Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Bardzo złożone są powody, dla których człowiek współczesny ma tak głębokie problemy z własną tożsamością, ze zrozumieniem własnej natury, ze zrozumieniem po prostu samego siebie. Jeden z tych problemów jest godny zauważenie w związku z tym, że jest uwarunkowany obecnym stanem świata, w którym mamy przecież do czynienia ze zjawiskami nie znanymi dotychczas w historii cywilizacji.

Ten problem jest związany z oddaleniem się człowieka od natury. Rozejrzyjmy się wokół siebie, aby zauważyć, jak jej jest mało, na jak ogromną skalę została wyrugowana, wyniszczona, przetrzebiona, zmodyfikowana czy zastąpiona. Spójrzmy teraz, w miejscu gdzie się znajdujemy i rozważmy, ile zaobserwowanych przez nas bytów jest n a t u r a l n y c h. Otaczają nas niemal wyłącznie wytwory jak najszerzej rozumianej kultury - począwszy od jej wysokich sfer, przez rzeczy zupełnie zwykłe, aż po pseudokulturowe, ordynarne i niskie twory które, choć nie licują z pozytywnym zabarwieniem słowa "kultura", to jednak trzeba je do niej zaliczyć, jako że nie są naturalne, a przecież w materii poza tymi dwiema rzeczywistościami nie mamy z niczym innym do czynienia. Czy można zatem powiedzieć, że współczesna kultura i jej wszelkie wytwory po prostu "osaczyły" człowieka? Najogólniej ujmując, oczywiście nie, ale jednocześnie nie można nie zwrócić uwagi na negatywne aspekty tej ogromnej powszechności kultury. Rozważmy, z iloma przedmiotami tzw. codziennego użytku, dziełami sztuki, książkami czy rodzajami muzyki miał do czynienia człowiek z przed 1000 czy 300 lat, a z iloma - dziś; rozważmy także wskaźnik powszechności - ilu ludzi mogło np. korzystać z pergaminu w XII-wiecznej Europie czy z drukarni w XVI-wiecznej Polsce, a ilu dziś może korzystać z kartki papieru, internetu czy telefonu komórkowego? Podanie ściśle matematycznych wskaźników jest oczywiście zbędne i być może niemożliwe. Skąd w ogóle pomysł tak, wydawałoby się, absurdalnych zestawień? Otóż tylko pozornie są one absurdalne; mam bowiem na celu uświadomienie procesu, który nastąpił i nadal następuje, a który polega na rzeczy zupełnie prostej: rozprzestrzenianie się coraz to nowych wytworów kultury w coraz to nowych formach i większych ilościach wobec coraz większej masy ludzi. Taka obserwacja jest w zasadzie oczywista chyba głębszych wyjaśnień; każdy, kto chwilę zastanowi się nad tym procesem, może to właśnie w ten jednoznaczny sposób skonstatować. Ale idąc dalej - czy taki stan rzeczy ma jakiekolwiek wady, a jeżeli tak to jakie?

W moim odczuciu ujemna strona tego procesu "kulturyzowania się" świata polega na pewnych negatywnych wpływach właśnie na osobową naturę człowieka. Jest bowiem w człowieku takie pragnienie relacji z naturą (w rozumieniu środowiska przyrodniczego) które może zostać i chyba zostało obecnie poważnie naruszone i zdławione.

Natura jest prosta, uporządkowana i względnie spokojna. Nieustanne odbieranie różnorodnych bodźców związanych z telewizją, internetem, ulicznym zgiełkiem, masą różnego rodzaju billbordów i telebimów w jakiś sposób wewnętrznie męczy człowieka. Natura zawsze niemal jest okazją na spokój, wytchnienie, wyciszenie, "spowolnienie tempa" życia. Świat kultury, której sercem zawsze było i jest nadal miasto, to miejsce prowokujące pośpiech, stres, nieustanną czujność (w złym tego słowa znaczeniu). Natura prowokuje coś zupełnie przeciwnego. Dlatego też tak dalece posunięty brak natury i możliwości z nią obcowania częstego i powszechnego jest na pewno jednym z powodów wewnętrznych rozterek współczesnego człowieka, który zapomina lub nawet nie zna wartości ciszy, łagodnych dźwięków, zapachu świeżego powietrza, lasu, kwiatów; co wpływa przecież jak najbardziej pozytywnie na całego człowieka, na jego poczucie piękna. Pomijam tutaj wszystkie konsekwencje fizyczne, które także musiały nastąpić na skutek oddalenie się od natury.

Jeżeli zgodzimy się, że rzeczywiście oddalenie od natury spowodowało pewne negatywne skutki dla człowieka, to należy zwrócić, idąc tym tokiem rozumowania, na kilka innych poważnych reperkusji. Osobiście zauważyłbym dwie takie reperkusje:wspomniany już brak ciszy oraz brak samotności.

Brak ciszy wydaje się być się bardzo istotnie wpływającym na ludzką naturę czynnikiem. Częsty hałas, nieustanne odbieranie dźwięków po większej części wygenerowanych przez działania ludzkie zawłaszcza potrzebną człowiekowi sferę ciszy - potrzebną do autorefleksji, do spokojnego rozważenia własnego postępowania, własnych życiowych zadań i przymiotów. Oczywiście nawet najbardziej pochłonięta i pozornie zadowolona bogactwem i natężeniem dźwięków ludzka istota w końcu i tak, z powodów czysto biofizycznych, zmęczy się i zapragnie ciszy. Ale skoro nawet fizyczna konstrukcja człowieka uczy nas, iż hałas czy nadmiar dźwięków jest niedobry, to tym bardziej ma to odbicie w umyśle i duszy.

Rzecz ma się nieco inaczej, jeżeli chodzi o brak samotności. Mamy tu do czynienia z pewnym paradoksem: z jednej strony stwierdzamy, że obecnie człowiek nie jest z reguły samotny - porusza się po chodnikach miast razem z innymi ludźmi, zwykle nie pracuje sam, słowem - obraca się w sferze międzyludzkiej. Z drugiej strony bardzo często czuje rodzaj tęsknego o s a m o t n i e n i a, nawet czy może głównie przebywając pośród ludzi. Brakuje mu natomiast samotności w tym sensie, że nie potrafi bezproblemowo przebywać sam na sam z sobą, nie broniąc się przed własnymi myślami, przed dogłębną refleksją względem siebie i tylko siebie; przed swoistym "wniknięciem" w głąb siebie; w końcu - przed głosem Bożym, przemawiającym w charakterystyczny i niepowtarzalny sposób właśnie w stanie samotności. Można więc określić ten brak wręcz jako brak samotnej modlitwy, rozumiejąc tą samotność - w przeciwinieństwie do pełnego nostalgii osamotnienia - jako stan pozytywny, pożądany i niezbędny.

Mając na uwadze tego rodzaju zagrożenia, jakie wygenerowała współczesna kultura, człowiek poszukujący prawdy o samym sobie, zrozumienia siebie jako osoby, a dalej - jako stworzenia wyjątkowego, niepowtarzalnego, w końcu - Bożego i nieśmiertelnego, powinien pamiętać, że wyżej wymienione problemy są poważną przeszkodą w tym procesie, a zatem w miarę możliwości należy je szybko identyfikować i omijać, aby nie ponieść szkody na własnej tożsamości i osobowości; aby nie umniejszać i nie poniżać własnego człowieczeństwa.

Opublikowano

Tekst przeczytałem bardzo uważnie. Mam zastrzeżenia do strony technicznej - tekst za bardzo "rozwleczony" jak na bardzo precyzyjne, w Twoim zamierzeniu, wyliczenie zagrożeń cywilizacyjnych.
Jeśli chodzi o sam problem, muszę się jeszcze zastanowić.
Pozdrawiam!

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Nastaje poranek.

       

      Wstajesz.

      Obojętnym wzrokiem oglądasz pokój.

       

      Nie ma go.

       

      Wątpisz, czy odszedł.

       

      Myśl Kartezjusza znów wiedzie prym.
      Niestety jesteś.

       

      Jak co dzień omijasz szkło
      z rozbitych luster i butelek.

       

      Musisz iść do pracy.

       

      Zmuszasz ciało do tych samych
      męczących czynności.

       

      W końcu wychodzisz.

       

      Słońce świeci przepięknie,
      lecz Ty myślisz tylko o jednym.

       

      Z zamkniętymi oczami
      ruszasz do samochodu.

       

      On już tam jest.


      Kątem oka widzisz jego mrok
      w odbiciu lusterka.

       

      Ignorujesz go.


      Jedziesz dalej,
      słuchając głośno muzyki.

       

      Nie masz sił,
      a jednak idziesz do biurowca.

       

      Zwyczajny dzień.

       

      Klikanie.
      Stukanie.
      Dźwięki wysyłanych wiadomości.
      Głośne rozmowy telefoniczne.

       

      Wizja kolejnych ośmiu godzin
      Cię przeraża.

       

      Co jakiś czas pytasz sam siebie:
      ,,Czy on wciąż tu jest?"

       

      Znasz odpowiedź.

       

      Jego cisza
      dudni w Twoim umyśle.

       

      Ucisk w gardle
      staje się nie do wytrzymania.

      Wymykasz się z pracy.

       

      Miałeś spotkać się z dziewczyną.
      Boisz się, że nie dasz rady.

       

      Mimo zmęczenia prosisz
      o wcześniejszą godzinę.

       

      Jedziesz.

       

      Spędzasz najlepszy czas od miesiąca.
      A jednak
      nie potrafisz być szczęśliwy.

       

      Z każdą godziną
      On skraca dystans.

       

      Bezszelestnie

      zbliża się do Ciebie.

       

      Próbujesz skupić się na chwili.
      Zapominasz o najważniejszej zasadzie.

       

      Wracasz do samochodu.

       

      Nagle przeszywa Cię
      nieopisany niepokój.

       

      Stoisz na środku placu
      i patrzysz w górę.

       

      Słońce jest idealnie nad Tobą.

       

      Panikujesz.
      Szukasz go wzrokiem.

      Ale już go nie ma.

       

      Nastało południe.

       

      Zapomniałeś o czasie.

       

      Wiesz, że to koniec.

       

      On nie zniknął.

       

      On tylko zmienił miejsce.

       

      On jest w Tobie

       

      I zrobi to,
      do czego został stworzony.

       

      Nie władasz już swoim ciałem.
      Możesz tylko patrzeć.

       

      Twoja ręka
      powoli sięga do aktówki.

       

      Dobrze wiesz,
      co to oznacza.

       

      Czujesz chłód metalu.

       

      Wyciąga broń.

       

      I...

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...