Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

pozbierałam mądrości tyle
ile entomolog w siatki motyli
i nie umieszczę akcje w przyszłości
na nowy wiek dla potomności
odstrzału myśli kurzego bractwa
by zanikł nadmiar szpaczego ptactwa
bo jedni sieją drudzy plon zbierają
potem przemyślnie nagle znikają

dobry narybek chwyta przynętę
a czasem nawet złowi zachętę

i do pisania
i do czytania

ale co to gorsza z tym wysłowieniem
słów mądrych krotność da się wymieniać
tylko kto to, no kto da przyzwolenie?!


Opublikowano

ach, widzę ułatwianie prostszym czytelnikom formy przez dodanie rymu :) też taki zabieg stosowałem :) Doczekujesz się w ten czas poklasku. Usłysz muzykę z Gdyni płynącą:

Zwyczajnie dziękuje za trochę prostoty
troszeczkę dla oddania istoty
prostszemu lecz nie gorszemu
słuchaczowi życia zwykłemu

Bo na co pisać wyszukane formy
na siłę odbiegać od normy
tylko swoim mówić o tym co wiedzą
a inni tylko wiersz zwiedzą

Fajnie jest słuchać powrotu
do korzenia słów toku
skodyfikowanej prostej budowy
dla regresywnej odnowy

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Masz rację Wodzu!

Fajnie jest słuchać powrotu
do korzenia słów toku
skodyfikowanej prostej budowy
dla regresywnej odnowy

Wodzu to coś dla mnie , Gdynia to moja szkoła , znam ja na pamięć no i ....!

Serdecznie!
Może , morze!Ach!
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Masz rację Wodzu!

Fajnie jest słuchać powrotu
do korzenia słów toku
skodyfikowanej prostej budowy
dla regresywnej odnowy

Wodzu to coś dla mnie , Gdynia to moja szkoła , znam ja na pamięć no i ....!

Serdecznie!
Może , morze!Ach!
morze myśli mnie rozmarza .. .:D
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Masz rację Wodzu!

Fajnie jest słuchać powrotu
do korzenia słów toku
skodyfikowanej prostej budowy
dla regresywnej odnowy

Wodzu to coś dla mnie , Gdynia to moja szkoła , znam ją na pamięć no i ....!

Serdecznie!
Może , morze!Ach!
morze myśli mnie rozmarza .. .:D


A może zawsze!
Zostanę tam myślami,,
Bo Osiecką mi spotkać przyszło ,,,he!
I będę błądzić wciąż szlakami
Okularników i mew też!
Opublikowano

To jest materiał na cusik ciekawego, jednak nie w tej formie. Bezrymowym tekstem tekst zapisać ( ogólnie zastosowane rymy są nieciekawe) prostym językiem i będzie wtedy dobrze. Te rymy to błąd.
Pozdr.
Literówka gdzieś się wkradła

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Dzięki Malarzu za czytanie i wskazanie,,,!
Ostatni wers w ogóle pokręcił się , bo u mnie jak leje i grzmi to
to komputer chodzi jak stary młyn!
A co do zapisu to miało zabrzmieć tak ,,,ot jak słyszymy w wypowiedziach w TV,,,a kogo wiadomo!!
A o przeróbce pomyślę!
Pozdrawiam!
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Dziękuje Sebku za czytanie i odniesienie się do przemyślenia!
Ciszę się ,że cosik dla siebie wybrałeś,,,!
Równie ciepło pozdrawiam!
Hania
Opublikowano

Aluna, masz błąd i popraw go sobie. Nie etymolog łapie motyle w siatki lecz entomolog.

"bo jedni sieją drudzy plon zbierają
potem przemyślnie nagle znikają"

A to jest bardzo trafne i akurat na każdym czasie...

pozdrówka :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Od autora: Scena pochodzi z mojego dokumentu w Google Dokumenty. Jest on poświęcony moim ćwiczeniom w celu kształcenia warsztatu literackiego. 

      Scena z początku miała przedstawiać spotkanie po latach w kliszowej kawiarni, ale jak widać przerodziło się w trochę innego. Zapraszam do zapoznania się z tekstem :D

       

      Tego dnia Johanne Rosales była wykończona po udzielaniu wielu korepetycji z 

      dziedziny literatury. Jedyną rzeczą, o której w tej chwili mogła myśleć, była dobra kawa, dlatego wstąpiła do miejskiej kawiarni.

      Lokal był wystrojony w ciepłe odcienie żółtego i pomarańczowego. Ozdobiony w stylu dość nowoczesnym, ale z dodatkiem lat dziewięćdziesiątych. Nie było tłoczno. Nic dziwnego – była wystarczająco późna pora, że większość wróciła do domów i zajmuje się osobistymi sprawami. Przy oknie siedziała para w podeszłym wieku. Dyskutowali o czymś zagorzale. Johanne udało się usłyszeć fragment rozmowy.

      – Ja tam go lubię. Wydaje się porządnym gościem – powiedziała z pełnym przekonaniem.

      – Kochanie, ale on jest – urwał.

      – Proszę cię, co z tego, że jest z innego kraju i o innym odcieniu skóry, niż my?

      Johanne poszła dalej, minęła dwójkę osób machających do pozostałych gości. 

      – Już idziemy! Nathaniel, pośpiesz się! – wykrzyknęła dziewczyna o młodzieńczej twarzy, z piegami i zielonymi okularami na nosie.

      – Boże, Sophia. Nie dramatyzuj – odparł. 

      Korepetytorka ruszyła dalej, próbując znaleźć odpowiedni i najlepszy stolik. Wreszcie, gdy dostrzegła go poczuła jak przez jej ciało przepływa dziwna radość. Johanne nie sądziła, że widok takiej prostej rzeczy, jakim jest stół w kawiarni może wzbudzić taką emocję. 

      Usiadła przy nim i poczekała aż kelnerka przyniesie jej menu kawiarni. Kobieta rozejrzała się po sali i dostrzegła, że para która toczyła energiczną rozmowę opuściła lokal. Grupa przyjaciół zaczęli o coś się kłócić. Młoda blondynka rzuciła kawałkiem ciasta w chłopaka, siedzącego naprzeciwko ją i wybiegła z kawiarni. W całej przestrzeni zawiesiła się nieprzyjemna atmosfera. W końcu pozostali wyszli, a Johanne została sama. 

      Kelnerka wyszła zza lady i podeszła do kobiety. Przywitała ją miłym uśmiechem i regułką powtarzaną każdemu gościowi. Osoba, stojąca przy ladzie zwróciła się do kelnerki.

      – Violet, chodź! Twoja mama dzwoni – krzyknęła inna dziewczyna w fartuchu. Machała zielonym telefonem w ich kierunku.

      – Przepraszam, zaraz wrócę do pani. Proszę, oto karta. – Wręczyła jej czarną kartę, która oczywiście zawierała menu kawiarni. Kelnerka zniknęła za czarnymi drzwiami. Podeszła natomiast do niej ta druga pracownica. Wydawała się ją znać. Jej spojrzenie było badawcze, jakby szukała w odmętach pamięci skąd kojarzy Johanne.

      – Dobry wieczór, mogłabym się o coś pani spytać? – zaczęła dosyć słabo, jakby niepewnie.

      – Jasne. 

      – Czy pani nazywa się Johanne Rosales? – spytała, siadając na drewnianym krześle.

      Johanne spojrzała na dziewczynę z lekkim zaskoczeniem w oczach i wykrzywiła jedną brew. Jej wzrok podróżował na ladę, sprawdzając czy nikt nie usłyszał pytania.

      – Tak, to ja. Skąd takie pytanie? Ja pani nie znam.

      – Jejciu, Johanne! Kojarzysz Alexandra Moon?

      Johanne zdawała się odszukać go w pamięci, ale za nic nie potrafiła się go odnaleźć.

      – Niestety, ale nie.

      – W sumie nic dziwnego. Przecież chodziliście ze sobą aż kilka dni. To zaskakujące ze strony Alexa. On to co ledwo miał dziewczynę maks dwa tygodnie. – Kelnerka przyłożyła palec do ust, zdając się być głęboko pogrążona w myślach. – Jestem jego siostrą – dodała chwilę później.

      – A twój brat ma takie bujne, czarne loki?

      – Tak!

      – To chyba zaczynam go kojarzyć. Czemu o niego pytasz? Coś się stało?

      – Nie! – zaczęła wymachiwać rękoma, jakby o coś ją oskarżono – Wczoraj przeglądałam jego galerię w telefonie i natknęłam się na wasze wspólne zdjęcie z imprezy studenckiej. Podpisał je “Moja Johanne”, więc pomyślałam, że może miał poważne plany wobec ciebie.

      – To miło usłyszeć, że był mną oczarowany.

      Ktoś otworzył hukiem drzwi za ladą. Była to Violet. Podbiegła do naszego stolika i zaczęła się szybko kłaniać. 

      – Przepraszam! Nie spodziewałam się, że moja rozmowa z mamą tyle potrwa. Mam nadzieję, że pani się nie gniewa.

      – A skądże! Poproszę jedno espresso. – Szybkie spojrzenie rzuciła na dziewczynę, siedzącą z nią – Nie, poproszę jednak dwie. – Uśmiechnęła się w jej kierunku.

      – Jestem Caroline.

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...