Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
teraz uważnie kroczę nogą - ha, może gdyby kroczył ręką byłby głębszy sens.

ufnie pójdzie w nieznane - ufnie w nieznane pójdzie tylko baran.
Panie, ależ Pan dyrdymały tworzy.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



na tych słowach buduje się w obrazie biała laska ślepca, przepraszam, ale w tym momencie wiersza plunęłam
czymożna kroczyć ręką?

"przykładnie swoją służbę pełnię
daję miłości cnej dowody"
tu są dowoody na długą służbę w czyśccu, ;P
pl sam się oskarżył o nadmierną pewność, zarozumialstwo i przeświadczenie o własnej dobroci

"szczęście niezaznane", które czeka onego Ufnoka nie jest chyba najlepszą zachętą i obietnica nagrody ;)

co mają wspólnego międzyplanetarne linie lotnicze z resztą wiersza?

podsumowanie:
w moim odczuciu musi Pan koniecznie pracować ze znaczeniami wyrazów i ch związków, przyglądać się, jakie tworzą się na ich skutek obrazy i co mówią lub symbolizują.

po drugie trzeba rozważyć, czy wypełnenie czterech strof jest wystarczajacym argumentem, żeby użyć wszystkich pomyslów, jakie znajdą się w glowie, nawet jeśli są związane z tematem poprzez skojarzenia, czy burzę w szklance mózgu, to czy współdzialają ze sobą realizując myśl główną, którą Autor chce prze/pokazać

i na koniec, tak jak ze wszystkim, trzeba się przyjrzeć pod kątem estetyki, czy każdy zawijas i gipsowy stiuk jest wierszowi potrzebny, czy czasem nie warto otłuc noskow gipsowym puttom, na rzecz odkrycia kolumn z piaskowca

Pozdrawiam :)
wiersz nie
Opublikowano

"fanatyczne ględzenio-pieprzenie"
trafna uwaga...

spróbuj napisać to samo
ale prościej

nie rozumiem jak narazie
zbyt wiele :)

...
forma: 1/10
styl: 1/10
koncepcja: 4/10
bogatwo słowne: 3/10

pozdr
Kamil

Opublikowano

Andrzeju, Wawrzynku, dzie wuszko

Dziękuję wam, za kroczącą nogę - zazwyczaj, choć nie zawsze kroczy, ale macie rację, nie brzmi to. Tłumacząc się powiem, że uległem pewnym słowom, w których to sformułowanie występuje.

Dzie wuszko

Tobie szczególnie dziękuję, że z sobie właściwą.. powiedzmy uwagą, odniosłaś się do tego, że nie ja jeden:

przykładnie swoją służbę pełnię
daję miłości cnej dowody

Pisząc: "tu są dowoody na długą służbę w czyśccu, ;P" pokazałaś, że gdyby czyściec istniał i ty miałabyś stanowić o tym, kto do niego trafi, to jakąś służbę w nim wyznaczyła byś mi :) Uważasz, że tymi wersami się sam oskarżyłem o nadmierną pewność siebie i przeświadczenie o własnej dobroci. Jeżeli miałabyś wgląd w moje życie (w twórczość masz) i znalazła w nim dowody zaprzeczające temu, czemu dałem wyraz, a do tego miała prawo sądzić, to.. rozumiem. Zobacz proszę, że nie ja jeden dałem wyraz jakoby samochwalstwa:

"Sługami Chrystusa są? Odpowiadam jak szaleniec - ja jestem wybitniejszym: w trudach częściej, w więzieniach częściej, w razach nad miarę, często bliski śmierci. Od Żydów otrzymałem pięć razy po czterdzieści uderzeń bez jednego, trzy razy byłem bity rózgami, raz kamienowany, trzy razy przeżyłem rozbicie się statku, noc i dzień spędziłem na głębinie; często w wędrówkach, w niebezpieczeństwach na rzekach, w niebezpieczeństwach ze strony rozbójników na drogach, w niebezpieczeństwach ze strony własnego rodu, w niebezpieczeństwach ze strony narodów, w niebezpieczeństwach w mieście, w niebezpieczeństwach na pustkowiu, niebezpieczeństwach na morzu, w niebezpieczeństwach między fałszywymi braćmi, w trudzie i mozole, często w bezsennych nocach, w głodzie i pragnieniu, wielekroć w powstrzymywaniu się od pokarmu, w zimnie i nagości. Oprócz tych rzeczy zewnętrznych jest też coś, co mnie dzień w dzień nurtuje - troska o wszystkie zbory. Któż jest słaby, a ja nie jestem słaby? Któż się gorszy, a ja nie jestem rozjątrzony? Jeżeli trzeba się chlubić, to będę się chlubił tym, co ma związek z moją słabością. Bóg i Ojciec Pana Jezusa - Ten, który ma być wysławiany na wieki - wie, iż nie kłamię. (...) Stałem się nierozsądny. Wyście mnie do tego przymusili, gdyż ja powinienem był zostać przez was zalecony. Bo pod żadnym względem nie okazałem się gorszy od waszych prześwietnych apostołów, nawet jeśli jestem niczym." - Apostoł Paweł w 2 Koryntian 11, 23-31; 12, 11.

"Dla mnie zaś jest sprawą bardzo błahą, czy miałbym być osądzany przez was czy przez jakiś trybunał ludzki. Nawet ja samego siebie nie osądzam. Nie jestem bowiem świadom niczego, co byłoby przeciwko mnie. Jednakże to nie dowodzi, że jestem prawy, a tym, który mnie osądza, jest Jehowa. Toteż niczego nie sądźcie przed stosownym czasem, aż przyjdzie Pan, który zarówno wydobędzie na światło skryte sprawy ciemności, jak i ujawni zamiary serc, a wtedy każdy otrzyma pochwałę od Boga. (...) Stańcie się naśladowcami moimi, tak jak ja jestem naśladowcą Chrystusa." - 1 Koryntian 4, 3-5; 11, 1

"Trwajcie w swym szlachetnym postępowaniu wśród narodów, żeby w tym, co mówią przeciw wam niczym złoczyńcom, mogły dzięki waszym szlachetnym uczynkom, których są naocznymi świadkami, wychwalać Boga w jego dniu przeglądu. - 1 Piotra 2, 12

Jeśli więc per analogiam dzięki łasce Jehowy Boga i Jego błogosławieństwom, pełnię służbę SWOJĄ i daję dowody miłości, to.. rozważ proszę, co następuje:

"Nie masz więc wymówki, o człowiecze, kimkolwiek jesteś, jeśli osądzasz; bo w tym, w czym osądzasz drugiego, potępiasz samego siebie, ty bowiem, który osądzasz, trwasz w tym samym. A wiemy, że zgodnie z prawdą sąd Boży jest przeciwko tym, którzy w czymś takim trwają. (...) Ty zaś dlaczego osądzasz swego brata? Albo też dlaczego patrzysz z góry na swego brata? Albowiem wszyscy staniemy przed tronem sędziowskim Boga" - Rzymian 2, 1; 2; 14, 10

Do tego uczyniłem to wyznanie, nie bez obaw i w podobnym do apostoła Pawła zamiarze..
Jak mówi tytuł wiersza, nie ja jeden (zapewne nie doskonale) tak postępuję... Życzę abyś podobnie do apostoła Pawła przykładnie pełniła służbę i okazywała miłość agape :)

Pisałaś: ""szczęście niezaznane", które czeka onego Ufnoka nie jest chyba najlepszą zachętą i obietnica nagrody ;)" - A czemu nie? Nadzieja, w moim pojęciu to radosne oczekiwanie na przyszłość, w ogromnej mierze nieznaną. Obietnice Boże mówią więcej o tym, czego nie będzie. Natomiast zaufanie do Szczęśliwego Boga (Abrahama jest precedensowe) bardzo Mu się podoba. Oto liryczna wypowiedź na to wskazująca:

"Wielu ujrzy to i będzie się lękać,
i pokładać będą ufność w Jehowie.
Szczęśliwy jest krzepki mąż, który za swoją ufność obrał Jehowę
i który nie zwrócił swego oblicza ku ludziom hardym
ani ku tym, którzy odpadają do kłamstw.
Wiele rzeczy uczyniłeś,
Jehowo, Boże mój - swe zdumiewające dzieła oraz swoje zamysły wobec nas;
nikogo nie można z tobą porównać.
Choćbym chciał o nich mówić i je oznajmić,
stały się liczniejsze, niż potrafię opowiedzieć."

Psalm 40, 3-5

Pytasz: "co mają wspólnego międzyplanetarne linie lotnicze z resztą wiersza?"
Otóż ziemski glob, jest swego idealnie przystosowany do bezkresnej podróży międzygwieznej, w towarzystwie pozostałych elementów systemu słonecznego. Ufam, że Ten który to sprawił, po czas niezmierzony będzie zapewniał, bezsprzecznie, lot (sic!) na statku kosmicznym zwanym Ziemią, na którym nie będzie juz dochodzić do zwad i innego zła, jakiego nie ja jeden doświadczam za wyświadczanie dobra.

Dziękuję dzie wuszko także za zachęty do pracy nad wyrazami i ich związkami oraz obrazami z nich tworzonymi, a także ich symboliką, jak również nad skojarzeniami, nie wyłączając estetyki :)

Opublikowano

Mariuszu
Najwyraźniej twoje myśli interferują z tymi, jakie zawierają moje wypowiedzi, w których najistotniejsze wg mnie miały być prawdy objawione. Wierz mi, nie reżyseruję tego, co się w tobie dokonuje. Jeśli tak jest jak piszesz (bo może to być bardzo wyrafinowana drwina), to rozważaj proszę je, czerpiąc je wprost ze źródła, którym bynajmniej nie są mojej teksty. Co do religii, to jest dość religijnego zamętu... Właśnie z owego Źródła wiem, że niebawem ten Wielki Zamęt (Babilon) zniknie.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Czyli co? Pierdyknie i będzie koniec? A ja myślałem, że na bez(w)prawnych nie ma siły ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Czyli co? Pierdyknie i będzie koniec? A ja myślałem, że na bez(w)prawnych nie ma siły ;)

Andrzej opanuj się:) pozdr wyrafinowanie
Po prostu dosłownie pojmuję: "nie znacie dnia ani godziny". Cała dorobiona reszta to pic.
Opublikowano

Andrzeju. Możesz to wiedzieć z osobistego zapoznania się z biblijnymi proroctwami, co do których ap. Paweł przestrzegał: "Proroctwami nie gardźcie. Upewniajcie się o wszystkim; mocno trzymajcie się tego, co szlachetne" - 1 Tesaloniczan 5, 20; 21. Życzę życia.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ok ale ty określasz to w czasie - "niebawem". I to jest pic.
Opublikowano

Andrzeju.
Ja i ty oraz KAŻDY nie tylko w tym serwisie wypowiada się stosownie do wiedzy i obserwacji oraz przekonań (wierzeń). W jakimś stopniu znam proroctwa biblijne i obserwuję w ich świetle wydarzenia, dostrzegając jak m.in. z godnie z nimi opadają wody, które bronią dostępu do Babilonu Wielkiego. Po to są dane proroctwa - "Mamy więc słowo prorocze tym bardziej potwierdzone, a wy czynicie dobrze, gdy zwracacie na nie uwagę jak na lampę świecącą w ciemnym miejscu - aż dzień zaświta i wzejdzie jutrzenka - w waszych sercach. Gdyż przede wszystkim to wiecie, że żadne proroctwo Pisma nie wypływa z jakiejś osobistej interpretacji. Albowiem proroctwo nigdy nie zostało przyniesione z woli człowieka, lecz ludzie mówili od Boga, uniesieni duchem świętym." - 2 Piotra 1, 19-21. Czuwając w taki sposób, żyję ze świadomością, że wkrótce (choć nie podaje dnia i godziny - tego NIKT z ludzi nie wie) znikną z areny światowej WSZELKIE INSTYTUCJE RELIGII FAŁSZYWYCH WOBEC JEHOWY BOGA i JEGO SŁOWA ORAZ LUDZI DO NICH PRZYNALEŻNYCH. Gdyby cię to bardzo interesowało, służę obszernymi wyjaśnieniami w ramach opcji wiadomości prywatnych. Serdecznie życzę ci zbawienia :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Panie Rihtik, jako takie poglądy filozoficzno-religijne mam ugruntowane. Pozostaję przy swoim.
Ps: Było "niebawem" teraz "wkrótce"... Nie łapię Pana za słowa niemniej konsekwencja jest wtedy gdy trwa od początku do końca.
Powodzenia :)
Opublikowano

W przeciwieństwie do Sędziego całej Ziemi (czy się to komu podoba, czy nie, czy się na to zgadza czy też nie) poglądy (ugruntowane lub nie) to każdego osobista sprawa, bardziej niż odzienie. Każdy z nas samego siebie zda sprawę Jemu - tak uczy Słowo Boże.

Co do jakoby kręcenia, poprzez zamienne używanie słów wkrótce i niebawem, oto słowniki pokazują na tożsamość pojęć z nimi związanych.

niebawem - "Przysłówek właściwy stylowi książkowemu, oznaczający wkrótce, po upływie niedługiego czasu" - http://portalwiedzy.onet.pl/140857,,,,niebawem,haslo.html

wkrótce - "w niedługim czasie, w najbliższym czasie" - http://pl.wiktionary.org/wiki/wkr%C3%B3tce

Przepraszam Panie Andrzeju, jeśli wkurzam, ale to niejako na Pańskie życzenie.

Życzę podobania się Bogu o imieniu pisanym tetragramem JHWH i dedykuję piękną lirykę - Psalm 91:

Kto mieszka w ukryciu u Najwyższego,
znajdzie gościnę w cieniu Wszechmocnego.
Powiem do Jehowy: "Tyś schronieniem moim i moją twierdzą,
Bogiem moim, w którym chcę pokładać ufność".
On bowiem uratuje cię z pułapki ptasznika,
od zarazy sprowadzającej niedole.
Lotkami swymi zagrodzi dostęp do ciebie
i pod jego skrzydłami się schronisz.
Jego wierność wobec prawdy będzie wielką tarczą i wałem obronnym.
Nie ulękniesz się niczego strasznego w nocy
ani strzały lecącej za dnia,
ani zarazy idącej w mroku,
ani zagłady pustoszącej w południe.
Tysiąc padnie u twego boku
i dziesięć tysięcy po twej prawicy;
do ciebie się to nie zbliży.
Tylko oczami swymi będziesz na to patrzeć
i zobaczysz odpłatę daną niegodziwcom.
Rzekłeś bowiem: "Jehowa jest mym schronieniem",
Najwyższego uczyniłeś swym mieszkaniem;
nie spadnie na ciebie żadne nieszczęście
i żadna plaga nie zbliży się do twego namiotu.
Bo aniołom swoim wyda nakaz co do ciebie,
by cię strzegli na wszystkich twych drogach.
Na rękach będą cię nosili,
byś nie uderzył stopą o kamień.
Po młodym lwie i kobrze będziesz stąpać;
podepczesz młodego grzywiastego lwa i wielkiego węża.
Ponieważ mnie pokochał,
więc i ja go ocalę.
Ochronię go, gdyż poznał moje imię.
Będzie mnie wzywał, a ja mu odpowiem.
Będę z nim w udręce.
Wyratuję go i otoczę go chwałą.
Długimi dniami go nasycę
i dam mu ujrzeć zgotowane przeze mnie wybawienie.

Opublikowano

W drugim zmień bo świat nie jest taki sam wciąż lecz jest coraz gorszy i zdziczały. Takie moje spostrzeżenie. Choć piszesz wciąż o tym samym to jednak wyróżniasz się z tej szarości i tak trzymaj.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • RONDO ALLA POLACA

      Jeśli Twój majestat żąda, bym
      Zamilkł jak po zachodzie ptak,
      Ciemności nie skalam głosem mym,
      Nie ubliżę nim urodzie dnia.

      Nic nie powiem już,
      Będę tylko trwał, aż
      Policzony będzie każdy oddech mój,
      Jeśli taka wola Twa.

      By głos nie zadrżał mi,
      Gdy z kurhanu złych sław
      Będę śpiewał Ci

      Z tego kurhanu lat,
      Śpiewał Chwałę Twą,
      Jeśli tylko dasz
      Wciąż śpiewać ją 

      Z tego kurhanu dni
      Twa chwała będzie grzmieć,
      Jeśli pozwolisz mi
      Mą śpiewać pieśń

      Na sam rozkaz Twój,
      Lub gdy wybór dasz,
      Rzekom daj nabrać wód,
      Wzgórzom radość wskaż.

      Niech łaska Twa udzieli się
      Sercom zgorzałym w piekielny czas
      Jeśli tak Pan chce -
      Chce uzdrowić nas

      I zgarnąć do rąk,
      Na rękach zacieśnić więź,
      Twym dziatkom tu,
      Jeśli Ty tak chcesz.

      W tych z lumpexu snach,
      Wszystkie w na zabój sznyt
      I dać, by śpiew pokonał strach,
      Jeśli zechcesz Ty.

      W Twych w szmaciankę grach
      I w strzelankach, gdzie każdy to wróg,
      I dać by odszedł strach,
      (Jeśli tak zechce Bóg...).

      Jeśli Twój majestat chce,
      bym nie mówił nic,
      Mój głos skryje się
      Jak w ciemnościach widz

      Nic nie powiem już
      Będę tylko trwał, aż
      Policzone będą me dni
      Jeśli taka wola Twa

      Jak pan Władza chce,
      Żebym zamknął ryj,
      Z chęcią zamknę się
      Jak w komórce stryj

      Jak tak, to tak
      Jak mam być twój błękitny ptak,
      Jak chcesz, zamknę się
      W klatce, jak papug ten

      To co?
      Stul pysk, bo....
      Z tulipana ci....
      Ci, ci, ciuciubabko,
      Won

      Casino Royale

      Wciąż pamiętam, w Chelsea Hotel, jak ty 
       Mężnie i słodko piałaś jak grecki chór 
      Na rozebranym łóżku dobrze robiąc mi
       A na ulicy czekał limuzyn sznur...

      To był powód, to był Nowy Jork
      W kolejce po szmal i po szał ciał
      To zwali miłością do mas śpiewających ten song
      Pewnie wciąż ją tak zwą, dla tych, co  jeszcze są...

      Lecz ty  uciekłaś jej, więc po co ten szum? 
      Po prostu poszłaś w drugą stronę, niż tłum,
      Uciekłaś, lecz ani raz nie słyszałem z twych ust:

      "Potrzebuję cię: nie, nie potrzebuję. Cię
      Nie potrzebuję; nie: jednak potrzebuję."
      Wiesz, całe to paplanie mnie denerwuje

      Pamiętam cię z  Chelsea Hotel wciąż:
      Podawano  z ust do ust twe serce wiecznieżyjące...
      I mówisz, że wolisz, jak przystojni są,
      Ale, że dla mnie zrobisz wyjątek...

      I twardo bierzesz w dłoń takich jak ja,
      Co jęczą pod jarzmem piękna,
      Po wszystkim ogarniasz się, i mówisz: „No tak:Urody nam brak, ale mamy pieśni dźwięki”...

      Uciekłaś, lecz ani raz nie słyszałem z twych ust:

      "Nie potrzebuję cię: nie, potrzebuję. Cię
      Potrzebuję; nie, nie potrzebuję."
      Twoje paplanie mnie wciąż denerwuje...

      Nie mówię, że kochałem najbardziej cię 
      Nie  zliczę ile razy wróbli trup padał gęsto 
      Dobrze cię pamiętam, z Chelsea Hotel 
      To wszystko, nawet nie myślę o tobie zbyt często...

      Pamiętam cię, z Chelsea Hotel, lecz jak przez mgłę,
      Brałaś wszystko, co leci, do ust, twoje wdzięki już gasnące...

      Wciąż biorą do ust twój biust więdnący...
      Wciąż mówisz, że wolisz, by przystojny był,
      Ale ten jeden raz zrobisz wyjątek... 

      "Potrzebujesz mnie: ja nie potrzebuję Cię
      Nie, potrzebuję; nie: nie potrzebuję."

      Ja też miałem w ustach smak 
      Na życie pieśnią tętniące..
      Też wolę, jak ładne są pół tak 
      Lecz dla ciebie zrobiłem wyjątek... 

      "Wcale nie żałuję: nie, jednak żałuję. 
      Trochę żałuję; nie: mi cię nie brakuje.
      Tango Anus

       

      TANGO ANUS 


      Tańcz mnie, poprzez strach,  po schronienia próg
      Wznieś mnie, gdzie mirtu gałązkę będę nieść,
      Gdy będę gołąbkiem, co leci, gdzie chce Bóg,
      Stańcz mnie w piękna płonących skrzypiec piec
      Stańcz mnie, gdzie miłość nie wytrzyma prób,
      Wtańcz mnie, gdzie miłości s grób..

      Pokaż mi swe piękno,
      Gdy świadczyć miał nie będzie kto
      Daj  poczuć, jak tętni
      W tobie Babilonu noc 
      Pokaż to, czego tylko granice znam, chodź,
      Wtańcz mnie, gdzie miłość traci swą moc..

      Tańcz mnie tam, gdzie nasz ślub, wciąż i wciąż
      Wytańcz mnie czule, zatańcz mnie po krag,
      Jesteśmy oboje mniejsi niż ta miłość, lecz też ponad nią 
      Wtańcz mnie, gdzie miłość ma granicę swą,
      Wtańcz mnie, gdzie miłość wie że koniec to...

      Dotańcz do tych dzieci, którym rodzić się nie dał czas,
      Przetańcz przez zasłony, które  starł pożegnań żar,
      Wznieś namiot azylu, choć pękła ich nić,
      Odtańcz  mnie tam, gdzie miłość nie znaczy już nic...

      Tańcz mnie poprzez strach,  po schronienia próg
      Wtańcz mnie w płonących skrzypiec piec
      Dotknij nagą dłonią lub łachmanem choć
      Tańcz mnie tam, gdzie miłości kres


      Tańcz mnie, gdzie miłość wchodzi w noc
      Wtańcz, gdzie zechce Bóg
      ""Tańcz mnie, po miłości kres..."


      z POPULARNE


      Wszyscy wiemy, że kości tu chrzczone
      Lecz rzucamy, zaciskając kciuk
      Wiemy, że wojna jest skończona;
      Wszystko świetnie: wygrał wróg...

      Wszyscy wiemy, że ta walka to sztos
      Biedni bez grosza, bogatym pęcznieje trzos
      Już taki los. Tak chce populi Vox...

      [Zwrotka 2]
      Wszyscy wiedzą, że łajba bierze wodę
      I myślą, że kapitan to łgarz
      Lecz w tych okolicznościach przyrody
      Zawsze tak, jakby ojciec lub pies ci zmarł....

      Wszyscy zapatrzen są w konta stan:
      Każdy na bombonierkę z dyskontu ma smak 
      I bukiet że stu róż
      Tak tu jest już...

      [Zwrotka 3]
      I wiedzą, że mnie kochasz niezmienne
      Wszyscy wiedzą, że tak dokładne jest
      Wiedzą wszyscy, że mi byłaś wierna
      Wyjąwszy tysiąc nocy +/- dwie

      Wiedzą, że Święty ci małżeński próg
      Lecz tak monitują do Twych ud
      Że przyjmujesx jak cię stworzył Bóg
      Taki masz drobny druk

      [Refren]
      Wszyscy wiemy, że taki klimat jest tu
      Taki razem ciągniemy drut
      Tak czytamy z nut
      Maestra Ubu
      Taki hołd składamy mu
      Nie licz więc na cud

      [Zwrotka 4]
      Oboje wiemy, że nigdy, jak nie teraz
      Wiemy, że na dwoje: albo ja, albo ty
      I wiemy, że jak żyć, to nie umierać
      Gdy wciągnąć kreskę Biała Śmierć, czarny film..

      Wszyscy wiedzą, że układ jest zamknięty
      Że murzynek Bambo zrobił swoje, jak z Nel Staś
      Nawet Kali ma nieswoje momenty
      I wszyscy odkładają wszystko na zaś

      [Zwrotka 5]
      I wszyscy wiedzą, że nadchodzi pandemia
      Wiemy, że po kościach rozeszła się, lecz...
      A nadzy on i ona na planecie Ziemia
      To dziś niezwykle niezwykła rzecz

      Wszyscy wiemy, jaki rozkład ról
      Lecz przy twoim łóżku będzie siedział mól,
      Który zaksięguje jak wół
      To, co wiemy już

      [Zwrotka 6]
      I wszyscy znają ten twój zapaszek
      I się zakładają, jak wcielasz im cel,
      Od krwawego krzyża na Górze Czaszek
      Do plaży na półwyspie Hel

      Wszyscy wiedzą, że przemija ten świat, 
      A Najświętsze Serce jest pełne łat
      Zaraz pęknie jak Albert brat,
      Totus Eium już od lat..

      [Refren]
      Wszyscy wiedzą, wszyscy wiedzą
      Tak to jest
      Wszyscy wiedzą
      Wszyscy wiedzą, wszyscy wiedzą
      Tak to jest
      Och, wszyscy wiedzą
      Wszyscy wiedzą, wszyscy wiedzą
      Tak to jest
      Wszyscy wiedzą
      Wszyscy wiedzą, wszyscy wiedzą

      ŚNIEŻYNKA I STRACH
      (Dialog na cztery kopyta)


      [STRACH]
      Przyszłaś do mnie dziś rano
      I obrobiłaś jak sztukę mięs.
      Tylko facet ci powie, jaki to
      Delikatny, jaki czuły gest.


      Tyś w lustrze jest odbiciem mym,
      Krwią z mojej krwi, poznam cię we स्नेह,
      Bo kto inny by mnie zechciał wziąć
      W tysiąca swych pocałunków toń?


      (Dla tych, którzy przywitali mnie)
      Nieważne, że droga nam dłuży się,
      Nieważne, że pod górę wciąż,
      Nieważne, że księżyc już zszedł
      I zapanował mrok.


      Nieważne, że gubimy szlak,
      Spisane jest, że spotkasz mnie.
      Na pewno mi mówiłaś tak
      Na pocałunków dnie.


      I kocham cię, gdy na słońca blask
      Jak lilia otwierasz płatki swe,
      A ja – to na wróble strach,
      Którego smaga deszcz.


      Strach, co strachliwie kocha cię,
      Choć ma z lumpeksu twarz,
      Ciało i wszystko, czym był i jest,
      Aż do pocałunków dna.


      Wiem, że znasz ten kłamstwa smak
      I oszustw bez zbędnych słów:
      Nauczyłaś się operować tak
      Na kolanach ojca i u matki stóp...


      Ale czy musiałaś się bić,
      By ulicę w ogniu przejść,
      Jeśli całe to nasze mieć i być
      Wisi u pocałunków tajnych miejsc.


      Numerki, odwyk i jasna rzecz:
      Wracam na Square du Blues.
      Chciałbym rzucić już tę robotę, lecz
      Podchodzi mi już do ust.


      Lecz o tobie myśl daje mi nabrać tchu,
      A akta sprawy twej kompletne są,
      Brak tylko w nich tego, czego nie zdziałałem tu
      Płynąc w pocałunków głąb.


      Nieważne, czy masz moc sił i dóbr,
      Czy opuściła cię moc,
      Czy napiszesz te kilka słów,
      Które słowiki cytują co noc.


      Nieważne, czy masz zaszczyt robić w HR,
      Czy nieregulowany czas,
      Rzucasz życie w kąt, bo masz
      Przeżyć pocałunków tysiąc pięć.


      Biegną poszły, a dziewczyny młode są,
      Bieg ten jest szansy wart.
      Los bierze stronę twą,
      Lecz szybko kończy się fart.


      Wezwanie: masz być jak widz
      W kinie, co twą pyrrusową klęskę gra,
      Lecz żyjesz, jak gdyby nigdy nic,
      Odbijasz się od pocałunków dna.


      Słyszę głosy ich na kufla dnie,
      Co czasem tak woła mnie.
      Jak ta orkiestra, co cover gra – czyżby to moja pieśń?


      Lecz gwardia nie cofa się;
      Gdy woła to, co kochasz, serce odpowie na zew,
      Choćbyś oddał tu swój życia skok,
      Tak świadczą nasz czas, nasza krew
      I tysiąca pocałunków twych mrok.


      Tak wiem: musiałaś kłamać
      I oszukiwać bez słów:
      Tak jak gdy ojciec na kolana cię brał,
      A matka tuliła do stóp...


      Wiem, że musisz tak kłamać im,
      By system ograć, zamiast się położyć na wznak,
      Lecz majątek nic nie gwarantuje ci,
      Gdy Cnota i Podstęp zerwą pakt.


      Prawdę wpędzili w szok, piękno wypędzili na bruk,
      Styl dawny ma dziś naftaliny woń,
      Bo Duch przeszedł przez próg
      W tysiąca pocałunków toń.


      A Wewnętrzne Światło twe, co
      Nie ma równych i ma gest?
      Garbię się w kolejną noc,
      Po tysiąca pocałunków kres


      Zaklinam los, nastrajam głos,
      I wracam na Avenue du Blues.
      Chciałbym rzucić to, lecz nie mogę, bo
      Jestem za cienki tchórz.


      Lecz czasem, gdy noc grzeczna jest,
      A my potulnie zapijamy żal,
      Burzymy się, zbieramy zabawki serc
      I odchodzimy w pocałunków dal.


      Tym pachnie ta o tobie myśl,
      Mam o tobie komplet akt –
      Poza tym, co mi nie umknęło dziś
      W pocałunków niski takt.


      Grałem z Dizem raz i z Dantem też –
      Brak mi było tego ich „coś”,
      Lecz raz czy dwa przygarnęli mnie,
      Wciągnęli w pocałunków blues.


      Odstawić wino chcę, jak Bóg chciał,
      Wchodzę w parkietu tłum gęsty jak w dym.
      Zespół wpadł już w weny twórczy szał,
      Serce nie cofnie się przed morzem win.


      Może musiałem jechać drogi szmat
      I obietnic tysiąc złamać, lecz
      Rzuca się wszystko, ot tak,
      By przeżyć twych pocałunków treść.


      Teraz jesteś jak Anioł Śmierć,
      Potem jak Parakleta szał,
      Czasem jak Zbawiciela Dech,
      Potem – w Belsen stos ciał.


      Nie ma odwrotu już od miłości gróźb,
      Czy meta to skoku w bok –
      Jak zaświadczono czasem i krwią
      W pocałunków równy krok.


      Przyszłaś do mnie tu skoro świt,
      Przyniosłaś słowo jak ciała strzęp.
      Tylko człowiek powie ci, że to nie wstyd,
      Tak delikatnie, czule zrobić wstęp.


      Tak delikatnie, czule w materię wejść.
      Tylko mężczyzna wie, nawet bez przejść,
      Że przynieść miłość jak kwiatu pąk –
      To przyjść bez pustych rąk.


      [ŚNIEŻYNKA]
      Tyś mój brat z lustra, krewny mój
      Z najczarniejszych snów.
      Kto, jak nie ty, by dał mi znój
      Podróży w tysiąc pocałunków znów?


      Czekałam, aż otworzysz się
      Na ulic skwar. Jeden z wielu tak...
      A ja jestem jak kula śnieżna łez,
      Tocząca deszczu z deszczem ślad.


      Topniejącą miłością wciąż kocham cię
      I fizis tą z drugiej ręki –
      Całą sobą, wszystkim, czym chcesz,
      Tysiącem pocałunków namiętnych.


      Cała ja, aż do granicy mórz,
      Przeniknięta przez seks,
      Widzę, że oceany tu wyschły już
      Modliszce, co we mnie jest...


      Docieramy na dziób,
      Syreną daję znak, że twej floty wrak
      Ma mi się rozbić tu
      Na tysiąc pocałunków. Odzewu brak.


      Przychodzisz do mnie co noc
      I ubijasz jak stek,
      Lecz baba powie ci, że większą moc
      Ma czułych obelg stek.


      Tyś mój w krzywym lustrze wizerunek jest,
      Jesteś jak koszmar śniony dzień w dzień,
      Jak zapomniany chrześniak, co już wchodząc w sień,
      Woła na ratunek i składa ci
      Na czole obśliniony pocałunek.


      (Dla tych, którzy mnie powitali w tym...)
      Weszliśmy tu nie do siebie jak w dym,
      Wgryźliśmy się w seks jak w steak tartare.
      Sami, choć dwoje nas jest, bo chce nam się wbić
      W ten słodko-kwaśny smaku czar...


      Mój bliźniaku z lustra, mój bliski krewny,
      Poznałbym cię przez sen.
      Kto, jeśli nie ty, przyjąłby mnie
      W tysiąc pocałunków namiętnych?


      Wzdychamy na los; poprawiamy włos
      I wjeżdżamy na Autoroute du Blues.
      Próbowaliśmy rzucić to nasze coś –
      Cóż, na inny rejs sił nie mamy już.


      Lecz śnieżynka i strach wciąż mają to... cóż,
      Miast miłości – z wyprzedaży twarz,
      Miast szału ciał – goryczy czar,
      A pocałunków czar dna dosięgł już.


      Lecz gonitwa trwa, wieczór młody wciąż,
      Śnieżynka i Strach wciąż nie są bez szans.
      Za chwilę wygramy, a potem raut –
      Dzisiaj zacznie się nasza passa pass!


      A kiedy wezwą nas, byśmy zdali rzecz,
      Jaką im odpowiedź dasz?
      Jakie życie? Życie poszło precz.
      Pocałunki? Ważne, co w kieszeni masz...


      A kiedy mnie wezwie On, bym spowiadała się
      Ze stanu, w jakim jest cały ten kram,
      Odpowiem: życie? Życie przeszło w cień,
      Lecz tysiąc pocałunków w kieszeni mam.


      Przyszliśmy tu w ostatnie dni,
      Podtarliśmy się o Twego Słowa strzęp.
      Skalaliśmy wszystko, to co dałeś Ty,
      Na Twą czułość ogarniał nas śmiech.


      Lecz delikatnie chcemy wciąż w tę materię wejść.
      Wiemy, przeszedłszy przez ucho Twych przejść,
      Że miłość trzeba nieść jak kwiatu pąk –
      I do Ciebie przyjść bez pustych rąk.

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...