Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

co było
za tobą
ryzyk fizyk
we łbie
tupot stóp
odbicie
tracisz kontakt
nawiązujesz nowy
i po chwili
dumasz poważnie
jak na stałe
w błękicie
z ptakami pozostać
i płynąć
jak wariat
i szumieć
pod wiatr

Opublikowano

Nie moze byc, mysl nie tylko lotna ale i przednia

Wiersz bardzo, ale musisz uwazac Ran Gis - za nadmiar
logiki towarzystwo paladynow moze zaliczyc Cie do technokratow

Lacze sie w zgodnym marszu w kierunku oltarza

i gdyby mnie Bozia nawiedzila takim talentem to
tupot krokow zamienil bym na tupot stop (o pusty poklad?),
jednakze to jest Twoje arcydzielo

Pozdrowienia

Opublikowano

- w lotniarstwie ścieżkę przed oderwaniem odlicza sią we własnych krokach,
ile do krawędzi by na łeb nie runąć w dół... stąd te policzone kroki... ale
zmieniam je na stopy niech tam... sam czuję że w wierszu pasują jak ulał.

pozdrawiam z lawita... Ran

Opublikowano

Ran Gis,
wiersz przedni bo trescią są zarowno krotkie chwile
ekstazy na lotni dla jednych,
podczas gdy dla innych mogą też być trescia trwajaca ponad
ćwierć wieku latania po świecie,
tracac kontakt i nawiazujac nowy,
szumiąc pod wiatr, jak wariat
Tym co nie latali na lotni lub nie gonili za uciekajacym horyzontem
polecam butelke marzycielki, bo "bez butelki nie razbieriosz"

Pozdrawiam tropikalnie

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @tetu fajny wiersz i grafika.
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Marek.zak1    Niezłe! Właśnie skończyłam "Rok zmian" M. Gorzka  i tam był taki Albert, co miał 15 dmuchanych lalek, ale nie pompował ich helem , tylko  robił z nimi inne rzeczy. :))  Albert był psychopatą, mam nadzieję, że Krzysztof to tylko taki niegroźny dziwak. :)
    • Wszystko zaczęło się od progu łazienki, Gdy w mojej wannie, pośród ciepłej piany, Ujrzałem Ciebie — nagą i senną, Zjawę radosną, choć bezimienną. Zbladłem, lecz serce wyrwało się z klatki, Bo sny me dotąd bywały tak rzadkie. Wyszłaś z tej wody, lśniąc kroplami, Z anielskimi na plecach skrzydłami.   Ja, łajdak wierny męskiej naturze, Zrzuciłem ciuchy w miłosnej wichurze. Chciałem Cię porwać, dotknąć Twej magii, Lecz nagle w Tobie zdarzyło się więcej.   Druga para skrzydeł wzbiła się w górę — Anioł Śmierci? Czy sny mam ponure? Lecz Ty podeszłaś, skrzydła mi dałaś, Wspólnym lotem oknem zawładnęłaś.   Skok w nieznane, w błękitu przestrzenie, Pod nami zniknęło twarde podziemie. To był lot w niebie, miłość uskrzydlona, Ty oszołomiona, ja w Twoich ramionach. Muskając obłoki, wilgotne jak szept snu, Skrzydła cięły powietrzne potoki. W amoku rozkoszy, w tej boskiej zabawie, Rwąc pióra, tonęliśmy w ekstazie. Pióro po piórze — aż nastała pustka, Zamilkły jęki, zadrżały ustka. Gdy ostatni puch uniósł się w górę, Runęliśmy z hukiem przez czarną chmurę. Lecz zamiast na trawę, wpadliśmy z mozołem Wprost w czarną smołę, pod piekła kościołem. W tym kretowisku, brudni i lepcy, Wypełźliśmy z kadzi, choć strach nas krzepił. Na twardym kamieniu, ze smakiem goryczy, Gdy mrok nas ogarnął i diabeł zaryczał, Ty szepnęłaś czule: „Mój miły, mój złoty, Mam jeszcze na małe harce ochotę”.   I gdy tak staliśmy w piekielnym pyle, Ciesząc się każdą tą grzeszną chwilą, Nagle głos żony przeciął te mroki: „Wstawaj, pij wodę z ogórków, na kaca!”.   Otwieram oczy — świat wiruje wściekle, A było tak bosko, choć skończyło w piekle. Zamiast anielic — żona z miednicą, Zamiast skrzydeł — kołdra pod potylicą. Próżno na plecach szukać mi puchu, Został tylko kwas i burczenie w brzuchu. Wczoraj skrzydła, lot i niebo w pakiecie, Dziś — negocjacje z podłogą w toalecie.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...