Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Czy warto?

Jestem zimny, a dusza głęboka,
Jako kamień, jak skała, opoka.
Dam na dłoni ostatnie życzenie,
Mego zejścia, bytu zaprzeczenie.
Lutnia wygra, duchem czasu dawna,
Na historii zawiśnie powabna.
Zakłamana od świata zarania.
Wiele weźmie. Nie mając do dania.

Krzyżów pole, szatani, Anioły,
W chmurach kłamstwa "sępy i sokoły.
Na padliny wychowani śmieciach.
Krwi pijawki na niewinnych dzieciach.
Wyuzdane matrony i dziewki,
Wedle starej diabolicznej śpiewki:
"Hulaj dusza piekła nie ma,
Bierz z życia rękami obiema".

Siada w tronie koślawym okrakiem,
Ni to człowiek, zwierzę, ni to ptakiem,
Nie poradzi, ale rządzić będzie,
Tchnienie piekła, w domu, na urzędzie.
Puści wodze bezbożnej swołoczy,
Dobrze, późno, nim swe błędy zoczy.
We krwi swojej topią się nawzajem,
Jej idea wypływa zwyczajem.

Kamień wcześniej przemówi, wysłucha,
Niż się w piersi uderzy ich skrucha.
A czeluście na kości ramionach,
Czaszką ludzką będzie wypełniona.
Dawna buta, cwaniactwo w proch starto,
Nie osadzą. Nie zdążą. Czy warto?
Nie, nie warto, gdyż wszystko szlak trafi,
Sam trzymając swój kołnierz, ucapi.

Józef Bieniecki

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • kilka świateł dalej jest inna noc odwracamy się od siebie mój cień gaśnie po drugiej stronie ulicy   biały księżyc i bezsenność zapita gwiazdami   w farmakologicznym śnie gasną żarówki czarnym flamastrem rysowany pies urywa się ze smyczy  
    • Wszystkie szyby są mokre od łez Takich szczerych, tak szczodrych i czystych Jakie przelać mógł jedynie deszcz Deszcz niewinny, odwieczny, przejrzysty. Szyby płaczą ni z żalu ni z bólu O tym chyba samo niebo wie My też czasem płaczemy do wtóru Gdy zbyt dobrze nam jest lub zbyt źle. Płacz kołyską jest dłoni przyjaznych Mimowolną, najszczerszą i własną Płacz jest nagłym rozlaniem się żalu Jak deszcz skrycie stuka o parasol.   Wszystkie szyby są mokre od łez Takich szczerych ,tak szczodrych i czystych Jakie przelać mógł jedynie deszcz Deszcz niewinny, odwieczny, przejrzysty. Szyby płaczą ni z żalu ni z bólu O tym chyba samo niebo wie My też czasem płaczemy do wtóru Gdy zbyt dobrze nam jest lub zbyt źle. Płacz kołyską jest dłoni przyjaznych Mimowolną, najszczerszą i własną Płacz jest nagłym rozlaniem się żalu Jak deszcz skrycie stuka o parasol.   O parasol ,o dachy ,o szyby Znowu pluszcze potok moich łez Ciągle z deszczem się miesza prawdziwym Pachnie tak jak najprawdziwszy deszcz. Oczu żadnych mój płacz nie zamoczył Bo podobny do wrześniowych mgieł Przenikliwy i taki bezgłośny Wsiąka cicho w niespokojny sen. Nie pamiętam dlaczego tak płaczę Nie wiem nawet czy płacz to ,czy deszcz Który przecież bez żadnej przyczyny pada. Choć kto go tam wie.  
    • @Witalisa skoro Elżbieta, to kto to Isabel?

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      ooo fajnie, że charmedulskie powiewy zrevampowanej przeszłości wchodzą na salony Fajna ta trylogia!! I kształcąca
    • @Gra-Budzi-ka serdecznie dziękuję

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • @Gra-Budzi-ka dzięki serdeczne

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...