Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Chciałbym żeby znów zajrzała
żeby choć na chwilę wpadła,
chociażby znak jakiś dała,
jednak Ona gdzieś przepadła

Tak szybko mnie opuściła
Wena w swej bogatej szacie,
a niedawno przy mnie była
i gościła w mojej chacie.

Siedziała przy tym stoliku
i na ucho mi szeptała
a miała tych słów bez liku
i tyle mi ich dawała.

Po prostu zlekceważyłem
jej podszeptów nie słuchałem,
myślą gdzieś indziej błądziłem,
złotych słów jej nie spisałem.

A teraz jej wypatruję
z pustą kartką i ołówkiem
co podpowie- zanotuję
nie pogardzę żadnym słówkiem.

Opublikowano

Jesień jakimiś dziwnymi środkami pomaga narzekać na wenę. Bidulka, już nie ma sił bronić się przed nawałą! Tak źle nie jednak być nie może, skoro pozwoliła napisać wierszyk. Do niego dołożyć by wesołą melodyjkę i nie lekceważyć złotych myśli i podszeptów! Bogusławie miły - wenie - lampkę wina i ręczę, że następny wierszyk też powstanie. Czego z serca życzę - Elka.

Opublikowano

Bolku, wena krąży sobie po cichutku tu i tam... i bywa, że ot tak, bez szczególnego
wypatrywania jej "przysiądzie na stoliku"... jeżeli jeszcze szepce delikatnie do ucha,
koniecznie trzeba to zanotować... to wszytko w sympatyczny sposób podałeś wyżej.
Życzę nieustającej weny.!
Pozdrawiam.. :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Nastaje poranek.

       

      Wstajesz.

      Obojętnym wzrokiem oglądasz pokój.

       

      Nie ma go.

       

      Wątpisz, czy odszedł.

       

      Myśl Kartezjusza znów wiedzie prym.
      Niestety jesteś.

       

      Jak co dzień omijasz szkło
      z rozbitych luster i butelek.

       

      Musisz iść do pracy.

       

      Zmuszasz ciało do tych samych
      męczących czynności.

       

      W końcu wychodzisz.

       

      Słońce świeci przepięknie,
      lecz Ty myślisz tylko o jednym.

       

      Z zamkniętymi oczami
      ruszasz do samochodu.

       

      On już tam jest.


      Kątem oka widzisz jego mrok
      w odbiciu lusterka.

       

      Ignorujesz go.


      Jedziesz dalej,
      słuchając głośno muzyki.

       

      Nie masz sił,
      a jednak idziesz do biurowca.

       

      Zwyczajny dzień.

       

      Klikanie.
      Stukanie.
      Dźwięki wysyłanych wiadomości.
      Głośne rozmowy telefoniczne.

       

      Wizja kolejnych ośmiu godzin
      Cię przeraża.

       

      Co jakiś czas pytasz sam siebie:
      ,,Czy on wciąż tu jest?"

       

      Znasz odpowiedź.

       

      Jego cisza
      dudni w Twoim umyśle.

       

      Ucisk w gardle
      staje się nie do wytrzymania.

      Wymykasz się z pracy.

       

      Miałeś spotkać się z dziewczyną.
      Boisz się, że nie dasz rady.

       

      Mimo zmęczenia prosisz
      o wcześniejszą godzinę.

       

      Jedziesz.

       

      Spędzasz najlepszy czas od miesiąca.
      A jednak
      nie potrafisz być szczęśliwy.

       

      Z każdą godziną
      On skraca dystans.

       

      Bezszelestnie

      zbliża się do Ciebie.

       

      Próbujesz skupić się na chwili.
      Zapominasz o najważniejszej zasadzie.

       

      Wracasz do samochodu.

       

      Nagle przeszywa Cię
      nieopisany niepokój.

       

      Stoisz na środku placu
      i patrzysz w górę.

       

      Słońce jest idealnie nad Tobą.

       

      Panikujesz.
      Szukasz go wzrokiem.

      Ale już go nie ma.

       

      Nastało południe.

       

      Zapomniałeś o czasie.

       

      Wiesz, że to koniec.

       

      On nie zniknął.

       

      On tylko zmienił miejsce.

       

      On jest w Tobie

       

      I zrobi to,
      do czego został stworzony.

       

      Nie władasz już swoim ciałem.
      Możesz tylko patrzeć.

       

      Twoja ręka
      powoli sięga do aktówki.

       

      Dobrze wiesz,
      co to oznacza.

       

      Czujesz chłód metalu.

       

      Wyciąga broń.

       

      I...

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...