Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

burzowe powietrze

ze skrawka
najjaśniejszego błękitu

ta ,którą nie można się
napić

zagapić ...
nasycić
gdy przechodzą dreszcze
...
jak błyskawice

jej zapach
jak róża
jest
...
najpiękniejszą
gdy ...
proszę o jeszcze
...wreszcie

burza ...
jak snem się wynurza

a jej smak ...

jak zapachniało deszczem
po burzy

a to...
... po wietrze

wiatrem

powiało

kto to powtórzy
gdy w czasie burzy ...

Tobą pachniało
powietrze

bosa biegałaś
w kałuży

Twoje deszczowe stopy
tym
wiatrem całowane

powiewem

zapachem świeżego ...

dlaczego

... burzysz

po burzy
...

spokój

kiedy błyskawice gromem
szły
i idą

stają "okoniem"

by Kochać
Ciebie, się
z Tobą
i
...
za Tobą ...


BURZA

barycznie ...
wyładowanie atmosferyczne
....
a jednak ...

Opublikowano

Kiedyś... teraz lękam się "burz", chociaż te atmosferyczne nadal fascynują mnie jako zjawisko.
A życie to niestety wieczny front burzowy z krótszymi lub dłuższymi przejaśnieniami.
Czy da się żyć?

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    •   Klaustrofobia podziemi rosła, im bardziej puste okazywały się kolejne pomieszczenia, nagie i ascetyczne w swoich małych pokutach. Brakowało jednego przejścia, aby cały poziom tworzył jeden spójny cykl, krąg piekieł, albo aureolę na głowie kościoła przemysłu. 

        Zderzony z ostatnią ścianą, Karol odwrócił się, żeby spojrzeć na ślady butów wybite w zalegającym prochu. Nie martwiąc się o pobrudzone spodnie, usiadł na ziemi i, aby nie musieć zamykać oczu, wyłączył latarkę. Rozczarowanie. Nienasycenie. Karol był zawiedziony - nawet nie fabryką, lecz samym sobą. Ciemność trzymała go w serdecznym uścisku, ale nadal dało się wyczuć drżenia przestrzeni z każdym przejeżdżającym samochodem, a spomiędzy zawieszonej pleśni przebijał się zapach płynu do prania. Może właśnie o to chodziło? Centrum zniewolenia jesteśmy my sami, próbujemy uciekać w egzotyczne kraje lub kariery, a mimo tego i tak nie możemy nigdzie znaleźć miejsca brutalnie prawdziwego, brudnego absolutu istnienia. Człowieka chowa się czystego, a dopiero jego zadaniem jest samogwałt - wyrwanie ze swoich trzewi czegoś, czym faktycznie można by powiedzieć, że się jest (bo przecież chyba nie ,,piątoklasistą”?). Mały chłopczyk zastanowił się nad zdjęciem z siebie wszystkich ubrań (o zgrozo - ubrań ,,do szkoły”), nad pozbyciem się fetoru higieny. Nie, to nie to, to byłoby głupie - myśli chłopaka wróciły z powrotem pod ziemię.

        Strużki wody zostawiały rude ścieżki spływając powoli po ścianach. Kiedy Karol z rodzicami mieszkali jeszcze w biedzie, w nędznym domku pod miastem, całe dnie upływały mu w jego ,,bazie” - wciśniętej pomiędzy rosnące na działce drzewa a siatkę ogrodzenia. Ze wstydem wspominał do dzisiaj dzień, kiedy grupka dzieci w jego wieku, w czystych ubraniach, na kolorowych rowerach, zapuściła się w jego ulicę (co było na tyle niezwykłą rzadkością, że jest to jedyna taka sytuacja, jaką Karol pamiętał), aż spotkali go, skulonego w swojej kryjówce. Z dziecinną ochotą próbowali z nim zacząć rozmowę, lecz on, jak nieoswojony dzikus, nie był nawet w stanie spojrzeć im w oczy. Speszeni, ruszyli dalej błotnistą drogą, która prowadziła chyba tylko do jakiejś żwirowni (sam Karol nigdy nie zagłębił się w tę uliczkę dalej niż koniec jego działki), najpewniej zapominając o dziwaku już w następnej minucie. Lecz Karol pamiętał to do dzisiaj. Pamiętał, jak po długiej minucie wreszcie dotarł do niego sens sytuacji, rzucił się on wtedy biegiem przez działkę, wyskakując spomiędzy krzaków na otwarte pole, biegł przez wysoką trawę z nadzieją zobaczenia jeszcze błysku ich plecaków, lecz przywarł wreszcie policzkiem do ogrodzenia, a na uliczce panowała absolutna cisza. Karol-dzikus wyrywał się z jakiegoś rezerwatu, wracając teraz na powierzchnię świadomości chłopca, jakby między rurami piwnicznej kotłowni odnalazł komfort zapomnianej bazy. 

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnie komentarze

    • @viola arvensis   Na początku czyta się go jak intymną opowieść o nieszczęśliwej miłości - o tęsknocie za kimś, kto się oddala, milczy i zamyka w swoim własnym świecie. Jednak to, co dzieje się w genialnej puencie, całkowicie zmienia perspektywę i wręcz odbiera oddech. Ta nagła świadomość, że podmiotem lirycznym jest Poezja, która walczy o uwagę swojego twórcy - nadaje całości niesamowitą, metafizyczną głębię.   Zachwyca mnie tu absolutnie wszystko - od subtelnego szeptu w pierwszej zwrotce, przez bolesną samotność, aż po zmysłowy, wręcz mistyczny manifest na końcu. Metafory takie jak „głaskanie pod włos niesfornego czasu” czy „smutek błękitny tli się na rzęsie” to absolutne mistrzostwo wrażliwości.   Twoja poezja żyje, tańczy, pachnie frezją i błaga o ratunek przed zapomnieniem. Przepiękny, niezwykle rytmiczny tekst, który dotyka najczulszych strun duszy. Po prostu - cudny!  :)
    • @piąteprzezdziesiąte Dlatego najlepiej nie traktować tego jak problem, tylko część naszego życia. Wszak tylko zmiana jest pewna. Pozdrawiam
    • @Berenika97 ... nasze PATRZENIE  potrafi przenieś nas  tam  gdzie mieszka fantazja jest ponad  formą czasem wymiarem  to my kreujemy rzeczywistość  nie zna granic    a jaka jest naprawdę    dla każdego inna    to jej urok  prawie jak kobieta  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
    • @Berenika97 chciałam powiedzieć, że mi się Twój podoba, a nie spalić, bo zagadka ma pozostać zagadką:)
    • @viola arvensis cóż za piękna tęsknota, stojąca prawie na granicy upokorzenia... śliczne tak kochać :)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...