Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

koty zwykle nie przeżywają tego osobliwego objawienia
roje much unoszą się nad resztką przyklejoną do rogu
asfaltu, tuż obok chodnika, jakże zwykłe spotkanie
uwaga, uwaga – przyjdzie pani, pozbiera

***
to co robimy nie najlepiej świadczy,
właśnie, a zachwyt nad tym (przemijaniem)
zdaje się być jedynie pogardą
dla tego właśnie
nie jest naszą domeną, nie

tym razem się nie upiecze
stoimy po niewłaściwej stronie
a przejścia nie ma
a dom?
domu nie ma

przepraszam twoją wyjątkowość
mającą cycki i oczy
twoje wyjątkowo oryginalne pragnienie
głód, uśmiech
wszystko, wszystko, wziąłem w tobie za przejaw czegoś innego

nagle nabrało znaczenia
jest jedna kobieta i jeden mężczyzna
przeglądają się w milionach
jeden głód, jeden ból

przepraszam twoją wyjątkowość
jakże mógłbym ją zdradzić?
tylko kochałem się z nią
tamta kobieta to również ty
tamten mężczyzna to również ja

Opublikowano

Czy pan w ogóle czytał ten tekst? Czy pan rozumie zależność pomiędzy tytułem a utworem, formą a treścią? Sprzątanie: to czynność która wszystko ze sobą miesza, nie mamy tu do czynienia z porządkiem, ale obcujemy z aktem w trakcie. To co do tej pory ukryte, nagle jest wyrzucone na zewnątrz, wtedy miesza się z innym. Później trwa proces, porządkowania… Efekty są widoczne na końcu. Zresztą stylizowany brud i bałagan jest nieodzownym elementem tekstu i ma swoje znaczenie, konstrukcja nie jest przypadkowa, a części, zdawałoby się niepotrzebne, pełnią istotne funkcje, podobnie jak pozornie oderwana od reszty pierwsza strofa, podobnie jak znajdujące się w utworze akty dialogowe… Ten, podpowiadany przeze mnie, rodzaj interpretacji, jest tylko jednym z wariantów, które zakładałem. Pozdrawiam!

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Przyjmuję do wiadomości, że zastosowana forma, ma jakieś naturalistyczne i turpistyczne uzasadnienie. Mogę więc tylko stwierdzić (to w końcu tylko jednostkowy głos), że mnie ona nie przekonuje - zamiast wzmacniać, uwiarygadniać tekst, rozprasza przy czytaniu. To trochę tak, jakby mi ktoś proponował oglądanie filmu o zimie, w wyziębionej sali :)
Opublikowano

Daleko temu tekstowi do naturalizmu, nie należy na podstawie kilku elementów etykietować w ten sposób. Turpizm, skąd pan to w ogóle wziął? Czy było w ogóle coś takiego? Krytyka pewne elementy brutalizmu językowego np. Grochowiaka - który jak dla mnie jest poetą metafizycznym - określała w ten sposób. Zresztą sam autor walczył, z tą etykietą, ale jak już coś się przyklei, ciężko się tego pozbyć. Dla mnie turpizm nigdy nie istniał, był raczej hasłem, tyle, że nie odsyłającym nigdzie, albo tylko do samego siebie, co miało na celu dyskredytację autora określonego mianem turpisty. Pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Przepraszam ale to pan nalegał na znalezienie "zależności między tytułem a utworem, formą a treścią ;) Forma jest brzydka i bałaganiarska, więc zgodnie z pańską sugestią (tytuł), jest naturalistycznym odbiciem "brudu i bałaganu" wewnątrz tekstu, naturalnym efektem "porządków". Skoro "konstrukcja nie jest przypadkowa", to na zasadzie luźnych skojarzeń, przeniosłem elementy treściowej brzydoty, na konstrukcję wiersza. Lepsze naciągane, "turpistyczne" wyjaśnienie, niż żadne :)
Brzydota formy, jest tak "naturalistyczna", że mnie odpycha - bo ja, proszę pana, brzydoty nie znoszę :)
Opublikowano

Oczywiście ma pan prawo do takiego odczucia, to też jakiś aspekt wariatywności. Osobiście uważam, że utwór ten brzydki nie jest i z brzydotą jako taką ma niewiele wspólnego, choć oczywiście odwołuję się w nim do kilku tekstów Baudelaire'a i Bukowskiego (dla Pana zapewne nie do przełknięcia). Co do samej brzydoty, przecież to dopiero jest pojęcie subiektywne, ja myślę, że pan raczej nie lubi inności. Zatem dla piewcy piękna, cytacik w prezencie: "Pewnego wieczoru wziąłem na kolana Piękno. - I przekonałem się, że jest gorzkie. - Znieważyłem je." Nie podaję autora, bo to chyba nazbyt oczywiste, w razie czego sobie pan wygogla. Sedno tego sporu tkwi jednak gdzie indziej, po prostu patrzy pan na twórczość, poprzez inne (niż ja) kategorie. A może postępuje pan w myśl Peiperowskiej zasady "tworzenia pięknych zdań" - co mogłoby wynikać z tekstów jakie pan opublikował. Wg. mnie nie są one złe, choć te metafory jakby zbyt wielkie, niemniej jednak, oszczędza pan słowa, co można pochwalić. Mnie natomiast interesuje coś jeszcze innego, inne sedno, inne wrażenie inne czucie...

PS. Tytuł nie jest odbiciem niczego, tytuł jest sugestią, pewnym kluczem interpretacyjnym, tekst zaś jest starannie przemyślaną konstrukcją.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Wolność

       

      Nie ma drugiego takiego słowa, które zrobiłoby tak oszałamiającą „karierę” w XXI wieku jak słowo wolność. Odmienia się je przez wszystkie przypadki. Manipuluje się nim na prawo i lewo. Wywraca się na drugą stronę tak aby znaczyło coś zupełnie przeciwnego, choć brzmi swojsko i krzepiąco. Propaguje się wolność wyboru i wolność od wyboru. Wmawia się, że można wybrać różne barwy wolności ale jednocześnie dodaje, że powinna to być barwa o określonej z góry nazwie. Można postawić pytanie: wolny wybór czy wolność wyboru? A co to jest wolność? Niektórzy „myśliciele” wmawiali, że wolność to uświadomiona konieczność. Wolność bywa mylona ze swawolą. Ale czy tak jest w istocie? Inaczej rozumie słowo wolność więzień w celi, a inaczej człowiek „wolny”. Dla więźnia w celi wolność oznacza rzeczywistość poza murami więzienia. Taki delikwent o tym marzy co to będzie robił, jak opuści mury więzienia: upije się alkoholem, napali się tytoniu, „trawki”, odwiedzi prostytutki..., no po prostu „zabawi się”. Taki człowiek jest podwójnym więźniem. Ma zniewolony umysł błędami moralnymi, które traktuje jako przejaw wolności. Kim zatem jest człowiek naprawdę wolny? To człowiek, który zna Prawdę. Prawdę, która wyzwala, a nie zniewala. Wyzwala z nałogów: alkoholizmu, narkomanii, seksoholizmu, etc. Wielu takich, którzy rozumieli wolność negatywnie zakończyło swoje życie przedwcześnie. Jaka to Prawda, która wyzwala człowieka? To Prawda Objawiona, którą możemy znaleźć w konserwatywnych kręgach Kościoła Powszechnego. Każdy, kto przyjmuje Prawdę, rozumie ją i wprowadza w życie, staje się wolnym człowiekiem, choćby był zamknięty w celi więziennej. Każdy, kto ma dobrze ukształtowane sumienie, uczy się siebie w kontekście nauk moralnych, doznaje czegoś więcej niż tylko doraźnej przyjemności. Doznaje wszechogarniającej radości, radości wewnętrznej, wewnętrznego poczucia szczęścia. Szczęścia, które polega na tym, iż udało się zrealizować w praktyce nauki moralne Mistrza z Nazaretu. Większość z nas zna obraz artysty malarza Delacroix „Wolność prowadząca lud na barykady”. Czy o taką wolność idzie? Czyżby rewolucja społeczna kiedykolwiek i komukolwiek przyniosła prawdziwą wolność? Czy raczej zniewolenie? Zwolennicy myśli rewolucyjnej uważają, że uczniowie Mistrza z Nazaretu są ograniczeni: tego nie wolno, tamtego nie wolno... . Tymczasem „my”, ojcowie i córki rewolucji, dajemy ludziom wolność totalną. Możesz robić co tylko zechcesz, co tylko przyjdzie ci do głowy. A to nie tak... . Granicą naszej wolności jest wolność innych ludzi. Prócz tego wszystkiego, wszyscy jesteśmy ograniczeni formą ludzkiej egzystencji (jako naturalną konsekwencję grzechu pierworodnego), a co za tym idzie tzw. „prawem naturalnym”. Doznawać wewnętrznej wolności, wewnętrznego szczęścia może tylko człowiek prawy, „dobry”. Czyż nie jest prawdą stwierdzenie, że gdy znajdzie się ktoś naprawdę dobry, to prędzej czy później takiego otrują (Sokrates) lub ukrzyżują (Jezus z Nazaretu). Cóż to za wolność dzięki której Mistrz kończy otruty lub ukrzyżowany? Otóż taka „wewnętrzna wolność” wedle niektórych jest wątpliwego dobra choć jest godna naśladowania i jest piękna. Tak w rzeczywistości nie jest; nie jest to wątpliwe dobro. Mistrz z Nazaretu zmartwychwstał (vide „Całun Turyński”) i cieszy się absolutną wolnością. I ci, którzy w całej pełni naśladują Mistrza z Nazaretu już tu na ziemi mają poczucie wolności absolutnej, która na nich czeka po śmierci. Więc wybór należy do ciebie, Czytelniku, albo wolność totalna albo wolność absolutna.

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...