Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Wiatry zimne,
wiejące z północy
śnieżne burze,
polarne noce
towarzysze mojej wyprawy.

Dookoła zdradliwe
białe kopce
zmarzniętego deszczu

Zdrętwiałe palce,
odmrożone stopy
nie zniechęcają mnie.

Poszukuję.
Jeszcze mam wiarę
Tym razem będzie inaczej

Rozpalając ogień,
rozglądam się po okolicy.

Pustka, chłód, ciemno.

Szybko odnajduję
kolejne
Zamarznięte ludzkie serce

Ogrzewam je
Z oddaniem.

Może tym razem…

Opublikowano

Tak. Czasem trzeba pomyśleć jaki sens miałaby wyprawa na biegun, gdyby można byłoby się tam dostać w jakiś prosty sposób i siedzieć tam sobie ile się chce. Ale chyba nie o to chodziło, co? Ludzkie serca trzeba odgrzewać, bo zamarzają coraz częściej i to nie ze zględu na porę roku.

Opublikowano

Tak, ogrzewajmy, póki ciepła wewnętrznego nam starczy.
A - ciekawostka- wiesz, że na biegunie północnym wszystkie wiatry wieją z południa, więc tu chyba mowa o biegunie południowym? ;)
Pozdrawiam cieplutko.
Ja.

Opublikowano

Dziękuję za ciekawostki polarne. Muszę powiedziedzić, że w tym wierszu coś mnie drażni...Jeszcze nie wiem dokładnie co , ale wkrótce to odnajdę...Mam nadzieję...

Co do wiatrów wiejących z południa,a nie z północy, to przyznam szczerze, że o tym nie wiedziałam i następnym razem sprawdzę ,zanim cokolwiek napiszę niezgodznego z prawdą :)

I mam pytanie. Powtarza się w tym wierszu dwa razy słowo:"zmarznięty", czy brzmiałby lepiej gdybym użyła wyrazu :"zlodowaciałe serce" "skostniałe", "zastygłe"...
Pierwszy raz brakuje mi pomysłu.

Tak naprawdę, to do tego utworu straciłam serce.

Pozdrawiam z Bieguna
Martencja

Opublikowano

Nie trzeba się zniechęcać, Martencjo miła. Przypuszczam, że wiem, co Cię drażni w tym wierszu: Za dużo słów, za mało syntetyczny. Wg mnie druga zwrotka - zupełnie niepotrzebna, nie tłumaczy się. Kopce zamarzniętego deszczu są sztuczne; śnieg to nie jest zamarznięty deszcz; i dalczego zdradliwe - pod nimi mogą być szczeliny, ale to nie wynika. Rozpalanie ognia też nie przemawia, bo na lodowej pustyni nie ma z czego. To że rozglądam się też jest niepotrzebne, wystarczy samo pustka, chłód, ciemno. Zrobiłem Ci mix, zmieniając na początku, bo w samym stwierdzeniu "północne wiatry" zawarty jest chłód, a że wieją, to wiadomo, bo przecież wiatry. A'propos mojego poprzedniego stwierdzenia - to w drodze do bieguna północnego można mieć do czynienia z północnymi wiatrami, wiejącymi od strony bieguna. Dopiero gdy stoisz na samym biegunie, wszystkie kierunki są południowe.
Pozdrawiam Cię serdecznie
Ja.

Północne wiatry
śnieżne burze
polarne noce
towarzysze mojej wyprawy

zrętwiałe palce
odmrożone stopy
nie zniechęcają

pszukuję
jszcze mam wiarę

pstka, chłód, ciemno.

Szybko odnajduję
kolejne
zmarznięte serce

orzewam je
z oddaniem.

Może tym razem…

Opublikowano

Widzę, że zawsze mogę polegać na Tobie i dziękuję Ci za pomoc w ratowaniu czegoś, co jest prostackie.Jak zawsze Twoja wersja jest dobra. Postaram się w najbliższym czasie, coś zrobić z tym utworem.
Na razie nastroje typowo podbiegunowe... Cóż, ćwiczenie na wiolonczeli nie idzie w parze z poezją. Wkrótce egzaminy...:)

Pozdrawiam Cię gorąco i jeszcze raz dziękuję
Martencja

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Cieszę się, że moje 3 grosze coś Ci dają. Pamiętaj, że "moja wersja" - to Twoja wersja, tylko troszkę poprzycinana. A prostackiego w tym nic nie było. Gdyby było prostackie, to nic bym z tego nie zrobił, i w ogóle bym się nie zabierał. Ćwiczenie na wiolonczeli? Jak najbardziej może iść w parze: Mrówcza praca, lotność myśli, muzyczne ucho, wytrwałość - to wszystko potrzebne jest w obu dziedzinach. A więc ćwicz! No i połamania smyczka na egzaminatorach! (tfu! - chciałem powiedzieć - egzaminach) :)
Trzymaj się!
Ja.
Opublikowano

A (nie) dziękuję, (nie) dziękuję... :)

Wróciłam do normy i przedstawiam kolejną, jak zawsze, wersję swojego wiersza, tylko obawiam się, że już go nikt nie przeczyta....

Biegun

zagubiona
wędruję
na przekór wiatrom
ludzkiej obojętności

śnieżne burze nienawiści
noce polarne
jedyni
wierni towarze
wyprawy

odmrożone stopy
nie zatrzymują mnie
wciąż tli się
wytrwałość

zdrętwiałymi palcami
odkopuję
kolejne
zmarznięte serce

pustka, chłód, ciemno.


pragnę ogrzać
poczuć bliskość
przybliżam je do siebie

przeszywa mnie ból
to nie serce
to tylko sopel lodu

słona kropla zastyga

odchodzę



Pozdrawiam gorąco
Martencja

Opublikowano

No, jak chcesz, To Twój wiersz, ale moim zdaniem teraz jest gorzej niż na początku. Jest bardziej przegadane, dopowiedziane. Te północne wiatry wcale nie muszą być ludzkiej obojętności, mogą być - niechęci, złości, samotności i cokolwiek sobie czytelnik wstawi wg własnego odczucia. Śnieżne burze też nie muszą być nienawiści, po co to dopowiadasz?
W pierwotnej, a także w tej poobcinanej przeze mnie formie, mogło się wydawać, że jest to opis wyprawy polarnej. Dopiero w puencie ujawniał się sens. A Ty chcesz żeby to było kawę na ławę od początku. To jest krok wstecz, nawet od wersji pierwotnej. Takie zdanie moje jest.
Zostaw te trzy wersje na czas dłuższy, niech się odleżą.
Całusy.
Ja.

Opublikowano

ha,ha,ha

A wydawało mi się, że będzie lepiej. Chyba rzeczywiście zostawię te wersje w spokoju, zapomnę o nich na jakiś czas, a potem powrócę ze świeżym umysłem i z odmrożonym sercem. Nie ma co na siłę....

Jak coś powstanie innego, to będę mogła zgłosić się do Ciebie po opinię??...

Fajnie, że napisałeś.

I ja również całuję ... :))

Rozbawiona Martencja

Opublikowano

Jasne! Zawsze możesz się zgłosić, choć niestety bez pewności, że poradzę Ci coś mądrego. Ja, to jestem Misiem o Bardzo Małym Rozumku i nie zawsze mam coś jako tako mądrego do powiadzenia, choćbym nawet bardzo chciał. A jak nie mam, to nie mówię, bo w końcu głupi, to chyba nie jestem. ;)))
Buziaki!
Ja.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Claire   Śliczny! Tyle czułości w jednym obrazie. Ziemia, brzask, szept, aksamit - jakby ktoś ułożył wiersz z samych dotyków. :) 
    • @Nata_Kruk Wysłałem już jakiś czas temu, ale -nie wiem- może jest zajęty, albo coś. Na razie zero odpowiedzi. Raczej zastanawia mnie to czy nie będzie na mnie zły, że taki wiersz o nim ułożyłem. Gdyby był to ten wiersz zniknie, bo moim zamiarem było złożenie mu hołdu za to co powiedział i o czym opowiedział u Red. Rymanowskiego, a nie robienie mu smutku, czy w jakikolwiek sposób żerowanie na jego tragedii. Za kasę tego nie robię, a gdyby chciał wykorzystać ten tekst to droga wolna. Co prawda miło by mi tylko było, gdyby gdzieś na okładce płyty wspomniał kto napisał tekst, ALE... gdyby miały być jakieś problemy z tego powodu to jak dla mnie może być i bez tego - ostatecznie to historia pana Kazika Staszewskiego, a nie moja. Ja wyraziłem jedynie swoją twórczą ekspresję i tyle. Dziekuję za komentarz i za to, że piosenka/wiersz/tekst się podoba. :) Pozdrawiam serdecznie! J. J. Zieleziński  
    • @Łukasz Wiesław Jasiński udany wiersz scharakteryzuję w trzech słowach: malarski, intrygujący, emocjonalny
    • @Konrad Koper I nie bez racji. Do tej pory brak jednej Teorii wszystkiego, łączącej teorię grawitacji (A. A.) z teorią fizyki kwantowej. A dokładnie: tych teorii jest za wiele i nobliści nie chcą/ nie potrafią zgodzić się na jedną. Jeden Bóg ich pogodzi, kiedy do Niego przyjdą - ale pewnie i z Nim będą się chcieli sprzeczać. Wiadomo "autorytety" :-)
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Wieśku, mam nadzieję, że nie uniesiesz się fochem... :) ale tak sobie poczytałam. Ogólnie, ciekawie...   Raczej nie przypominało to ciszy, niemrawy szelest bezlistnego podłoża. Początek lata, zieleń na wszystkie strony, okruchami nadziei wznosi marzenia ku błękitom.   Zapomniane wracają echem przypomnienia: jedno się kończy, aby coś innego zaświtało. Z początku nieśmiało, delikatne jak dotyk rączki  niemowlęcia, a potem spadają, przypominając  ulęgałki w dojrzałym posmaku przemijalności.     
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...