Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

szukanie okazji
do spojrzeń
dotyku choćby przelotnego
rozmowy mimochodem
w obrębie czaru co się zrodził
bez pytań dlaczego
kamień rzucony i
ruszyła lawina

potem odwrotność
aż do ostatniego spojrzenia
dotyku rozmowy
pytaniami zmęczeni
wracają do rzutu kamieniem
w miejsce które najbardziej
boli

Opublikowano

dzięki , choć to wcale nie oryginalny trop Szymborska tak to ujęła w wierszu Nic dwa razy się nie zdarza, nie wiem czy to jest ten tytuł , ale wers na pewno bardzo znany i dalej " róża jak wygląda róża , czy to kwiat a może kamień"
Pozdrawiam Kredens

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Krysiu sprawdziłam wiersz W.Szymborskiej "Nic dwa razy", a wersy o których piszesz to:"...

Róża? Jak wygląda róża?
Czy to kwiat? A może kamień?...'

Może był inspiracją autorki , ale wersów zabranych nie ma!!!
Jest Twoje przemyślenie !
Podoba się bardzo !

Pozdrawiam serdecznie!

Opublikowano

I tak się toczy życie: przeplatają się spojrzenia, czułości,
niedomówienia, ale za każdym uderzeniem kamienia, coraz
bardziej boli; znamy się na tyle, by wiedzieć, znać najczulsze
miejsca. Wiersz Twój wzrusza, budzi refleksje.
Serdecznie pozdrawiam
- baba

Opublikowano

Dopatrzyłam się jeszcze takiej zbieżności z naszą Wisią: tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono.
Tyle, że w Twoim wierszu, jakby o sprawdzaniu tej drugiej osoby. Poznajemy jej czułe miejsce, takie przez które łatwo zranić i gdy już wiemy o niej tyle, na ile ją spradziliśmy, zadajemy ból.
Myślę, że o toksyczny związek tu idzie.
Myśl oryginalna, ciekawy zapis.
Pozdrawiam, Kredensie.
:)

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • -Opowiadanie-   Promienie słońca poczęły zalewać świat wokół swoim bursztynowym blaskiem. Godzinowa wskazówka zegara chyżo zbliżała się do ósemki, a niebo pokryte już było licznymi, szarawymi obłokami.    Do parku wybierała się pewna dziewczynka. Mocno trzymając w dłoni małą, miedzianą monetę, radośnie wędrowała brzegiem ulicy. Jej ubrania były niechlujne i ubłocone a włosy splecione w zaskakująco staranne warkocze, przewiązane czerwoną wstążeczką. Jej twarz promieniała szczęściem.    Idąc krętymi uliczkami, jej uwagę przykuł chłopiec siedzący na dębowej ławce pod drzewem, którego cień był ratunkiem przed letnimi upałami. Mimo szelestu liści, śpiewu ptaków i szmeru pobliskiego strumyka, można było usłyszeć ciche szlochanie.    Zaniepokojona dziewczynka podeszła bliżej. - Odejdź - rzekł, pociągając nosem, gdy usłyszał zbliżające się kroki. - Nie odejdę, póki nie upewnię się, czy wszystko dobrze - odpowiedziała z troską w głosie. - A więc co cię trapi? - wbiła w niego przenikliwy wzrok.    Chłopiec delikatnie otworzył usta, jakby miał coś powiedzieć, lecz szybko je zamknął i obrócił głowę ku górze. - Jesteś nieszczęśliwy? - spytała ostrożnie wcale nie oczekując odpowiedzi, bo było to oczywiste. - A ty nie? - Dlaczego tak sądzisz? - skrzywiła się. - Przecież jesteś biedna, pewnie ledwo stać cię na kromkę chleba. Nie masz pieniędzy, za które mogłabyś kupić sobie chociaż zabawkę. Jak tu być szczęśliwym?    Spojrzeli na siebie bez zrozumienia. - A ty jesteś bogaty, wszystko masz na wyciągnięcie ręki. Mógłbyś za kawałek majątku wykupić najdroższą chatkę w mieście oraz kupić całe stosy zabawek. Dlaczego więc jesteś nieszczęśliwy? Czyż pieniądze nie dały ci szczęścia? Czego ci brakuje, chłopcze? - Ja… - umilkł. Myśli w jego głowie krzyczały i plątały się - jednak nawet w nich nie znalazł odpowiedzi.    Pokazując monetę, znów zabrała głos: - Może i to jest jedyna rzecz, którą mam, ale i ona nie daje mi szczęścia. Pieniądze są jak woda - nie utrzymasz ich w miejscu. Za to będąc dobrym człowiekiem, utrzymasz przy sobie rodzinę, przyjaciół i rzeczy niematerialne, które dadzą ci szczęście, o którym nawet nie śniłeś - powiedziała, po czym poklepała go po ramieniu.    Chłopiec objął ją mocno, szlochając jeszcze głośniej.    Toteż i oni, po całym dniu rozmów, wrócili do swoich domów, ciesząc się i radując każdą chwilą. Jak się okazuje, szczęścia nie należy szukać w pieniądzach; nawet mając ich w nadmiarze, możemy go nie znaleźć.
    • Uśmiechasz się.   Ile razy oberwiesz tyle razy wstaniesz.   Czemu się uśmiechasz? Przecież przegrałeś.   Padłeś na deski.   Nie odklepałeś.   Znowu wstajesz.   Znowu chcesz oberwać?   Czemu się uśmiechasz…   Przecież przegrałeś.   Uśmiechasz się...
    • Byłem    Zobaczyłem    Straciłem    Szansę Na twój uśmiech    Byłaś    Zobaczyłaś    Straciłaś    Szansę  Na mój powrót    I znów wszystko  Kończy się tak samo!     
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Berenika *** Racine'a Poego czy też Aragona Liryka, epika bierze ją w ramiona Poświatowska pisze ach ta Berenika Ten jej długi warkocz poezję przenika. *** Queer *** Aragon zabierze w ramiona Poego Uparty Racine pobabrze w epice Liryka rozplecie włosy Poświatowskiej  A Berenika szukać będzie warkocza. ***
    • @Poet Ka Sentymentalnie, aż chciałoby się tam przenieść w czasie. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...