Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

- Uch! Jak ty możesz w takim czymś chodzić?- uczepiłam się Sashy(czytaj: Saszy). Miała na sobie szary, podarty dres, skudłaczone włosy i do niczego nie pasujące, ogniście czerwone trampki.
- No co? Lepsze to niż twój strój! Nadaj się on jedynie do zwęglenia albo fajczenia frajerów!
- Wiesz co? nie rozumiem tej twojej lumpiarskiej gadki ani trochę.
- Twój strój nadaje się do spalenia, albo do pieczenia ziemniaków. Załapałaś gadkę?
- Cóż, ja przynajmniej nie grożę samozapłonem.
- Taaa. Wmawiaj to sobie, a daleko zajdziesz.- odcieła się Sasha. Obok mnie stanął Andrzej, wielka, nieodwzajemniona miłość Sashy.
- Witam madame. Ładna dziś pogoda, prawda?- spytał dostojnym tonem.
- Witam. Rzeczywiście, nie można narzekać.
- Czy nie zechciałaby pani pójść ze mną na następną dyskotekę, która odbedzie się za kilka dni?
- Chętnie, ale Artur już cię prześcignął. Idę z nim.
- Och, naturalnie. Cóż, do widzenia.
- Do zobaczenia.- Andrzej odszedł od nas i krzyknął na całą szkołe:- Która z was chce iść ze mną na dyskotekę???- Odrazu zebrał się koło niego wianuszek dziewcząt. Sasha była wśród nich. Po chwili wszyscy się rozeszli.
- I co?- spytała Ada.
- Wybrał Monikę.Och, on jest taki śliczny!- rzekła smutno Sasha. Ruszyłyśmy w stronę klasy, a Kłaczek( tak przezywałyśmy Sashę) kopła kosz na śmieci.
- A ty nie.- rzekła Stella.
- CO??!! Chcesz w dziób???!!!
- Zrozum: on wybrał Monikę, bo to jedna ze szkolnych ikon stylu.- załapała Laura.
- Ty za to jesteś ikoną lumpeksiarstwa i bezguścia.- dodała Ewelina.
- Ej!
- Dziewczyno, weź ty na siebie popatrz!- rzekła bezlitośnie Katka.
- Pokudłaczone włosy...!- zaczełam wyliczać.
- Podarty dres...!- dołożyła Ewa.
- I do tego te czerwone trampki...!- stwierdziła Klaudia.
- To jest proste jak 2x2! On lubi modnisie, tak zwane przez niego "róże". Ty zaś jesteś tulipanem. Tulipany i róże to najwięksi wrogowie.-zakończyła Natalia.
- Czyli, że muszę stać się jedną z tych jełopowatych róż, żeby mu się spodobać?- spytał po chwili nasz "tulipan".
- Tak.- rzekłyśmy zgodnie.
- Cóż... jestem na to gotowa. Dla niego- wszystko!- sptwierdziła Sasha.
- Dobra. Zebranie u mnie w domu o 16:00.- rzekłam. Pożegnałyśmy się i poszłyśmy do swoich domów, bo było już po lekcjach.
* * *
17:45, u mnie w domu:

Po uczesaniu, ubraniu, wymalowaniu, nauce dykcji, wymowy i gracji w ruchach zrobiłyśmy sobie w salonie mały pokaz. Porozsiadałyśmy się po fotelach i kanapach, a Sasha przeszła pomiędzy nami. Powiedziała kilka słów, zrobiła kilka obrotów i staneła.
- I jak?- spytała.
- To jest strój do szkoły. Całkiem niezły.- stwierdziłyśmy wszystkie razem.
- Ok.- rzekła Ada.- DAlej!- Sasha znikneła za drzwiami, a po 5 minutach wróciła przebrana od stóp do głów. Znów zaczeła nawijać, przeszła kilka razy po pokoju i staneła, czekając na nasz werdykt.
- Na bal lub impreze: idealne!- rzekła Ewelina. Zgodziłyśmy się z nią.
- Gotowe! Przemieniłyśmy "tulipana" w "różę"! Nikt jej sie nie oprze.- stwierdziłam. Porzegnałam się z dziewczynami i usiadłam przy maszynie do szycia, by uszyć sobie suknie na dyskotekę.
* * *
Kilka dni później, na dyskotece:

Zbiłyśmy się w małą grupkę. Rozglądałyśmy się, ale nigdzie nie dostrzegłyśmy naszej "różyczki".
- Widzę Andrzeja.- szepła aura i wskazała na koniec sali. Andrzej był pośrodku centrum grupki ubóstwiających go dziewczyn.
- Jest i Sasha!- pisnełam przejęta. Tomek zaprosił ją właśnie do tańca, Sasha wyszła z nim na parkiet i zaczeła wywijać różne figury.- Ona...ona...ona...ona...ona...ona...ona... jest cudna.- wydusiłam z siebie. Suknia, która na tę okazję została uszyta specjalnie dla Sashy, cudnie falowała. Co za suknia!
- Masz rację. Sasha nigdy nie wyglądała lepiej.
- Ja mówię o sukience.- ofuknełam Natalię.
- Ech! Ty i te twoje projekty...!- westchneła Ewa z irytacją.
- Tylko, ze gdyby nie ja i nie moje projekty, Sasha nadal stała by w kącie!- warknełam. Nienawidziłam momentów, kiedy ktoś czepiał się zaprojektowanych przeze mnie ciuchów.
- Też prawda...- pryznała mi rację Stella.
- Dobra. Chodźmy potańczyć.- stwierdziłam i ruszyłam tanecznym krokiem w stronę parkietu.
* * *
15 minut później:

Tańczyłam sobie spokojnie z Arturem, gdy nagle usłyszałam syk:
- KRYCHA! Chodź!- szeptała podenerwowanym głosem Ada. Tańczyłam dalej, udając, że jej nie słyszę. Nagle Ada wpadła na nas razem z Fryderykiem.
- O, sorki!- zaczeło się przepraszanie, pomaganie przy wstaniu, nadeptywanie na nogi, znowu przeprosiny, kolejne próby pomocy, otrzepywanie ciuchów z brudu, upewnianie się o dobrym stanie zdrowia poszkodowanego, a na koniec- rozmowa. Razem z Adą przeprosiłyśmy chłopców i odeszłyśmy na bok.
- Czego?- ryknełam jak lew. Ada, dla własnego bezpieczeństwa zaczeła się cofać.
- Sasha.
- Co: Sasha????
- Ona... ona... ona... ona... ona...- zaczeła powtarzać jak automat. Potrząsnełam nią.-... się załamała. Andrzej najpierw poprosił ją o chodzenie, a później rzucił.- wydukała.
- Gdzie ona jest?- spytałam już opanowanym tonem.
- Nie wiemy. Skryła się gdzieś.
- Aha.- odrzekłąm i już mnie nie było. 5 minut później siedziałam na ławce na szkolnym strychu. Obok mnie Sasha zalewała się łzami.
- Co jest?- spytałam delikatnie.
- To straszny zazdrośnik. Rzucił mnie, bo Piotr się na mnie popatrzył.
- Andrzej nie wart twej męki. Ani sukni. Bądź nadal dresiarą. Chociaż... teraz przynajmniej wiemy, że podobasz się Piotrowi i Tomkowi.
- Masz rację!!!!! Już do nich idę. Wiesz co?
- Co takiego?
- Jesteś niesamowita! Jak ty promieniujesz tym dobrem? Sama masz problemy, a pocieszasz innych. Świetnie szyjesz i się ubierasz, zamykasz się w sobie i zarazem otwierasz. Jesteś jak przedpotopowa panna z jakiejś powieści i zarazem jesteś współczesną nastolatką? Jak to możliwe????
- To proste. Pisarka-romantyczka, okularnica-filozofka oraz świetna projektantka. To wystarczy. Ty za to rymujesz.
- Rzeczywiście. Pa!
- Pa!- Sasha zbiegła po starych schodach na dól. Zostałam sama.
-"Założe się, że Piotr będzie z nią chodził. Andrzej będzie próbował zepsuć ich związek, ale nigy mu się to nie uda. Jestem tego pewna."-pomyślałam. I wiecie co?
To wszystko się sprawdziło!

KONIEC.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Wróć  Wiedz że przepraszam nie padnie To za małe słowo na ostatnią zgaszoną zapałkę w pudełku podpisanym zaufanie i wiara w drugiego człowieka  Czynami też nie przeproszę  ale marzyłby mi się wers, który odbudowałby podpalony most płomieniem o czarnej barwie z piekła wzięty za odpowiedni drogowskaz by nie widzieć nie słyszeć nic ale krzyczeć skrzeczàcymi dźwiękami słowa wojennych nabo i  i jeszcze wiemy (ja to split być może więc powiem o sobie w trzeciej osobie) że ból fizyczny jest za zasługi chaosu na synaptycznych drogach zasłużony  pięć lep liści wypłaconych jak byś sam chciał moc ich zarobić błagam prosić  Wiem że błaganie po tym bałaganie jest równie bezczelne poza wyobrażenie  ale wiesz jak mam być szczelny  cały pokluty i podziurawiony blizny które omija słońce  blizny nieopalone już nigdy to zrobiłem wam to zrobiłem sobie to chore  a spowiedź  czekamy z moimi grzechami na samotności czas gdy stalker powieczas opuścić was ale bestia 24/7 w obserwacji myśli  po operacji skalpelem świata który nie  istnieje z teczki o kryptonimie  Anioły i demony gdzie jednym z rozdziałów był zabieg wszepienie sumienia  mk ultra nie ma słuchawki w lewej ucha przestrzeni takiej małej ale techniki technologi jak w serialu z De Nirem są realne i tak się robi z tymi co na zawsze bezimmienie umrą pochowani z dala miejsc które na mapach świata jako białe plamy odznaczają się  przysypani piachem o ciężarze własnych klamstw czyli żwir i kamienie jak te które tworzą cud świata w Gizie i nikt się nie dowie bo to nieistotne ważne jest to co jest cud przypadku gdzie Duch Święty przejął demoniczne myśli i wiatr poniósł w Niebo na skrzydłach które nie palą w słońcu się  Nie Ikar  Dedal Latają ptaki nie uznając granic Niosą melodię i śpiewając trelami Odnajdują mistykow za Pań brat z natury wibracjami którzy czytając nuty tych które ponad chmurami kontynety pokonują prowadzone gwiazdami i Ziemskim (tym no na co reaguje kompas zapomniałem słowa a niby myślę w tym języku jako Polak ale to chaos który przejął mnie i przekonał jako droga ku dobremu może nie dla mnie może nie dla bliskich ale dla cyfr które pokonują nazwane setkami milionów z definicji pojedyncze głowy słowem kmwtw omerta ale chyba i tak za dużo gadam jako że...) Skrzydła dał Bóg Bóg Bóg Bóg Bóg (taka tam rewolucja mała ale jeśli nie ma stalkera a jest schizofrenia nigdy nie wyjdzie na jaw jak prawda mojego życia za mojego życia jako to moja łaska i nagroda by bezimiennie zniknąć i wybuchając nad grobem zbudować parkiet śliski od plwocin (pisząc wiersz gdzie wieczny deszcz nie wiedziałem że Niebo pluje we mnie jeszcze ale co to tam za nieistotne to dziś się ma ja to mam albo mieć powinienem ale życie jest takie że myśli są subiektywne)) Armi Aniołów  połamany głos hałas i skrzek to objaw jednej z chorob dzieci wychowanych bezstresowo w tłumie bezimiennych mas wielkich miast sąsiadów których znasz ledwo twarz spowiedzi czas i bólu którego bym nie chciał uczulony na ciosy który boi się bić a ruszył do wojny ze słowem jak z przysłowiowym mieczem i nie przepraszam bo tu się wali mocniej tylko wydaje mi się że definicja slowa przepraszam nie sklei szkła ekranu przez który pukają ale to jeszcze nie to do takich jak my (trzecia osoba bo skalpela pociągnięcia po półkuli jednej drugiej mózgu (o ja glupcu ze mnie głupiec nie używałem mózgu jako ego było mym rozumem a słuchaćc ego to jak zamknąćoczy i zatkaćuszy zasnąć na jawie i w drogę ruszyć somnabulizm) przez który widzą jak monster idzie jak po nitce  art monster grzechy coraz gorsze by przeżyć cokolwiek  czuje ból  czy czuje ból?  czuje żal po operacji na sumieniu dziś do siebie choć nad ranem w snach poleciały nie tak dawno temu wersy że też mogliście być więcej i bardziej niż wymyslaczem góry k2 białych kłamstw wiem że ta metoda nie mówienia prawdy jest ku dobru tego co w niewiedzę ubieramy ale jak można nie wiedzieć o sobie tak bardzo nic myślęc że sumienie czyste jest i wykrzyczeć to zaklocajac nocny czas cisz i spkkojnego snu tym którzy nocą nie oddają się demonom lecz poscielili sobie dobrze by się dobrze wyspać  sen jako bezpieczna przystań gdzie umysł odpoczywa na oceanie wymiarów równoległych morzu pływa by poznać drogi wcieleń swojej osoby by poznać choć trochę losy na gałęziach drzewa możliwości którego tutejsze istnienie nie wybrało jako kroki (mi się często śni że to dorośli chodzą do szkoły ale nie wiem co z dziećmi chciałbym by rozwijały umiejętności słuchania psychiki i czytania uczyć swoich innych ku ogromowi empatii dla uwaznosci by innych w życiu nie ranić tylko miłością traktować siebie i innych ku nie nienawiści i ku ogólnego wspólnego umysłu cywilizacji spokoju niczym w Raju (ale co ja tam wiem jedynie że to nieistotne jest) więc przepraszam nie padnie bo jest za małe z definicji i nie padnie ubrane w czyny  marzy mi się jeden wers który cofnie czas i znów będzie musiało paść pierwsze słowo ale z zachowaną świadomością tu dotrę i nie popełnię sekundy gdzie ego zgubi mnie w chaosie  niejeden raz krzyk wyzwiska spokój będę umiał dać zamiast bólu i ran zamiast być krzyżem im i golgotą  faryzeuszem który przerażony wizją że ktoś może być lepszą wyższą mocą istotą wyda rozkaz słowami  zabije cię  i za cudze czyli moje grzechy nie będzie nikt cierpiał i nie złamię serc i wypiekajac chleb którego od razu nie pokryje pleśń który będzie sycił głodnych i nie poleje się krew na pustyni piach tworząc czerwone bagno ruchomych piasków nievdam się wciągnąć do miejsca znanego jako dno drugiego dna  że ponowny Big Bang stopi lody arktycznej pustyni mojego serca by spragnionych napoić wodą która nie zna zanieczyszczeń w jakich plywa dziś siedem morz i oceany  jesteśmy jak lalki barbie wypełnieni plastikiem  i jak dinozaury z których powstała ropa by ten plastik powstał  cudowna zwrotka która przekona że wojna też była kłamstwem bo kłamcą jest ten który do kłamstwa przyznaje się  bo kłamcą jest ten który sam siebie nie zna marzy mi się metafora która rozpali zapałkę po raz drugi (a może kolejny w nieskończoność oczekiwany z ufnoscia ale pozostało z wzruszeń w końcu jedynie ramieniami wzruszanie bo ile razy można dać drugą szansę jeden raz i jeden jeszcze to definicja liczby dwa (liczby mają definicje czemu nie czytamy za slownikiem ile to jedynek jest w tej liczbie bo to pewnie nieistotne jest) a nie że wydłuża się ciąg szans)  zapalić zapałkę która da ogień by na nowo złożyć lustro zbite poprzez stopienie i wykonanie jak w hucie szkła jego czystej tafli by nie było tam rys jak ran na sercu i duszy ale to na koniec i potem przyjdzje mi skończyć z biciem serca i po tych słowach jeszcze przed kropką lub zamknięciem ostatniego nawiasu ostatni oddech opuści płuca i w końcu dla wielu czekających nie będę już marnował tlenu na marny żywot ku utrapieniu niewinnych  Zbudować parkiet na mojm grobie bardzo proszę  tańczyć jak w tej sentencji o tańczeniu nad wroga grobem byłem  jestem wrogiem Z nienawiści wziąłem banicję i wygnanie jak na życzenie  Zapomnienie o mnie to by było dobre Wielkie Pierwsze Słowo niech nie doda mnie może gdy po wersie który przekona czas by zaczął wszystko dla nas żyjących na zasadzie jego (czasu) do przodu zawsze uplywania by ma osoba nie była cyfrą jeden w równaniach Stwórcy i jego planach wyliczenia granic nieskończenie długiego ciągu jedynek kolejno ustawianych na poziomej linii aż ta ostatnia nazwana jakimś krótkim słowem dla definicji i ułatwienia myślenia o niej rozpocznie Rajską epokę po sądzie który skończyć się może miłością i szczęściem wszystkich pojednaniem początku z końcem  czerni z bielą  gdzie zaczniemy być po środku każdej przeciwności jak w ziarnie z którego wszystko powstało  pogodzeni z historią docenimy dobro znając moc zła i strachu  nie będzie mowy tam w tym drugim Raju na którym się skończy koło historii zatoczy obrót i jak od Raju się zaczęło tak Rajem się skończy  ale z.madroscia historii która sprawi że zakazany smak owocu drzewa poznania będzie w genach dusz dzieci Boga które wydała Gaja ku skonczonosci materialnych dni by przekonać każdy byt jak to jest żyć z grzechem pierworodnym  i zostanie w nas miejsce gdzie pacierz to tylko krótkie Amen jak pozdrowienie obecnych które wszystko tłumaczy i czyni zrozumiałym  miejsce maleńkie które pomieści wszechświat cały by czuł się jednym i doskonałym  który w skromności swej wspólnej cząstki nie upoi się zachwytem własnej istoty jako doskonałości i zapragnie stworzyć na podobieństwo swoje Pierwsze Słowo by rozpoczęło nieskończoność Bożych istnień  ku towarzystwu i ku możliwości poznania zachwytu nad cudem  życia śmierci świata w obrazkach i kolorach i dusz rzędu z których każda dokona kolejnego obrotu osi koła czasu   na przepraszam nie mam czasu leżę na kanapie odwrócony plecami do świata z którym chciałem się pogodzić wojnami który chciałem przekonać ranami gasząc i tłukąc ogień i szkła okien i luster źrenice moje puste a podobno to miejsce gdzie widać duszę      za długie ale op dzięki za inspirację do niepotrzebnie nieistotnego komentarza tu który się ku jutrzejszym chęciom by się nievwydarzllyl uswiadomi mnie że nie jestem jak czas tylko jak sekundbik na zegarze pędzący tylko w jedną stronę  koniec
    • Ara, Ic - raf oto farciara.    
    • @KOBIETA   Dominika...      
    • Ada na łodzi: zdoła - nada.   Ja po statek, a jak etat - stop, aj.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...