Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
[u]Amore sacro. Religione sacro[/u]

Spojrzy na oboje Syn umiłowany,
przybliży ich twarze wplatając w monidło,
potem poprowadzi przed kraniec wezbrany,
by włoskie madonny przycięły im skrzydło.

Nie będzie aniołów z galaktyką w dłoniach,
ani eremitów w drewnianych sandałach,
czy fauny edeńskiej ukrytej we florach,
wszystko przeszło ścieżką ostrą tak, jak pałasz;

koniec także ostry, głownia obosieczna,
inaczej tam znaczy waga ich zaślubin,
przysięga zawarta nie jest zawsze wieczna

i taką niewieczną rozdzieli cherubin,
by nie weszło żadne z nich, niby konkubin
w jeden dom niebiański trochę jak w dwa piekła.


[u]Amore sacro. Religione profano[/u]

Bogini ich muśnie dziewiczym jedwabiem,
nasyci sił‚ami nim wstanie poranek,
gdy bę™dą… płynęli snu dł‚ugim korabiem,
aż dzień„ nie nadejdzie. Bóg. Syn i kochanek.

Dni przeżyją… dzikie, mnogie w archetypy,
na wzór zapomnianej, zamierzchłej legendy,
w okiełznaniu losu pomogą… im ryty,
w amokach ukoi woń świeżej lawendy.

Takie życie trudów żadnych nie poskąpi,
ale i dobrodziejstw swoich nie zatopi,
przez co w nich przezorność taka się utwierdzi,

że postawią lekkie, lecz rozważne kroki;
choć gdzie w końcu dojdą nie jest łatwo stwierdzić,
gdyż przed nimi tylko dwie odmienne śmierci.
Opublikowano

Dodam wariant drugiego utworu (której końcówka tak czy siak znajdzie się w poprzedniej wersji):


[u]Amore sacro. Religione profano[/u]

Zanim nie nadejdzie jej syn i kochanek,
muśnie ich bogini dziewiczym jedwabiem,
bo to noc pierwotna, z której przed zaraniem
dziejów tego świata zrodził się poranek.

Dni przeżyją dzikie, mnogie w archetypy,
snuć się będzie z wolna zamierzchła legenda,
którą im przekaże kapłan i gawędziarz
tajemnicze z nimi odprawiając ryty.

Takie życie trudów żadnych nie poskąpi,
ale i dobrodziejstw swoich nie zatopi,
przez co w nich przezorność taka się utwierdzi,

że postawią lekkie, lecz rozważne kroki;
choć gdzie w końcu dojdą nie jest łatwo stwierdzić,
gdyż przed nimi tylko dwie odmienne śmierci.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Tyrs myślę, że każdy coś znajduje w literaturze, skoro piszemy. Ja uwielbiam książki motywujące, psychologiczne i obyczajowe:) 
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        @Gosława :) zgadza się, bywają niektóre uporczywe ;)  Również zdrówka i uśmiech:) Przeprosiny niepotrzebne!       @violetta bywa, że tak właśnie jest :) Dzięki      @Marek.zak1 zgadza się, bywa że zapach kieruje nas dwutorowo, ku rozkoszy ale też wręcz przeciwnie. Węch jest najbardziej pierwotnym ze zmysłów związanym z najstarszą częścią mózgu - węchomózgowiem, więc nadaje jakby kierunek        @Berenika97 :) lepiej się ulotnić (z czasem) niż niepotrzebnie zasiedzieć;)     @Leszczym :)    
    • @violetta nie tylko swoje. Lubię poczytać tych wielkich, z Polaków -Sosnowskiego najbardziej. 
    • @MIROSŁAW C. Dziekuję bardzo

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Również pozdrawiam
    • Bardów potrzebują nawet barbarzyńcy. Ich stolica na rozległej wyspie, pośrodku jeziora ludzkich łez. Stosy ofiarne płoną u szczytu, kobaltowych piramid. W krainie snu są ludy bardziej okrutne od prekolumbijskich Indian. Podróżuje na świetle gwiazd Syo i Lys. Nie zakłócamy innych krain snu. Ich kojącego wszelki stres odbioru. Minęło tyle ziemskich wieków. Dla krain snu to nie była nawet sekunda.  Odkryłem już wszelkie rody i rasy. Gatunki i gromady. Planet, nieskończoną ilośc. Mnogość gwiazd, wykraczającą poza umysł ludzki. I ja mam swoją wyspę. Na której spędzam, nie upływający czas. Nie obchodzą mnie tu kłótnie ani ból. Nie boję się tutaj wojen i głodu, pełzającego nowotworu. Wszystkie tutejsze zamki i pałace zbudowałem sam. Ogrody mienią się blaskiem szlachetnych kamieni. Złotem i srebrem. Kłaniają mi się w pas, napotkane zwierzęta i rośliny. Jestem za horyzontem zdarzeń. Nie dotrze tu Wasz ziemski głos ani list w kopercie. Ten świat jest wieczny. Po Was zostanie pył i skamieliny. Jeśli kiedyś zaśniesz i znajdziesz się nagle w Celephais, mieście złotych kopuł i stu tysięcy, strzelistych, alabastrowych wież. Zejdź bez strachu po jadeitowo-diamentowych schodach na nabrzeże. Znajdziesz tam galeon, który zamiast żagli, prowadzą anielskie skrzydła. Będę czekał przy trapie. Zabiorę Cię w wieczną podroż, po każdym krainy snu porcle.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...