Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Ponieważ patyczakom też bywa miło acz nieobscenicznie, więc o to chodzi. Cóż obleśność plugawa w tę dziedzinę wnosi?!

Natomiast miłość cyborgów to imaginacja.. Nie ma jej, więc jak równać do niej nieskalane sprośnością doznania, miłosnymi zwane pięknie...?

Bez urazy :)
Opublikowano

Rihtiku, wiersz niczym renesansowy moralitet. :-)
Ja też nie lubię pornografii, ani w wierszach, ani w innych dziedzinach sztuki - razi mnie ona swoją bezpośredniością i właśnie obscenicznością, pokazywaniem wszystkiego wszystkim na tacy, bez deliktaności, bez subtelności, bez poszanowania intymności, bez pola dla wyobraźni odbiorców, bez uczuć - bez sensu po prostu.
Ale niektórzy to lubią i mają prawo lubić, moim zdaniem - nie widzę w tym nic złego, o ile człowiek nie poprzestaje w odbiorze dzieł sztuki na prnografii, a w życiu erotycznym - na seksualnych wyładowaniach. :-)
Nie mniej nie oceniam ludzi i nie moralizuję nikogo. Każdy ma własny system wartości, który sobie tworzy zgodnie ze swoimi doświadczeniami i potrzebami. Jesteśmy dorośli.
Miłość dwojga osób i i ich wspólna intymność to najpiękniejsza sprawa, ale ilu ludziom to się przydarza na całe życie, i to od młodości? A co mają robić ci, których to spotyka na krótko albo wręcz nigdy nie przychodzi? Czy są skazani na samotność i klasztorne życie? Nie podpisuję się pod tym!
Reasumując: nie każdemu jest dane mieć jednego partnera i przeżyć z nim jednym życie w miłości, ale jeśli ktoś całe życie traktuje jak film pornograficzny i tak się zabawia ludźmi oraz sobą, to ja osobiście trzymam się z daleka od takich. :-)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Oxyvio.. Jeśli stojące za moim zestrojem teksty biblijne chrzcić mianem moralitetów, to i mój zestrój niechaj nim będzie. Ponieważ renesans to powrót m.in. do Biblii, więc też nie mam nic przeciw epitetowi.. :) Odpowiednie dać rzeczy słowo to elementarna troska liryków takich jak ty.. Miło mi.. z tego powodu, że znów się pochyliłaś niezrażona, w przeciwieństwie do wielu.

Jeśli odniosłaś wrażenie, że mam zapędy oceniać ludzi i piętnować ich, to mylnie..
Staram się by zestroje były raczej przedmiotowe, a nie podmiotowe..
..[color=red][u]chyba, że powtarzam osądy Boga i Jego Syna[/u][/color], pomny na słowa: "Przestańcie osądzać, żebyście nie byli osądzeni, bo jakim sądem osądzacie, takim będziecie osądzeni, i jaką miarą odmierzacie, taką wam odmierzą." - Ew. wg Mateusza 7:1, 2

Konsekwentnie też nie tłumaczę nikogo, nie usprawiedliwiam, gdyż to w istocie także jest sądzeniem..

Cieszy twoje umiłowanie moralnych, tkliwych, serdecznych zachowań..

Takich jak najwięcej tobie jak sobie życzę.. - jak czytać nie tylko.

:)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Oxyvio podpisuję się pod Twoim komentarzem obiema rekami!
Ale nie chcę być odbierana , jak ktoś kto nie ma własnego zdania.
Życie niesie nam różne niespodzianki , te miłe i te które chcemy wyprzeć lub je wypieramy , bo bolą!
Każdy z nas doświadcza zakochania , zauroczenia , lecz to nie obliguje trwania w toksycznym związku , wręcz przeciwnie ,,, zerwać kajdany i żyć tak aby było nam dobrze choćby samym z sobą ....do chwili aż Amor strzeli, jeśli ktoś nie toleruje związku dwojga kochających się ludzi jego sprawa.
Przecież minęły czasy , kiedy kobiety zostały skazane na trwanie w bólu , bite i poniżane (choć by ze względu na dzieci), ale mądrość kobiety współczesnej , wykształconej ,zmienia patrzenie na beznadziejne życie , po prostu sama zadecyduje o sobie i swoim być albo nie być!
Więc moje subiektywne -kochajmy i bądźmy kochane (bez względu na) !
Serdecznie!
Hania
PS
Stempelku nie przykuwaj nas do łoża nie chcianego!
A pornografia jest mi obca!
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Oxyvio.. Jeśli stojące za moim zestrojem teksty biblijne chrzcić mianem moralitetów, to i mój zestrój niechaj nim będzie. Ponieważ renesans to powrót m.in. do Biblii, więc też nie mam nic przeciw epitetowi.. :) Odpowiednie dać rzeczy słowo to elementarna troska liryków takich jak ty.. Miło mi.. z tego powodu, że znów się pochyliłaś niezrażona, w przeciwieństwie do wielu.

Jeśli odniosłaś wrażenie, że mam zapędy oceniać ludzi i piętnować ich, to mylnie..
Staram się by zestroje były raczej przedmiotowe, a nie podmiotowe..
..chyba, że powtarzam osądy Boga i Jego Syna, pomny na słowa: "Przestańcie osądzać, żebyście nie byli osądzeni, bo jakim sądem osądzacie, takim będziecie osądzeni, i jaką miarą odmierzacie, taką wam odmierzą." - Ew. wg Mateusza 7:1, 2

Konsekwentnie też nie tłumaczę nikogo, nie usprawiedliwiam, gdyż to w istocie także jest sądzeniem..

Cieszy twoje umiłowanie moralnych, tkliwych, serdecznych zachowań..

Takich jak najwięcej tobie jak sobie życzę.. - jak czytać nie tylko.

:)
Rihtiku, rozumienie innych - a więc także "usprawiedliwianie" - nie jest osądzaniem.
Ale moralizowanie - owszem, tak. Bo jeśli komuś mówisz, jakie jego (lub innych) zachowania są złe, a jakie dobre - to te wszystkie zachowania oceniasz, osądzasz właśnie.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Alunko.. nic mi do ciebie ad personam - ani do nikogo innego.. :)

Każdy z nas za samego siebie zda sprawę. Jeśli czytasz ze zrozumieniem mój zestrój i komentarz skierowany do Oxyvii, a wiem, że to potrafisz, to pewnie dostrzegasz, że pomny jestem na słowa: "Ty zaś dlaczego osądzasz swego brata? Albo też dlaczego patrzysz z góry na swego brata? Albowiem wszyscy staniemy przed tronem sędziowskim Boga; bo jest napisane: ""Jako żyję - mówi Jehowa - ugnie się przede mną każde kolano, a każdy język otwarcie wyzna Boga"". Tak więc każdy z nas sam za siebie zda sprawę Bogu. Dlatego już nie osądzajmy się wzajemnie, lecz raczej postanówcie nie dawać bratu powodu do zgorszenia ani przyczyny potknięcia. Wiem i jestem przekonany w Panu Jezusie, że nic nie jest skalane samo w sobie; jedynie wtedy, gdy człowiek uważa coś za skalane, jest to dla niego skalane. Bo jeśli z powodu pokarmu twój brat bywa zasmucony, to już nie chodzisz zgodnie z miłością. Pokarmem swym nie rujnuj tego, za którego umarł Chrystus. Nie dopuśćcie więc, by o tym, co czynicie dobrego, mówiono z ujmą dla was. Gdyż królestwo Boże nie oznacza jedzenia i picia, lecz prawość i pokój, i radość z duchem świętym." - Rzymian 14:10-17 Per analogiam jak jedzenia tak i seksu powyższa natchniona wypowiedź dotyczy...

Mam nadzieję, że nie zostanie mi to poczytane za lansowanie prywatnych poglądów... i nie zostanę znów zbanowany.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Oxyvio.. Jeśli stojące za moim zestrojem teksty biblijne chrzcić mianem moralitetów, to i mój zestrój niechaj nim będzie. Ponieważ renesans to powrót m.in. do Biblii, więc też nie mam nic przeciw epitetowi.. :) Odpowiednie dać rzeczy słowo to elementarna troska liryków takich jak ty.. Miło mi.. z tego powodu, że znów się pochyliłaś niezrażona, w przeciwieństwie do wielu.

Jeśli odniosłaś wrażenie, że mam zapędy oceniać ludzi i piętnować ich, to mylnie..
Staram się by zestroje były raczej przedmiotowe, a nie podmiotowe..
..chyba, że powtarzam osądy Boga i Jego Syna, pomny na słowa: "Przestańcie osądzać, żebyście nie byli osądzeni, bo jakim sądem osądzacie, takim będziecie osądzeni, i jaką miarą odmierzacie, taką wam odmierzą." - Ew. wg Mateusza 7:1, 2

Konsekwentnie też nie tłumaczę nikogo, nie usprawiedliwiam, gdyż to w istocie także jest sądzeniem..

Cieszy twoje umiłowanie moralnych, tkliwych, serdecznych zachowań..

Takich jak najwięcej tobie jak sobie życzę.. - jak czytać nie tylko.

:)
Rihtiku, rozumienie innych - a więc także "usprawiedliwianie" - nie jest osądzaniem.
Ale moralizowanie - owszem, tak. Bo jeśli komuś mówisz, jakie jego (lub innych) zachowania są złe, a jakie dobre - to te wszystkie zachowania oceniasz, osądzasz właśnie.

No cóż Oxyvio.. Myślę że wiedziesz mnie na pokuszenie sporu o sowa.. :) Dość wyraźnie odżegnuję się od osądzania kogokolwiek, prócz wypowiedzenia się stroficznego w odniesieniu do obleśnej obsceniczności..

Bywaj zdrowa..
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Alunko.. nic mi do ciebie ad personam - ani do nikogo innego.. :)

Każdy z nas za samego siebie zda sprawę. Jęśli czytasz ze zrozumieniem mój zestrój i komentarz skierowany do Oxyvii, a wiem, że to potrafisz, to pewnie dostrzegasz, że pomny jestem na słowa: "Ty zaś dlaczego osądzasz swego brata? Albo też dlaczego patrzysz z góry na swego brata? Albowiem wszyscy staniemy przed tronem sędziowskim Boga; bo jest napisane: ""Jako żyję - mówi Jehowa - ugnie się przede mną każde kolano, a każdy język otwarcie wyzna Boga"". Tak więc każdy z nas sam za siebie zda sprawę Bogu. Dlatego już nie osądzajmy się wzajemnie, lecz raczej postanówcie nie dawać bratu powodu do zgorszenia ani przyczyny potknięcia. Wiem i jestem przekonany w Panu Jezusie, że nic nie jest skalane samo w sobie; jedynie wtedy, gdy człowiek uważa coś za skalane, jest to dla niego skalane. Bo jeśli z powodu pokarmu twój brat bywa zasmucony, to już nie chodzisz zgodnie z miłością. Pokarmem swym nie rujnuj tego, za którego umarł Chrystus. Nie dopuśćcie więc, by o tym, co czynicie dobrego, mówiono z ujmą dla was. Gdyż królestwo Boże nie oznacza jedzenia i picia, lecz prawość i pokój, i radość z duchem świętym." - Rzymian 14:10-17 Per analogiam jak jedzenia tak i seksu powyższa natchniona wypowiedź dotyczy...

Mam nadzieję, że nie zostanie mi to poczytane za lansowanie prywatnych poglądów... i nie zostanę znów zbanowany.

Stempelku nie odbieram Twojego komentarza ad persona -chcę wyrazić tylko moje subiektywne odczucia.
Twoja wiara , Twoje odniesienie się do tematu więc nie osądzaj , bo związek dwojga ludzi także jest siłą postępujmy(ja) wg. woli , przecież mamy ją wolną!
A osąd to już nie my , staramy postępować tak , aby nie krzywdzić innych!
Pozdrawiam!
Ja
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


To nie jest spór o słowa. Osądzanie, co jest dobre, a co złe w zachowaniach ludzi, jest osądzaniem tych ludzi. Co prawda nie przytoczyłeś tu żadnych konkretnych nazwisk czy imion, ale w tym wierszu mierzysz wszystkich jedną miarką: to jest złe, a to dobre, więc uważajcie! :-)
Tymczasem życie nie jest takie proste. Wiele jest różnych aspektów pozornie podobnych zachowań.
A podejście do seksu jest sprawą indywidualną, prywatną i bardzo intymną dla każdego z nas, i nikomu innemu nic do tego.
I tak, jak pisze Alunka: nie osądzajmy innych, a starajmy się żyć tak, żeby nikogo nie krzywdzić. Tylko tyle, nic ponadto.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


To nie jest spór o słowa. Osądzanie, co jest dobre, a co złe w zachowaniach ludzi, jest osądzaniem tych ludzi. Co prawda nie przytoczyłeś tu żadnych konkretnych nazwisk czy imion, ale w tym wierszu mierzysz wszystkich jedną miarką: to jest złe, a to dobre, więc uważajcie! :-)
Tymczasem życie nie jest takie proste. Wiele jest różnych aspektów pozornie podobnych zachowań.
A podejście do seksu jest sprawą indywidualną, prywatną i bardzo intymną dla każdego z nas, i nikomu innemu nic do tego.
I tak, jak pisze Alunka: nie osądzajmy innych, a starajmy się żyć tak, żeby nikogo nie krzywdzić. Tylko tyle, nic ponadto.

Oxyvio.. nie wyczytuj w moich wypowiedziach, czego w nich nie ma i zarazem nie pomijaj tego co w nich jest. Nie ja pisałem tekst Pisma Świętego i nie na określiłem w nim mierniki dobra i zła, tego co szlachetne i piękne i tego co plugawe, rozpasane, obmierzłe... i przewrotne. W ich świetle postrzegam obleśność ale też pruderie i dulszczyznę. Wybacz. Ale za wszelką cenę nie chce się spierać - w moim odczuciu o słowa. Jeżeli jakkolwiek ad personam w ciebie ugodziłem ościeniem wersu lub wersów, to wybacz... patrząc na tytuł zestroju a potem na jego treść, może jeszcze raz... i jeszcze raz. Dziękuję jednak, że dajesz mi poznać to jak dotąd odczytywałaś mój utwór. Niewątpliwie jest to wynikiem interferencji jakowejś... miedzy tym co ja od siebie wyrażałem i tym co w sobie nosisz. Wybacz, że się mylisz co do tego, że ciebie lub kogokolwiek ad personam osądzam, dając odpowiednie rzeczom słowa.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nazbyt wyrwane to zdanie z kontekstu, abym ogarną z czego wynika i ku czemu zmierza, a ponieważ naprawdę do ciebie i Oxyvii odnosze się z należną wam estymą, więc sporu wszczynać nie śmiem... Poza tym, napisałaś, że kończysz.. więc nie komentowałem :)

A propos T. Kotarbińskiego - nauczyłem się od niego, że "jednoczesna akceptacja zdania i jego zaprzeczenia prowadzi do uznania dowolnego zdania" :) Więcej o nim m.in.: http://pl.wikipedia.org/wiki/Tadeusz_Kotarbi%C5%84ski

A nade wszystko pozdrawiam nie tylko z wzajemności.. ale i z lubości twojej twórczości :)
Opublikowano

Tego syfu jest w necie mnóstwo i nie ma ograniczeń wiekowych do tego gówna a być powinno. Jaki pan taki kram. Na to nic nie pomoże. Ustawy, prawo przecież zakazują rozpowszwchniania tego gówna. Problem tkwi od tysiącleci w mentalności umysłu ludzkiego. To było, jest i będzie. Poz.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Tak, tak.. krytyku szczery, obsceniczności obleśnej i nie tylko jej...!
Było i jest jak piszesz, ale czy będzie zważywszy na słowa z listu Judy 5-7: "Pragnę wam przypomnieć - mimo iż wszystko raz na zawsze wiecie - że Jehowa, chociaż wybawił lud z ziemi egipskiej, potem zgładził tych, którzy nie okazali wiary. Aniołów zaś, którzy nie zachowali swego pierwotnego stanowiska, lecz opuścili swe właściwe miejsce mieszkania, zatrzymał wiekuistymi więzami w gęstej ciemności na sąd wielkiego dnia. Tak też Sodoma i Gomora oraz miasta wokół nich, gdy już w ten sam sposób jak tamci bez umiaru pogrążyły się w rozpuście i [color=red]poszły za ciałem[/color] ku pożyciu sprzecznemu z naturą, stanowią dany nam ostrzegawczy przykład przez to, że ponoszą sądową karę ognia wiecznego."

I: http://www.poezja.org/wiersz,60,139019.html

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


To nie jest spór o słowa. Osądzanie, co jest dobre, a co złe w zachowaniach ludzi, jest osądzaniem tych ludzi. Co prawda nie przytoczyłeś tu żadnych konkretnych nazwisk czy imion, ale w tym wierszu mierzysz wszystkich jedną miarką: to jest złe, a to dobre, więc uważajcie! :-)
Tymczasem życie nie jest takie proste. Wiele jest różnych aspektów pozornie podobnych zachowań.
A podejście do seksu jest sprawą indywidualną, prywatną i bardzo intymną dla każdego z nas, i nikomu innemu nic do tego.
I tak, jak pisze Alunka: nie osądzajmy innych, a starajmy się żyć tak, żeby nikogo nie krzywdzić. Tylko tyle, nic ponadto.

Oxyvio.. nie wyczytuj w moich wypowiedziach, czego w nich nie ma i zarazem nie pomijaj tego co w nich jest. Nie ja pisałem tekst Pisma Świętego i nie na określiłem w nim mierniki dobra i zła, tego co szlachetne i piękne i tego co plugawe, rozpasane, obmierzłe... i przewrotne. W ich świetle postrzegam obleśność ale też pruderie i dulszczyznę. Wybacz. Ale za wszelką cenę nie chce się spierać - w moim odczuciu o słowa. Jeżeli jakkolwiek ad personam w ciebie ugodziłem ościeniem wersu lub wersów, to wybacz... patrząc na tytuł zestroju a potem na jego treść, może jeszcze raz... i jeszcze raz. Dziękuję jednak, że dajesz mi poznać to jak dotąd odczytywałaś mój utwór. Niewątpliwie jest to wynikiem interferencji jakowejś... miedzy tym co ja od siebie wyrażałem i tym co w sobie nosisz. Wybacz, że się mylisz co do tego, że ciebie lub kogokolwiek ad personam osądzam, dając odpowiednie rzeczom słowa.
Nie ad personam, Rihtiku. Przecież napisałam, że nie przytaczasz konkretnych nazwisk. Po prostu osądzasz, co jest Twoim zdaniem dobre w ludzkich zachowaniach, a co złe. (Czy może - co Twoim zdaniem sądzi na ten temat Biblia; wszystko jedno).
A Ty z kolei nie myśl, że poczułam się jakkolwiek dotknięta. Nie, nie poczułam się urażona absolutnie i nie piszę tego wszystkiego z wyrzutem. To tylko uwaga odnośna do warsztatu poetyckiego, nic więcej. :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


To nie jest spór o słowa. Osądzanie, co jest dobre, a co złe w zachowaniach ludzi, jest osądzaniem tych ludzi. Co prawda nie przytoczyłeś tu żadnych konkretnych nazwisk czy imion, ale w tym wierszu mierzysz wszystkich jedną miarką: to jest złe, a to dobre, więc uważajcie! :-)
Tymczasem życie nie jest takie proste. Wiele jest różnych aspektów pozornie podobnych zachowań.
A podejście do seksu jest sprawą indywidualną, prywatną i bardzo intymną dla każdego z nas, i nikomu innemu nic do tego.
I tak, jak pisze Alunka: nie osądzajmy innych, a starajmy się żyć tak, żeby nikogo nie krzywdzić. Tylko tyle, nic ponadto.

Oxyvio.. nie wyczytuj w moich wypowiedziach, czego w nich nie ma i zarazem nie pomijaj tego co w nich jest. Nie ja pisałem tekst Pisma Świętego i nie na określiłem w nim mierniki dobra i zła, tego co szlachetne i piękne i tego co plugawe, rozpasane, obmierzłe... i przewrotne. W ich świetle postrzegam obleśność ale też pruderie i dulszczyznę. Wybacz. Ale za wszelką cenę nie chce się spierać - w moim odczuciu o słowa. Jeżeli jakkolwiek ad personam w ciebie ugodziłem ościeniem wersu lub wersów, to wybacz... patrząc na tytuł zestroju a potem na jego treść, może jeszcze raz... i jeszcze raz. Dziękuję jednak, że dajesz mi poznać to jak dotąd odczytywałaś mój utwór. Niewątpliwie jest to wynikiem interferencji jakowejś... miedzy tym co ja od siebie wyrażałem i tym co w sobie nosisz. Wybacz, że się mylisz co do tego, że ciebie lub kogokolwiek ad personam osądzam, dając odpowiednie rzeczom słowa.
Nie ad personam, Rihtiku. Przecież napisałam, że nie przytaczasz konkretnych nazwisk. Po prostu osądzasz, co jest Twoim zdaniem dobre w ludzkich zachowaniach, a co złe. (Czy może - co Twoim zdaniem sądzi na ten temat Biblia; wszystko jedno).
A Ty z kolei nie myśl, że poczułam się jakkolwiek dotknięta. Nie, nie poczułam się urażona absolutnie i nie piszę tego wszystkiego z wyrzutem. To tylko uwaga odnośna do warsztatu poetyckiego, nic więcej. :)

Cieszy mnie, że nie czujesz się dotknięta osobiście zestrojem który stanowi moje odniesienie (ocenę) do obleśnej obsceniczności :) Definiowanego przez ciebie oceniania nie sposób unikać - w istocie wszyscy "grzeszymy" w ten sposób odnosząc się ogólnikowo do innych. Odniesienia owe gdy mają pozytywny wydźwięk nie wywołują reakcji (uwag co do warsztatu), ale w przeciwnym razie.. No cóż Oxyvio... żyjmy pięknie i takoż twórzmy, odpowiednie dając rzeczom słowa... :) co też wymaga dokonywania ocen wobec owych rzeczy z którymi nierozerwalnie związani są ludzie pośrednio poddawani ocenom - czasem bezwiednie lub nieuchronnie.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Achilles_Rasti Dyskretny, ale pełen napięcia i życiowej mądrości. 
    • @Proszalny Wydaje mi się, że arbitralne stwierdzenie 'nie ma ja' i wysnuwanie z tego dalszych wniosków upraszcza problematykę, ale niewiele wyjaśnia. Możnaby zapytać: Biochemia mózgu napisała Twojego posta? Jony potasu krążą w neuronach i nucą: nie ma ja nie ma ja nie ma ja? Kto właściwie mówi?
    • Zło   Gdyby tak można zdefiniować zło, zaznaczyć jego granice, ściśle określić linię zła, granicę zbioru, można by wtedy opublikować te kryteria klasyfikacyjne i poczuć się wolnym od uciążliwej, stałej penetracji, analizy. Można by komfortowo spędzać czas nie troszcząc się o wiedzę czy to co było dotychczas, jest już złe, a może nie było nigdy dobre? Można powiedzieć, że z grubsza, dzięki Objawieniu ludzie wiedzą co jest złe. Można pokusić się tu o takie piktograficzne porównanie wiedzy o złu do zbioru liter, które na pierwszym planie są wyraźne ale na dalszym rozmywają się w szarej mgle. Powszechnie wiadomo, że złem jest zabicie drugiego człowieka, swego bliźniego, ale z drugiej strony powszechnie wiadomo, że nie wszyscy mogą przetrwać. Niejeden „nawiedzony” mówił, że „to jest jedyna, słuszna droga, a wszelkie odstępstwa są błędem i będą karane z całą surowością prawa”. Po czym historia, czyli sędzia czasu, a może czas sądzenia pociągały takich osobników do odpowiedzialności za dokonane zło, pojmowane przeważnie jako ruina kultury materialnej. Mówiąc językiem tłumów „nie ma co do gęby włożyć”. Z tych ruin i zgliszczy, niczym przysłowiowy feniks z popiołów, pojawia się „nowy” i „jedynie słuszny”, trwa „odbudowa” i chwile „powszechnej szczęśliwości”, określane jako dobro. Mizantropia na którą można tu zapaść, też zapewne można określić jako przejaw zła. Miotanie się od hossy do bessy, to też jakieś zło. Zło niewiedzy o złu, które wydaje się przerastać człowiecze możliwości i nie wiadomo dlaczego ten świat jeszcze trwa. Wszędzie ktoś narusza czyjeś „dobro”, czyni „zło” i spustoszenie. Dzięki pisanym kodeksom etycznym i tzw. „prawu” wiemy z grubsza jak postępować nie należy aby nie zostać posądzonym o złą wolę. Choć gdyby zapytać nagle kogoś czy to co uważa za „złą wolę” jest nią rzeczywiście, odesłałby nas z pewnością „do diabła” albo do poradni zdrowia psychicznego. Wielu filozofów zauważyło, że zło to pochodna „złej woli”, „złego charakteru”, „złego zaczynu”, „skażenia bytu ludzkiego”. Ich mniemania niejednokrotnie znajdowały swoje potwierdzenie w historii ludzkości. Zwycięstwa wielkich tyranów, despotów oparte o krwawą drogę do władzy na zawsze zapadną w ludzką pamięć jako totalitarne zło. Niektórzy upatrują zła we władzy, w dążeniu człowieka do panowania nad innymi. Ale z pewnością nikt nie powie, że władza rozumu nad namiętnościami to zło. Ktoś powie, że „czysty rozum” to zło, ale z pewnością nie władza rozumu nad namiętnościami. Można dodać z pewnością, że władza „zdrowego rozsądku” nad namiętnościami to jedyne dobro człowieka. To ów „zdrowy rozsądek” pomaga rozpoznać, które z objawień są dobre, a które złe. Z pewnością Łaska Boża oraz tzw. „sumienie” mogą stać się również pomocą dla tego dobra. Lecz znamy z historii przykłady ludzi bez sumienia. Dzięki „zdrowemu rozsądkowi” i Łasce Bożej oraz objawieniu człowiek może określić zło dość precyzyjnie poprzez swoje sumienie. Sumienie i „krnąbrna wola”, sumienie zaniedbane to z pewnością zło. Uniemożliwia ono trafne rozpoznanie i zdefiniowanie na czym polega w danej kwestii zło. Taki człowiek o nieprawym sumieniu lubuje się w sobie, nie potrafi pokonać własnego egoizmu, dla jakiejś tam „metafizycznej moralności”, jakiejś abstrakcji. Utarło się pojęcie „zło konieczne”. To tak jakby leczenie trucizną. Zło niedoskonałości nakazuje nierzadko korzystanie z takich połączeń pojęć: zła i konieczności, mimo, że większość wie o konieczności dobra (dobro konieczne). Czasem w świecie komedii spotykamy postacie o chwiejnym charakterze, skłonnych do egzaltacji, gwałtownych porywów czy omdleń, których w żaden inny sposób uleczyć się nie daje, jak tylko przemocą. Człowiek poszukując ideału natrafia na bariery nie do przebrnięcia, czy to przez formę bytu swego, czy przez powolność skojarzeń i nie może sprostać w rzeczywistości ideałowi moralnemu, etycznemu aby znaleźć owo konieczne dobro w postępowaniu. Mówi się „co nagle to po diable” i z pewnością coś w tym jest. Gdyby tak nagle upowszechnić klonowanie ludzi z dążeniem do eliminacji jednostek słabych i chorowitych. Czy to byłoby złe aby na świecie żyli tylko zdrowi, inteligentni i silni? Świat stałby się zdrowy, inteligentny i silny! To chyba logiczne. Świat nadludzi. Jakie to byłoby wspaniałe! Legendarne zło pierwszych rodziców ludzkości stanowi zagadkową zagadkę i tajemnicę tajemnic. Trudno nam uwierzyć w historię o wypędzeniu z Raju, choć z drugiej strony na każdym kroku widać konsekwencje tego błędu, tego zła, powielanego w każdej parze, mimo nowoczesnego, pozytywistycznego sztafażu. Legendarne zło Pandory, która uwolniła ze swego naczynia wszelkie nieszczęścia tego świata… . Legendarne zło Erosa, który nie posiada ani Dobra, ani Piękna i kombinuje, jak tu się przypodobać aby udało mu się nabrać kogoś, że ma jedno i drugie. Również legendarne zło jednego z dwóch braci: Kaina, jak bardzo dziś, w nowych czasach bije w oczy, w wielu regionach tego świata. Zło braci Józefa (Stary Testament), tak znakomicie przekazane przez dramaturgię współczesną i współczesną literaturę, to wciąż ta sama historia, powielana przez posiew diabła, szatana. A zło Sodomitów i Gomorian, tak pieczołowicie wynoszone na piedestał masowej kultury przez współczesnych ultra libertynów? Czy lepiej można oddać postać zła od takich mistrzów „pióra”, jak Sofokles, Eurypides, Ajschylos, J. Racine, P. Corneille, W. Shakespeare, F. Dostojewski, F. Durrenmatt, G. Greene? Ale i ich pewność o złu wynika z dość niejasnych przesłanek, których sami się obawiali i obawiają. Nie stawiają w swoich dziełach kropki nad i. Nie definiują zła ale znakomicie opisują i prezentują, a robią to z duszą na ramieniu, ponieważ zło jest ogromnie zaraźliwe. Gdy dobro jest tak trudne do osiągnięcia, tzn. wymaga pewnego wysiłku, zło zawsze jest łatwiejsze do osiągnięcia, łatwiej „lgnie do ręki”. Człowiek nieświadomy zbytnio zła, gdy sięgnie do dzieła przedstawiające zło, niejako automatycznie, a podświadomie zaraża się ideą zła, opisywaną przez autora dzieła. Co gorsza, idea ta puszczona w niepamięć odrazy i odrzucenia, znikając z horyzontu czytelnika nie obumiera lecz kiełkuje w ciemnościach na podobieństwo bladego ukwiału, na dnie Rowu Mariańskiego. Tak więc człowiek staje po raz kolejny pod krzyżem paradoksu: nie znać zła to znaczy je popełnić, znać zło to znaczy je popełnić. Jeśli nie wiadomo jak coś trzeba zrobić można to zrobić źle. Jeśli wiadomo jak robić nie należy, bo będzie to oznaczało taki to a taki skutek, ktoś może mieć złą wolę osiągnięcia takiego skutku. Jedną z najgorszych postaci zła jest niemoc jasnego rozumienia rzeczy, pogorszona percepcja, niedostateczna uwaga pod jakimś wpływem, pod wpływem jakiegoś czynnika. Brak ostrożności u alpinisty zabija go lub okalecza w oka mgnieniu. Podobnie u sapera, chwila zapomnienia, nieuwagi i… eksplozja zardzewiałego ładunku gotowa. Gdy zawodzi człowieka tak ulotny atrybut jak intuicja, może nie tylko atrybut, lecz także niejasne zjawisko, momentalnie popada on w jakiś konflikt, w jakieś uwikłanie, jakąś matnię. Może to być uwikłanie z szczęśliwym zakończeniem (happy endem), ale nie koniecznie. Zbytnia ostrożność, lękliwość, zdwojona czujność często prowadzi człowieka do obłędu, do utraty zdrowego rozsądku. Rzekomo wiadomo jak postępować nie należy, jak postępować należy, wiadomo o zachowaniu czujnej intuicji, jasnego umysłu, a zło i tak dopada człowieka w momencie, którego najmniej się spodziewa. W chrześcijaństwie, a zwłaszcza w Kościele Katolickim wyszczególniono zło i nadano mu nazwę „grzechu głównego”. Liczbę, ilość grzechów określono na siedem, ale tzw. „grzechów ciężkich” jest w tymże Kościele więcej. Ogólnie można przyjąć, że grzechów dopatrzono się na znaczną liczbę, wynikających z dziesięciorga przykazań, grzechów głównych, dwóch najważniejszych przykazań ewangelicznych, przykazań kościelnych, grzechów przeciwko Duchowi Świętemu. Z pewnością inaczej przedstawia się sprawa, problem zła w kościele protestanckim, z którym od wielu już lat toczy się bogaty dialog ekumeniczny w duchu jedności chrześcijan. Dialog ten owocuje wspólnym dobrem. Protestanci w swoich doniosłych rozważaniach teologicznych usiłują jakoś uporać się ze złem tego świata, choćby w zakresie definicji grzechu, definicji zła. Sokratyczna definicja grzechu uzmysławia nam kondycję umysłową człowieka względem zła, występku i grzechu. Głupotę określa jako grzech. Grzech powoduje utratę wiedzy o nim samym. Człowiek, który grzeszy, traci wiedzę o tym, że źle postępuje, ponieważ gdyby o tym wiedział nie czyniłby tego co złe ale to co dobre. Człowiek sprawia wrażenie, że pojmuje grzech, wie jak postępować powinien, a jednak postępuje tak, jakby tej wiedzy zupełnie nie posiadał, a to co mówił o swej wiedzy nie miało nic wspólnego z jego postępowaniem. W dawnym Kościele Katolickim, myśliciel religijny i teolog Pseudo Dionizy myślał podobnie, choć dla współczesnego człowieka śmiesznie i naiwnie bo widział ideę aniołów inteligencji. Dopiero w ostatnich latach swego wielkiego pontyfikatu, Papież Jan Paweł II napisał najbardziej znaczące dzieło dla całego Kościoła, mianowicie encyklikę „Fides et ratio”. Można powiedzieć, że świat ma jeszcze jakąś szansę ocalenia cywilizacji przed zagrożeniami i złem, określanym przez naukę jako „zagubiony paradygmat”. Że balansująca na krawędzi ateizmu cywilizacja pełna pychy (C.K. Norwid „Cywilizacja”), społeczności – robotów, zbiorowej patologii miejskich molochów, zdziczałych watach biedoty, otrzyma szansę nie tylko dalszej ale i jakościowo lepszej egzystencji, godnej człowieka. Że przeżyje jeszcze kilka pięknych chwil przed finałem, właśnie dzięki temu „zagubionemu paradygmatowi”, dzięki „Fides et ratio”. Współczesna, totalitarna cywilizacja, uzbrojona po zęby dzięki złu konstruktorów bomb ABC, „złu koniecznemu”, śpi na „beczce prochu” nie wiadomo jak długo jeszcze. Może przecież dojść do serii prowokacji, fali wzajemnych urazów i pretensji, za którymi czai się pieczołowicie kultywowana i realizowana idea walki z wrogiem.  Byle pretekst da możliwość ujścia, zniszczy tamę i doprowadzi do otwartego konfliktu. Żyjemy w świecie, w którym dobrem jest to, że zło uniemożliwia zło innym. Można powiedzieć, że czasy, gdy „zło zwyciężało się dobrem” bezpowrotnie minęły. Dziś ktoś jest „dobry” dlatego, że fizycznie, przez zło większe nie może zrealizować zła mniejszego. Jest więc pozbawiony wolnej woli i wyboru, sprowadzony do roli zwierzęcia, które czeka na okazję, kiedy będzie mogło się odgryźć, odkuć, wyjść na swoje i zniszczyć konkurencję. Myślenie innego typu jest uznawane za infantylizm lub chorobę. Przymus ekonomiczny wielkiego kapitału i jego długich macek wysysa z ludzi energię i nakazuje się cieszyć tym, że za swój ciężki wysiłek może w ogóle przetrwać. Zło wyzysku ponad sprawiedliwość (zob. Jan Paweł II „Centesimus annus”) zabija w człowieku nadzieję na godziwy byt, nie wspominając o luksusie. Ktoś, kiedyś obliczał ile to można by zrobić, gdyby sumę pieniędzy miast na zbrojenia przeznaczyć na „postęp”, ile to istnień ludzkich, które co dnia umiera z głodu mogłoby przetrwać. Tyle zła jest na tym świecie, a mimo tego on trwa… to zdumiewające… nieprawdopodobne.  
    • Jestem huraganem, który wraca do Ciebie.   Jestem ciszą między słowami, w której chowam to, czego nie potrafię powiedzieć...   ...może nie chcę. Niczego nie obiecywałem. Byłem prawdziwy. Przy Tobie.   Lilie też więdną...   Zawsze jest nowy dzień. Uśmiechnij się...
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...