Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

[center]cudowna materia

niewyobrażalnie nadzwyczaj złożona
zagadką największą najlepszym uczonym
ma tyle składników co gwiazd utworzona
właściwie jest cudem dotąd utajonym

niezwykłe odkrycia co rusz odsłaniają
wzajemne łączenia skutecznie zwieńczone
liczebność ich wielką co rusz ustalają
najtęższe umysły są nią zadziwione

pamięć jak ulotka nie wiedzieć gdzie ginie
mieści rejon pewien odczytuje wola
we śnie lub na jawie przedstawia jak kinie
to co zapisała pod wpływem biopola

abstrakty jest zdolna generować snadnie
i fantasmagorie często artystyczne
fantomowe bóle strach gdy jesteś na dnie
trafne symulacje chociaż stochastyczne

tworzyć także zdoła lecz nie wiedzieć czemu
przypadkowość działań bywa wszak wątpliwa
cna samoświadomość bliska badanemu
w samosądzie raczej przecież sprawiedliwa

synergia działania jej różnych obszarów
zda się oczywista jednak niepojęta
w mgnieniu oka działa podobnie do czarów
niestety poznaniem przecież nieobjęta

czytając powyższe czytelniku dumasz
cóż to za materia tak niezwykła przecie
nie podpowiem jednak może sam to "skumasz"
jeśli jej używasz na tym Bożym świecie

[img]http://www.chronoczy.pl/wp-content/uploads/2011/04/brain-300x300.jpg[/img]



13.01.2014 r. moderator znowu pozbawił mnie możliwości publikowania utworów i komentowania. Oto komunikat o tym świadczący, który dowodzi recydywy w prześladowaniu mnie na tle religijnym, pomimo stanowionej prawem wolności wyznawania wiary i poglądów:

Zostal nalozony ban na to konto.

Ban wygasa za 2528966 sekund.

Wiadomosc od moderatora: to nie jest dobre miejsce dla pana. prosz? szuka? innego forum

Opublikowano

Makariosie, pewno do Ciebie nie dotrę i pomyślisz, że się wyzłośliwiam, cóż, zaryzykuję. Zastanów się czy nie mógłbyś przyhamować z wstawianiem swoich utworów.
"Znalazłeś miód? To zjedz tyle żeby nie zwymiotować"
Daj się za sobą stęsknić, proszę... Może bardziej się zajmij się merytorycznym komentowaniem.
Kiedyś byłam na portalu, na który ktoś wstawił 64 wiersze jednego dnia.
Myślisz, że ktoś je czytał?

Pozdrawiam życzliwie :)

Opublikowano
"Znalazłeś miód? To zjedz
tyle żeby nie zwymiotować"


niechaj bartnik te słowa
uwzględnia w swoim byciu
nie do pszczółek mowa
mód daje sens ich życiu

kiedy zechcesz wytchnienia
od miodu pożywnego
zaprzestań jedzenia
tobie nie potrzebnego

myślenie wciąż o sobie
rzecz prostsza w życiu prostym
składając wiersze robię
wszak szłusznie słusznym wzrostem

i nikt czytać nie musi
nie trzeba wszystkich wierszy
jeśli się zaś pokusi
no to ma ogląd szerszy

życzliwość ma tęsknota
za słowem bardzo cieszy
jeżeli jest ochota
czytaj a wiersz rozśmieszy


Jak widzisz od kilku miesięcy prześwietny poeta M. Krzywak wraz z administratorem tego serwisu banuja moją aktywność, robiąc zły użytek z przynależnej im cudnej matarii.. i naruszając służące mi prawa człowieka. Chociaż 02.01.2014 r. ban został zdjęty to 13.01.2014 r. moderator znowu pozbawił mnie możliwości publikowania utworów i komentowania. Oto komunikat o tym świadczący, który dowodzi recydywy w prześladowaniu mnie na tle religijnym, pomimo stanowionej prawem wolności wyznawania wiary i poglądów:

Zostal nalozony ban na to konto.

Ban wygasa za 2528966 sekund.

Wiadomosc od moderatora: to nie jest dobre miejsce dla pana. prosz? szuka? innego forum

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...