M_Patriota Opublikowano 23 Kwietnia 2012 Autor Zgłoś Opublikowano 23 Kwietnia 2012 Kiedy byłem małym chłopcem i przebywałem na kwiecistej łące - czułem wonny zapach rumianku, patrzyłem zamyślony w niebo - było rozwidlone na całej przestrzeni. Słonce iskrzyło w oczy - co chwilę je przymykałem. Raz po raz przelatywały ptaki: drozd, kukułka, dziki gołąb, sroka w pojedynkę, wrony tuzinem, szpaki w kopie, jedynie skowronek w jednym pionie na wdechu i wydechu śpiewający zniżał się i podwyższał. A kiedy wonny wróciłem do domu, siedziałem na progu chaty, jadłem tygodniowy chleb ze zjełczałą słoniną. Kury podchodziły do mnie, prosząc o poczęstunek, płochliwie wydziobując z rąk. Kiedy już nie czułem głodu, rzucałem im okruchy chleba i kąski słoniny, chaotycznie atakowały, która pierwsza ta lepsza. Nie śmiałem się z tego, chociaż byłem małym chłopcem i nie bawiło to mnie, bo znałem jak chce się jeść.
Sylwester_Lasota Opublikowano 23 Kwietnia 2012 Zgłoś Opublikowano 23 Kwietnia 2012 Kiedy byłem małym chłopcem i przebywałem na kwiecistej łące - czułem wonny zapach rumianku, =>bywałem na pachnącej rumiankiem łące, w każdym razie bez wonnej, bo niżej się powtarza patrzyłem zamyślony w niebo - => inwersja. nie lepiej: zamyślony patrzyłem w niebo? było rozwidlone w całej przestrzeni. Słonce iskrzyło się w oczy - =>bez się co chwile je przymykałem. => jeśli już, to 'chwilę', ale proponowałbym przemyśleć jeszcze ten wers Raz po raz przelatywały ptaki: drozd, kukułka, dziki gołąb, sroka w pojedynkę, wrony tuzinem, szpaki kopą, jedynie skowronek w jednym pionie na wdechu i wydechu śpiewający zniżał się i podwyżał. A kiedy łąką wonny wróciłem do domu, jadłem tygodniowy chleb z zjełczałą słoniną, => może 'ze', bo ciężko się czyta siedząc na progu chaty. Kury przychodziły do mnie, chciały, abym poczęstował => prosiły o poczęstunek? albo jakoś inaczej, bo tak to trochę nieporadnie wygląda je chlebem i słoniną, => myślę, że ten wers jest zbędny, bo domyślam się tego z dwóch wcześniejszych wersów dziobiąc pokarm mi z rąk. Kiedy już nie czułem głodu, rzucałem im okruchy chleba i kąski słoniny, => a do tego tu jeszcze raz się to powtarza, też zastanawiam się czy koniecznie. chaotycznie atakowały, która pierwsza ta lepsza. Nie śmiałem się z tego i nie bawiło mnie to, chociaż byłem małym chłopcem, bo znałem jak chce się jeść. => wiedziałem co to głód to tyle uwag. myślę, że warto jeszcze trochę popracować, bo, w moim odczuci, pomimo wszystko, to jest naprawdę dobry wiersz. zbudowałeś w nim bardzo bliski mi klimat :) pozdrawiam i do poczytania :)
M_Patriota Opublikowano 24 Kwietnia 2012 Autor Zgłoś Opublikowano 24 Kwietnia 2012 Dzięki Ci Sylwester za szersze zainteresowanie się wierszem oraz i za uwagi i dorady w ulepszeniu wiersza. Z uwagami zgadzam się, prócz: [ bo znałem jak chce się jeść. => wiedziałem co to głód ] - dlatego, że nie znałem, co to jest głód, hodując się na wsi, tylko znałem, jak chce się jeść, a to duża różnica. Pozdrawiam wiosennie z pięknego Podlasia. Mietko
Sylwester_Lasota Opublikowano 24 Kwietnia 2012 Zgłoś Opublikowano 24 Kwietnia 2012 jeść się chce z głodu :), ale ok, rozumiem :)
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się