Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Prywatne życie i cierpienie (peela?lki) to temat, jak każdy inny, powiedziałabym, że znamienitszy, albowiem daje możliwości do otwarcia się, wyplucia (za Białym) emocji, a to już pierwszy krok do...spokoju. Poza tym pokazuje laikom, jak pięknie można pluć.

pozdrawiam (ponownie), Krysiu - Ciebie i Marka.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Madziu, jak wyżej powiedział Rafał "mężczyzna to "inna glina", ale...
ta "glina" podobnie jak my, boleśnie czuje zranienia, pragnie akceptacji i tęskni za miłością;
nie często się zdarza, że o tym mówi, bo przecież ..."chłopaki nie płaczą",
jednak gdzieś w środku bardzo cierpią, gdy są odrzuceni

dziękuję za "wzruszliwy"
:):)
cieplutko pozdrawiam -
Krysia


:))))))))
Krysiu, masz najcieplejsze i najbardziej wyrozumiałe serce, jakie kiedykolwiek widziałam (czytałam)
oby była w tym, co mówisz, odrobina prawdy.
pozdrawiam, Kryś!
prawda, prawda a nawet wiele prawdy...wiem, co mówię, uwierz - znam takich :)
a moje serce? jest takie, Madziuś, jakie ...od losu dostałam :)))
dzięki za powtórne ciepłe przybycie
*D :)
pozdrówki :)))))))
Opublikowano

Witaj Krysiu.
Kilka razy podchodziłem do tego wiersza.
Z jednej strony przyciągał, ciekawił z innej coś mi nie pasowało.
I choć nie do końca go przetrawiłem:), to jednak nie żałuję tych kilku podejść.
Bo ten wiersz ma swój urok.
Wiem, że to nie warsztat, ale wierzę, że mi wybaczysz - zmieniłbym dwa ostatnie wersy:

nie wyszło choć
chciałem cię nosić na rękach

Myślę, że „nam” jest zbyteczne, bo wynika z kontekstu.

Pozdrawiam serdecznie,
Andrzej

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Andrzej, cieszę się, że "podchodziłeś kilka razy" :)
to nie jest łatwy temat, jednak ważny w relacjach damsko-męskich.
A Twoja propozycja? Mogłoby i tak być, ale...

(...) przebacz

nie wyszło nam

(...)
dobitnie podkreśla, że "nie wyszło obojgu",
natomiast ostatni wers kieruje do...tytułu nie chciałaś - i zamyka klamrę.

Dziękuję.
:))
Serdecznie pozdrawiam -
Krysia
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Oj piekący to bardzo
jak przez żołądek do
serca, albo jak krwią
może do serca,
na nic dobroć
tylko znieczulica
bez reakcji

wiesz, takie wciągające do palenia
i nie tylko mi się przypomniało :)
ale nic z tego, to tylko
przekonanie się ile jeszcze
:)))
o
dobrze jest sobie uświadomić,
że toksyczne życie zabija w obie strony...
zdobyć się na - "dość!" - i odejść...

dziękuję Eliko
:)
serdecznie pozdrawiam -
Krysia

Krysiu, kochana
dobrze to jest sobie uświadomić
czy nie jest się zabijanym przez więcej niż jeden :)))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Oj piekący to bardzo
jak przez żołądek do
serca, albo jak krwią
może do serca,
na nic dobroć
tylko znieczulica
bez reakcji

wiesz, takie wciągające do palenia
i nie tylko mi się przypomniało :)
ale nic z tego, to tylko
przekonanie się ile jeszcze
:)))
o
dobrze jest sobie uświadomić,
że toksyczne życie zabija w obie strony...
zdobyć się na - "dość!" - i odejść...

dziękuję Eliko
:)
serdecznie pozdrawiam -
Krysia

Krysiu,
Dobrze to jest się dowiedzieć,
czy jest zabijaną przez ile więcej
niż jeden...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Oj piekący to bardzo
jak przez żołądek do
serca, albo jak krwią
może do serca,
na nic dobroć
tylko znieczulica
bez reakcji

wiesz, takie wciągające do palenia
i nie tylko mi się przypomniało :)
ale nic z tego, to tylko
przekonanie się ile jeszcze
:)))
o
dobrze jest sobie uświadomić,
że toksyczne życie zabija w obie strony...
zdobyć się na - "dość!" - i odejść...

dziękuję Eliko
:)
serdecznie pozdrawiam -
Krysia

Krysiu,
Dobrze to jest się dowiedzieć,
czy jest zabijaną przez ile więcej
niż jeden...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Oj piekący to bardzo
jak przez żołądek do
serca, albo jak krwią
może do serca,
na nic dobroć
tylko znieczulica
bez reakcji

wiesz, takie wciągające do palenia
i nie tylko mi się przypomniało :)
ale nic z tego, to tylko
przekonanie się ile jeszcze
:)))
o
dobrze jest sobie uświadomić,
że toksyczne życie zabija w obie strony...
zdobyć się na - "dość!" - i odejść...

dziękuję Eliko
:)
serdecznie pozdrawiam -
Krysia

Krysiu,
Dobrze to jest się dowiedzieć,
czy jest zabijaną przez ile więcej
niż jeden...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


dobrze jest sobie uświadomić,
że toksyczne życie zabija w obie strony...
zdobyć się na - "dość!" - i odejść...

dziękuję Eliko
:)
serdecznie pozdrawiam -
Krysia

Krysiu,
Dobrze to jest się dowiedzieć,
czy jest zabijaną przez ile więcej
niż jeden...
Eliko, "to" się czuje... po prostu w gehennie trudno żyć,
więc jeśli można, lepiej przerwać...

dzięki za ponowne przybycie (kilkakrotnie uwiecznione :)

serdecznie pozdrawiam -
Krysia

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma No i tak to czasem bywa z czasem. A niech tam sobie zostanie w wierszach.  Iwono, bardzo gustownie spięłaś słowem jak broszką, winszuję :) A huśtawka wytrzyma?
    • @Arsis    piękno, smutek, symbol,   forma graficzna - która mi się podoba    i tak zwane lśnienie (promyk - idąc za L.M.Montgomery)  
    • @Gra-Budzi-ka Oj,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      jakie fajne! 
    • @Poezja to życie   oby perfekcyjnie zabijał ! I bezboleśnie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pozdrawiam !
    • Przechodzą cicho, mając przeszklone spojrzenia. W przedpokoju. W pokoju. W noc ciemną i tkliwą. W noc majową. W pełną szumiących liści, pełną drzew, gałęzi, podziemnych korzeni.   I w tę noc podążają moje złudy, widma… Te moje odwieczne i wciąż milczące od lat pięćdziesięciu chore iluminacje.   Przepoczwarzają się. To znów nieruchomieją. Ale są. I płyną naprzeciw obłokom bez-szepnie. Albo szepczą jak wiatr na przekór milczenia. Albo stwarzają się od początku. I znowu. I wiecznie…   Dręczy mnie ta struna. Zaciska się coraz ciaśniej.   W bolesnym skowycie powolnego rozpadu.   W progu uchylonych drzwi leży zakurzone truchło jakiegoś ptaka. Szkielet obsypany piórami. I ten szkielet podobny raczej do szkieletu człowieka, lecz z białą podłużną czaszką i z otwartym w jakimś zastygłym grymasie dziobem.   I z czarnymi oczodołami niewidzącej śmierci. Tej samej, która naznaczyła spojrzenia mojej matki i ojca, kiedy ich oczy wyrastały z czarnej, błotnistej, mokrej od deszczu ziemi. Wyrastały jak kiełkujące pąki jakiejś melancholii spomiędzy kwiatów białych chryzantem.   A więc rozbił się przed wiekami ten ptak, nie-ptak.   Roztrzaskał w koszącym locie. W gazetach pisano wtedy: to było samobójstwo.   (Włodzimierz Zastawniak, 2026-05-05)      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...