowicie bezkarna.
Gdy wtrąciłam się, dostałam obraźliwy list od osoby pod "pseudo" Devil dela Muerte, zdecydowałam pokazać treść ogółowi m.in.
do wglądu dla administracji. Tego samego dnia skasowałam wątek, powód.? była to wiadomość prywatna, a takie zachowuję dla siebie,
jednak ten jeden raz postąpiłam inaczej.
Jest powiedzenie.. jak cię widzą, tak cię piszą.. i to, jaki obraz stworzymy temu forum, zależy w dużej mierze od nas samych.
Jestem też świadoma, że ktoś, kto już tu bywał, może założyć nowy, czy kolejny login i zacznie śmiecić, to chyba nie do wykrycia
- nie wiem - aż tak nie znam się, ale wierzę, że "dobrych duszków" tego forum jest więcej i chyba warto zadbać o dobrą atmosferę,
wystarczy dobra wola i nasza reakcja, niechby było lepiej.
Kiedyś wyszukałam to forum i polubiłam je, ale niektóre sytuacje rzeczywiście potrafią solidnie zblokować i zniechęcić.
To bardzo ogólna refleksja, nikomu nie zadaję pytań.
Administracji dziękuję za temat i możliwość zamieszczenia tego postu.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...