Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

  • Odpowiedzi 46
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Nie zgadzam się ani z jednym, ani z drugim stwierdzeniem. :-)
Oxyvio droga... ależ to jest zupełnie proste. Każda prawda ma swoje kłmstwo i odwrotnie.
No właśnie z tym się nie zgadzam. :-)
Podobnie jak z tym, że cień musi mieć światło. Nie, ciemności są bezkresne w kosmosie i doskonale istnieją także bez światełek gwiazd czy chmur gazowych.
Ciemność i prawda są pierwotne i samowystarczalne, niezależne od później stworzonego kłamstwa czy światła. :-)
Ja też pozdrawiam serdecznie.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Oxyvio droga... ależ to jest zupełnie proste. Każda prawda ma swoje kłmstwo i odwrotnie.
No właśnie z tym się nie zgadzam. :-)
Podobnie jak z tym, że cień musi mieć światło. Nie, ciemności są bezkresne w kosmosie i doskonale istnieją także bez światełek gwiazd czy chmur gazowych.
Ciemność i prawda są pierwotne i samowystarczalne, niezależne od później stworzonego kłamstwa czy światła. :-)
Ja też pozdrawiam serdecznie.


Droga Oxyvio, oczywiście, że nie musisz się zgadzać, bo każdy ma swoją teorię pewnych luźnych filozofii życia, ale nie zapominaj, że na naszej planecie króluje chemia i fizyka. Ta może nieźle namieszać w głowie niejednemu, wykorzystując do tego sugestię i złudzenia, co można by w skrócie nazwać teorią prawdy i kłamstwa. Wiesz o tym, że tak naprawdę nie ma nieba? To oczywiste kłamstwo naszej prawdy i wynik naszych nieokiełznanych sugestii. Niebo, to część atmosfery lub przestrzeni kosmicznej i jego niebieski kolor nie istnieje. To polaryzacja światła przez gęste warstwy atmosfery - światło ulega rozproszeniu przez molekuły powietrza i wtedy mamy kolor intensywnie niebieski, przy horyzoncie jaśniejszy, a noc wydaje się czarna. Wybacz ten przydługi wykład, ale chciałem Ci przedstawić pojęcie prawdy i kłamstwa. Kłamstwem jest istnienie nieba a prawdą jest w tym wypadku fizyczna jego metamorfoza. Nikt się nie zagłębia w polaryzację i wszyscy się zachwycają złudzeniem, a najbardziej poeci - mnie nie wyłączając. A wiesz o tym, że we wszechświecie nie ma kolorów? Nie ma. Kolejna okłamana prawda. To w naszym mózgu powstają kolory, bo takie mamy, mówiąc oględnie, wbudowane sensory postrzegania. Piszę to wszystko, abyś zrozumiała, jakimi kanałami badam prawdę i fałsz, który nieraz jest za prawdę brany.
Wielki myśliciel i filozof niemiecki dekadenckiej doby romantyzmu, Artur Schopenhauer(1788-1960), powiedział, że "ludzie jednego mogą być pewni, że nie ma żadnego słońca i żadnej Ziemi, są tylko oczy które widzą słońce i ręce, które czują ziemię a cały świat nas otaczający jest tylko wyobrażeniem o nim".
Cieszę się, z Twojej dociekliwości, chociaż zapewne możliwości portalowych komentarzy nie wyczerpią zagadnienia, ale sama widzisz, że wiele rzeczy i zjawisk nie da się utrzymać w kategorii bezwzględnej prawdy i asolutnego kłamstwa.
Kłamstwo i prawda podlega modyfikacji w każdym z nas, w każdym świecie, każdego z nas, bo tyle światów ile nas.
Zderzanie się tych światów ze sobą jest największym przywilejem człowieka, który bada inne światy innych ludzi i przez to tworzą się nowe prawdy i kłamstwa. Dziękuję Ci bardzo i przepraszam, że zamęczyłem takimi długimi wywodami. :)
Opublikowano

Lübow, dzięki za bardzo ciekawą odpowiedź. O, wchodzimy w niesłychanie głębokie wody! :-)
Wiesz, czytałam Shopenhauera i innych słynnych filozofów - znam teorię, że wszystko, co odbieramy naszymi zmysłami, jest złudzeniem i tzw. intersubiektywizmem (nie pamiętam, kto ukuł to pojęcie w filozofii - czy nie Shopenhauer właśnie?).
Tak, ale nasze wspólne złudzenia nie są kłamstwem. Kto miałby tutaj kłamać? Nasze wspólne złudzenia są naszą ludzką prawdą - naszą zmysłową rzeczywistością. Nie znamy innej, dlatego też nie możemy kłamać, że ona jest właśnie taka, a nie inna - dla nas wszystkich po prostu inna nie istnieje.
Stąd co do nieba - ono JEST nad naszymi głowami i MA kolor niebieski, jak najbardziej. :-) Tak wszyscy odbieramy [u]istniejące[/u] przecież w fizyce zjawiska.
Jasne, że nie istnieją obiektywne kolory - one zależą włącznie od sensorów w naszych mózgach; a owady na ten przykład widzą znacznie więcej kolorów niż ludzie. No tak, ale w naszym wspólnym odbiorze istnieją takie kolory, jakie umiemy nazwać - i to jest nasza realna rzeczywistość. Złudzenie? - może raczej sposób odbioru, postrzegania; w każdym razie na pewno nie kłamstwo.
Wiesz, to właśnie kłamstwo musi być relatywne do prawdy, a nie przeciwnie. Prawda istnieje sobie bez kłamstwa, ona po prostu jest wszystkim tym, co istnieje lub co różne istoty odbierają szczerze swoimi zmysłami i co szczerze na ten temat myślą. Natomiast kłamstwo - to opozycja do prawdy. I tylko ono jest w swym istnieniu całkowicie zależne od prawdy - nie odwrotnie. Bo kłamstwo jest zatajaniem i przeinaczaniem prawdy. A prawda - to nie jest zatajanie i przeinaczanie kłamstwa. Prawda to twór samoistny.
Podobnie chyba rzecz się ma z ciemnością i światłem. Ciemność jest wieczna, jest związana z nicością, była zapewne przed narodzinami Wszechświata i Czasu. Jest bezwzględna i niezależna. Natomiast światło jest tym, co się różni od ciemności, co jest opozycją do niej.
Aczkolwiek bardzo mnie zdziwił wykład o tym, że prędkość światła jest bezwzględna wobec wszelkich materialnych istnień. Co to znaczy? Ano, wszelkie materialne twory, a także wiele fal - jak np. dźwięk, ciepło, inne drgania - mają swoją prędkość. Ta prędkość jest względna wobec każdej materialnej jednostki we wszechświecie, np. prędkość motoru wobec stojącego przechodnia jest znacznie większa niż wobec jadącego w tym samym kierunku samochodu, a prędkość komety jest znacznie szybsza wobec ciała kosmicznego, udającego się w przeciwną stronę niż ona, niźli wobec ciała pędzącego w tę samą akurat stronę. Zaś prędkość światła - jest bezwzględna! To znaczy, że światło zawsze i wszędzie mija jednostki materialne oraz większość innych fal z tą samą, niezmienną prędkością! Niezależnie od tego, czy coś stoi, czy pędzi, w jakim kierunku i w jakim tempie - światło wciąż i zawsze mija wszystko z tą samą prędkością! Wydaje się więc, że jest ono "zakotwiczone" bezpośrednio poza światem materialnym, gdzieś w innym wymiarze.
Lübow, na pewno o tym wiesz. Piszę na ten temat nie po to, żeby Ci uświadamiać te rzeczy, tylko dlatego, że dla mnie złudność Wszechświata jest fascynująca.
Ale złudzenia nie są kłamstwem. One są rzeczywistością - Wszechświat to nic innego, jak zbiór naszych złudzeń, i nie istnieje nic innego poza tym!
I wreszcie - są złudzenia, które nie potrzebują opozycji, żeby pra-istnieć, bo są pierwotne i powszechne, i wieczne (np. ciemność, prawda); a są takie złudzenia, które potrzebują opozycji, żeby zaistnieć, bo są wtórne i wymyślone przez ludzi; do tych drugich należy kłamstwo. A czy światło? - nie wiadomo, ale na pewno ciemność nie potrzebuje światła, żeby istnieć.
Pozdrawiam serdecznie.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Próbuję znaleźć własną, niepowtarzalną formę przekazu. To trudne ... ale właśnie do tego dążę. Choć ostatecznie jesteśmy tacy, jacy jesteśmy. Mnie też… taki, który po prostu chodzi i niczego nie udaje :) Dzięki
    • @Sylwester_Lasota Kto by tam wierzył poetom? Czy się śniło czy zdarzyło, piosenka jest :)
    • @Berenika97 Magiczny, pełen niedopowiedzeń utwór. Cudownie opisałaś moment narodzin relacji i oswajania przestrzeni. Zdanie o ciszy, która „przestała należeć wyłącznie do Luizy”, jest po prostu genialne. Jako miłośniczka kotów muszę też dodać, że Leon w roli idealnego pośrednika skradł moje serce! Gratuluję świetnego wiersza!
    • Dzisiejszej nocy miałem sen o rybie. Tak bardzo, że nie mogłem doczekać przebudzenia. Zatem jak tylko owe nastąpiło, wstałem i wybiegłem na ulicę, ale musiałem zawrócić, gdyż po usłyszeniu wrzasku sąsiadki→”Sodoma i Gomora” spostrzegłem, że zapomniałem założyć odzienia wszędzie.    Po jakimś czasie już wyglądając jak cywilizowany człowiek, stoję w sklepie rybnym niecierpliwie drepcząc. Szum niczym w muszli nabrzeżnej lub klozetowej, gdyż ludzi niczym śledzi w ławicy. Na moje szczęście stałem ostatni. Dlatego przyszło mi wybierać w ciszy.    Po chwili niezupełnie jednak, gdyż usłyszałem cienki, przytłumiony głosik. Dobiegał z półki, gdzie stały puszki z sielawkami. Sprzedawca nic nie słyszał, ale podał o którą poprosiłem. Na szczęście trafiłem w dziesiątkę. Czyli szepcącą.    W domu odwinąłem z apetytem blaszane wieczko, gdyż gadających jeszcze nie jadłem i byłem ciekawy smaku. Nagle patrzę, a tu malusie dziewczę, od połowy w dół rybką.    – A ty tu skąd – zapytałem ciekawie. – I czemuś tak czerwona? – Bom w pomidorach, głupolu. Wyciągnij mnie wreszcie, gdyż te oślizgłe trupy sielawek, dotykają moich ślicznych wdzięków. – A tyś kto? – Zaciąłeś się przy goleniu i tak ci zostało, że wciąż o to samo pytasz? – A jak cię wyciągnę, to co? – To wrzucisz do słoika z wodą, żebym urosła, chociaż bez wody, też egzystować potrafię, o czym zapewne nie wiedziałeś, głupolu. – No nie! Chyba?   Wiem. Moje zachowanie nie było zbyt mądre. Widocznie ta dziwna sytuacja, tak na mnie podziałała. Karmiłem ją w słoiku, później w większym, zaś akwarium kupiłem, później nie mogłem się kąpać, bo wannę zajmowała. Niby chciała, że mogę leżeć przy niej, ale łuski na jej udach, mnie drażniły. Aż w końcu się w niej zakochałem.    Lecz po jakimś czasie zaczęło ją ciągnąć do krainy ojców, czyli w kierunku morza. Zapakowałem ją przeto do samochodu, z ciężkim sercem rozstania, lecz jej szczęście było dla mnie ważniejsze. Kocem zakryłem jej łuskowane nogi. A właściwie jedną z ogonem, by w razie kontroli, władza nie dopytywała. Po namiętnym rozstaniu, tylko chlupnęła i tyle ją widziałem, mając zadrapania na całym ciele, po ostrych, rozkosznie czułych łuskach.   * Dzisiejszej nocy też miałem sen o rybie. Po przebudzeniu, coś mnie tchnęło z tej tęsknoty i włączyłem telewizor. Właśnie pokazywano rozbity o brzeg starodawny statek. Podobno kapitan i cała załoga oraz wszyscy na pokładzie, a nawet ich majtki, tak byli zauroczeni jakimś widokiem, siedzącym na kamieniu, wystającym z wody, że walnęli w skałę i wszyscy utonęli lub zostali rozszarpani przez rekiny, albo też z tęsknoty, za tym co widzieli.     Na drugi dzień i następne, obejrzałem podobne wiadomości, tyczące różnych stron świata. Dziwiłem się tylko, dlaczego te statki są takie stare. Jakby nie z mojego czasu. Jednakowoż przyznać muszę, że także współczesnych z zawartością, zaczęło ubywać, a plaże i miasta pustoszały.     W końcu postanowiłem, nie słuchać owych strasznych wiadomości, tylko pójść do sklepu rybnego. Było w owym całkiem pusto, gdyż większość mieszkańców, wypłynęła statkiem na wycieczkę i jeszcze nie wróciła. Został tylko sprzedawca.      Popatrywałem sentymentalnie na puszki z sielawkami, wspominając moją ukochaną.
    • @simsalabimDziękuję Czarodzieju :)   @viola arvensisViolu, tyle mi podpowiedziała wyobraźnia, dziękuję. Dobrej nocy :)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...