Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Cmentarne Hieny, blondyneczka Laura i Walka z Systemem


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Pamiętam, że był to dziwny dzień. Szedłem przez cmentarz, było pełno ludzi, bodajże pierwszy listopada. Postawiłem świeczkę na grobach spolonizowanych Niemców na limanowskiego, którzy przyczynili się do rozwoju naszego miasta. Co z tego ,że wyznania protestanckiego. Zasłużyli na pamięć.
Ludzie zniknęli. Najwidoczniej śpieszyli się do domów.
Kiedy opuszczałem cmentarz, moją uwagę przykuła dziewczyna i trzech dziwnych typków. Nie podobało mi się to co robili. To było ... dziwne ...
Trzech starszych brodatych mężczyzn, trochę upitych, rozkręcało miedzianą bramę cmentarza! Dziewczyna jakby stała na czatach. Coś we mnie zapulsowało i zagotowało. Zgiąłem pięści do walki. Podszedłem do tego dziwnego zbiegowiska i rozpocząłem dialog
- Przepraszam, ale panowie co wy robicie?
W tej chwili blondynka podeszła do mnie.
- Oni? Oni nic nie robią.
Panowie odwrócili się w moją stronę, potem rozejrzeli się wokół. W tej chwili gdy chciałem jednego z nich uderzyć, blondynka mnie zatrzymała, a oni uciekli.
- Masz to Twój telefon.
Faktycznie, dziewczyna podała mi mój telefon. To dziwne, bo przed chwilą trzymałem go w dłoni, w swoich kieszeniach mej lotniczej brązowej kurtki!
- W jaki sposób mój telefon znalazł się w Twojej ręce, skoro przed chwilą miałem go w kieszeni? – zapytałem.
- Ta jedna z tych hien cmentarnych Cię okradła. Widziałam to. Wtedy ja mu to odebrałam po kryjomu, a teraz wręczam Tobie.
Zaczęliśmy rozmawiać, coraz głębiej docierając się do siebie. To było dziwne, okazała się lesbijką.
Nie nalezę do tych, co „tolerują” – czytaj akceptują homoseksualizm. Dławi i dusi mnie hoomopropaganda, gadanie o tym, ględzenie. Temat na topie i w modzie w obecnych czasach. Już rzygam tym po prostu, a mianowicie robienia z siebie wielce pokrzywdzonego: bo Hitler eksterminował, bo nikt nie lubi homoseksualistów i wiele, wiele innych rzeczy, których na chwilę obecną nie pamiętam. Wielkie ofiary „nie-bożego świata” zaczęły pulsować w mym umyśle. Rozbolała mnie od tego głowa.
To było dziwne. Bardzo dziwne, bo nie czułem urazu do tej dziewczyny, bardzo miło mi się z nią rozmawiało biorąc pod uwagę to, że jest lesbijką.
Laura – bo tak miała na imię – zaczęła mnie dotykać i muskać po twarzy. Nie mogłem tego zrozumieć, dlaczego lesbijka tak robi. Powiedziała, że mam kobiece rysy twarzy i widzi we mnie swoją kochankę sprzed lat. Odepchnąłem ją. Ona upadła na łóżko, choć przed chwilą byliśmy na cmentarzu. Mam jakieś luki w pamięci? Zacząłem się zastanawiać co tu jest do diabła grane.
Zaczęła się rozbierać. Była śliczna. No ale… lesbijka przed osobnikiem płci przeciwnej? Takie rzeczy?
- Nawróć mnie – stwierdziła.
Spojrzałem na nią z politowanie. Moje rysy twarzy przybrały formę uśmiechu. Zacząłem się śmiać. Paniczny mój chichot roznosił się o ściany małego pokoju kontenera budowlanego.
Upadłem na kolana. Wtedy poleciały łzy i histeryczny ryk wydobył się z mojego gardła.
Zaczęła się masturbować. Zrobiło mi się niedobrze. Uciekłem z pokoju kierując się do łazienki. Kiedy zwymiotowałem stała już za mną masując mi plecy.
- Wszystko ok.? Przepraszam, jeśli Cię uraziłam. Nie chciałam ograniczać Twojej wolności.
Czego do cholery ona ode mnie chce? Zacząłem się zastanawiać. Coraz głębiej i intensywniej myśleć.
Złapała mnie za rękę. Wtuliła. Zacząłem na nią spoglądać i odgarniać jej włosy z twarzy. Istna romantyczna scena przy blasku księżyca i lekko zapalonej lampki nocnej przy oknie. Pamiętam, to mi się podobało, ta chwila, ta magia.
- Wiesz, uratowałeś mnie, to było cudowne co zrobiłeś.
- Ale co ja zrobiłem?!? Odczep się ode mnie w końcu!
- Doprowadziłeś mnie do orgazmu.
- W jaki sposób?!? nawet Cię nie tknąłem!!!
- Tak ale w ten sposób nauczyłam się zwalczać mój popęd do kobiet. Teraz kocham Ciebie, tylko Ciebie!
Magia została rozwiana. Pomału zacząłem odtrącać dziewczynę od siebie.
- Niestety ja nie kocham ludzi. Przestałem wierzyć w miłość do ludzi. Jakąkolwiek miłość do przedstawicieli homo sapiens. Z r o z u m i a n o ? Co najwyżej wielkim uczuciem darzę moją rudą sukę – to znaczy psa.
- Jesteś zoofilem?
- Na litość boską! Czy ty jesteś aż tak tępa?
- Spokojnie nie krzycz, zoofilia już dawno została zalegalizowana na Świecie. Nie ma już Europy, nie ma już Ameryki, nie ma już Afryki.
- A Polska?
- Polska, a co to jest Polska? Kolejna do legalizacji orientacja seksualna? Wiesz, jestem w Partii Miłości Nazi-feminstek. Walczymy teraz z poronionym pomysłem heteryków, by nie adoptowali dzieci. A i jeszcze boga nie ma, udowodnili to ostatnio nasi naukowcy na marsie.
- AAAAAAaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!
Zacząłem krzyczeć od natłoku tych chorych bredni. Gdy upadłem na podłogę spojrzałem na zegarek. Był dziwny jakiś, futurystyczny. Był zaznaczony rok i data: 358 rok od Wielkiej Wszechogarniającej Rewolucji. Niech żyje Munadżok 45 Imperator Marsa i Ziemi!
Podbiegłem do stolika. Wyjąłem dziwny przedmiot. Przypominał nóż, ale miał... łańcuch na sobie. Podłożyłem sobie do gardła.
- Tak wiem, to nie Twoja epoka. Ale wiesz, nie będziesz osamotniony. Pomogę Ci. Też to zrobię.
Dziewczyna wyjęła z kieszeni nóż i zaczęła odcinać sobie głowę. Śmiała się. Było widać szczęście w jej szalonych oczach. Mózg jej wypadł w podskokach z czaszki, a potem się rozlał.
W biegu wyskoczyłem na ulicę Radomia. Zatrzymałem się, bo to co zobaczyłem osłupiało mnie. Ulice były inne, budynki futurystyczne. Podbiegł do mnie tłum. Ludzie mówili, że chcą normalności. Że chcą się zbuntować przeciwko systemowi. Wzięli mnie na latający dysk. Nie wiedziałem co dalej się stanie, bo siedziałem już w kokpicie statku i bombardowałem Marsa.
W ułamku chwili siedziałem już na tronie. Ludzie byli szczęśliwi, oddawali mi cześć. Nie lubiłem tego, powiedziałem: "Bądźcie wolni!" A oni chcieli więcej krwi, więcej trupów swych wrogów.
I wtedy nie miałem wyjścia: strzeliłem sobie w głowę, nie dlatego, że miałem ich dosyć.
Po prostu znudziła mi się ta zabawa w kontrolowanie i chciałem to zakończyć, odkąd uświadomiłem sobie, że to świadomy sen.

  • 3 tygodnie później...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Po zimnym ulewnym deszczu, Gdy spowił okolicę dotkliwy chłód, Ucichł plusk wody w rynsztoku, Zastygać począł ulicznych kałuży brud,   W starego kościoła cieniu, Przystanął bezszelestnie smutny duch, Oblicze jego cienisty krył kaptur, A zamyślił się pogrążony w smutku.   Tyleż posępny co tajemniczy, Choć wicher przeszył go mroźny, W milczeniu stał niewzruszony Starym murom nie mówiąc nic,   Samemu przybywając z przeszłości, Dziwiąc się czasom współczesnym, Choć pozostając niewidzialnym, Skrycie łzy gorzkie uronił.   Niewidzialne jego łzy, Pochmurnemu niebu się skarżyły, A przeraźliwy straszny ich krzyk, Niósł się ludzkim uchem niesłyszalny,   A ich żałosna skarga, Niesłyszalna choć głośna, Zdolna poruszyć każdego anioła, W takie oto ubrana była słowa:   ,,Każda jedna wojna... Tonie we mgle fałszu i kłamstw, Niczym zburzonego kościoła wieża, W opustoszałej wsi zapomnianej przez czas,   Przemilczane, zapomniane bitwy, Niewygodne dla rozdmuchanej propagandy Niekiedy więcej kryją o niej prawdy, Niż historycznych opracowań opasłe tomy…   W cieniu każdej wojny, Wyrastają nowe, niekiedy bezimienne groby, Posępne wdowy w czerni, Pośród szlochów wypłakują swe oczy,   Niezliczone starcia i potyczki Których nie znajdziemy w podręcznikach historii Kryją swoje wielkie sekrety, Strzeżone przez duchy żołnierzy poległych…   W cieniu każdej wojny... Politycy i biznesmeni z czystymi dłońmi, W garniturach nienagannie skrojonych, Brylują w blasku fleszy,   Gdy tymczasem w okopach, Pośród wszechobecnego cuchnącego błota, Każdy kęs chleba i każda konserwa, Na wagę są srebra i złota…   W cieniu każdej wojny, Biznesowi magnaci majątek chcą zbić, Nie licząc się z cierpieniem maluczkich, Milionów matek nie obchodzą ich łzy,   I choć poorana wybuchami ziemia, Nasiąka krwią niczym stara gąbka, Oni liczą zyski w siedmiocyfrowych sumach, Zatajając przed światem prawdziwy ich bilans…”   Gdy spomiędzy gęstej jak mleko mgły, Uliczne latarnie z wolna zaświeciły, A blask ich z początku nikły, Przez szarugę z wolna się przebił,   Duch poległego przed laty  partyzanta, Tonąc w niewidzialnych swych łzach, Nieśpiesznie począł się rozpływać, Zakryła go zmierzchu kurtyna…   Gdy przeminą kolejne wojny, Kolejne poległych żołnierzy duchy, Pochmurnemu niebu wykrzyczą swe skargi, Niesłyszalne uchem ludzkim.   I przez nikogo niezauważone, Rozpłyną się z wolna we mgle, Najcichszym nie zdradzą się szelestem, Czasem gorzką pozostawią łzę…        
    • ______________________________________________________     Puszko! Zbawczynio moja! Ty byłaś i będziesz Zawsze patronem Pio w bogactwie, jak w biedzie Wspominać mi. Zapachem już ulotnych z pomum Adami, by! Wykrzyknąć brokat liter w centrum.   Świętej straży, co dziecku chciała Częstochowa Historią na gałęzi sekrety odchować Przeznaczeniem poznania sahary przez Ojca Po upadku z trzech metrów przy straganach akcją.   Był dotyk papieskiego przepisu w jego chleb Lepiejem pierogów z gwiazd, by powstały z gleby Czas miał na poskładanie po wyparowaniu Element układanki skryty w wykładaniu.   Dzisiaj świadomy w pełni wiedzy od Zbawczyni, Każdą cześć luksu czerpie, co sybilant głębin, Łącząc dzień i noc wyrwą po efekcie chinki, Spojrzał ponownie w życie dzięki polom innym.   Bilokacją z wielu miejsc, mając wpływ na zator, Lekiem żywicy drzewa chciałby zwrócić kolor. W żyły każdym gałęziom oszukanym przez los, Niechciane bóle zniszczy fałsz oddychający las. Zanim spłowieje ziemia, jeszcze ślepym powie: To dopiero początek — więzi w melaninie!   _____________________________________________________   Spis treści: ***Organiczny intranet ***Gdy młodziwo staje się siarką do draski atawizmu ***Kiedy dyada wraca na swoje miejsce ***Gniazdo ***Z cieśniny ***Jest ich więcej ***Jak cię piszą — nie myśl, że tak samo widzą po dziewięciu godzinach lucydności ***Praktyczny oniryzm — metonimia ***W najprostszy sposób wytłumaczę ***Nad morzem w Rockanje ***Z wyjścia na wejście ***Komplet uświęcony środkami — dzięki wiedzy MTJ ***Wasz tajny współpracownik wciąż działa w ukryciu ***Korektą rzeczywistości ***Jest twoja moczarka kanadyjska ***Z rejonów ***Złączcie kolory jednym oddechem i tą samą krwią
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Pięknie i trafne słowa. Dziękuję za komentarz,  Pozdrawiam.
    • @viola arvensis To wiersz bardzo wyciszony, niemal medytacyjny. Porządkuje świat od środka. Najmocniej wybrzmiewa tu motyw granicy, ale nie jako muru wobec ludzi, raczej jako wewnętrznego azylu, miejsca, gdzie można: oswajać potwory, wygaszać burze, odkładać winę, podlewać nadzieję łzami. Bardzo kobiece samoukojenie :)
    • @Gosława to też danse macabre. Pozdrawiam!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...