Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Naskórek, skóra właściwa, tkanka tłuszczowa...
A dalej ciężkie chmury, co wsiąkają słowa,
A głębiej dużo światła wilgotnego świtu
I jeszcze wiatr pustynny z wydmianego szczytu.

I zieleń - wszystkie lasy widziane oczami,
I morza oceany dotknięte myślami.
Skaczące głośno fale, pędzące cicho mgły
I coraz szybciej, wyżej - aż po gwiezdny pył.

I tam, gdzie nowe gwiazdy, nowe światy rosną...
A ja Ci tylko powiem - kocha Cię cały kosmos.
Przemilczę niedużo, pięć, czy cztery słowa:
Naskórek, skóra właściwa, tkanka tłuszczowa.

Opublikowano

Dużo wrażeń i przemyśleń moich opowiada się za tym wierszem, ale też dużo przeciw temu wierszowi. Bo z jednej strony jest to wiersz, powiem najostrzej jak mogę, o wszystkim i niczym, ale z drugiej strony o tej, a nie innej (jeżeli nie miłości, to) osobie. Można by rzecz, że ten wiersz jest o czymś nieograniczonym, czyli o kosmosie, ale bardziej niż o kosmosie w kosmosie, o kosmosie w człowieku. No i ta klamra (te same wersy) wiersza, wyraźnie przybliża, nakierowuje ten wiersz na człowieka z krwi i kości. Pewnie ten wiersz to jest znowu jakaś wiwisekcja, być może nawet dokonywana na samej sobie. Co samo w sobie nie jest ani złe, ani dobre. Byle by było wymowne i wciągające, i takie pewnie jest, chociaż nie koniecznie (a może i na szczęście) dla wszystkich. Pozdrawiam

Opublikowano

Czytając Wasze komentarze, dochodzę do wniosku, że źle się wyraziłam :-) Bo to skóra kogoś kocha, ale żeby nie wyszło na jaw, czyja, właścicielka skóry mówi, że to kocha kosmos, który się w niej znajduje.
WiJa, wymowne i wciągające nie będzie dla tego, kto nie lubi wierszyków o miłości pospolitej jakości. A szczególnie zakończenie tego wierszyka takie jest.
No trudno, byłam wtedy w takim nastroju i stało się :-)
Dziękuję Wam za komentarze i podrawiam :-)

Opublikowano

Dziwi mnie komentarz pana Piotra Sanockiego, a właściwie jego część mówiąca o "przypadkowych rymach". Wiersz nie biały przecież, rymowany "jak w pysk strzelił", stąd zdziwienie nieco.

Bardzo zgrabnie posługujesz się formą. Zazdroszczę jak nabardziej.

Po tematyce trzech wierszy tutaj umieszczonych pożera mnie ciekawość - humanistka, ale taki nacisk na biologię... Najwyraźniej humanistka w pojęciu "starym", tak?

Chyba, że osoba opisana we "Wrażliwości" nie jest tożsama z autorką...

Pozdrawiam!

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Nie wiem,  czy widziałeś film Air, o Michelu Johnsonie i jego przejściu do Nike, jak dostał buty właśnie Air. Pofrunął potem i zawodowo i finansowo. Pozdrawiam
    • @Poet Ka Myślę, że im bardziej boli, tym akceptacja jest jednak większa. Dzięki zza wpis.  @wierszyki Z czasem myśli się o tym jednak więcej, zwłaszcza widząc, bezradność wobec chorób bólu. Pozdrawiam i dzięki za wpis.  @LessLove Cudem wyszedłem (prawie) cało z dwóch wypadków, więc temat przerabiałem, a nie chciałbym żyć w cierpieniu, niesprawności fizycznej, czy umysłowej i być ciężarem dla bliskich. Masz rację to "prawie" jest tu kluczem. Dzięki za wpadnięcie i pozdrawiam.   @viola arvensis Tak, dla mnie Schopenhauer też jest jednym z moich ulubionych, a Erystyka powinna być lektura obowiązkową dla wszystkich:). Co do krótkich form, to dla zwiększenia szansy przeczytania do końca. Zresztą kiedyś miałem szkolenie w temacie "testu windy", czyli jak zainteresować w bardzo krótkim czasie klienta, szefa itd. Dzięki za miłe słowa, wiosennie pozdrawiam. 
    • @Marek.zak1 przypomniałeś mi ta fraszeczką Artura Schopenhauera - jednego z moich ulubionych autorów.  Dobry jesteś w tych mini :)
    • Są buty do chodzenia i do spacerowania. Zapewne są też takie do uciekania i do biegania. A mnie się zamarzyło, by kupić sobie buty do fruwania. — Do fruwania? — zapytał zdziwiony sprzedawca. — Pierwszy raz o takich słyszę. Jak żyję, nikt mnie jeszcze o nie nie zapytał. A czy myśli pan, że w ogóle istnieją? Są do biegania, chodzenia, trekkingowe... Można w nich śmiało skakać, uciekać, pośpiesznie za czymś gonić. Ale fruwać? — Na pewno muszą być bardzo lekkie — odparłem. — Lżejsze od tych do biegania i o wiele lżejsze od tych do uciekania. Bo biegnąc bez przymusu, taki trening zawsze można przecież przerwać. Ale kiedy się ucieka? Wtedy nigdy nie wiadomo, kiedy będzie można się zatrzymać. A te do fruwania... one muszą być wytrzymałe, a zarazem tak lekkie, by nie ciągnęły ku ziemi. Bo latać bez butów to chyba żadna przyjemność. Biegać też można by na bosaka, ale co najwyżej po pokoju albo na bieżni, a i tak byłoby trudno. — A jeśli można spytać — zaciekawił się sprzedawca — po co panu takie buty? Przecież ludzie sami nie fruwają. Polatać jeszcze jakoś można: na paralotni, szybowcem... ale żeby tak samemu pofrunąć? Tego jeszcze nikt nie dokonał. — Śniło mi się, że jestem jastrzębiem — wyjaśniłem. — Na razie moje skrzydła, mięśnie i ścięgna są zastane, bo czekały od lat. Nie wiedziały nawet, że są skrzydłami jastrzębia. Teraz myślę, że ta chwila niedługo nadejdzie. Może już wkrótce polecę? Dlatego potrzebuję tych butów. Kiedy już będę je miał, stanę się spokojniejszy. Chciałbym być przygotowany na chwilę, która zapewne nadejdzie. Sprzedawca milczał przez moment, po czym pokiwał głową z powagą. — No cóż... zrobiłem już buty dla papieża i został świętym. Zrobiłem też buty pewnemu piosenkarzowi i okrzyknięto go królem popu. Postaram się zrobić i te dla pana.  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...