Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

otworzył stęsknione
by dojrzeć pustkę zwiastowaniem

nad brzegiem rzeki
samotny
nie szukał licencji na przetrwanie

otwierając drzwi powiek
tylko patrzył jak na drugim
larwa tajemnicy przepoczwarzała się w motyla

kiedy w sercu zakwitły tulipany
zagubiona nimfa odleciała zanim jeszcze
strzepując jego wzrok ze skrzydeł

marzeniem zatopionym w odblaskach nadziei
spojrzał w taflę

jeszcze raz

kim byłeś
myśląc że te kolory są dla ciebie

tylko durniem

anielski prąd
kiedy street of dreams
porwał kolejny złowieszczy

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • lubi gdy cisza wypełnia siebie   chowa się za białe kotary   zmylony szumem   sięga korony drzew czuje moc   z wnętrza jak wulkan wyrzuca szlachetne kamienie   układa je w paciorki      
    • @violetta poczułam zapach wiosny czytając ten wiersz. Pięknie i subtelnie rozkwitła w wersach:) 
    • Jaskiniowiec Nagłówek, który sobie imię sam zmienił–(chociaż druga Rada Żywych Jaskiniowców, bo pierwszą zagryzł tygrys szablasty i nie mogła radzić– nadała mu ksywkę Półgłówek)–wypił z wyłupanego kamienia etanol i po chwili zobaczył czterononożny stół, który się przeobraził w siedmionożnego pająka, o migoczącym imieniu Fluoryt.         Ów miał świecącą, różnokolorową dupkę, co to miała zwabiać, tłuste muchy paprociowe. Stąd taka nazwa do niego przylgnęła, niczym florin, wyduszany gdzie popadnie, z różnych cuchnących dziur, by rośliny pachnące, lepiej rosły.    Wspomniany siedmioczłapaniec, miał zamiar całe stada tezauryzować, zaś odpowiednio zesumować, jako lokatę na wymianę za przędzę, bo sam już nie umiał snuć, a chciał się na stare lata, pobujać.            Poza tym, ich skrzydlate krzątanie się, potrafiło go rozgniewać i wprowadzić w podły, stereotypowy nastrój. Wtedy to widział i słyszał po bokach, lewy i prawy głośnik. Wisiały na kłach szalonego Mamuta, hardrockowego. Prawdziwy kolos muzyczny z niego był.      Super turbo, ciężka masa bantamowa, który to na kłębie, miał wytatuowaną aktorkę z dalekiej przyszłości–( kumpel seksomamut, lubił artystycznie kreskować)–zatem skąpo zakreskowana była, a on, głośno łupany meloman, lubił o tym wszem i wobec, decybelami ogłaszać.                    Biedny pająk, chciał wyprocesować święty spokój, ale nie zdołał i pomyślał smutno, że z bujania, dupa. Z tej to zgryzoty, drapieżny karcynoid zalągł się w jego wnętrzu. Pożerał go tak samo, jak on pałaszował muchy. Coraz większy i większy. Ustawicznie nienasycony.    Aż wreszcie rozsadził siebie i pajęcze ciało, a rozszalałe w agonii strzępki, zapaskudziły tekst, wilgotnymi wnętrznościami oraz przeżutymi ścierwami much. I to w zasadzie, był fragment końcowy tekstu.
    • Czytając Twoje wiersze czuję na skórze swoje wspomnienia, dzieciństwo, lato u babci. Tęsknota się  budzi, ale tak jakoś miło. Lubię Cię czytać.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...