Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Bądż..

Bądż miłosierdziem,przebaczeniem,
Miłością i zbawieniem.
Bądż szczęśliwością w wieczności,
Oddechem mej radości.
Bądż tchnienie ducha , możności,
W ziemskiej niedoskonałości.
Bądż teraz zawsze,bądż wszędzie,
Twą Wolą każdy dzień będzie.
Bądż mą pewnością mój panie,
Na wieczne Zmartwychwstanie.
Bądż serca mego westchnieniem,
Duszy mej wypełnieniem.
Bądż kiedy ciężko iść drogą,
Podołać święci nie mogą.
Bądż gdy wszystko przegrane,
A Sercem Twym ukochane.
Bądż sposobem na życie,
Nocą ,południem o świcie.
Bądż mą nadzieją gdy gorze,
Ojcem bądż mi Boże.
Bądż kiedy wszystko przepadło,
Nadziei wszej porzekadło
Bądż w każdym moim westchnieniu,
Czci ,Twemu uwielbieniu.
Bądż kiedy sił braknie,
A dusza moja cię łaknie.
Bądż w mej pokorze mój Panie,
Jak chcesz niechaj się stanie.
Bądż kiedy życie przepadnie,
Gdy stanę w czyśccu, na dnie.
Bądż miłosierdziem ,przebaczeniem,
Miłością i zbawieniem.

Józef Bieniecki

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Laura Alszer dlaczego ciemnowłose? żebym się pytała?
    • @Annna2    Myślę, że Dmowski nie meblował myślenia.    To polityczne przekłamanie - żywię głęboką nadzieję.   Dopiero dzisiaj meblują Dmowskim.   A wiersz?   Tchnie historiozoficzną erudycją.   Chapeau bas!
    • Klucz do sprawy tkwi w mniejszych reperkusjach. Gdyby nam zabrać lub ograniczyć liczne reperkusje byłoby dużo znośniej. W większym rozluźnieniu i w pięknym, rozpromienionym uśmiechu słuchałoby się po prostu interesujących solówek na perkusji. Sprawy by się swobodnie działy i lekko płynęły, a nie bez przerwy tąpały. Widzę pracę ku temu wielkim sensem pracy u podstaw. A ty?     Warszawa – Stegny, 20.05.2026r.    
    • Otwieram oczy i patrzę na Ciebie, co w bieli Ty z ziemi dłońmi się wygrzebiesz. Twych oczu nie widać, ciemność z nich wylana.  Co palcem w szybę pukasz, krew na nim przelana.    Trupi widok w mej głowie się buntuje, jednak strachu już w ogóle nie czuję, bo na co dzień Cię mam i widzę w odbiciu.  Nawet po szklanki wina czerwonego wypiciu.    Cóż począć, gdy taka natura z tobą obrana, bezimiennie nazwa mi została nadana.  W samotności zgiełku, twój widok przyjazny. Mimo, że na czaszce twej wyraz grymaśny.    Czy odejść planujesz? Zostawić mnie samą? już porównuje Cię ze swoją nową mamą.  Matką choroby, której imię zakazane. Czy dobrze, że imię jej jest mi już znane?   Odchodzisz bez słowa - wyrokiem ciszy zostawiasz.  Samotnie porzucić mnie w ciemności postanawiasz.  Jak przywyknąć do zdrowia, gdy choroba codziennością?  Obdarzysz mnie znowu swą bezlitosnością?   Teraz pukam w to lustro zniecierpliwiona myśl sama że Cię już nie ma, mnie pokona. Widzę swój nos i usta całkiem już suche. na policzku widzę powolną srebrzystą muchę.   Spojrzenie me cierpkie - wpatruje w nim Ciebie. Codzienność zabrała mi drugą część siebie.  Jestem w potrzebie, brakuje mi Ciebie.  Naprawdę, brakuje mi Ciebie
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...