Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Scyto, czymże jest wolność,
po której zostaje spalona ziemia
a sił i czasu brak do odbudowy?
Nie podniosłeś książki, kiedy miałeś okazję,
więc nie znasz poprawnej odpowiedzi.

Dla ciebie nic nie znaczą sentencje filozofów
ani mądre słowa,
bo ich nie rozumiesz.

O tobie muszę myśleć, Scyto,
błąkając się po ulicach,
wpatrzony w fugi między kamieniami -
( papilarne linie miasta )
jak runy, hieroglify układają się w napis,
którego nie potrafię przeczytać.

Co zostawisz po sobie, Scyto?
Ruiny, kamienie, między którymi
chodzić kiedyś będą znudzeni turyści
nie potrafiący zgłębić sensu i znaczenia.

Opublikowano

"Idę i czytam fugi między kamieniami,
- papilarne linie miasta -
jak runy, hieroglify układają się w napis,
którego nie potrafię przeczytać"

Ta strofa najlepsza jak dla mnie ale bez ostatniego wersu. Taki dysonans się tworzy: "czytam - nie potrafię przeczytać".
Pozdrawiam.

Opublikowano

Popsuty, masz absolutnie rację. Poprawiłem a raczej wpisałem inną wersję, bo ten wiersz tyle razy przepisywałem, że w końcu pogubiłem się w wersjach. Jakoś w gorączce pisania nie zauważyłem tego dysonansu. Dzięki wielkie za uwagę i słowa pod wierszem. Pozdrawiam.
J.

Opublikowano

Witaj Januszu.
Przeczytałem z przyjemnością.
Bardzo ciekawy wiersz, z dobrą grą słów.
Nie będę oryginalny, ale mnie również ten fragment szczególnie przypadł do gustu:

„wpatrzony w fugi między kamieniami -
( papilarne linie miasta )
jak runy, hieroglify układają się w napis,
którego nie potrafię przeczytać.”

Pozdrawiam,
Andrzej

Opublikowano

Witaj, Janusz! :-)
Bardzo dobry wiersz. Jeśli nasz naród się nie "odchami" i nie zacznie czytać, żeby móc tworzyć własną kulturę, to i po nas nic nie zostanie, jak po niepiśmiennych koczownikach. Tak sobie odniosłam treść do naszej rzeczywistości, choć nie wiem, czy zgodnie z zamierzeniem Autora.

Opublikowano

Babo, i Twoja wizyta bardzo mnie cieszy. Dziękuję za -podoba się- a co do Twojej sugestii to skorzystam, choć muszę Ci się przyznać, że u uznanych klasyków znajduję wiele słów, które się powtarzają. Ale wskazówkę cenię, bo zawsze można w wierszu coś poprawić, a przecież ja się dopiero uczę. Pozdrawiam serdecznie.
J.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Laura Alszer dlaczego ciemnowłose? żebym się pytała?
    • @Annna2    Myślę, że Dmowski nie meblował myślenia.    To polityczne przekłamanie - żywię głęboką nadzieję.   Dopiero dzisiaj meblują Dmowskim.   A wiersz?   Tchnie historiozoficzną erudycją.   Chapeau bas!
    • Klucz do sprawy tkwi w mniejszych reperkusjach. Gdyby nam zabrać lub ograniczyć liczne reperkusje byłoby dużo znośniej. W większym rozluźnieniu i w pięknym, rozpromienionym uśmiechu słuchałoby się po prostu interesujących solówek na perkusji. Sprawy by się swobodnie działy i lekko płynęły, a nie bez przerwy tąpały. Widzę pracę ku temu wielkim sensem pracy u podstaw. A ty?     Warszawa – Stegny, 20.05.2026r.    
    • Otwieram oczy i patrzę na Ciebie, co w bieli Ty z ziemi dłońmi się wygrzebiesz. Twych oczu nie widać, ciemność z nich wylana.  Co palcem w szybę pukasz, krew na nim przelana.    Trupi widok w mej głowie się buntuje, jednak strachu już w ogóle nie czuję, bo na co dzień Cię mam i widzę w odbiciu.  Nawet po szklanki wina czerwonego wypiciu.    Cóż począć, gdy taka natura z tobą obrana, bezimiennie nazwa mi została nadana.  W samotności zgiełku, twój widok przyjazny. Mimo, że na czaszce twej wyraz grymaśny.    Czy odejść planujesz? Zostawić mnie samą? już porównuje Cię ze swoją nową mamą.  Matką choroby, której imię zakazane. Czy dobrze, że imię jej jest mi już znane?   Odchodzisz bez słowa - wyrokiem ciszy zostawiasz.  Samotnie porzucić mnie w ciemności postanawiasz.  Jak przywyknąć do zdrowia, gdy choroba codziennością?  Obdarzysz mnie znowu swą bezlitosnością?   Teraz pukam w to lustro zniecierpliwiona myśl sama że Cię już nie ma, mnie pokona. Widzę swój nos i usta całkiem już suche. na policzku widzę powolną srebrzystą muchę.   Spojrzenie me cierpkie - wpatruje w nim Ciebie. Codzienność zabrała mi drugą część siebie.  Jestem w potrzebie, brakuje mi Ciebie.  Naprawdę, brakuje mi Ciebie
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...