Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

rozsypałem płatki zamyśleń
na światłocieniach co niewiele skrywają
musnęłaś widzenie i zachłannie czyste
wtapia się w pałąk
błądzi w zachwycie ścieżkami rozmruczeń
kąsa oplata łapczywym bluszczem

przyśpiesza oddech i odmierza cwałem
czas zaplątany w lubieżne strzemiona
fantazja z talii wyciąga kartę
drugą kolejną a w każdej z nich powab
w zwierciadle pragnień odbija ośmielone
mgnienia przebłyski półomdlały moment

roją się strzępy słów i bezsłowia
melodia czy też pojedyncze dźwięki
forte wypełniają bezdech chwile posiadł
stęp wsłuchany w piano wir treścią wypięknił

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



o ścieżki rozmruczeń będę walczyć :) co do momentów, to częściej się kojarzą nie z chwilą, a z pikantnymi szczegółami i dlatego sam miałem wątpliwości :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



o ścieżki rozmruczeń będę walczyć :) co do momentów, to częściej się kojarzą nie z chwilą, a z pikantnymi szczegółami i dlatego sam miałem wątpliwości :) a...no tak;) a mnie akurat z chwilą się skojarzyło-mało nowoczesna jestem:);)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Zaciekawiła mnie ta przesada w wierszu. podpowiesz coś bliżej? :)

Częściowo odpowiedziała Ci już Bernadetta1, a jeżeli sobie myślisz, że już nie mogę nic więcej dodać, to sobie tak myśl. Bo ja sobie myślę, że chyba nie muszę Ci pokazywać palcem tego, co jest pełne przesady (jak było na wczoraj, jest na dzisiaj i będzie na jutro). Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Zaciekawiła mnie ta przesada w wierszu. podpowiesz coś bliżej? :)

Częściowo odpowiedziała Ci już Bernadetta1, a jeżeli sobie myślisz, że już nie mogę nic więcej dodać, to sobie tak myśl. Bo ja sobie myślę, że chyba nie muszę Ci pokazywać palcem tego, co jest pełne przesady (jak było na wczoraj, jest na dzisiaj i będzie na jutro). Pozdrawiam

Podpierasz się wypowiedzią Bernadetty, która dotyczyła innych kwestii. Nie atakuję, ale jako autor, który analizuje wypowiedzi krytyczne, staram się zrozumiec zarzut i wybacz, ale nie wiem co masz na myśli. Od kiedy wszedłem w światek poetycki, ale nie tylko tam, bo i w życiu, staram się z uwagą słuchać krytyki. Najbardziej cenna jest wypowiedź typu: ta część jest zła, dobra, bo wg mnie, to, a to. Unikamy wtedy kategorycznych sądów, a jednocześnie uzasadniamy swoje odczucia. Jest to wartościowe, zarówna dla autora, jak i innych, którzy nie zostawiają śladu pod wierszem, a jedynie śledzą dyskusje. Krytyka bez uzasadnienia, jest bliższa krytykanctwu, czyli rzucaniu słów bez pokrycia. Tak ja rozumiem te kwestie, które jak widzisz, bez obrażania się, czy osób, staram się wyłuszczyć. Pozdrawiam Leszek
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Zaciekawiła mnie ta przesada w wierszu. podpowiesz coś bliżej? :)

Częściowo odpowiedziała Ci już Bernadetta1, a jeżeli sobie myślisz, że już nie mogę nic więcej dodać, to sobie tak myśl. Bo ja sobie myślę, że chyba nie muszę Ci pokazywać palcem tego, co jest pełne przesady (jak było na wczoraj, jest na dzisiaj i będzie na jutro). Pozdrawiam

Podpierasz się wypowiedzią Bernadetty, która dotyczyła innych kwestii. Nie atakuję, ale jako autor, który analizuje wypowiedzi krytyczne, staram się zrozumiec zarzut i wybacz, ale nie wiem co masz na myśli. Od kiedy wszedłem w światek poetycki, ale nie tylko tam, bo i w życiu, staram się z uwagą słuchać krytyki. Najbardziej cenna jest wypowiedź typu: ta część jest zła, dobra, bo wg mnie, to, a to. Unikamy wtedy kategorycznych sądów, a jednocześnie uzasadniamy swoje odczucia. Jest to wartościowe, zarówna dla autora, jak i innych, którzy nie zostawiają śladu pod wierszem, a jedynie śledzą dyskusje. Krytyka bez uzasadnienia, jest bliższa krytykanctwu, czyli rzucaniu słów bez pokrycia. Tak ja rozumiem te kwestie, które jak widzisz, bez obrażania się, czy osób, staram się wyłuszczyć. Pozdrawiam Leszek

Czy Ty udajesz, czy Ty naprawdę nie wiesz co/jak napisałeś. I dlaczego wmawiasz mi, że sprawa dotyczy innej kwestii. Przecież wyraźnie napisałem, że Bernadetta1 częściowo już odpowiedziała na przesadę, którą widzę w Twoim wierszu. A więc wiedz, że jeszcze takie zwroty jak np.: odmierza cwałem / czas zaplątany w lubieżne strzemiona, czy w zwierciadle pragnień odbija ośmielone / mgnienia przebłyski półomdlały moment, to dla mnie stanowczo za dużo dobrego, a wic to jest coś przedobrzonego, czyli sztuka dla sztuki, czyli literatura sobie, a życie sobie. I to wcale nie chodzi o to, że takie obrazowanie trąci myszką, tylko chodzi o to, że trąci wtórnością i to nie najwyższego lotu. W każdym razie mężczyźnie lepiej się tak nie rozczulać, nie rozckliwiać (ani nad sobą, ani nad nikim i niczym). Pozdrawiam.
Opublikowano
I to wcale nie chodzi o to, że takie obrazowanie trąci myszką, tylko chodzi o to, że trąci wtórnością i to nie najwyższego lotu. W każdym razie mężczyźnie lepiej się tak nie rozczulać, nie rozckliwiać (ani nad sobą, ani nad nikim i niczym).


Ostatnie zdanie jest wprost żałosne.
Powiem tak: dla mnie wiersz jest trochę przesłodzony, ale czy zakochany mężczyzna / jeśli kiedykoliwiek był mężczyzną i to zakochanym/ nie ma prawo tak napisać?. Wieśku....Twoja nienawiść do wszystkiego co jest Ci obce zionie niezrozumiałym.
I myślę, że nigdy tego nie pojmiesz...będziesz uczuciowo biednym człowiekiem, pozbawionym wyobraźni ludzi, którzy kochają.
Tylko mogę Ci współczuć komentatorze komentarzy.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Zaciekawiła mnie ta przesada w wierszu. podpowiesz coś bliżej? :)

Częściowo odpowiedziała Ci już Bernadetta1, a jeżeli sobie myślisz, że już nie mogę nic więcej dodać, to sobie tak myśl. Bo ja sobie myślę, że chyba nie muszę Ci pokazywać palcem tego, co jest pełne przesady (jak było na wczoraj, jest na dzisiaj i będzie na jutro). Pozdrawiam

Podpierasz się wypowiedzią Bernadetty, która dotyczyła innych kwestii. Nie atakuję, ale jako autor, który analizuje wypowiedzi krytyczne, staram się zrozumiec zarzut i wybacz, ale nie wiem co masz na myśli. Od kiedy wszedłem w światek poetycki, ale nie tylko tam, bo i w życiu, staram się z uwagą słuchać krytyki. Najbardziej cenna jest wypowiedź typu: ta część jest zła, dobra, bo wg mnie, to, a to. Unikamy wtedy kategorycznych sądów, a jednocześnie uzasadniamy swoje odczucia. Jest to wartościowe, zarówna dla autora, jak i innych, którzy nie zostawiają śladu pod wierszem, a jedynie śledzą dyskusje. Krytyka bez uzasadnienia, jest bliższa krytykanctwu, czyli rzucaniu słów bez pokrycia. Tak ja rozumiem te kwestie, które jak widzisz, bez obrażania się, czy osób, staram się wyłuszczyć. Pozdrawiam Leszek

Czy Ty udajesz, czy Ty naprawdę nie wiesz co/jak napisałeś. I dlaczego wmawiasz mi, że sprawa dotyczy innej kwestii. Przecież wyraźnie napisałem, że Bernadetta1 częściowo już odpowiedziała na przesadę, którą widzę w Twoim wierszu. A więc wiedz, że jeszcze takie zwroty jak np.: odmierza cwałem / czas zaplątany w lubieżne strzemiona, czy w zwierciadle pragnień odbija ośmielone / mgnienia przebłyski półomdlały moment, to dla mnie stanowczo za dużo dobrego, a wic to jest coś przedobrzonego, czyli sztuka dla sztuki, czyli literatura sobie, a życie sobie. I to wcale nie chodzi o to, że takie obrazowanie trąci myszką, tylko chodzi o to, że trąci wtórnością i to nie najwyższego lotu. W każdym razie mężczyźnie lepiej się tak nie rozczulać, nie rozckliwiać (ani nad sobą, ani nad nikim i niczym). Pozdrawiam.

Dla Ciebie jest w zacytowanych fragmentavh za dużo, jest przesada, a ja ubolewam, że piękna aktu miłosnego, nie potrafię jeszcze bardziej obrazowo i uczuciowo wyrazić. Nie udawałem, ale teraz już wiem co miałeś na myśli. Pisanie o ars amandi zawsze będzie wtórne, wg niektórych, bo cóż oprócz licznych perwersji jeszcze można wymysleć. Jednak zauważ, że ten zmetaforyzowany przekaz, odbiega od dość powszechnego kładzenia kawy na ławę. Pozdrawiam Leszek

PS co do męskich zachowań i tego co mężczyzna powinien, lub nie powinien, to zdanie mam zgoła inne.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Może nie tak personalnie, ale podobne uważam. Jeśli chodzi o przesłodzenie, to czyż język zakochanej miłości nie jest słodyczą, która wypełnia kochanków? Pozdrawiam Leszek
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Mojego zdania, czy jest żałosne czy nie jest i tak nie zmieniam. Zresztą, uważam tak po zrewidowaniu swoich poglądów i dzisiaj nikt mnie czymś takim nie ujmie, summa summarum - egzaltacją. Może Cię to zdziwi, ale ja kiedyś rozczytywałem się w twórczości np. Jana Andrzeja Morsztyna i może też dlatego już mam tego (typu poezji) przesyt. Ale z kolei, kiedyś też rozczytywałem się w poezji Małgorzaty Hillar i co dziwne, do dzisiaj cenię jej twórczość. Widocznie wolę, żeby dzisiejsza twórczość była dzisiejszą twórczością. Chociaż z tą dzisiejszością to różnie bywa, bo dla mnie nie ma bardziej dzisiejszej twórczości niż twórczość Emily Dickinson (oczywiście w tłumaczeniu S. Barańczaka). Myślę więc, że wyrażam swoją opinię o tym, co nie jest mi obce, a jest nawet zrozumiałe, nawet jeśli chodzi o odczucia i to nie tylko moje. Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Zaciekawiła mnie ta przesada w wierszu. podpowiesz coś bliżej? :)

Częściowo odpowiedziała Ci już Bernadetta1, a jeżeli sobie myślisz, że już nie mogę nic więcej dodać, to sobie tak myśl. Bo ja sobie myślę, że chyba nie muszę Ci pokazywać palcem tego, co jest pełne przesady (jak było na wczoraj, jest na dzisiaj i będzie na jutro). Pozdrawiam

Podpierasz się wypowiedzią Bernadetty, która dotyczyła innych kwestii. Nie atakuję, ale jako autor, który analizuje wypowiedzi krytyczne, staram się zrozumiec zarzut i wybacz, ale nie wiem co masz na myśli. Od kiedy wszedłem w światek poetycki, ale nie tylko tam, bo i w życiu, staram się z uwagą słuchać krytyki. Najbardziej cenna jest wypowiedź typu: ta część jest zła, dobra, bo wg mnie, to, a to. Unikamy wtedy kategorycznych sądów, a jednocześnie uzasadniamy swoje odczucia. Jest to wartościowe, zarówna dla autora, jak i innych, którzy nie zostawiają śladu pod wierszem, a jedynie śledzą dyskusje. Krytyka bez uzasadnienia, jest bliższa krytykanctwu, czyli rzucaniu słów bez pokrycia. Tak ja rozumiem te kwestie, które jak widzisz, bez obrażania się, czy osób, staram się wyłuszczyć. Pozdrawiam Leszek

Czy Ty udajesz, czy Ty naprawdę nie wiesz co/jak napisałeś. I dlaczego wmawiasz mi, że sprawa dotyczy innej kwestii. Przecież wyraźnie napisałem, że Bernadetta1 częściowo już odpowiedziała na przesadę, którą widzę w Twoim wierszu. A więc wiedz, że jeszcze takie zwroty jak np.: odmierza cwałem / czas zaplątany w lubieżne strzemiona, czy w zwierciadle pragnień odbija ośmielone / mgnienia przebłyski półomdlały moment, to dla mnie stanowczo za dużo dobrego, a wic to jest coś przedobrzonego, czyli sztuka dla sztuki, czyli literatura sobie, a życie sobie. I to wcale nie chodzi o to, że takie obrazowanie trąci myszką, tylko chodzi o to, że trąci wtórnością i to nie najwyższego lotu. W każdym razie mężczyźnie lepiej się tak nie rozczulać, nie rozckliwiać (ani nad sobą, ani nad nikim i niczym). Pozdrawiam.

Dla Ciebie jest w zacytowanych fragmentavh za dużo, jest przesada, a ja ubolewam, że piękna aktu miłosnego, nie potrafię jeszcze bardziej obrazowo i uczuciowo wyrazić. Nie udawałem, ale teraz już wiem co miałeś na myśli. Pisanie o ars amandi zawsze będzie wtórne, wg niektórych, bo cóż oprócz licznych perwersji jeszcze można wymysleć. Jednak zauważ, że ten zmetaforyzowany przekaz, odbiega od dość powszechnego kładzenia kawy na ławę. Pozdrawiam Leszek

PS co do męskich zachowań i tego co mężczyzna powinien, lub nie powinien, to zdanie mam zgoła inne.

Właśnie, nie cierpię ckliwości (zwłaszcza męskiej), jak i nie cierpię ubolewania. Szkoda, że tyle zauważając (jak np. o kładzeniu kawy na ławę), nie zauważyłeś, że Twoja twórczość przesiąknięta jest ubolewaniem. Może dla Ciebie to dobrze, bo dla mnie nie. Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Zaciekawiła mnie ta przesada w wierszu. podpowiesz coś bliżej? :)

Częściowo odpowiedziała Ci już Bernadetta1, a jeżeli sobie myślisz, że już nie mogę nic więcej dodać, to sobie tak myśl. Bo ja sobie myślę, że chyba nie muszę Ci pokazywać palcem tego, co jest pełne przesady (jak było na wczoraj, jest na dzisiaj i będzie na jutro). Pozdrawiam

Podpierasz się wypowiedzią Bernadetty, która dotyczyła innych kwestii. Nie atakuję, ale jako autor, który analizuje wypowiedzi krytyczne, staram się zrozumiec zarzut i wybacz, ale nie wiem co masz na myśli. Od kiedy wszedłem w światek poetycki, ale nie tylko tam, bo i w życiu, staram się z uwagą słuchać krytyki. Najbardziej cenna jest wypowiedź typu: ta część jest zła, dobra, bo wg mnie, to, a to. Unikamy wtedy kategorycznych sądów, a jednocześnie uzasadniamy swoje odczucia. Jest to wartościowe, zarówna dla autora, jak i innych, którzy nie zostawiają śladu pod wierszem, a jedynie śledzą dyskusje. Krytyka bez uzasadnienia, jest bliższa krytykanctwu, czyli rzucaniu słów bez pokrycia. Tak ja rozumiem te kwestie, które jak widzisz, bez obrażania się, czy osób, staram się wyłuszczyć. Pozdrawiam Leszek

Czy Ty udajesz, czy Ty naprawdę nie wiesz co/jak napisałeś. I dlaczego wmawiasz mi, że sprawa dotyczy innej kwestii. Przecież wyraźnie napisałem, że Bernadetta1 częściowo już odpowiedziała na przesadę, którą widzę w Twoim wierszu. A więc wiedz, że jeszcze takie zwroty jak np.: odmierza cwałem / czas zaplątany w lubieżne strzemiona, czy w zwierciadle pragnień odbija ośmielone / mgnienia przebłyski półomdlały moment, to dla mnie stanowczo za dużo dobrego, a wic to jest coś przedobrzonego, czyli sztuka dla sztuki, czyli literatura sobie, a życie sobie. I to wcale nie chodzi o to, że takie obrazowanie trąci myszką, tylko chodzi o to, że trąci wtórnością i to nie najwyższego lotu. W każdym razie mężczyźnie lepiej się tak nie rozczulać, nie rozckliwiać (ani nad sobą, ani nad nikim i niczym). Pozdrawiam.

Dla Ciebie jest w zacytowanych fragmentavh za dużo, jest przesada, a ja ubolewam, że piękna aktu miłosnego, nie potrafię jeszcze bardziej obrazowo i uczuciowo wyrazić. Nie udawałem, ale teraz już wiem co miałeś na myśli. Pisanie o ars amandi zawsze będzie wtórne, wg niektórych, bo cóż oprócz licznych perwersji jeszcze można wymysleć. Jednak zauważ, że ten zmetaforyzowany przekaz, odbiega od dość powszechnego kładzenia kawy na ławę. Pozdrawiam Leszek

PS co do męskich zachowań i tego co mężczyzna powinien, lub nie powinien, to zdanie mam zgoła inne.

Właśnie, nie cierpię ckliwości (zwłaszcza męskiej), jak i nie cierpię ubolewania. Szkoda, że tyle zauważając (jak np. o kładzeniu kawy na ławę), nie zauważyłeś, że Twoja twórczość przesiąknięta jest ubolewaniem. Może dla Ciebie to dobrze, bo dla mnie nie. Pozdrawiam Potrafisz zadziwiać. Zadziwiłeś tym ubolewaniem, kolejny raz. :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • II.
      Wujek Wołodia ma do tego dryg (Ty wiesz, co!)

      Byliśmy na rowerze: ja, kumpela, i jej gach,
      Nagle mi puściły śruby w mimośrodzie!
      Rama mnie bach, spodnie w piach,
      Rower do kasacji, przyrodzenie jakbym dopiero co się urodził!

      Ale w Piterze mówią, że mój sąsiad, były szpieg , jeden z perełek z korytka KGB,
      Wujek Wołodia, tak nazywają go, ma do tego niezły dryg…

      — Wujek Wołodia?
      — Wujek Wołodia!
      Wujek Wołodia zaraz to załatwi ci!
      Wujku Wołodia, dokręć śruby mi!
      Wujku Wołodia, dokręć śruby w mig!
      Wujku Wołodia, śrubę dokręć mi!


      Posiedź jeszcze, wujek Wołodia dokręci kilka śrub.
      A ciocia Natasza nas zaszyje, milcząc jak grób!
      Cała rodzina, cały blok ją na zabój kocha!
      Ciocię znaną jako Bomba (albo Gocha Locha),
      kochają wszyscy, a do tego, prokuratorski złożyła ślub!

      Więc, ciociu, co jeszcze możesz nam zszyć? Wujek Wołodia nam wszystkim kibić tak zwęził, że zaczęła pić!
      Wszystkich nas związała jego wątpliwego wątku wątła nić!

      — Wujek Wołodia?
      — Wujek Wołodia!
      Wujek Wołodia zaraz to załatwi ci!
      Wujku Wołodia, dokręć śruby mi!
      Wujku Wołodia, dokręć śruby w mig!
      Wujku Wołodia, śrubę dokręć mi!


      Wuju, wy, chwała ci chór wujów dostojny!
      Wuju złamany, odkręć śruby tej wojny!

      Wujku Wołodia, d dokręć śruby!
      Wujku Wołodia, d, dokręć śruby!
      Wujku Wołodia, dokręć, błaga cię Twój lud,
      Wujku Wołodia, rozkręć, blogi, Twój lód błogi!

      Wujku Wołodia, do kręć do wszystkich.... śrub!
      Wujku Wołodia, kręć aż po sam....
      Grób!

      III.
      [...]
      „To minie, jak nad Moskwą majowa burza”

      Jak łzy Ukrainy, jak w ustach palce brudnego psa
      Jak legitymacja członka z ramienia spod ciemnej gwiazdy,
      Jak przesłuchanie w chłodni – aż bać się strach!
      Jak korytarze ponure Łubianki,

      Jak gaz z Nord-Ost, który na cel bierze wiatr,
      Jak niesforna sfora federalnych majorów,
      Sewastopol, Donieck i Ługańsk, wagnerowcy i Specnaz,
      Jak pałujący kobiety chłopcy z Omonotworu...

      To na pewno minie,
      Minie jak zły sen!

      Z mokrym workiem nadzianym na mój durny łeb,
      Ślady na dłoni rażonej paralizatorem,
      Jak moja Rosja, czarny więzienny jem chleb,
      Ale uwierz mi: to wszystko zniknie wnet jak nocna zmora!

      W jaki ślepy zaułek wpędził nas marny los?
      Ale gdzieś na horyzoncie widzę światełko
      Upartej nadziei, wiodące w tunelu głąb...

      Uwierz mi, to też minie!

      Jak swastyka Ruskiego Mira,
      I dym pożarów niesiony przez wiatr,
      Wyroki na dzieci z Penzy i Pitera,
      I policyjna suka nabita dziećmi po dach!

      I twój telewizor, z którego pluje Sołowjow,
      Paragraf 228 i kocioł o piątej,
      I chłopcy z prewencji tępo się śmiejący,
      Gazując kobiety, chłopców i brzdące...

      To wszystko minie jak inne miesiące:
      Jak grudzień, styczeń, luty, maj…
      Minie, bez wątpienia minie!
      Na razie w to im graj
      Ale to ich już ostatnie pląsy!

      Jeszcze mam mokry worek nadziany na dumny łeb,
      Na dłoniach ślady po pieszczocie paralizatora,
      Jak moja Rosja, łykam więzienny chleb,
      Ale uwierz mi: to wszystko minie jak ta sfora od majora!

      Wszystko to wkrótce odejdzie wstecz!
      Za rok, za miesiąc, nawet za godzinę;
      Jeszcze wczoraj dyktator imperium miał u stóp,
      A dziś milczy jak grób:
      Teraz to tylko starzec w kostnicy, zimny trup !
      Wszystko kiedyś minie!

      I bramy Lefortowa runą, kraty - wyrwane z ram,
      A moja Rosja w końcu obudzi się ze snu,
      Jak ten zdradzony podwójnie malezyjski wrak,
      I wiosna w końcu zawita na twój lodowaty próg…

      W jaki ślepy zaułek zaprowadził nas marny los?
      Lecz gdzieś na pochmurnym horyzoncie widzę
      Zapomniane światło, co mnie wyprowadzi stąd!

      Uwierz mi, to też minie!
      To przeminie, na pewno! Na pewno przeminie,
      Za godzinę, za chwilę…
      To wszystko minie!

      IV.
      Hm                                            H7
      Wybaczcie piechocie, że bywa bezrozumna ona tak:
                  Em                                  F♯7
      Ty zawsze na wylocie, gdy nad ziemią wiosna idzie w tan,
                 Hm                  A7               G
      Po chwiejnych schodkach schodzisz w werbli takt…
                  Em  in              Hm/F♯     F♯7        Hm
      Zapłacze po tobie tylko wierzba, siostra wierna twych lat.

      Nie ufaj pogodzie, gdy świat cały skryje się w gęstym dżdżu,
      Nie ufaj piechocie, gdy bitne pieśni wciąż śpiewa bez tchu,
      Nie ufaj jej, nie wierz, gdy słowiki zakrzyczą na cały sad.
      Muszą rozliczyć się jeszcze życie i śmierć ze swych spraw

      Ten czas cię nauczył, że tylko w okopie znajdziesz sens i treść:
      Na przestrzał otwierasz życia drzwi tu...
      Towarzyszu, dziękuję ci za Twój hojny gest:
      Jesteś wciąż w boju i tylko to jedno cię zrywa ze snu –

      Dlaczego odchodzisz, gdy nad ziemią wiosna tańczy do utraty tchu?
      I: dokąd uchodzisz, gdy za plecami jej pieśń cię budzi ze snu?

      Edytowane przez Michał Pawica (wyświetl historię edycji)
  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • II. Wujek Wołodia ma do tego dryg (Ty wiesz, co!) Byliśmy na rowerze: ja, kumpela, i jej gach, Nagle mi puściły śruby w mimośrodzie! Rama mnie bach, spodnie w piach, Rower do kasacji, przyrodzenie jakbym dopiero co się urodził! Ale w Piterze mówią, że mój sąsiad, były szpieg , jeden z perełek z korytka KGB, Wujek Wołodia, tak nazywają go, ma do tego niezły dryg… — Wujek Wołodia? — Wujek Wołodia! Wujek Wołodia zaraz to załatwi ci! Wujku Wołodia, dokręć śruby mi! Wujku Wołodia, dokręć śruby w mig! Wujku Wołodia, śrubę dokręć mi! Posiedź jeszcze, wujek Wołodia dokręci kilka śrub. A ciocia Natasza nas zaszyje, milcząc jak grób! Cała rodzina, cały blok ją na zabój kocha! Ciocię znaną jako Bomba (albo Gocha Locha), kochają wszyscy, a do tego, prokuratorski złożyła ślub! Więc, ciociu, co jeszcze możesz nam zszyć? Wujek Wołodia nam wszystkim kibić tak zwęził, że zaczęła pić! Wszystkich nas związała jego wątpliwego wątku wątła nić! — Wujek Wołodia? — Wujek Wołodia! Wujek Wołodia zaraz to załatwi ci! Wujku Wołodia, dokręć śruby mi! Wujku Wołodia, dokręć śruby w mig! Wujku Wołodia, śrubę dokręć mi! Wuju, wy, chwała ci chór wujów dostojny! Wuju złamany, odkręć śruby tej wojny! Wujku Wołodia, d dokręć śruby! Wujku Wołodia, d, dokręć śruby! Wujku Wołodia, dokręć, błaga cię Twój lud, Wujku Wołodia, rozkręć, blogi, Twój lód błogi! Wujku Wołodia, do kręć do wszystkich.... śrub! Wujku Wołodia, kręć aż po sam.... Grób! III. [...] „To minie, jak nad Moskwą majowa burza” Jak łzy Ukrainy, jak w ustach palce brudnego psa Jak legitymacja członka z ramienia spod ciemnej gwiazdy, Jak przesłuchanie w chłodni – aż bać się strach! Jak korytarze ponure Łubianki, Jak gaz z Nord-Ost, który na cel bierze wiatr, Jak niesforna sfora federalnych majorów, Sewastopol, Donieck i Ługańsk, wagnerowcy i Specnaz, Jak pałujący kobiety chłopcy z Omonotworu... To na pewno minie, Minie jak zły sen! Z mokrym workiem nadzianym na mój durny łeb, Ślady na dłoni rażonej paralizatorem, Jak moja Rosja, czarny więzienny jem chleb, Ale uwierz mi: to wszystko zniknie wnet jak nocna zmora! W jaki ślepy zaułek wpędził nas marny los? Ale gdzieś na horyzoncie widzę światełko Upartej nadziei, wiodące w tunelu głąb... Uwierz mi, to też minie! Jak swastyka Ruskiego Mira, I dym pożarów niesiony przez wiatr, Wyroki na dzieci z Penzy i Pitera, I policyjna suka nabita dziećmi po dach! I twój telewizor, z którego pluje Sołowjow, Paragraf 228 i kocioł o piątej, I chłopcy z prewencji tępo się śmiejący, Gazując kobiety, chłopców i brzdące... To wszystko minie jak inne miesiące: Jak grudzień, styczeń, luty, maj… Minie, bez wątpienia minie! Na razie w to im graj Ale to ich już ostatnie pląsy! Jeszcze mam mokry worek nadziany na dumny łeb, Na dłoniach ślady po pieszczocie paralizatora, Jak moja Rosja, łykam więzienny chleb, Ale uwierz mi: to wszystko minie jak ta sfora od majora! Wszystko to wkrótce odejdzie wstecz! Za rok, za miesiąc, nawet za godzinę; Jeszcze wczoraj dyktator imperium miał u stóp, A dziś milczy jak grób: Teraz to tylko starzec w kostnicy, zimny trup ! Wszystko kiedyś minie! I bramy Lefortowa runą, kraty - wyrwane z ram, A moja Rosja w końcu obudzi się ze snu, Jak ten zdradzony podwójnie malezyjski wrak, I wiosna w końcu zawita na twój lodowaty próg… W jaki ślepy zaułek zaprowadził nas marny los? Lecz gdzieś na pochmurnym horyzoncie widzę Zapomniane światło, co mnie wyprowadzi stąd! Uwierz mi, to też minie! To przeminie, na pewno! Na pewno przeminie, Za godzinę, za chwilę… To wszystko minie! IV. Hm                                            H7 Wybaczcie piechocie, że bywa bezrozumna ona tak:             Em                                  F♯7 Ty zawsze na wylocie, gdy nad ziemią wiosna idzie w tan,            Hm                  A7               G Po chwiejnych schodkach schodzisz w werbli takt…             Em  in              Hm/F♯     F♯7        Hm Zapłacze po tobie tylko wierzba, siostra wierna twych lat. Nie ufaj pogodzie, gdy świat cały skryje się w gęstym dżdżu, Nie ufaj piechocie, gdy bitne pieśni wciąż śpiewa bez tchu, Nie ufaj jej, nie wierz, gdy słowiki zakrzyczą na cały sad. Muszą rozliczyć się jeszcze życie i śmierć ze swych spraw Ten czas cię nauczył, że tylko w okopie znajdziesz sens i treść: Na przestrzał otwierasz życia drzwi tu... Towarzyszu, dziękuję ci za Twój hojny gest: Jesteś wciąż w boju i tylko to jedno cię zrywa ze snu – Dlaczego odchodzisz, gdy nad ziemią wiosna tańczy do utraty tchu? I: dokąd uchodzisz, gdy za plecami jej pieśń cię budzi ze snu?
    • @andrew dziękuję serdecznie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • podkłada  najlepsze kąski  karmi słowem  obrazami muzyką  wkupia się przymila ale to tylko pozór  chce na własność zawładnąć właściwie nie mną  tylko myśli istnienie    ale  ale jeszcze nie teraz  pewnie uważa mnie za wroga  bo gdybym jej nie znał  ale posmakowałem  i nic  to ją najbardziej boli  myślała że ...    nie trzeba walki  wystarczy nie iść z tłumem  kochać i rozumieć siebie    AI  może tylko ostrzyć apetyt    utrzymuję dystans    6.2026 andrew  Sobota, już weekend   
    • @Poet Ka ... świat kwitnie  nawet gdy ...   i tutaj  szczęścia zaznamy  gdy go kochamy  jak Ci wspaniali  co radość pokazali   gdy ... siebie dajemy  złote ziarna  na ziemi siejemy  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...