Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Muszą być wiatru rozgłośnie na ziemi,
a wraz z nimi piekarnie, pośród nocy
cichej i ciemnej. Za chlebem pielgrzymi
dążą po omacku czując wiatr w oczach.

Między ludźmi ściany małą odległość
miast zostawić jaką jest, to zwiększają
ją po stokroć. Nocą cichą i ciemną
ciała i dusze od się oddalają.

Wędrowny cyrk czasem zwany człowiekiem
w tej samej przed śmiercią próbie codziennej.
Czyta paragony niebios i piekieł
marząc, by umrzeć będąc niepiśmiennym.

Opublikowano

Pańska wynalażczość metafor, które mają mieć szersze znaczenie niż zwykła metafora łącząca dwa znaczenia, jest niespożyte. Szczerze powiem, że czekam z rosnącą satysfakcją, aż kiedyś ten symbolizm w wersji mini rozsadzi całą konstrukcje, poezja ujdzie i zostanie... :)
Tym razem (jeszcze?) satysfakcja pp Pana stronie.

pzdr. bezet

Dziekuję za przeczytanie :D

Opublikowano

z ogrmną łatwością
wyjęte i zmetaforyzowane
moje odczucia kiedy to
zima w pół zdania
wtargnęła w jesień
w dodatku bez pytania
zdmuchaneła prąd
i sen z powiek
stroskanych ludzi
i przywiała pytanie
odwieczne
kiedy?

podoba się,nawet bardzo.
mam wrazenie pisania z ogromną łatwością,bez zgrzytów i wymuszeń-przynajmniej tak się czyta, co ulatwia odbiór.

gratuluję.

pozdrawiam ciepło;)

alunia

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Księżyc zawsze  ma nieswoją twarz. Czasem stara się odzyskać rysy, zgubić ten profil.   Spogląda na mnie z uśmiechem, mruży któreś oko, ale brak mu życzliwości.   Targany zazdrością żałuje,  że nie skrył się za wzgórzami i patrzył, gdy oddychaliśmy głośniej.          
    • W  Weronie...   stoi dom który  nie jest twoim domem  balkon który nie jest  twoim balkonem nie czeka na  letnie śpiewy w poświacie miesiąca   byłaś Julią teraz nie jesteś  byłaś na balkonie oko błękitu nie było łagodne  a w kawie nie było Norwida  stał dom - dom pobielany bo dwór to nie był    ani gościniec  ani droga do Werony jesteś Julią  w negatywie  bo kochasz na stałe i wciąż jeszcze żyjesz  serce - piosnka Norwida  
    • Przeczytałem, na filmie się pośmiałem, przy wierszyku zamyśliłem. Serdeczności. 
    • Żyjemy by kochać  I być kochanym    A potem umieramy Odchodząc z niczym    Nadzy jak nas  Pan Bóg stworzył    I nie odradzamy się    Może tylko w myślach  Najbliższych nam osób    A zabawa dalej  Gdzieś tam trwa...
    • Słoik z miodem stoi tam, gdzie go postawiłaś. Zaschnięta żółta kropla na gwincie – twój ostatni odcisk palca, którego nie mam śmiałości zetrzeć. To teraz mój relikwiarz. W sypialni zapach jest najgorszy: mieszanka twoich perfum i tej dusznej, słodkawej woni, którą przyniosłem na swetrze z oddziału. Nie wietrzę. Boję się, że jak otworzę okno, to wywieje stąd resztki twojego imienia. Próbuję czytać, ale litery są jak martwe owady. W łazience dwie szczoteczki do zębów – jedna wciąż mokra, druga sucha od tygodnia, sztywna, jakby skamieniała z przerażenia. Patrzę na nią i czuję, jak drętwieje mi szczęka. Nie ma żadnego „ja” ani „to”. Jest tylko numer autobusu, który zawsze spóźnia się o 18:12, i fakt, że kupiłem dwa chleby, choć nie mam kogo karmić. Stoję nad zlewem i kruszę ten nadmiar do kosza, bo nawet ptaki na parapecie wydają się zbyt głośne, zbyt żywe, zbyt pewne jutrzejszego ziarna. Kiedy kładę się spać, przesuwam się na samą krawędź. Zostawiam ci miejsce. Zimna połowa materaca jest teraz jedynym dowodem na to, że kiedykolwiek istniał jakiś porządek świata. Słucham, jak stygną kaloryfery – to jedyny dialog, na jaki mnie jeszcze stać.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...