Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Okrutny Czabanie, morderco stugębny
Z oczami za szkiełkiem pancerno stalowym
Odkrywam powoli zatęchłe Twe karty
Zabójstwem niedbale na brzegach znaczone

Ukryte Twe czarne i podłe knowania
Wyciągam jak zgniłe czereśni kawałki
Od krwi rudozłote, od śmierci cuchnące
I kładę na placu rozległym jak Katyń

Urwane westchnienia, zamarłe okrzyki
Huk strzałów po lesie wiruje jak ślepiec
Nieludzie w mundurach czerwienią pokrytych
Zabójstwo na trawę rzucają ze śmiechem

Morderco sowiecki, pomiocie niechciany
Setkami oddzierasz nam dusze od kości
I zgrabnie skrojoną garść dźwięków i gestów
Przyklejasz na płotach wzdłuż ulic żałobnych

Oklaski nadajesz krwi z żyły wyprutej
I śmiech do rozpuku nad grobem rozściełasz
Ponury jak granit nad władzy swej butem
Podstępny, fałszywy, bez serca, bez cienia

Zabiłeś mi ojca, i matkę i brata
Zabiłeś marzenia na śliskim z posoki
Drewnianym cokole pomnika dla kata
Co ust cienką kreskę i gest ma szeroki

Utłukłeś obcasem i w ziemi ukryłeś
Służalców szeregi nurzając w marzannie
I władzę na pięści mierzoną skroiłeś
Rozdając ochłapy zgłodniałej szarańczy

2012-03-29

Opublikowano

Pamięć - nie jako lista krzywd niewyrównanych,
ale jako ostrzeżenie - co może się stać,
kiedy rozpuścimy drzemiące w nas demony.
Bo nawet jeden mord, to o nieskończenie wiele śmierci za dużo.

Za dużo nienawiści w Twoim wierszu, Autorze. Wplatanie w rocznicę śmierci polityka, który razem z bratem uczynił Polskę pośmiewiskiem Europy, wątka katyńskiego (bo tak to odbieram) jest zniewagą dla tych wszystkich wymordowanych w Katyniu. Tak jak niektórzy twierdzą, że Elvis żyje, tak inni będą szukali teorii spiskowych w śmierci z przyczyn banalnych - nieprzestrzegania procedur obowiązujących w lotach tym typem samolotu. Nie miał prawa bez widoczności ziemi zniżyć się poniżej 100 m. A brzozy to nie sekwoje i tak wysoko nie rosną. Co roku na świecie spadają dziesiątki samolotów, giną drużyny sportowe, sławne piosenkarki to raz na ileś lat spadnie i prezydent panstwa. Żaden naród nie potrafi rzeczowo rozmawiać o swojej historii. W Turcji za mówienie o rzezi 1,5 mln. Ormian przwie 100 lat temu można pójść do więzienia. My też nie mamy dobrych argumentów do dyskusji o marszu na Kowno czy aneksji Zaolzia we współpracy z hitlerowskimi Niemcami. Mówienie o poległych 10 kwietnia i to, jak później w związku z tym bezczeszczono krzyż na Krakowskim Przedmieściu, budzi u mnie odrazę. A Twój wiersz, Autorze wpisuje się niestety w te klimaty.

Prawie sto osób zginęło w wyniku czyjejś niefrasobliwości i zacietrzewienia. Wszyscy pamiętają historię ze zwalnianiem pilota, który wioząc trzech prezydentów, nie chciał wlecieć w przestrzeń powietrzną Gruzji objętej walkami z Rosją. W Smoleńsku zabrakło kogoś z jajami, kto odważyłby się tak jak tam powiedzieć - nie. Wolałbym aby tego dnia pochylono sie nad trgedią tych którzy tak nagle odeszli, nad rozpaczą ich rodzin, a nie wspinając się po ich trumnach siać nienawiść. Tym bardzej, że zbliżają się święta miłości i do tych co przybijali dłonie i stopy do krzyża i tego, który wbił w bok włócznię. Zdrowych i pogodnych Świąt, Autorze. W duchu bożej miłości do wszystkich ludzi.

[color=grey]szaro[color=lightgrey]bury

Opublikowano

Wiersz - jak Broniewskiego, rzeczywiście, tyle że w dużo słabszej kondycji.
Tyle nienawiści i "teoria spisku"... Pogratulować.
A tu święta za pasem.
Jest to dla mnie straszne.
;((((((((((((((

Sto minusów - będzie za mało!

Para:)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.





Zmarszem na Kowno musiałbym odświeżyć historię.
Zaolzie wcześniej było polskie, a Czesi zajęli je wtedy, gdy Polska broniła Europy przed bolszewikami i w opinii Europy nie miała szans na ocalenie.
Ekspertyzy dotyczące rozbicia samolotu zostawmy na boku.
Tam narosło za dużo kłamstw.












Opublikowano

W taką mgłę samochodem jedzie się wolno. Pulpit ryczał ostrzeżenia a oni dalej lądowali takim gruchotem. Istnieje teoria o zamachu, możliwe że prawdziwa. Prawda jest taka, że przez czyjąś głupotę zginęło tyle osób. Co do oficerów itp, których Stalin kazał rozstrzelać, to zemsta była osobista jego za 1920r. Mściwy kleryk gruziniski. Dobrze, że Beria go wykończył. Prawdy nikt i nigdy się nie dowie o locie.

Opublikowano

Ciekawe to jest wszystko. Zastanawia mnie tylko jedno, była rocznica śmierci największego z tego narodu a wierszy nie było. Za to o pordzwiałym gruchocie i jego pomylonym locie się pojawiły. Ciekawe.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



A nie dostrzegasz że twoja optyka jest jednostronna? Podobnie jak wiersz, chociaż on stoi w opozycji do twojego punktu spojrzenia na sprawę, cokolwiek skrajnego, mimo że atakującego z przeciwstawnego bieguna. Przy takim nastawieniu naturalnie nie ma miejsca na wymianę spostrzeżeń.
Opublikowano

Dla mnie osobiście niezależnie od umiejętności poetyckiego zobrazowania własnego poglądu na rzecz, stanowisko które wyraża jednostronny pogląd i nie sili się na neutralny komentarz do sytuacji, jest wyłącznie powielaniem tej absurdalnej paranoi, którą media eksploatują z zadziwiająco obrzydliwą systematycznością. Wiersz jest straszny, a autor jak dla mnie nieszczęśliwy, bo trudno mi uwierzyć w to, że wiersz jest jego autorskim komentarzem, a peel w takim kontekście przedstawia mi się wyłącznie jako partyjny poplecznik. Fatalny pomysł na wiersz.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Tomek. trochę dystansu. Przeczytaj sobie Maszynistę Broniewskiego.
Wiersz niesamowity a o Stalinie.
Poza tym ja też nie lubię kacapów.
Normalny współczesny Polak jest biedniutką istotą, która nie wybaczy sąsiadowi nigdy, że zajął mu miejsce do parkowania, ale już krzywd i poniżeń wyrządzonych Narodowi nie jest w stanie kalekim umysłem ogarnąć.
Historia koło zatacza.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


to jest dopiero powielanie schematów rzeczywiście szarobury
ad.1 "Wplatanie w rocznicę śmierci polityka, który razem z bratem uczynił Polskę pośmiewiskiem Europy, wątka katyńskiego (bo tak to odbieram) jest zniewagą dla tych wszystkich wymordowanych w Katyniu. " Polityk który jako jedyny nie kompromitował Polski - czego nie mażna powiedzieć o poprzednikach i następcy (zupełna amnezja wydarzeń)
ad.2 Zaolzie - rzeczywiście niezbyt ciekawy incydent w historii Polski
ad. 3 Kresy - zbyt skomplikowane na jednozdaniowy komentarz - odsyłam do historii kresów
Niestety Twój komentarz autorze też budzi we mnie odrazę.
Ludzie mają pełne prawo do domagania się prawdy, jaka by ona nie była. Na tym tym etapie tak wielu watków niewyjaśnionych ów Autor ma prawo tak postrzegać przypominać fakty i nie jest to nienawiść
Przedstawił swoją wizję i ma prawo.
Owszem masz prawo tutaj prezentować swój pogląd ale za nim potępisz to się zastanów.
Zdrowych i pogodnych Świąt, Autorze. W duchu Bożej Miłości do wszystkich ludzi.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


to jest dopiero powielanie schematów rzeczywiście szarobury
ad.1 "Wplatanie w rocznicę śmierci polityka, który razem z bratem uczynił Polskę pośmiewiskiem Europy, wątka katyńskiego (bo tak to odbieram) jest zniewagą dla tych wszystkich wymordowanych w Katyniu. " Polityk który jako jedyny nie kompromitował Polski - czego nie mażna powiedzieć o poprzednikach i następcy (zupełna amnezja wydarzeń)
ad.2 Zaolzie - rzeczywiście niezbyt ciekawy incydent w historii Polski
ad. 3 Kresy - zbyt skomplikowane na jednozdaniowy komentarz - odsyłam do historii kresów
Niestety Twój komentarz autorze też budzi we mnie odrazę.
Ludzie mają pełne prawo do domagania się prawdy, jaka by ona nie była. Na tym tym etapie tak wielu watków niewyjaśnionych ów Autor ma prawo tak postrzegać przypominać fakty i nie jest to nienawiść
Przedstawił swoją wizję i ma prawo.
Owszem masz prawo tutaj prezentować swój pogląd ale za nim potępisz to się zastanów.
Zdrowych i pogodnych Świąt, Autorze. W duchu Bożej Miłości do wszystkich ludzi.

Jacku, prawda to fakty oddzielone od emocji. A więc nie za naszego pokolenia. A to że rządzący mają za uszami w sprawie tego lotu i próbują ukryć niewygodne fakty jest oczywiste. Ale cała ta tragedia dla niektórtch stała sie przyczynkiem do wspinania sie na stołki i pchania ryja do koryta. Szkoda, że to nie budzi Twojej odrazy. Jestem ateistą, ale jako Europejczyk jestem i chrześcijaninem, bo cała nasza kultura wyrosła na gruncie tej religii. Krzyż jest także i moim symbolem. I to co wyprawiano po 10 kwietnia z tym krzyżem budzi mój gorący sprzeciw. Znalazła się w tym kraju grupa ludzi, która próbowała wyciągnąć korzyści z tej katastrofy. Rozliczmy to, ale nie dla napawania sie zemstą, ale po to abyśmy nie musieli już nigdy przechodzić przez coś takiego. To jest prawdziwa rola historii. Pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Objawienie

       

      Termin sprzed tysiącleci, dziś brzmi pejoratywnie. Dawniej trochę ezoteryczny ze względu na prześladowania. Dziś mówi się: „Co mi przyszło do głowy?”, nie wiadomo skąd i po co, oczywiście potocznie rozumując. Uciskany, szary obywatel, gnieciony siłami odśrodkowymi i dośrodkowymi stara się stąpać po linie nad przepaścią w taki sposób aby nie stracić „korony”, której notabene nigdy nie posiadał i nie spaść głową w otchłań, z której siebie już nigdy nie wydobędzie. Troski tego świata zaprzątają go tak dalece, że w przerażeniu nad zwierzęcą śmiercią zapomina o czymś, co stacza się w nim, gdzieś w umyśle i sercu na jakieś dno ale nie ginie. Menele, nieuczeni, w żargonie mawiają popijając trunki, że zalewają „robaka”. Abstrahując od tego co oni uważają za „robaka” podobnie bywa z porzuconą pracą nad objawieniem. Może stać się tym ślepym, wiecznie podnoszącym się z gleby „robakiem”, który choć jest mały to jednak zwraca uwagę ponieważ tkwi w ciele nosiciela, niczym w glebie. Jeśli człowiek zapomni o tej pracy w nawale zajęć, z których ma chleb i schronienie Bóg, który jest ukryty ale zawsze obecny poprzez Tajemnicę Bytu i Zbawienia będzie zawsze dawał mu stosowne znaki, z których może nawet niewiele zrozumie. Może nawet zapomni o wszelkich niepokojach na jakiś czas. Mimo, że „żniwo jest wielkie” i że „robotników mało”, „w których ma upodobanie”, „ziarno słowa bożego” będzie się odbijało od jego uszu i ten „głos wołającego na pustyni” to podstawowe „objawienie” ewangeliczne będzie drążyć skałę głuchego umysłu i człowiek drgnie ku światłu wiary choćby tylko przez krótki moment swego połamanego człowieczeństwa. Może Bóg zatrzęsie nim, na podobieństwo świętego Pawła z Tarsu, wyrwie go siłą z materii, w której jest tak mocno zanurzony, wręcz zniewolony. Odwieczne zło tego świata, tak dobrze objawione w starym testamencie będzie unosić nas na falach realnej moralności, gubić w wirach i odmętach. Nie zawsze słowo objawione w porę dotrze do głodujących mimo woli i będziemy ginąć na wieki zatraceni. My jako ludzie, jako homo sapiens. Poza objawieniem podstawowym, które zapisano dla nas na kartach Nowego Testamentu, mamy w historii do czynienia z objawieniem przekształconym poprzez wiedzę i postęp techniczny, w którym objawienie podstawowe pełni rolę siły napędowej, pożywienia umysłu. Ludzie, którzy mieli rozległą wiedzę i żywą wyobraźnię, rozwiniętą fantazję poszukiwali poprzez drogi ewangelii, heterodoksalnych, transcendentalnych wpływów na swój umysł i jaźń. Wiedzieli, że jeśli Bóg da im dobrą myśl, to co uczynią później będzie dobre i będzie owocowało dobrem. Wielu uczonych wymyśliło wiele wynalazków. Które z nich to dobry owoc, a który zły? Czy dobry to ten, który służy wszystkim czy tylko elitom? Czy to co dobre unicestwia, a to co złe buduje? Może holokaust Słowian był dobrym wymysłem? Może Murzynów trzeba zlikwidować? Jak widać z pytań, obok objawienia „pozytywnego” istnieje też szatańska odmiana objawienia zwanego szaleństwem, obłąkaną ideą, objawieniem „negatywnym”. Skąd wiesz człowiecze mizerny co jest dobre, a co złe? „Wierzę w coś objawił Boże, Twe Słowo mylić nie może…”. Człowiek lubi być bogiem. Lubi wyrokować i wydawać sądy wiążące o wszystkim. Lubi poczucie władzy. Poczucie wyższości. Lubi ideę nadczłowieka. Nie lubi objawienia pozytywnego, które tak wątłym sączy się strumykiem od tysięcy lat. Nie obchodzą go owoce jego działania po śmierci fizycznej, osobniczej. Zadowala się gdzieś w ukrytej jaźni natywizmem, egoizmem, egzystencjalizmem, etc. Można by teraz przytoczyć szereg nazwisk, które odcisnęły się w historii szeroko pojętej, jako dobrodziejów ludzkości oraz tych, których powszechnie okrzyknięto jako przeklętych, uwsteczniających, jako zakały ludzkości. Ci pierwsi w swej większości starali się, pracowali nad sobą, nad objawieniem, ze wszystkich sił, pomimo banalnych przeszkód walczyli o Łaskę, aby być jak najbliżej Boga objawionego w ewangelii. W swej puściźnie, w listach, pismach, w obfitej ilości można znaleźć świadectwa ich walki o dobro. O dobro walczono także w czasach antycznych, bardzo starożytnych i to na podobnej drodze. Ci drudzy często zniechęcali się brutalnym życiem doczesnym, brakiem jakiejś ingerencji rzekomo dobrego Boga, w okolicznościach ludzko-zwierzęcego okrucieństwa. Można powiedzieć, że zwiędło ich źle hodowane i pielęgnowane zaufanie, i stali się przeciwnikami Boga, sami mianowali się bogami, wodzami, zbawcami narodu. Człowiek wielokrotnie, pośród przedmiotów codziennych pielgrzymek, przechodzi mimo, tak jakby te przedmioty, ci mijani ludzie na ulicach, zwierzęta byli tylko abstrakcyjnym tłem jego krzyża egzystencji. Czasem zapomina nawet o swoim bólu w nawale lepiej lub gorzej spełnianych obowiązków. Aż tu nagle, któregoś dnia doznaje olśnienia. To co dawniej istniało dla niego gdzieś poza istotą osobistego ruchu, jakiś krzaczek, kwiatek, drzewo, świeży śnieg czy lecące płatki śniegu, pozyskują jakiś nowy wymiar percepcji, jakąś swoistą wyrazistość, nowe widzenie znanych rzeczy. Ten współczesny człowiek, zaganiany za dobrami tego świata, za pieniędzmi, sukcesem, karierą jest do tego stopnia zdezintegrowany, że nie zauważa bezpośredniej przyczyny takiego nagłego olśnienia. Często sama „ślepota” wyraźnego widzenia to nie tylko niejasny splot zdarzeń, efekt samopoczucia, zmiany ciśnienia. Być może to celowy zabieg ukrytej Mocy, która „za złe karze, a za dobre wynagradza”. Może Boga. Może kosmicznej Potęgi. Siły sprawczej. Może to tylko znak takiej obecności. Bo kto ma rozstrzygnąć czy to już objawienie, jego początki, czy tylko jakiś znak, syndrom? Ciekawą pokusą są objawienia senne, jako temat rozważania. Nie chcę tu opowiadać dzieła S. Freuda „Teoria snów” ani korzystać z „sennika egipskiego”, co wcale nie musi oznaczać, że są niegodne uwagi czy zabawy. Ludzie uduchowieni z natury swej są podatni na fantazjowanie senne, niektórzy nawet chodzą we śnie, w czasie pełni księżyca po dachach domów, z rękami wyciągniętymi przed siebie, ale dajmy spokój pogłoskom z pogranicza patologii i fikcji literackiej. Mam tu na myśli ludzi uduchowionych w granicach ogólnie i szeroko pojętej normy. Na przykład objawienie senne późniejszego świętego Józefa, małżonka Maryi, gdzie we śnie pojawia mu się anioł, postać całkowicie duchowa i ostrzega przed zbliżającym się niebezpieczeństwem. Po czym uchodzą do Egiptu. Nie posiadam, niestety, zbyt bogatej wiedzy o objawieniu się Mendelejewowi jego tablicy pierwiastków, we śnie, ale z tego co zdołałem zebrać wynika, że niewiele pozostało mu do dopisania po przebudzeniu. Można powiedzieć, że było to objawienie pozytywne i z pewnością służy dobru społecznemu. Objawienie nosi na sobie piętno nie tylko indywidualnych odniesień. Istnieją udowodnione przypadki objawień zbiorowych, w odróżnieniu od hipnozy czy halucynacji lub fatamorgany. Pracownicy naukowi Watykanu z pewnością dysponują bogatymi dowodami w tym temacie. Inaczej objawia się treść ludom celtyckim, inaczej żydowskim, a jeszcze inaczej azjatyckim, itp. Celtowie wraz ze swym prastarym kultem megalitów, zjawisk atmosferycznych, etc., specyficzną spostrzegawczością introwertyczną, wrażliwością zmysłowa na przyrodę, surowy klimat północy. Dziedziczona, neurotyczna kultura tych ludów obfitowała w bogate zdobnictwo. Objawienia u tego ludu bywały i bywają bardzo realistyczne. Dobrym przykładem takich objawień jest grota, w której przebywał święty Patryk, najbardziej znany patron narodu celtyckiego, a która posiadła tą drogą niezwykłe właściwości. Trudno tu szczegółowo omówić kwestię charakteru tych objawień ze względu choćby na problem, który dotyka bardzo intymnej sfery, jak również i ze względu na nikły dostęp do materiałów źródłowych. Ale z pewnością temat zasługuje na uwagę. Można jeszcze dodać, że pewne światło na sposób przeżywania tych ludzi rzuca średniowieczna mitologia i powszechnie znany mit Tristana oraz jego miłości Izoldy. Ludy semickie natomiast (Hebrajczycy, Aramejczycy, Judejczycy, itp.) to osoby o zupełnie odmiennej konstytucji psychosomatycznej. W historii tego narodu można odnaleźć przewagę temperamentów ekstrawertycznych, o wątłej budowie, słabym charakterze, tęskniących za silnym władcą i potężnym państwem. Nie mniej objawienia w tym skądinąd wybitnym narodzie są znakomicie zilustrowane w dość powszechnie znanej Biblii. Czasem jest to krzew ognisty, czasem obłok jaśniejący w miejscu nietypowym, np. na pustyni. Objawienia te są wynikiem niezwykłej łaski czy daru, w który jest wyposażony ten naród. Przepiękną ilustracją objawień żydowskich jest historia Mojżesza i kodeksu etycznego, otrzymanego na górze Synaj. Jeszcze znakomitszą ilustracją objawienia jest historia archanioła Gabriela i Marii, matki Zbawiciela. Z pewnością pamiętamy objawienie przy chrzcie Zbawiciela w Jordanie, gdy Bóg mówił z niebios: „Oto Syn mój umiłowany, Jego słuchajcie!”. Postać Ducha świętego chyba na zawsze będzie kojarzona z opromienioną słońcem, białą gołębicą. Ten koczowniczo – pasterski lud był zawsze poszukującym swej Ziemi Obiecanej, lud koczujący na glebie nieprzyjaznej dla uprawy, w klimacie charakterystycznym dla gorącej pustyni i półpustyni. Stąd język jakim się posługuje jest obfitujący w zwroty i opisy ludzi prostych, pasterzy, hodowców, rybaków. Może to wydać się dziwne, że Bóg – Człowiek podjął taki język aby mówić o sprawach ważkich, że Jego wykształceni uczniowie (św. Marek, św. Mateusz, św. Łukasz, św. Jan) zafascynowali się Jego nauką i opisali w sposób najbardziej komunikatywny dla swoich czasów dzieje zbawienia ludzi. Język ten, dzięki perfekcyjnej prostocie oddaje cały subtelny, poetycki obraz objawień o bardzo skomplikowanym sensie i znaczeniu. Tak, że trudna synteza pewnego logicznego ciągu pojęć staje się czytelna dla prostego człowieka. Objawienie głoszone przez Jezusa z Nazaretu zwanego Chrystusem pozwala zauważyć, że dotyka człowieka dopiero wtedy, gdy zdoła się on zaprzyjaźnić z Nim i Jego nauką. Ma to być przyjaźń bez rozgłosu i hałasu, cicha, subtelna, osobista. Dopiero wtedy taki człowiek otrzymuje Łaskę zrozumienia rzeczy niepojętych. Jezus z Nazaretu w sposób znakomity syntetyzuje w sobie dziedzictwo nauki Greków, a także i innych narodów (babilońskich, arabskich). On wprowadza do myśli wielkich uczonych pierwiastki zupełnie nowe, wręcz fantastyczne, jak powszechne zmartwychwstanie w jednym, historycznym momencie, tj. w dniu Sądu Ostatecznego. Objawienia narodów hinduskich są z pewnością odmienne w swoim charakterze estetycznym i naukowym od wyżej wspomnianych, choć i tam można dopatrzeć się podobieństw. Na przykład podobieństwo objawień o złu, jego upostaciowieniu estetycznemu. We wszystkich przypadkach jest to postać olbrzymiego smoka ziejącego ogniem, o wielu głowach. Lub problem reinkarnacji, czy wielopostaciowości bóstwa: Brahmy, Wisznu i Siwy. Również jest to bogata poetycko synteza przeczuć, pytań egzystencjalnych o sens bytu. Niezaprzeczalne jest jej piękno objawiające się w rzeźbie czy obrzędowości. Niezwykle interesująca jest też mądrość etyczna Hindusów. Wiele narodów Europy nazywanych jest mianem ludów indoeuropejskich i to z pewnością już samo w sobie mówi o pewnym pokrewieństwie i podobieństwach. Ciekawe są również objawienia chińskie, zwłaszcza wybitnego myśliciela religijnego Konfucjusza. Podobnie jak u wielu innych narodów nakazuje on dążenie do pewnej doskonałości, ów nieustanny ruch ku wielkiemu dobru. Kręcenie młynków modlitewnych u tybetańskich buddystów może z pozoru zakrawać na małpie naśladownictwo, z próżności i z głupoty ale to tylko z pozoru… . Z pewnością jest to wynik jakiegoś objawienia i sposobu kontaktu z wyższą energią. Znakomitą ilustracją objawień są dzieła wielkich mistrzów (np. J. S. Bacha, F. Haendla, A. Vivaldiego, Michała Anioła, G. B. Pittoniego, D. Velasqueza, El Greco, M. Caravaggia, S. Dalego, Z. Beksińskiego i wielu, wielu innych). Ich dzieła w większości są głębokim studium, w którym łączą się elementy fizycznego świata z elementami zjawisk metafizycznych, realizm styka się z nadrealnością. Artyści ci często prezentują w oparciu o modele i studium światła, ruchu to co przy czytaniu Biblii jest zakryte i uchodzi uwadze zwykłemu człowiekowi. Nierzadko dochodzą w tym do arcymistrzostwa. Mimo, że ich rzeźby czy obrazy są zatrzymane, martwe, to często analizując je ma się wrażenie ruchu. Dzieła muzyczne zaś ciągle na nowo kreują świat w wyobraźni pokoleń, żyją jakimś innym życiem… .

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...