Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

[quote]O to chodziło! Miał być pseudowiersz - jest. A "kurwa" ma być tam, gdzie jest. Mam dosyć patetycznych wierszyków, nadmuchanych wierszy i sztucznych poematów! Ironizując ironicznie ironizuję! Cha cha!


Ja też mam dosyć dziwaczenia poezji...a jeśli jesteś dumna z pseudotworów, to nie zazdroszczę. Acz sama inicjatywa...chociaż tyle się liczy. Tyle, że to za mało, siła za mało!
Opublikowano

Inicjatywa+dobry pomysł+dobre wykonanie. Oczywiście to się tyczy wierszy stricte...można mieć inne upodobania, w pseudowierszach, subkulturach itp. Na ile jest to ambitne i wartościowe, to już sama sobie waćpannno odpowiedz.

Opublikowano

"Waćpanna" sobie odpowiedziała. Inaczej by jej tu nie było. A co "waćpan" takim purystą, ha?
Krytyka przyjęta. Nie podoba się, nie musi.
Nie skasuję, bo sama to napisałam, więc najlepiej wiem jakie były moje intencje. Tłumaczyć już nie zamierzam...
Dobranoc.

Opublikowano

Ogromnie się cieszę, że krytyka przyjęta, to znaczy że postarasz się z niej pokornie wyciągnąć wnioski dla swojej dalszej twórczości, przynajmniej ja tak robię...nigdzie też nie sugerowałem ci abyś ten pseudowiersz kasowała bądź mi go tłumaczyła. Po prostu myślałem dotychczas, że to forum to miejsce na wiersze, po prostu wiersze, nie na pseudowiersze, podwiersze, przedwiersze, antywiersze...ale to, jak widać, źle myślałem.

Opublikowano

A ja myślałam, że tam, gdzie go dodałam "Bez limitu" oznacza BEZ LIMITU.
Radzę na przyszłość nie być aż takim cholernym znawcą od wszystkiego, bo wychodzi na to, że jest waćpan znawcą od niczego. O przepraszam! Znowu przeklęłam. Ale "cholera" to takie niewinne przekleństwo, więc może waćpan w swojej łaskawości wybaczy!

Do (nie)widzenia!

Opublikowano

A ja polubiłem już tego świstaka. Podoba mi się Twój WIERSZ, po prostu: wśród neurotycznie nadętych patatajów, których pełno w koło, zwyczajnie sobie jest. I dobrze.

Opublikowano

Poezja jest w nas, nie w słowach, a wiersz to (moim zdaniem) takie ze sobą albo z bratnią duszą gadanie - jeżeli nie tylko w skrytości ale choćby tu napisany. Dziwi więc najazd Duszniebratnich, bo co je tu tak ciągnie, do Twojego gadania?

Nie umniejszając wartości niczego co napisane w koło, powiem tak: umiejętność wyrażania tego co w nas: poezji, skomplikowania, prostymi słowami jest umiejętnością rzadką i moim zdaniem świadczy o ułożeniu ze Światem, o afirmacji Życia - jakie by ono nie było. A przecież życie jest piękne, mimo że czasem aż trudno w to uwierzyć, prawda? :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...