Marek M Opublikowano 29 Czerwca 2011 Autor Zgłoś Opublikowano 29 Czerwca 2011 Panie Boże, Ojcze Nasz, W opiece mnie swej miej. Gdy widzisz zagrożenie, Stanowczo przejmuj ster. Wspieraj mnie z kwietnych wyżyn, Na każdy bacz mój krok. Niech światło Twej miłości Rozjaśnia życia mrok! Do Ciebie ślę swą prośbę: Otuchę dać mi chciej. Wspomagaj też w chorobie Na krańcu ścieżki mej! Jam często Cię zawodził – Egoizm plenił się. W miłości przykazaniu Jest sens nauki Twej.
Jan_Wodnik Opublikowano 29 Czerwca 2011 Zgłoś Opublikowano 29 Czerwca 2011 Rzeczywiście trochę jak modlitwa dziecka. Ma swój urok. Pozdrawiam.
Marek M Opublikowano 30 Czerwca 2011 Autor Zgłoś Opublikowano 30 Czerwca 2011 Popsuty, masz rację. W obliczu Boga, a całkiem wyraźnie w obliczu śmierci, czujemy się dziećmi. Bóg nie potrzebuje zaszytych myśli, filozofii. Sam jest filozofią. Jeszcze mniej grożąca śmierć, świadomość braku lekarstw, bo ...., nieporadność lub niewiedza lekarzy, brak procedur, pieniędzy etc. Pisałem specjalnie w ten sposób, bo modlitwy mówią nie tylko wysublimowani, ale o wiele częściej ludzie prości, ale nie durnie. Forma musi być zatem również prosta. Dzięki
Anna Weronika Opublikowano 30 Czerwca 2011 Zgłoś Opublikowano 30 Czerwca 2011 W takich wierszach jest zawsze obecna szczerość i pewna dziecięca lekkość. Jedna z wielu konwencji, dobrze dopasowana. Pozdrawiam. Anna
Judyt Opublikowano 30 Czerwca 2011 Zgłoś Opublikowano 30 Czerwca 2011 z przyjemnością przeczytałam J.
Marek M Opublikowano 30 Czerwca 2011 Autor Zgłoś Opublikowano 30 Czerwca 2011 Dzięki za komentarze. Kilka dni temu była modlitwa, inna. Właściwie o jakikolwiek sygnał potwierdzający sens wiary, sens życia. Modlitwa-wiersz. Dobra. Podobała mi się. Kiedy leżysz jak ten zdechły śledź i wiesz, że Twoje losy się ważą, a prezent, który otrzymałeś będziesz miał do końca życia i to na równi spadającej, to czujesz się bezradny jak dziecię. Widzisz ten kraniec swej ścieżki, widzisz bezradność lekarzy, a tak na dobre do końca nie zdajesz sobie sprawy z grozy sytuacji, piszesz wiersz, prośbę do Boga - wspomagaj mnie. Tak po prostu. Po czymś takim jest inna optyka. Część z Was być może ma takie doświadczenia.
teresa943 Opublikowano 2 Lipca 2011 Zgłoś Opublikowano 2 Lipca 2011 z tym wierszem kojarzy mi się "jeśli się nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego". prostota słów płynących prosto z serca i spontaniczna szczerość intencji to cechy modlitwy dziecka. takimi powinniśmy być, ale... patrząc na wiersz w ten sposób mogę powiedzieć, że zamysł udany - forma wspomaga treść a więc dobrze, Marku. serdecznie pozdrawiam:) Krysia
Agnieszka_Horodyska Opublikowano 2 Lipca 2011 Zgłoś Opublikowano 2 Lipca 2011 Po wierszu, i po komentarzach, i znowu po wierszu, wzruszyłam się bardzo. Pozdrawiam!
Marek M Opublikowano 2 Lipca 2011 Autor Zgłoś Opublikowano 2 Lipca 2011 Dzięki, ja też się wzruszyłem. Wiersze piszę nie dla siebie, nie dla pochwały, ale po to, by coś nimi przekazać, by cos pokazać, na coś uwrażliwić. Jeżeli zatem to się udaje... I wzruszyłem się
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się