Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Rozmyślnie lub nieświadomie opuszczamy swe ciało,
ono służy w drodze do piekła, nieba, a także i Domu,
eksploatowanie jego dla przyjemności, to zbyt mało,
tak egzystując do Boga powrócić nie uda się nikomu,

mentalną drogą podróży są wszelkie ciała poczynania,
one z ciała do ciała powodują nasze przemieszczanie,
okruch wolnej woli pozwala postępować wg. uznania,
które nie zawsze w oczach Boga zasługuje na uznanie,

po wyroku dłuższym skazany boi się opuścić więzienie,
tak i każdy bez wiedzy wnikliwej lęka się ciała zgonu,
którym zawiadywało poruszając go duchowe istnienie,
ono przyjmie w arendę następną powłokę bez pardonu,

dopiero po obróbce jubilerskiej diament barwami skrzy,
jako szlifierze możemy nadać sensowny kierunek podróży,
wraz z zgonem można zatrzasnąć reinkarnowania drzwi,
wnikliwa duchowa wiedza z praktyką, temu celowi służy.

19 sierpnia 2006
Opublikowano

no panie Dyciu,
tutaj odleciał Pan już trochę za daleko, niezwykły dynamizm intelektualny tekstu powalił mnie na kolana,
przed laty siedziałem trochę w Tworkach a później w Branicach,
rzecz jasna jako zawzięty narkoman któremu pomieszało się we łbie,
poznałem tam ciekawych ludzi,
dobrze pamiętam pewnego studenta - siadywał on na schodach przy wejściu do pawilonu i mówił do mnie tak: patrz kurwa tam,
gdzie kurwa dokładnie? , pytałem,
tam kurwa w niebo, odpowiadał spokojnie,
a co tam kurwa jest? dopytałem,
no ja kurwa !
i wtedy zrozumiałem rzeczywistość,

ten szczęściarz przemieszczał się swoim własnym ciałem astralnym po dalekich miejscach wszechświata siedząc na marmurowych, poniemieckich schodach,

poszedłem do parku na spacer i myślałem sobie tak:
bandy debili w Cape Canaveral czy na poligonie Bajkonur w dalekim Kazachstanie wysyłają statki kosmiczne w przestrzeń kosmiczną, niedaleką przecież bardzo bo tylko wokół słońca,
robią to za cięźką kasę,
a tu, banalny student geodezji leci w sumie przecież osobiście i za frico gdzie chce,
jeżeli zechce to minie kwazar czy inna czarną dziurę prawie ją muskając własnym JA,
ale może też lecąc wytwarzać czas i przestrzeń czyli opuszczać nasz wszechświat i lecieć.......aż się boję myśleć dokąd,

to geniusz, myślałem,
więc leżąc na parkowej ławce wywaliłem ciało astralne z własnych trzewi i powiedziałem mu głośno: leć cholero w niebo,
ale ono poleciało prosto do kuchni szpitalnej za jakimś żarciem, chociaż bardziej pewno po to by mizdrzyć się do bardzo ponętnej kucharki która dawała się nam czasem obmacywać i nim je ściągnąłem na powrót już stała koło mnie pielęgniarka która zaciągła mnie do lekarza,
ten o coś mnie pytał przyglądając mi się bacznie i w końcu mówi: jacek, widzę u ciebie chłopcze objawy schizofrenii,
katatonicznej ? wyjęczałem,
no, nie przesadzaj,


jeszcze tylko na marginesie dodam, że ogolenie Lenina nie było dobrym pomysłem, bo kiedy zbliżyłem brzytwę do jego jajek to ta ruska bestia ugryzła mnie dotkliwie w kolano,
ech....... że ja też zawsze z taką łatwością ulegam innym.

Opublikowano

@5_i_1_kilo_
Imienniku ekstra dla ciebie na PW materiał i abyś nie dostał pierdolca, ja go napewno nie mam. Ale wiedz, że to nie polega na tym by podróżować po uniwerum poza ciałem. Komentarz twój wykurwisty.
Życzę owocnego poczytania, jak cię to zainteresuje wkleje ci coś jeszcze, aby cię wyciszyć, byś nie musiał lądować w wariatkowach.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Nastaje poranek.

       

      Wstajesz.

      Obojętnym wzrokiem oglądasz pokój.

       

      Nie ma go.

       

      Wątpisz, czy odszedł.

       

      Myśl Kartezjusza znów wiedzie prym.
      Niestety jesteś.

       

      Jak co dzień omijasz szkło
      z rozbitych luster i butelek.

       

      Musisz iść do pracy.

       

      Zmuszasz ciało do tych samych
      męczących czynności.

       

      W końcu wychodzisz.

       

      Słońce świeci przepięknie,
      lecz Ty myślisz tylko o jednym.

       

      Z zamkniętymi oczami
      ruszasz do samochodu.

       

      On już tam jest.


      Kątem oka widzisz jego mrok
      w odbiciu lusterka.

       

      Ignorujesz go.


      Jedziesz dalej,
      słuchając głośno muzyki.

       

      Nie masz sił,
      a jednak idziesz do biurowca.

       

      Zwyczajny dzień.

       

      Klikanie.
      Stukanie.
      Dźwięki wysyłanych wiadomości.
      Głośne rozmowy telefoniczne.

       

      Wizja kolejnych ośmiu godzin
      Cię przeraża.

       

      Co jakiś czas pytasz sam siebie:
      ,,Czy on wciąż tu jest?"

       

      Znasz odpowiedź.

       

      Jego cisza
      dudni w Twoim umyśle.

       

      Ucisk w gardle
      staje się nie do wytrzymania.

      Wymykasz się z pracy.

       

      Miałeś spotkać się z dziewczyną.
      Boisz się, że nie dasz rady.

       

      Mimo zmęczenia prosisz
      o wcześniejszą godzinę.

       

      Jedziesz.

       

      Spędzasz najlepszy czas od miesiąca.
      A jednak
      nie potrafisz być szczęśliwy.

       

      Z każdą godziną
      On skraca dystans.

       

      Bezszelestnie

      zbliża się do Ciebie.

       

      Próbujesz skupić się na chwili.
      Zapominasz o najważniejszej zasadzie.

       

      Wracasz do samochodu.

       

      Nagle przeszywa Cię
      nieopisany niepokój.

       

      Stoisz na środku placu
      i patrzysz w górę.

       

      Słońce jest idealnie nad Tobą.

       

      Panikujesz.
      Szukasz go wzrokiem.

      Ale już go nie ma.

       

      Nastało południe.

       

      Zapomniałeś o czasie.

       

      Wiesz, że to koniec.

       

      On nie zniknął.

       

      On tylko zmienił miejsce.

       

      On jest w Tobie

       

      I zrobi to,
      do czego został stworzony.

       

      Nie władasz już swoim ciałem.
      Możesz tylko patrzeć.

       

      Twoja ręka
      powoli sięga do aktówki.

       

      Dobrze wiesz,
      co to oznacza.

       

      Czujesz chłód metalu.

       

      Wyciąga broń.

       

      I...

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...