Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

  • Odpowiedzi 63
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

podoba się (jak Casablanca), ale już Ci mówiłam, zdaje się.
kłęby dymu w spelunie twoich wierszy - to pierwsze, co rzuca się w oczy, drugie to faceci - goniący za mirażami, a potem kobiety - między zużytymi serwetkami. idiotyczne to moje gadanie wierszem, jakbym prozą nie umiała. (....a potem kobiety, jak zużyte serwetki...o! proza!)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


ale ja nie żartuję i znam historię
"pijany gostek" to ja i dzwoniłem do swojej dziewczyny, działo się z 10 lat wstecz
a ty kompletnie nie czujesz tego wiersza, więc wybacz, ale nie masz widocznie pojęcia co może się dziać (złego i mętnego) w głowie faceta
nie musisz mi się tłumaczyć stawiając krechę na tym wierszu
zwykły, pospolity, najbielszy to akurat są dla mnie komplementy - do takiej poezji zmierzam i jestem chyba na dobrej drodze
dziękuję za czytanie i komentarz
r
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


nie będę się rozwodził na komentarzem Oxyvi, odebrała wiersz po swojemu ma do tego prawo, a że odebrała go źle to całkiem inna bajka
będę się upierał, bo wg. mnie butelka ma duszę, tuż po otwarciu, w trakcie i wraz z ostatnią kroplą
, później jak od każdego ucieka.
dziękuję za dobre słowo i bronienie komentarzem wiersza
a przede wszystkim za czytanie, bo od niego wszystko się zaczyna
pozdrawiam
r
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


jeden z moich bogów niejaki Hemingway wypalił sobie w twarz, drugi Kosiński nie strzelił, ale z workiem na głowie przysnął na dłużej w wannie, więc coś jest na rzeczy
cholera, M. nie chciałem nic robić, spisałem tylko słowa ;)
czyli takie rzeczy się zdarzają, uff, nie jestem sam
Pacino nie miał wpływu, ale można się odnieść do "zapachu";)
dziękuję raz jeszcze
r
Opublikowano

Tytuł faktycznie wstrząsa i zatrzymuje.
Super "drink drank drunk" zestawione z wyciem syren - mnie też poderwało.
Co do zakończenia - posiadać "kształt duszę i głębię" to już bardzo dużo, zatem to ta butelka ma pełnię i doskonałość, której brak ludziom. Nie składa mi się to z tym "nawet" w ostatnim wersie.
Ale wiersz ma ciekawy klimat - i taki męski zapach przesycony bimbrem :)

Opublikowano

Pierwsze, co mi głośno zagrało w wierszu, to właśnie to:
"drink drank drunk"!!Świetne!
Puenta mocna :"patrzę na butelkę
jest taka doskonała
ma kształt duszę i głębię
tak wielu ludzi
nie ma nawet tyle"!
Co jak co, ale dla mnie wszystko co umiłowaliśmy, mimo, że nie zawsze
mądrze lokujemy uczucia, ale właśnie butelka, instrument muzyczny, natura,
włóczęga, samochód itp. - ma swoją duszę! czasem dla nich, sprzedajemy swoją (to nadal maetafora).
Następny wiersz, który budzi emocje, podoba mi się.
Serdeczności - baba

Opublikowano

Mam wrażenie, że peel pod wpływem słów piosenki (też) że nie dzwonisz po nocach, Kochanie tak to ja.... zadzwonił, ale ona albo nie znała tej piosenki, albo jest w niepierwszej fazie miłości. Im więcej razy go czytam, tym bardziej mi się podoba - i telefon, który szuka drugiej strony i wódka, która dziś nic nie rozumie. I tyle - pozdrawiam:)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • spotkali się nie w miejscu, lecz w szczelinie pomiędzy myślami, gdzie cisza jeszcze pamięta imiona, a sens nie zdążył przybrać formy. ona była praświatłem, które więzi własny blask, luminacją tak gęstą, że aż czarną, istniejącą w samym rdzeniu nicości, zanim czas ośmielił się wybić pierwszą sekundę, nie świeciła - raczej wiedziała, że jest jasna, jak gwiazda istniejąca jeszcze zanim powstało niebo. on był antymaterią spojrzenia, cieniem, który nie zasłania, lecz jest otchłanią zaproszoną do środka tą która pozwala widzieć głębiej. niż wzrok, niż pamięć, niż strach. nie mieli rąk, więc dotyk wydarzał się między słowami, które urywały się zostawiając znaczenie po drugiej stronie. nie mieli ust, więc cisza mówiła za nich, oddychając pytaniem, które znało oba  imiona i nie potrzebowało odpowiedzi. ich istnienie było skandalem dla materii tak eteryczni, że grawitacja wyła z bezsilności, krusząc martwe przedmioty, i puste gesty, które w swej ordynarnej ciężkości mogły im tylko zazdrościć niebytu, w których świat zawsze coś obiecuje, a nigdy nie dotrzymuje. byli miejscem, w którym wszechświat na chwilę zapomniał własnych praw i musiał je wymyślić od nowa, w którym rzeczywistość zacięła się na chwilę, i nagle zrozumiała, że nie wszystko da się wydarzyć bez konsekwencji. gdy byli blisko, świat tracił ostrość, a rzeczy wstydziły się, że są tylko rzeczami, że mają ciężar, funkcję i koniec. ona widziała w nim przyszłość, która nie chce się wydarzyć, bo zna cenę. on widział w niej przeszłość, która wciąż jest prawdziwa i dlatego niebezpieczna. nie pragnęli siebie. pragnienie byłoby zbyt głośne, byłoby aktem przemocy w tej katedrze milczenia, którą budowali z powstrzymania, z odwagi niewzięcia. rozpoznawali się raczej jak dwa ciała niebieskie, które nigdy nie wejdą na tę samą orbitę, a jednak wiedzą, że ich istnienie zakrzywia tę samą przestrzeń. byli jak dwa zakazy fizyki skierowane naprzeciw siebie - tak blisko, że rzeczywistość zaczynała się jąkać, a powietrze między nimi świeciło jak martwa gwiazda: energii było dość, ciała - nigdy. ich bliskość była architektoniczną herezją, sklepieniem przerzuconym nad otchłanią, wykutym z hartowanego milczenia i lodu,  po którym nawet bóg nie odważyłby się  postawić stopy w obawie przed upadkiem w prawdę byli jak dwie planety, które zrozumiały, że ocalą siebie tylko wtedy, gdy pozostaną w idealnej odległości - dość blisko, by się przyciągać, i dość daleko, by nie zamienić się w popiół. gdy odchodzili, nic nie zostało. i właśnie to było dowodem. bo ta miłość nie zostawia śladów, ciepła ani popiołu - zostawia Możliwość - monstrum o tysiącu twarzy, masę krytyczną, która nigdy nie eksploduje, lecz pożera od środka każdą nową miłość, więżąc ją w horyzoncie zdarzeń, z którego nie ma powrotu do światła. a możliwość jest najbardziej okrutną formą istnienia: masywną jak gwiazda, która nigdy nie zapłonie, i wystarczająco ciężką, by do końca zakrzywiać każdą kolejną miłość.              
    • @Jacek_Suchowicz Jacku, coś mi się jeszcze przypomniało. Na wakacjach czy urlopie, bywałam też na wsi. I było jak w piosence "A tymczasem leżę pod gruszą, na dowolnie wybranym boku i mam to, co w życiu najświętsze - święty spokój"   A kogut szukał dla kurek dla różnych dobrych rzeczy i jak znalazł, wołał: - Co to, to, to, to ,to... - a one leciały jedna za drugą. Sam nie jadł, zostawiał dla nich.  A w kurniku, jak kura miała znieść jako, jakby mówiła tak: - NIeee pójdę do koguta, nieee pójdę, nieee pójdę...  - a jak zniosła jako, wołała; - Jeszcze raz, jeszcze raz, jeszcze raz! Tych odgłosów nie da się zapisać, ale kto widział to towarzystwo, wie o czym piszę,  a opowiedziała mi o tym babcia, naśladując odgłosy .  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Dobrej nocy :)
    • @Wiechu J. K. Dziękuję.
    • @Mitylene dziękuję 
    • @Charismafilos ja też bardzo
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...