Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

LIMERYKI - wyniki, zasady, terminy Wielkiej Bitwy :)


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Jury w składzie (a jakże :) po burzliwych dyskusjach postanowiło podjąć bezprecedensową decyzję!

Mając na uwadze fakt, że Bitwa odbyła się po raz pierwszy (mamy nadzieję - nie ostatni ;) i doszła do skutku tylko dzięki samozaparciu organizatorów, Jury postanowiło co następuje:

1. Bitwa została nierozstrzygnięta!!! (powody: niektórzy zawodnicy za-spali, terminy były przesuwane, a tematy tak denne ;( , że musiały być aż dwa!)

2. Uznaliśmy, że wszyscy startujący zasługują na pochwałę: mniej lub więcej!

3. Postanowiliśmy przyznać wyróżnienia za! Otrzymują je kolejno:

Wyróżnienia wielkiej Bitwy Limerykowej - odsłona "0"

e-m-e-m "[limeryk] Maestro
(za umiejętność skonstruowania limeryka bez jednej stopy w wersie, który jednakże dał się odczytać i zrozumieć w pełni :)

Mirosław Serocki [limeryk] Sny Singha z Napuste IV (konkurs)
(za elementy ekologiczne, a to ochrona trawy, a to troska o ginący gatunek indyjskich żurawi, zwanych antygonami :)

Piotr_Mogri {limeryk] o korzeniu - żeń szeniu
(za ładunek liryki w ironii - jak to: "sny radosne", "na wiosnę" i "się nie zazieleniał" - z wytknięciem "nie", bowiem jak najbardziej powinien :)

Wuren [limeryk] O snach Singha z Napuste, co należał do "Animalsów"
(za nienachalne przypomnienie legend rock and roll'a)

Szczere wyrazy olbrzymiego uznania - Jury (Ewelina Tarkowska, Jan Polski)

===================================================

KOMUNIKAT

Nowe zasady Turnieju Limerykowego:

1. Tematy można (w tym miesiącu) zgłaszać każdorazowo do czwartku - godz. 24:00 mailem do Jana Polskiego; Jury wybierze spośród nich (chociaż niekoniecznie) najciekawszy.

2. Temat zostanie ogłoszony każdorazowo w piątek między godz. 21:30 a 22:00.

3. Turniej trwa od godz. 22:00 do 24:00 w piątek. Każdy uczestnik pisze dowolną liczbę limeryków. Warunek obowiązkowy: należy skomentować min. 1 limeryk każdego z przeciwników). W razie 'zastoju' wśród uczestników - po godz. 23 zostanie podany temat rezerwowy.

4. Wyniki Turnieju zostaną ogłoszone w sobotę po godz. 21:00. Być może dla zwyciężców będą nagrody rzeczowe!

5. Zwycięzcy z poszczególnych tygodniowych rozgrywek spotkają się na Bitwie Miesiąca, która będzie b.b.b.b. trudna (temat ekwilibrystyczny, czas 0,5 h).

6. Zapraszamy do udziału w kolejnych potyczkach, a wszystkich do czytania utworów w dziale: Limeryki!

Opublikowano

Z pewną taką nieśmiałością podaję pod rozwagę propozycję, by- prócz turnieju błyskawicznego- wprowadzić ligę limerykową. Rozgrywki mogłyby trwać przez tydzień. Taki system daje autorom więcej czasu na przemyślenia, a tym samym pozwoli na tworzenie limeryków na odpowiednio wysokim poziomie.
Wczoraj próbowałem ułożyć limerykopodobny utwór pod hasłem: "list motywacyjny" i nic sensownego mi nie wyszło. Może więc taki temat byłby odpowiednim wezwaniem dla koleżanek i kolegów?

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Limeryk -podanie o pracę :D

Jestem Wuren, stąd pochodzę
grafomanii dużo płodzę
chciałbym Wam limeryk
stworzyć, lecz choleryk
ze mnie, piszę to ku przestrodze!

;)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Berenika97 dziękuję

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
    • @hollow manbracie!  Spokojnej nocy!

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • budziłem się w nocy jakże znana ciemność wyraźnie pulsowała oślepiając czernią   aż wykipiały słowa o zapachu fermentu
    • Uwaga! Uwaga! Ewakuacja! - Chrapliwy głos zanika to znowu moduluje dziwnie w trzeszczących megafonach… Na słupach drewnianych, betonowych… Przekrzywionych od wiatru, obłoconych… Wiesz, idę przez wysokie trawy. Ja. Albo może moje dawne wcielenie. Moje dawne Ja. Moje… Przez trawy wilgotne. Przez jakieś krzaki. Zapętlone. Spętlone. Poplątane… Pełznie po mokrej ziemi, gliniastej, nagie ciało. Wije się w sobie… Ja? Czy ono?   Czy ty mnie w ogóle słuchasz? Spójrz. Pognieciona kartka na stole. Rozlana plama. Atramentu…   Wiatr zagłusza bicie serca. A za oknem… Za oknem noc okropna kłębi się i pulsuje mnogością świateł. Dalekich. Zimnych drżących rubieży…   Jestem tutaj? Czy tam? Ja? Czy ono? Wchodzę po spirali schodów. Gdzieś wysoko. W jakimś miejscu. W jakiejś nieznanej mi egzystencji przeszłego czasu...   Uwaga! Uwaga! - Wciąż ten sam głos. Wciąż to nieustanne trzeszczenie w moim mózgu…   Piskliwy szum rozsadza nabrzmiewające żyły. Pulsujące boleśnie skronie... Wielomilimetrowe struktury tuż przed moimi oczami. Ziarniste. Powiększone w zimnym oku mikroskopu. Spuchnięte jak w chłoniaku twarde węzły. Zaciskam je powiekami.   Lecz, kiedy otwieram…   Wysypują się zdradliwie, jak lśniące koraliki. Ze szmerem: na blacie stołu. Łzawe perły. Błyszczące.   Na drewnianej podłodze ułożonej w jodłę. Wytartej. Przetartej obcasami przechadzającej się w tę i z powrotem pradawnej, zamyślonej śmierci.   Mnożą się jak w kalejdoskopie. Te zwidy nowotworowe Płyną. Donikąd płyną. W szumie i pisku gorączki.   Wiesz, umierałem tu wiele razy. I jakoś dziwnie umieram raz jeszcze...   To mnie prześwietla. Spójrz! Moja twarz okrojona półcieniem. Straszliwy blask i straszliwa ciemność. Idą we dwoje, trzymając się w objęciach. Kontrast: chiaroscuro. Twarz spalona słońcem.   Ida przez wiry w strumieniach powietrza przecinających niebo. I nikną. W milczeniu nikną.   I płoną w straszliwej pożodze ciszy. Nie słychać ich. Nie słychać tej rozpędzonej menażerii. Tej skondensowanej siły, ostrej niczym brzytwa.   Dlaczego odwracasz głowę? Twoje milczenie. .. Albowiem twoje milczenie…   Więc w tym milczeniu przedzieram się. Przez krzaki. Gałęzie kolczaste. Przez korzenie…   Sam. I sam jeden. Bez ciebie.   Wiesz, tutaj jest tego najwięcej. Cząsteczek mżących w oddali. I na każdym liściu, gałązce, łodydze…   Widzę je. I widzę coraz przejrzyściej. Dłonie zanurzam w tych srebrzystych błyskach nieuniknionej, bolesnej śmierci.   Kiedy wnikam. Kiedy… Idę… Spójrz! Twarze. Twarze. Zrakowaciałe oblicza.   I te twarze uczniów, nauczycieli.   Te twarze niczyje… Prześwietlone. Napromieniowane. Spalone słońcem…   Szkolne ławki. Klasa. Bo to jest klasa. Chyba… Na ścianach portrety poetów, malarzy… Na ścianach towarzysze. Spoglądają ze zdjęć te obojętne oblicza.   W drewnianych ramach. W metalowych. Słońce lśni na wypolerowanych szybach,   Te twarze na wprost. Te twarze w kolorze sepii.   Szare. Ziemiste. Te twarze… Całe archiwum twarzy. Umarłych. Wtedy szły zimne obłoki.   Pomiędzy nimi słońce. Teraz jest wiatr.   Ten wiatr, który wieje z przeszłości. I idzie całą nawałą. Szumią. Szemrzą czułe membrany liczników Geigera…   Gdzie ty jesteś?   Rury ciągną się kilometrami. Donikąd. Idą stąd, dotąd, aż do tamtąd. I dalej. W przestwór nicości. W cienistość przemijania.   Skorodowane naczynia. Przedmioty. Stoły. Kuchenne blaty pokryte kurzem.   Weź mnie za rękę. Ja biorę, lecz kiedy zaciskam palce, wyczuwam jedynie próżnię. Jesteś tu jeszcze?\   Nie?   Więc do kogo to mówię? Do samego siebie.   Błotnista droga. Gliniasta. Liście. Łodygi krzaków zakrzepłe w błocie. Spowite blado w całunie niemrawego słońca, które spoza chmur, z mlecznej powłoki ciężkiego nieba...   … spogląda, gdzieś w niedosycie czyichś wspomnień.   Znowu tu jestem. Po raz wtóry.   Przybyłem znikąd. I na powrót idę. Donikąd, I dalej. I jeszcze...   W bezruch zagadkowych miraży. Na skraj ciszy…   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-06-08)    
    • @Starzec klasyk pisał: nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą!  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...