Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

on nie zmieni mi imienia
gdy zabraknie ciepła
proszę
pokaż chociaż drogę
opętany zagubieniem
strach podejdzie mi do gardła

palcem chłód spróbuje odgrodzić
mnie od siebie
nie jest w stanie

zagubiony
ja ze sobą
będę błądził
do
skończenia świata

aż wyżują mnie manowce

wszystkie bodżce
będą szaleć
wiązki światła zbyt znikome
by mnie olśnić

by zatrzymać mnie
cały hałas jaki dzwięk
wybębni
nie zatrzyma mnie

wytłumieniem, zaciszeniem
nie odnajdę
ledwie promyk i zdumienie
westchną tłumy
i na chwilę
na ułamek życia uratujesz mnie

Opublikowano

cześć sebek,
jest w twoich wierszach przykuwająca uwagę treść, która dla mnie jednak niepotrzebnie nazbyt często bywa zamglona stylem i formą, jakie im nadajesz. niestety jest to coś, co często mnie podczas czytania trochę irytuje, chociaż wiem, że piszesz jak 'musisz'...

np. takim zamgleniem formy są dla mnie dwa pierwsze wersy drugiej strofy, a zamgleniem stylu dwa pierwsze wersy trzeciej strofy - bo nie jest tu jasne, czy masz na myśli błądzenie w samotności (sam ze sobą), czy błądzenie człowiecze (ego z duszą/jaźnią), zakończenie tej strofy sugeruje raczej to drugie, o ile słowo 'wyżują' wybrałeś absolutnie świadomie (w odróżnieniu od np. 'przeżują'), bo wtedy byłaby to naprawdę piękna metafora opuszczenia przez duszę/jaźń/świadomość skorupy ego dotąd je chroniącej lub miażdżącej gruboskorupiałością

takim stylowym rozdygotaniem są też, według mnie, pierwszy i ostatni wers piątej strofy

jednak najmniej czytelna jest dla mnie ostatnia strofa - każesz domyślać się czegoś, co mógłbyś powiedzieć prościej, bez straty dla przekazu i jego głębi- tak myślę.


pozdrawiam serdecznie

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Wochen   Nie wiem, czy to o jesieni, o kimś konkretnym, czy o ucieczce przed bliskością - i właśnie ta wieloznaczność czyni ten wiersz pięknym. Każdy może w nim znaleźć coś swojego.
    • @Berenika97 To porównanie miłości do czegoś, co utrzymuje nas w ruchu, jest świetne. Bez niej nie zostajemy martwi fizycznie, ale stajemy się robotami – robimy kawę, idziemy do pracy, wracamy, ale wszystko to jest tylko „martwą tkanką przyzwyczajeń”.   Bardzo piękny i mądry wiersz!!!   Pozdrawiam
    • @Migrena   To wiersz o desperackiej próbie odnalezienia drugiego człowieka w betonowej matni, która przypomina rzeźnię. Wiersz zaczyna się od brutalnej personifikacji. Miasto nie jest martwą strukturą - ono żyje, ale jest to życie chorobliwe. Miasto ma "strupiałą skórę", "krwawiący beton" i "śliskie trzewia kanalizacji". Budowa ulic (wykopaliska pod kable czy rury) jest porównana do rozcinania brzucha nożem. Relacja między dwojgiem ludzi jest opisana językiem przemocy i mechaniki, co podkreśla ich desperację. Mówisz wprost: "To nie jest czułość. To odruch przetrwania". Ich zbliżenie przypomina walkę szczurów w kanale. Użycie słowa "łom" w kontekście dotyku czy "zdzieranie skóry zębami" sugeruje, że tylko przez taką intensywność są w stanie poczuć, że jeszcze żyją. W świecie zdominowanym przez beton, ciało drugiego człowieka jest ostatnim bastionem biologii, jedynym miejscem, które nie jest jeszcze twarde i martwe. Ich spotkanie to "kabel bez izolacji" - to bolesne, niebezpieczne, ale daje energię. Bohaterowie uprawiają seks w zaułku, bo boją się, że świt ich "wymaże". Miasto jest tu przedstawione jako siła, która "zliże ich ślady jak krew". Istnieją tylko tu i teraz, w tym brudnym, ciasnym zaułku. Zakończenie wiersza przynosi gorzką refleksję nad ulotnością. Czas w tej przestrzeni jest czymś zepsutym, niechcianym. Choć miasto ich "przełknie", a świt zabierze emocje, jedynym trwałym śladem pozostaje pamięć tkankowa. To, co przeżyli, nie zapisało się w słowach (bo "usta nie mówią"), ale w mięśniach i bólu. To brutalne studium samotności w tłumie. W nowoczesnym, zurbanizowanym świecie jedyną drogą do autentyczności jest powrót do brutalnej fizjologii - do bólu i pulsu, bo wszystko inne zostało już zmechanizowane i "zabetonowane".   To niezwykły wiersz - brutalny, lepki, hipnotyczny - wspaniały!     
    • Witaj - pachnie delikatnością - tak lubię -                                                                                            Pzdr.serdecznie.
    • @Kwiatuszek Faktycznie - dzisiaj walentynki 

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Dziękuję Ci Kwiatuszku za zatrzymanie się przy tym wierszu i pozdrawiam serdecznie
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...