Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Odłączyła od ławicy
niepokorna, mała płotka
z myślą, że gdy będzie sama
wtedy szybciej szczęście spotka.

Stało się to bardzo szybko,
rzec by można, że niebawem
bo podpłynął wielki szczupak,
który „pieczę” miał nad stawem.

Nie naruszył jej szkieletu,
przy tym także i godności
bowiem połknął małą płotkę
bezboleśnie bo w całości.

Morał, który na powierzchnię
nam wypływa okazale
uzmysławia, że śmierć może
być łagodną niebywale.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.





Mówisz Madziu – o okonku?
Wszak okonek nie jest święty
bo on także jak ten szczupak
penetruje wód odmęty.

On tak samo jak ten szczupak
jest szalenie zwinny, szybki
i tak samo jak pan szczupak
trzebi wszystkie mniejsze rybki.

Jak więc znaleźć ciepłe słowo
dla oprawcy i bandziora,
który wspólnie ze szczupakiem
wręcz postrachem jest jeziora.

Nie miej zatem do mnie żalu
za te słowa tak okrutne
ale pomyśl o tych płotkach,
jakie one biedne, smutne.

Innym razem rozweselę
i cieplejsze znajdę rymy
nad którymi może wspólnie
swoje głowy pochylimy.


Pozdrawiam serdecznie:)))))
HJ
Opublikowano

Nic dziwnego!

Wszak wiadomo
Mała płotka
Nic innego
Niźli trzpiotka

I choć szczęścia
Szukać chciała
W cudzym brzuszku
Śmierć spotkała

Morał - morałem

Lecz uwierzcie
Moje dzieci
Nie każdy
Tak kończy
Co po szczęście leci


Pozdrawiam,
Andrzej

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.






Gdy na dworze jesień, słota,
kiedy sień jest pełna błota
nie chcąc popaść w odrętwienie
cicho szepczę mojej wenie

weno, weno moja miła
w tobie drzemie moc i siła
a więc weno nie daj plamy
wtedy razem coś zdziałamy

a, że wena jest posłuszna,
pełna werwy, nie bezduszna
to i ja się w sobie prężę,
piszę, czasu nie mitrężę

a co wyjdzie spod klawisza
lepiej, gorzej (o tym - cisza)
bo nie czekam na uznania
lecz zapraszam do czytania.


Pozdrawiam serdecznie
: ))))) HJ
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.





Ja przestrzegam – nie leć LOT-em
bo z przymusu gdzieś pod płotem
przyjdzie siadać pilotowi
i choć wszyscy cali, zdrowi

jednak nerwy na postronku
i tu apel – Panie Bronku
zróbże jeden krok do przodu
i obiecaj dla narodu,

że kupicie wreszcie nowe
samoloty użytkowe
takie super i bez lipy
by latali nimi VIP-y.


Pozdrawiam serdecznie
: ))))) HJ
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Świata nie zmienisz
bo cóż zamiary
kiedyś sam jeden
i mikre bary

aby udźwignąć
złego naręcze
i by wyrzucić
go po za tęczę.

Na polu, w parku,
w lesie lub w gaju,
w stawie, jeziorze
albo w ruczaju

także gdzieś na wsi,
w miejskiej sadybie
zło od zarania
na ludzi dybie.


Pozdrawiam serdecznie
: ))))) HJ
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.





Mówisz Madziu – o okonku?
Wszak okonek nie jest święty
bo on także jak ten szczupak
penetruje wód odmęty.

On tak samo jak ten szczupak
jest szalenie zwinny, szybki
i tak samo jak pan szczupak
trzebi wszystkie mniejsze rybki.

Jak więc znaleźć ciepłe słowo
dla oprawcy i bandziora,
który wspólnie ze szczupakiem
wręcz postrachem jest jeziora.

Nie miej zatem do mnie żalu
za te słowa tak okrutne
ale pomyśl o tych płotkach,
jakie one biedne, smutne.

Innym razem rozweselę
i cieplejsze znajdę rymy
nad którymi może wspólnie
swoje głowy pochylimy.


Pozdrawiam serdecznie:)))))
HJ



Gdy słoneczny wstaje dzionek
w wodach Wisły nasz okonek
wpływa nago na grzbiet fali
z myślą, że się dziś opali

a gdy czas słoneczny minie
znów zanurzy się w głębinie
lub zapuści się w szuwary
wypatrując Magdy Tary

wspominając tamte lata
gdzie się myśl z historią splata
- co i kiedy się zdarzyło
i czy tak na prawdę było.



Starałem się tak - by było
bardziej ciepło oraz miło.


Madziu pozdrawiam Cię serdecznie i słonecznie.
:))))))))))))
HJ
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.





Poprawiacz nastrojów,
uśmiechów stroiciel,
prześmiewca, satyryk
i wieczny marzyciel

o jakże ja chciałbym
móc posiąść te cechy
a wtedy na pewno
z radości, z uciechy

napisałbym pewnie
niejedną satyrę,
liryczny poemat,
- kto kupi mi lirę?

Ja bez niej niestety
(i innych przymiotów)
dziś pisać nie mogę
bo nie jestem gotów.


Pozdrawiam serdecznie
HJ
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.





a czy nie wstyd ci okonku
za płotkami się uganiać?
Czyż nie lepiej moja rybko
sandaczyka otumaniać

z takim można w ciepły wieczór
spenetrować wód głębiny,
w dzień słoneczny przy powierzchni
wody zaszyć się gdzieś w trzciny

sama lepiej wiesz ode mnie
jak na samca sieć zastawiać
by go uwieść, pojmać w sieci
i by już ci nie mógł nawiać

po co zaraz go uśmiercać,
lepiej zwabić złotą klatką
tylko zważaj by z tej klatki
nie odpłyną w dal, z sąsiadką.


Dla okonka dwa życzenia
- miłych łowów, powodzenia.


Pozdrawiam serdecznie
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.





a czy nie wstyd ci okonku
za płotkami się uganiać?
Czyż nie lepiej moja rybko
sandaczyka otumaniać

z takim można w ciepły wieczór
spenetrować wód głębiny,
w dzień słoneczny przy powierzchni
wody zaszyć się gdzieś w trzciny

sama lepiej wiesz ode mnie
jak na samca sieć zastawiać
by go uwieść, pojmać w sieci
i by już ci nie mógł nawiać

po co zaraz go uśmiercać,
lepiej zwabić złotą klatką
tylko zważaj by z tej klatki
nie odpłyną w dal, z sąsiadką.


Dla okonka dwa życzenia
- miłych łowów, powodzenia.




Pozdrawiam serdecznie


:))))))))

dziękuję za życzenia i rady
mój Drogi Heniu
okonka złapał wędkarz
już dawno temu!

buziak, Heniu!
;D

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Dziesięć mil za Arkham wszedłem na szlak wiodący Skrajem klifu nad plażą Boynton z wyliczeniem, Że wieczorem stanę z ostatnim dnia promieniem Na szczycie nad Innsmouth w dolinie górującym.   Na morzu odpływający żagiel widziałem, Biały tak, jak starożytne wiatry bielić mogą, Lecz tchnący jakąś przepowiednią złowrogą, Więc mu nie pomachałem, ani nie wołałem.   Żagle z Innsmouth! przeminionej sławy wspomnienie, Z czasów dawnych. Lecz noc nadchodzi szybkim krokiem. By móc spojrzeć na odległe miasto przed zmrokiem, Jak to często robię, wspinam się na wzniesienie. Iglice i dachy są  - lecz spójrz! W ciemnej dali Uliczki toną, żadne światło się nie pali!   I Howard (Fungi from Yuggoth, sonet VIII): Ten miles from Arkham I had struck the trail That rides the cliff-edge over Boynton Beach, And hoped that just at sunset I could reach The crest that looks on Innsmouth in the vale.   Far out at sea was a retreating sail, White as hard years of ancient winds could bleach, But evil with some portent beyond speech, So that I did not wave my hand or hail.   Sails out of Innsmouth! echoing old renown Of long-dead times. But now a too-swift night Is closing in, and I have reached the height Whence I so often scan the distant town. The spires and roofs are there—but look! The gloom Sinks on dark lanes, as lightless as the tomb!
    • @bronmus45 A gdzie umieścić! Dzięki !!
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      @Berenika97

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Gdy wyrwą nas z uścisku dusz   Pamiętaj...   Te czarne noce i dnie Gdyś myślała,że w śnie Odejdziesz,bez śladu   Tę chwilę,gdy zalało gwieździstym światłem A tyś do ziemi kładłaś się raptem   Tą rękę silną na ramieniu Co pochwyciła byś w cieniu Nie spoczęła na wieki   Ten czas gdy było "mogę" Gdy było "chcę" Ten moment,gdy dzień był dniem   A noc,tylko przyćmionym słońcem  Tylko,anomalią kuli gorejącej   Gdy serce przy sercu jednym rytmem biło A Życie mieczy stalowych nie ostrzyło Na szyję człowieczeństwa   Dzisiaj,gdy czasy tak niepewne   Pamiętaj...         
    • @Maciej Szwengielski @Maciej SzwengielskiPisząc retorycznie "gdzie był Bóg" miałem na myśli "dlaczego nic nie zrobił", to chyba oczywiste. A Pan mi pisze, że "cierpiał razem z nim". Ale prosiłbym, by mnie Pan traktował poważniej. Nie jestem dzieckiem, OK? Bo skąd Pan wie, że ten Pan Bóg kilkanaście lat temu cierpiał razem z Andrzejem? Widział go Pan, napisał to Panu? A może w TV Republika mówili? nie, Pan tworzy, to taka konfabulacja na jawie.  Nawet, gdyby obaj jednocześnie cierpieli (Andrzej fizycznie, Bóg jakoś bosko), to dlaczego mu nie pomógł? I to już nie jest moja retoryka. "Bóg jest miłością", tak nas księża katoliccy uczą. Zatem  na przykładzie tragedii szwagra twierdzę: TO SĄ KPINY Z MIŁOŚCI. I proponuję to sobie zapisać i przyjąć jako pewnik. Bo widzę, że z tymi sprawami Pan sobie nie daje rady. 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...