Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Krótko


Rekomendowane odpowiedzi

Wiem dobrze
kto mnie przed czym
a właściwie przed kim bronił -
poniekąd sam bezbronny
bo - o nieba - wyposażony
w broń największą -
wiarę w Boga.

I to bronił mnie ktoś
wcale nie przed głupotą
chamstwem i barbarzyństwem
tylko przed bezmyślnością
przed obawą i przed strachem
czyli przed diabłem który
zabija indywidualizm.

Inna i nie inna rzecz
że największym diabłem
z jakim miałem coś wspólnego
a właściwie to dużo więcej
słyszałem o jego wyczynach -
to był (jak i jest) system
trzymania za mordę.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Marlett
Mithotyn
Jan Wodnik
Dziękuję wszystkim za swoje (własne, odrębne, indywidualnie), a więc osobiste zdanie. Dziękuję więc za to, że każdy jest inny, nawet jeżeli niektórzy są inni zanadto. Ale widać taki każdego (że każdego inny inaczej) urok. Pozdrawiam

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Jednak czegoś Ci zazdroszczę. Konsekwencji i uporu. Ale czerpał z Ciebie i z Twoich wzorców nie będę, a choćby dlatego, że mylisz pojęcia, oczywiście że tylko przestawiając je na pozycję dla Ciebie wygodną. No i zawsze musisz mieć i masz rację (przynajmniej co do mojej twórczości), co już zostawię bez komentarza. Pozdrawiam.
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Przyznaję się bez bicia, nie wiem czym jest poezja, widocznie w przeciwieństwie do Ciebie pani Doroto, jak i zresztą wielu innych poetów i krytyków. A co do nawijania makaronu na uszy, to owszem w wierszu nie odsłaniam kart do końca, tj. zostawiam pewne niedopowiedzenia (zresztą wygodne i niewygodne dla mnie), ale wierz mi, że jest to opis szczerej prawdy i tylko prawdy, a przynajmniej ja mam takie poczucie, że właśnie i dokładnie tak jest. Tak więc na pewno moje wiersze są odzwierciedleniem rzeczywistości, jaką postrzegam (czuję, widzę). I nie roszczę sobie prawa, żeby wszyscy odbierali to co ja, i do tego jeszcze tak samo jak ja. Pozdrawiam
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Od samego początku przyjąłem zasadę (i pewnie też mam ku temu inklinację), żebym to co robię, robił po swojemu. Owszem, przyświeca mi tu kilka, że tak powiem – gwiazd, ale czy to źle. Nikogo nie naśladuję, nawet nieumiejętnie, chyba że bezwiednie. Nawet sam jestem pewnego rodzaju nieumiejętnością, a nawet nieudacznikiem, co już nie jest takie dobre, a na pewno jest pewnego rodzaju złem, a przynajmniej niewygodą czy przeszkodą. Ale właśnie, zmaganie ze samym sobą, jest moją odpowiedzią (przynajmniej w znacznej mierze) na przerastający mnie świat. I wszystko więc to co robę, to robię (właśnie – przynajmniej w znacznej mierze, bo nie wyłącznie) zamiast rezygnacji, tj. poddania się życiowego (psychicznej i fizycznej śmierci), jest więc pewną rekompensatą, tyle życia, co w imię pewnych (docenianych i nie docenianych) wartości i ludzi (a ludzi choćby bezwartościowych, jeżeli tylko tacy są, ale przecież takich i tak nie ma, bo każdy jest jedynym i Jednym). Co do papierów, to wiem dobrze, że siebie nie przeskoczę, ale też nie martwię się tym. Co nie znaczy, że nie chcę więcej. Po prostu, kontent jestem z tego, co jest, ale też kontent jestem z tego, czego nie ma, tzn. cieszę się kiedy pracuję i niemniej cieszę się kiedy nie pracuję . A co do tego, co nazbyt tuszę czy nie tuszę, to sprawa ma się tak, jak z moją twórczością – nie musi się podobać, może przeszkadzać. Pozdrawiam.
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dzięki, faktycznie za to, że przedarłeś się przez moją stylistykę. A dla mnie to już jest bardzo dużo, bo to przecież jest bardziej małopoetyckie, niż za dużo poetyckie, jeżeli w ogóle to jest poetyckie. Ale też, czy to musi być tym, czego prawie wszyscy (a priori, a więc niejako z czymś już oswojeni, czyli do czegoś już uprzedzeni, czyli/bo nie są czystymi /bezstronnymi/ umysłami i sercami) oczekują. Pozdrawiam.
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Z grubsza i z cieńsza biorąc, chodzi o każde trzymanie za mordę, a więc nie tylko polityczne. Trzymanie więc które, co oczywiste jest szkodliwe, nawet jeżeli wiele jest zakazów i przykazań (które na pierwsze wejrzenie niewiele różnią się od zamordyzmu), które jednak należy przestrzegać, choćby tylko po to, żeby po pierwsze i przede wszystkim być człowiekiem dla człowieka. Bo te zakazy i nakazy, które należy przestrzegać, po porostu uszlachetniają człowieka, a zamordyzm w zwykły i niezwykły sposób zniewala i upadla.
Z grubsza więc biorąc chodzi też o zamordyzm literacki, a nawet wręcz poetycki, który to na tym polega, że poezję utożsamia się z pewną lirycznością słów. I już nic więcej w wierszu (dla zamordystów nie może być i nie jest poezją). A przecież poezja, owszem, nawet jeżeli jest pewnego rodzaju lirycznością, dlaczego nie miałaby być czymś więcej, jakimś nimbem, jakimś powabem, jakimś klimatem, czyli tym czymś, co to wymyka się spod jednoznacznego określenia liryzmu czy liryczności. A nawet ta potoczna (powszechna) liryczność coraz częściej kojarzy mi się z ckliwością, czy wręcz tanią, bo powierzchniową wrażliwością. I przynajmniej ja w wierszu szukam czegoś innego, czegoś więcej, chociaż od tego więcej, co już dobrze znam, a choćby po to, żeby się i kogoś bez końca nie powielać, powtarzając. Pozdrawiam.
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Tobie się tylko wydaje, że dużo wiesz (zwłaszcza o kimś), albo jest Twoim pobożnym życzeniem dużo wiedzieć (przynajmniej z tego co czytasz). Bo doszukujesz się we wszystkim Bóg chyba tylko wie czego, kiedy ja zaiste (jeszcze Cię tu zapewniam o tym, że) nigdy nie użalałem i nie użalam się nad sobą (to jest wręcz pewna moja wrodzona cecha) nawet wytykam je u innych; a dopuszczam tylko słabość kobiecą do użalania się nad sobą. Owszem, do przesady (często, a nawet maniakalnie), ale „tylko” usprawiedliwiam się (tłumaczę sobie i innym). Ale czyż nie wolno mi się bronić (i to najlepiej jak potrafię), kiedy jestem atakowany (już mniejsza z tym, czy słusznie czy nie słusznie). No i proszę mi wybaczyć, że noszę w sobie nieodwzajemniony dług wdzięczności wobec kilu osób. Szkoda tylko, że dopiero teraz sobie to uświadamiam, przynajmniej wobec niektórych z nich. Stąd ten i niemu podobne wiersze. Pozdrawiam
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 3 miesiące temu...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...