Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Podobał mi się jeden z tych drukarzy, ale niewiele mogłam się spodziewać. Tylko tę trochę intymności.

Drukarze rano spali, a po południu mieli sjestę, wieczory były na pogaduchy, a wytężona praca nocą. Wszystko z powodu konspiracji. Drukarnię, ja i mąż ulokowaliśmy w zabudowaniach. Sypialnia, kuchnia, duże pomieszczenie, gdzie ustawiono powielacze

Z drukarzem Przemkiem chodziłam na spacery. Wiedział, że nie jest mi obojętny. Stałam się jego powiernicą..

Ta jego wielka miłość, o której mi opowiadał, też była żoną opozycjonisty. Przemek i ta kobieta nie widzieli się od miesiąca. Tęsknili obydwoje.

Jej mąż wyjechał do Paryża, była sama, ta okoliczność musiała być dotkliwa, wiedziała przecież gdzie jest Przemek, ale przyjechać tu nie mogła. Więc zostawałam ja. Opowiadanie mi o tamtej sprawiało mu przyjemność. Dość perwersyjną? Może.

Ekipa Nowej drukowała Zapis. Rzadko wchodziłam do zabudowań, które oddaliśmy na drukarnię. To był męski świat pełen nieładu, brudnych skarpetek, stosów papieru do spalenia, bo druk powielaczowy zbyt często okazywał się nieczytelny. Do naszego domu przychodzili posiedzieć przed telewizorem, zjeść jajecznicę na kolację. Nic innego nie można było kupić, wieczne kłopoty z cukrem, kawą. Nie pamiętam o czym rozmawialiśmy w takim gronie. Pewno jakieś nowiny z frontu walki. Ale ostrożnie. Pomimo tego, że się dobrze znali, wiedzieli, że nawet wśród znajomych lepiej nie mówić dużo. Zbyt wielu było podejrzanych. Ci, którzy u nas byli, być może ufali sobie, ale i tak na pewno nie do końca. Mnie wystarczyła w takich chwilach obecność Przemka, jego życzliwe zainteresowanie. Nie miałam szans na nic poza jego bliskością i rozmową. A jednak. Któregoś dnia spotkany przypadkiem w korytarzu objął mnie i przytulił. A innym razem, kiedy siedzieliśmy nad rzeką zapytał, czy nie przeszkadza mi, że jest Żydem. Ja tylko się roześmiałam, bo wydawało mi się, że odpowiedź - o nie, a skądże? co ty? - byłaby nietaktowna.

To nie był jeszcze stan wojenny, esbecy na pewno wiedzieli o drukarni. Drukarze to ich podopieczni, wyśledzić ich było łatwo, ale esbecy zachowywali się dyskretnie. Wkrótce interes trzeba było zwinąć. Numer Zapisu był gotowy. Zaczęło się pakowanie. Wiedziałam, że to koniec.

Jednak coś jeszcze miało się wydarzyć. Coś ważnego. Szeptali o tym między sobą. Wreszcie Przemek powiedział, że i ja powinnam w tym uczestniczyć. Mąż? Nie. On nie ma przecież czasu, a to chodziło o spotkanie pracowników Nowej z wielkim poetą. Emigrantem.

Szczęśliwa z powodu tego zaproszenia obeszłam komisy w mieście. Kupiłam sukienkę. Ładną.

Wszystko już było spakowane i drukarze nie nocowali. Tego dnia przyjechali specjalnie po mnie. We fiacie 125 siedziałam obok Przemka i wydawało mi się, że jesteśmy razem. Jechaliśmy na Żoliborz. Tam było to spotkanie. W mieszkaniu działaczy KORu. W starej kamienicy. Wysoko. Przemek mnie prowadził. Szłam i szłam po schodach, a potem to wnętrze zatłoczone i Przemek zniknął nagle. Ale ktoś inny się mną zajął. Było nawet siedzące miejsce na kontiki. To niewygodny mebel. Lecz okazało się, że przy mnie, ramię w ramię rozsiadł się Wielki Człowiek. Oczywiście nie zwracał uwagi na mnie, stale czymś zajęty. Po drugiej stronie ktoś przycupnął. Wielki Człowiek przysunął się jeszcze bliżej, a ja poczułam dotyk rękawa jego sztruksowej marynarki. Postanowiłam to zapamiętać. Robiło się coraz ciaśniej. Czekaliśmy na gościa. Rozglądałam się. Gdzie Przemek? I nagle go zobaczyłam z nią. Szczęśliwy, zaaferowany. A ona? No cóż? Jej twarz i postać również postanowiłam zapamiętać.

Potem, po mowach powitalnych i czytaniu wierszy, kiedy wielki poeta porozdawał autografy na szarych książeczkach zapełnionych drobnym, nieczytelnym drukiem i kiedy zebrani wysłuchali koncertu barda opozycji, ja nie znając nikogo, a więc z nikim się nie żegnając, zeszłam samotnie z marmurowych schodów i ze ściśniętym sercem, z żalem powędrowałam na przystanek.

W następnych dniach drukarze wszystko już zabrali. Został powielacz. Zepsuty. Niekompletny. Nie widywaliśmy nikogo. Drukowali gdzieś w innym miejscu. A zimą dowiedzieliśmy się, że drukarzy, co było oczywiste, zgarnęli do Białołęki. Bo był stan wojenny.



2.

Cała ta sprawa zwolna stawałaby się legendą gdyby nie nieoczekiwana akcja SB najwidoczniej nakazana z góry. Po roku od pobytu u nas drukarzy (już byli na wolności), gdzieś tam, na Rakowieckiej postanowiono jednego dnia wyłapać wszystkich opozycjonistów. Nas też musieli mieć na oku, bo pojawili się o świcie. Rewizja. Przez wiele godzin szukali powielacza (mąż go przezornie zakopał), potem zabrali nas na przesłuchanie. Mówiłam, że o niczym nie wiem, bo nie wiedziałam o niczym, to bardzo mi ułatwiło postawę nieugiętą, nawet w obliczu gróźb, wydaje się rutynowych. To ja dowiedziałam się od bezradnych wobec mnie esbeków, rożnych ciekawych rzeczy o tym i o owym. Taka metoda. Niech wie,( to znaczy ja), że tamci wcale nie są święci. Nie wierzyłam.

Zawieźli mnie na dołek. Też rutyna. Nie dla mnie. Byłam podekscytowana. Trasa długa, jechaliśmy i jechaliśmy nie wiadomo gdzie. Okazało się, że na Żoliborz. Tam, w jakimś pomieszczeniu milicjant siedzący za stolikiem zabrał mi zegarek, wydając pokwitowanie. Zaprowadzono mnie do celi. Śmierdziało. Śmierdziało grzybicą stóp. Potem się przekonałam, że to koce. W celi siedziało kilka kobiet. Przywitałam się ze wszystkimi mówiąc dzień dobry, ale nie było odpowiedzi. Nie było też pryczy, tylko coś w rodzaju podestu i te koce. Usiąść, czy się położyć? Przykryć się tym? O nie. Więc rozejrzałam się dyskretnie. Kobiety dość przeciętne, jak na ulicy, jak w tramwaju. Nieufne. A kiedy przycupnęłam pośrodku tego podestu i w pewnej chwili odwróciłam głowę zobaczyłam dziewczynę Przemka. Siedziała oparta o ścianę z podkurczonymi nogami. Czymś zajęta. Czytała. (Pozwolili jej zabrać książkę?) Podniosła głowę i popatrzyła na mnie z takim uśmieszkiem ledwo, ledwo. Poznała. Ja również się uśmiechnęłam. Przysunęłam się do niej i powiedziałam głośno, to przecież nie tajemnica, że zgarnęli mnie po rewizji. Znaleźli to i owo. Resztę zadrukowanych kartek niedbale zakopanych w dołku. Od razu doszłyśmy do porozumienia. Opowiadałam jej gorączkowo, co się stało. Ją też zabrali. Siedzi tu od rana. Poznała te kobiety, jest z nimi zaprzyjaźniona. Jedna z nich bardzo zdenerwowana, bo zostawiła w domu dziecko. Zamknęli ją, bo na jej adres przychodziły paczki. Odbierał je jej znajomy, a to już była spekulacja. Była też prostytutka. Taka sobie .

To wszystko działo się pod koniec czerwca, a więc wieczorem wciąż było jeszcze widno. Wydało mi się trochę dziwne, że ja i ta dziewczyna Przemka, tylko we dwie, zupełnie same, bez nadzoru, wyjdziemy na spacerniak. A więc zobaczę jak wygląda.

Niewielka przestrzeń, prawie studnia, nad głową siatka. A ona nagle ożywiona zaczęła mnie wypytywać o tę rewizję, gdzie szukali, a ja się rozgadałam i powiedziałam jej o wszystkim. O powielaczu, którego nie znaleźli, bo zakopany jest w ogrodzie. O darowanych przez drukarzy książkach, które zabrali w pudle. Część została. Nie wiem o czym opowiadałam jeszcze, bo byłam rozgorączkowana. O przesłuchaniu? Chyba tak.

Nie pamiętam jak potem minęła noc . Leżałyśmy pokotem na podeście na tych kocach i czymś w rodzaju materaca. Chyba spałam. A rano dali nam razowy chleb i jakiś płyn bez cukru.

Po śniadaniu zabrali ją na przesłuchanie. Nie była tym przejęta. A mnie skrócili pobyt z czterdziestu ośmiu do dwudziestu czterech. I wypuścili po południu.

W drodze do domu, z chaosu różnych myśli, zaczęło wyłaniać się podejrzenie. Co ona tam robiła, w tym areszcie? Dlaczego ze mną w jednej celi? Po co wezwali ją na górę? I pomyślałam, że być może...?.

O nie. Ja też?. I mnie dopadła podejrzliwość?

Opublikowano

"Ta jego wielka miłość, o której mi opowiadał była córką znanego pisarza i żoną opozycjonisty." - Pani Wando, a gdzie jest przecinek? powinien być przed "była"
"Jej mąż wyjechał do Paryża, była sama, ta okoliczność musiała być dotkliwa, wiedziała przecież gdzie jest Przemek, ale przyjechać tu nie mogła." - zbyt długie to zdanie. Niech Pani je podzieli na mniejsze. Od razu będzie można przeczytać.

To tyle.

Tylko ONA w podejrzeniach? Czyżby?

Pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Dobro

       

      Pół żartem, a pół serio można powiedzieć, że prawdziwe Dobro to tylko Bóg i nikt poza Nim. Gdyby wgłębić się w to proste zdanie, to widać, że żartu w nim niewiele. Jeśli Miłość, Prawda i Piękno są dobrem, to dobro stanowi atrybut Boga, znany nam z Objawienia. Jeśli życie jest dobrem to stanowi ono atrybut Absolutu. Dobro jest przedmiotem nienawiści na tym świecie, a zarazem stanowi przedmiot pożądania. Ponieważ tego dobra jest na ziemi niewiele nieustannie toczą się o nie spory, kłótnie, walki i wojny. Doskonałość jest dobrem ale stanowi atrybut Absolutu. Doskonałe zło nie istnieje, podobnie jak doskonałe cokolwiek na tym świecie. Doskonałość rozumiana jako ideał. Dobrem jest harmonia różnych działań i funkcji wynikających z imperatywu formy człowieczej egzystencji. Wszelkie dysfunkcje, zakłócenia stanowią asumpt, bodziec do kaskady zła. Dobrem jest harmonia Łaski Bożej, zdrowego rozsądku, inteligencji, serca i duszy. Dobro tak rozumiane pomnaża dobro, sprawia, że na tym świecie i w tej cywilizacji zwiększa się rachunek dobra. Człowiek stresu, złej woli, człowiek chory sprawia, że pożądane dobro traci swoje atuty i zostaje zredukowane, zubożone. Staje się atrapą dobra, która nie przynosi prawdziwej radości, tylko nowe pożądania. W dzisiejszym świecie harmonia tak rozumiana jest dostępna tylko niewielu ludziom. Silne bodźce przymusu ekonomicznego czy fizycznego zmuszają wielu ludzi z pauperyzujących się, pauperyzowanych i spauperyzowanych grup społecznych do nieustannej pogoni za jakimkolwiek zyskiem. Niczym starożytni niewolnicy mogą powiedzieć, że dobro to brak jakichkolwiek uczuć i odczuć. Ich zamęczenie harówką nie ma nic wspólnego ze zdrowym zmęczeniem po całodziennym wysiłku, uczciwej pracy. Jak każdy ideał, ideał harmonii jest dobrem równie nieosiągalnym, jak inne na tym świecie. Niektórzy ludzie mówią, że Boga nie ma. Że ludzie modlą się do powietrza całymi godzinami… . A przecież i samo powietrze jest dobrem. Być dobrym dla wszystkich jak powietrze…? Każdy nim oddycha, wchłania chciwie niczym jakiś skarb. Gdy go gdzieś brakuje, opuszcza to miejsce i chciwie, łapczywie wtłacza w płuca tam gdzie ono jest, czując jak wraca mu życie, jasność umysłu. Gdy go zupełnie braknie człowiek umiera. Może modlitwa do tegoż powietrza to nie takie niemądre postępowanie, może wtedy zachodzi fluidyczny związek człowieka z odnowieniem, odświeżeniem się cząstek materii powietrza. Może powietrzu aby się odnowiło potrzeba tej minimalnej dawki bioprądów i fluidów, wydzielanych przez organizm ludzki…? Dobrze jest, kiedy ludzie nawzajem wybaczają sobie to, co uważają za złe, kiedy podają sobie ciepłe, serdeczne uściski dłoni. W naszych sercach budzi się jakaś radość z poczucia wspólnego dążenia ku jakiemuś Dobru, chociaż nie wypowiadamy jej głośno. Jest jakimś dobrem wspólne pomaganie sobie w kłopotach, w pokonywaniu jakiś przeszkód, w wypełnianiu obowiązków. Człowiek zatraca poczucie osamotnienia, wyobcowania we wrogim świecie, ma wrażenie, że ciało nie stanowi granicy jego jaźni i że żyje pomiędzy ciałami innych ludzi, że wypełnia się przestrzeń pomiędzy ludźmi jakąś energią… . Ma poczucie wspólnego losu w czasie i przestrzeni w jakich przyszło mu egzystować. Dobrem jest poszukiwanie swego indywidualnego głosu, głosu często zatracanego w społeczności wielkich molochów miejskich, swego odczucia świata, swego spojrzenia na siebie i innych ludzi. Społeczność w swej masie zniewala każdego człowieka, przymusza do porzucenia indywidualnej percepcji, rozumienia rzeczy, narzuca to co się samo narzuca lub co niesie „bagno behawioralne”. Dobrze jest, kiedy ktoś kocha zwierzęta, we właściwy sposób, sposób który podpowiada sama natura i potrzeba. Zwierzęta ze swej natury nieufne i płochliwe, właściwie traktowane, oswajają się i tracą lęk, nawiązują więź z człowiekiem. Często dokonują przy człowieku rzeczy, których w naturze nigdy by nie uczyniły: łaszą się, skaczą z radości, beczą, szczekają, kiwają łbami i są posłuszne dźwiękom ludzkiego głosu, którego artykulacji nie rozumieją. Jest dobrem zwrócenie uwagi komuś, że źle czyni, wyjaśniając dlaczego uważa się, że to coś jest złe, a to co się proponuje jest dobre. Człowiek osamotniony może właściwie nie pojmować i łatwiej zarazić się dobrem, niż złem, może zatracić siebie w walce o przetrwanie. Można powiedzieć, że dobrem jest kolekcja dzieł sztuki, która swym oddziaływaniem przenika ludzki umysł, ubogaca jego wyobraźnię, wzrusza, bawi, uczy. Dzieło sztuki jest dobrem związanym z sensem doczesnej egzystencji, z poczuciem piękna. Piękna muzyka potrafi przenieść człowieka w pozór jakiegoś innego świata, potrafi wrócić mu siły, ukoić bolesne rany, rozładować zły nastrój, a nawet uratować od zbrodni. Mówią o tym niektóre filmy fabularne, oparte o autentyczne wydarzenia (np. „Fitzcarraldo” W. Herzoga, „Misja” R. Joffe), publikacje książkowe, etc. Kunsztownie wykonaną kolię czy naszyjnik z pereł lub diamentów można uznać za jakieś dobro, ale… czy przynosi to więcej dobra czy zła? Jak dobry jest wynalazek penicyliny, ilu ludziom uratował życie doczesne? Ilu ludzi leżało w gorączce bez żadnej nadziei na wyzdrowienie i umierało? A jak spowszedniał ten wynalazek, to dobro, że każdy traktuje je niczym gruszki na drzewie, które można zerwać i zjeść w razie potrzeby? Któż pamięta dziś nazwisko tego dobroczyńcy, który wynalazł penicylinę? Można powiedzieć, że dobrem powszechnym stają się wynalazki współczesnej mikroelektroniki, wykorzystywane do rozmaitych urządzeń, mających za zadanie ułatwienia w egzystencji każdego człowieka, takie aby maszyny mogły zastąpić wysiłek ludzki i dać więcej wolności od wysiłku, od pracy. Dobrem są z pewnością radioodbiorniki, odtwarzacze laserowe, komputery osobiste, internet, telewizja. Dobre wynalazki to takie jak wynalazek żarówki T. Edisona, mogą służyć ludziom, ubogacać ich, wzmacniać, pomagać zapełnić nadmiar wolnego czasu. Ale powszechnie wiadomo, że dobre wynalazki mogą być wykorzystywane w złym celu przez ludzi o złej woli, mogą służyć złu. Dobrze jest, można powiedzieć, kiedy ludzie nie wynoszą się ponad siebie, kiedy są skromni, znają swoje możliwości, otrzymane dary, talenty i nie udają słońca, że są tak dobrzy, jak słońce i świecą na firmamencie dla wszystkich. 

      Dobrze jest żyć w kraju skromnych ludzi, pełnych rozsądnej pokory, szacunku dla dóbr rzeczywistych, dla wartościowych rzeczy, dla rzeczywistych dokonań, a nie iluzorycznych bufonad i fantastycznych wizji powszechnego dobrobytu. Można powiedzieć, że dobrze jest, gdy człowiek czuwa nad dobrem, nad tym aby posiadanego dobra nie utracić, a powiększyć jego zasoby. Można powiedzieć, że czuwanie nad dobrem jest podobne do czuwania nad własnym ogrodem. Dobrze jest pielęgnować roślinkę dobra, gdy nadciąga wicher podeprzeć listwą, usztywnić, gdy zbliża się powódź stosownie przekopać… . Dobrze byłoby pokusić się o dokonanie rozrachunku z samym sobą. Na czym to mogłoby polegać? Wystarczy obrać sobie z otoczenia dowolną rzecz, dowolny przedmiot i wyszukać w nim tylko i wyłącznie dobro, to co dobrego w nim widzę, a następnie wyszukać negatywy danej rzeczy. Później policzyć ile widziało się dobra, a ile zła… . Uczciwy rozrachunek może wiele powiedzieć o rachmistrzu. Ktoś wtedy powie: „widzę więcej zła w tym przedmiocie, niż dobra”. Czy to dobrze, czy źle?

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Nata_Kruk   Nata.   bardzo sobie zawsze cenię Twoją opinię bo Ty akurat wyśmienicie rozumiesz poezję.     ale zainspirowany Twoim "tasiemiec" uprościłem  tekst.     wiersz wygląda teraz tak :       "negatyw dotyku"     po tobie została tylko biel taka biel że nawet żałoba mruży oczy a ja jak negatyw bez instrukcji obsługi z paczką OMO w dłoni stoję źle wyprany z istnienia     amen.  
    • Znajduję w słowach wiersza znajomą przestrzeń. Miejsce, do którego lubię powracać, gdzie lubię się skryć. Wiele obrazów, które nie są wymyślone. Przechowywane w wielkiej bibliotece snów. Płyną swobodnie jak myśli. Rodzi się magia.
    • Dobro   Pół żartem, a pół serio można powiedzieć, że prawdziwe Dobro to tylko Bóg i nikt poza Nim. Gdyby wgłębić się w to proste zdanie, to widać, że żartu w nim niewiele. Jeśli Miłość, Prawda i Piękno są dobrem, to dobro stanowi atrybut Boga, znany nam z Objawienia. Jeśli życie jest dobrem to stanowi ono atrybut Absolutu. Dobro jest przedmiotem nienawiści na tym świecie, a zarazem stanowi przedmiot pożądania. Ponieważ tego dobra jest na ziemi niewiele nieustannie toczą się o nie spory, kłótnie, walki i wojny. Doskonałość jest dobrem ale stanowi atrybut Absolutu. Doskonałe zło nie istnieje, podobnie jak doskonałe cokolwiek na tym świecie. Doskonałość rozumiana jako ideał. Dobrem jest harmonia różnych działań i funkcji wynikających z imperatywu formy człowieczej egzystencji. Wszelkie dysfunkcje, zakłócenia stanowią asumpt, bodziec do kaskady zła. Dobrem jest harmonia Łaski Bożej, zdrowego rozsądku, inteligencji, serca i duszy. Dobro tak rozumiane pomnaża dobro, sprawia, że na tym świecie i w tej cywilizacji zwiększa się rachunek dobra. Człowiek stresu, złej woli, człowiek chory sprawia, że pożądane dobro traci swoje atuty i zostaje zredukowane, zubożone. Staje się atrapą dobra, która nie przynosi prawdziwej radości, tylko nowe pożądania. W dzisiejszym świecie harmonia tak rozumiana jest dostępna tylko niewielu ludziom. Silne bodźce przymusu ekonomicznego czy fizycznego zmuszają wielu ludzi z pauperyzujących się, pauperyzowanych i spauperyzowanych grup społecznych do nieustannej pogoni za jakimkolwiek zyskiem. Niczym starożytni niewolnicy mogą powiedzieć, że dobro to brak jakichkolwiek uczuć i odczuć. Ich zamęczenie harówką nie ma nic wspólnego ze zdrowym zmęczeniem po całodziennym wysiłku, uczciwej pracy. Jak każdy ideał, ideał harmonii jest dobrem równie nieosiągalnym, jak inne na tym świecie. Niektórzy ludzie mówią, że Boga nie ma. Że ludzie modlą się do powietrza całymi godzinami… . A przecież i samo powietrze jest dobrem. Być dobrym dla wszystkich jak powietrze…? Każdy nim oddycha, wchłania chciwie niczym jakiś skarb. Gdy go gdzieś brakuje, opuszcza to miejsce i chciwie, łapczywie wtłacza w płuca tam gdzie ono jest, czując jak wraca mu życie, jasność umysłu. Gdy go zupełnie braknie człowiek umiera. Może modlitwa do tegoż powietrza to nie takie niemądre postępowanie, może wtedy zachodzi fluidyczny związek człowieka z odnowieniem, odświeżeniem się cząstek materii powietrza. Może powietrzu aby się odnowiło potrzeba tej minimalnej dawki bioprądów i fluidów, wydzielanych przez organizm ludzki…? Dobrze jest, kiedy ludzie nawzajem wybaczają sobie to, co uważają za złe, kiedy podają sobie ciepłe, serdeczne uściski dłoni. W naszych sercach budzi się jakaś radość z poczucia wspólnego dążenia ku jakiemuś Dobru, chociaż nie wypowiadamy jej głośno. Jest jakimś dobrem wspólne pomaganie sobie w kłopotach, w pokonywaniu jakiś przeszkód, w wypełnianiu obowiązków. Człowiek zatraca poczucie osamotnienia, wyobcowania we wrogim świecie, ma wrażenie, że ciało nie stanowi granicy jego jaźni i że żyje pomiędzy ciałami innych ludzi, że wypełnia się przestrzeń pomiędzy ludźmi jakąś energią… . Ma poczucie wspólnego losu w czasie i przestrzeni w jakich przyszło mu egzystować. Dobrem jest poszukiwanie swego indywidualnego głosu, głosu często zatracanego w społeczności wielkich molochów miejskich, swego odczucia świata, swego spojrzenia na siebie i innych ludzi. Społeczność w swej masie zniewala każdego człowieka, przymusza do porzucenia indywidualnej percepcji, rozumienia rzeczy, narzuca to co się samo narzuca lub co niesie „bagno behawioralne”. Dobrze jest, kiedy ktoś kocha zwierzęta, we właściwy sposób, sposób który podpowiada sama natura i potrzeba. Zwierzęta ze swej natury nieufne i płochliwe, właściwie traktowane, oswajają się i tracą lęk, nawiązują więź z człowiekiem. Często dokonują przy człowieku rzeczy, których w naturze nigdy by nie uczyniły: łaszą się, skaczą z radości, beczą, szczekają, kiwają łbami i są posłuszne dźwiękom ludzkiego głosu, którego artykulacji nie rozumieją. Jest dobrem zwrócenie uwagi komuś, że źle czyni, wyjaśniając dlaczego uważa się, że to coś jest złe, a to co się proponuje jest dobre. Człowiek osamotniony może właściwie nie pojmować i łatwiej zarazić się dobrem, niż złem, może zatracić siebie w walce o przetrwanie. Można powiedzieć, że dobrem jest kolekcja dzieł sztuki, która swym oddziaływaniem przenika ludzki umysł, ubogaca jego wyobraźnię, wzrusza, bawi, uczy. Dzieło sztuki jest dobrem związanym z sensem doczesnej egzystencji, z poczuciem piękna. Piękna muzyka potrafi przenieść człowieka w pozór jakiegoś innego świata, potrafi wrócić mu siły, ukoić bolesne rany, rozładować zły nastrój, a nawet uratować od zbrodni. Mówią o tym niektóre filmy fabularne, oparte o autentyczne wydarzenia (np. „Fitzcarraldo” W. Herzoga, „Misja” R. Joffe), publikacje książkowe, etc. Kunsztownie wykonaną kolię czy naszyjnik z pereł lub diamentów można uznać za jakieś dobro, ale… czy przynosi to więcej dobra czy zła? Jak dobry jest wynalazek penicyliny, ilu ludziom uratował życie doczesne? Ilu ludzi leżało w gorączce bez żadnej nadziei na wyzdrowienie i umierało? A jak spowszedniał ten wynalazek, to dobro, że każdy traktuje je niczym gruszki na drzewie, które można zerwać i zjeść w razie potrzeby? Któż pamięta dziś nazwisko tego dobroczyńcy, który wynalazł penicylinę? Można powiedzieć, że dobrem powszechnym stają się wynalazki współczesnej mikroelektroniki, wykorzystywane do rozmaitych urządzeń, mających za zadanie ułatwienia w egzystencji każdego człowieka, takie aby maszyny mogły zastąpić wysiłek ludzki i dać więcej wolności od wysiłku, od pracy. Dobrem są z pewnością radioodbiorniki, odtwarzacze laserowe, komputery osobiste, internet, telewizja. Dobre wynalazki to takie jak wynalazek żarówki T. Edisona, mogą służyć ludziom, ubogacać ich, wzmacniać, pomagać zapełnić nadmiar wolnego czasu. Ale powszechnie wiadomo, że dobre wynalazki mogą być wykorzystywane w złym celu przez ludzi o złej woli, mogą służyć złu. Dobrze jest, można powiedzieć, kiedy ludzie nie wynoszą się ponad siebie, kiedy są skromni, znają swoje możliwości, otrzymane dary, talenty i nie udają słońca, że są tak dobrzy, jak słońce i świecą na firmamencie dla wszystkich.  Dobrze jest żyć w kraju skromnych ludzi, pełnych rozsądnej pokory, szacunku dla dóbr rzeczywistych, dla wartościowych rzeczy, dla rzeczywistych dokonań, a nie iluzorycznych bufonad i fantastycznych wizji powszechnego dobrobytu. Można powiedzieć, że dobrze jest, gdy człowiek czuwa nad dobrem, nad tym aby posiadanego dobra nie utracić, a powiększyć jego zasoby. Można powiedzieć, że czuwanie nad dobrem jest podobne do czuwania nad własnym ogrodem. Dobrze jest pielęgnować roślinkę dobra, gdy nadciąga wicher podeprzeć listwą, usztywnić, gdy zbliża się powódź stosownie przekopać… . Dobrze byłoby pokusić się o dokonanie rozrachunku z samym sobą. Na czym to mogłoby polegać? Wystarczy obrać sobie z otoczenia dowolną rzecz, dowolny przedmiot i wyszukać w nim tylko i wyłącznie dobro, to co dobrego w nim widzę, a następnie wyszukać negatywy danej rzeczy. Później policzyć ile widziało się dobra, a ile zła… . Uczciwy rozrachunek może wiele powiedzieć o rachmistrzu. Ktoś wtedy powie: „widzę więcej zła w tym przedmiocie, niż dobra”. Czy to dobrze, czy źle?  
    • @Poet Ka Piękny wiersz o przemijaniu, każdej rzeczy, każdego z nas i nas wszystkich razem, konstelacji jakich już nie ma i nie będzie. A może spotkajmy się gdzieś u kogoś w lecie w ogródku, lub nad rzeka, załóżmy dostojme stroje, zamieńmy się w wujka i ciocie, mężą, żonę, kota i kochanka. Tęsknota umie przenosić w czasie. Dziękuje za pretekst do drzwi marzeń i  wyobraźni.
    • @Proszalny zaskoczyłeś mnie tak pozytywnym komentarzem. Bardzo się cieszę, że Cie poruszył :)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...