Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

miedziane loki Zuzanny pachną świtem
i puchem malinowego snu...

kiedy rozplata mi włosy
budzi madonnę z obrazu

i mam znów mleczne piersi
pieśni z kotami, niebem ciemną nocą

ramiona w kształcie kołyski
otwarte na wszystkie „dlaczego”

rzucamy piłkę wyżej nad szczyty
ligustrów w ogrodzie

słowo śrubka budzi perlisty śmiech

na szczęście – dla nas obu jeszcze
zwykłe szczęście w kolorowych wiaderkach


Poprawiony


loki Zuzanny pachną świtem
i puchem malinowego snu

kiedy rozplata mi włosy
piersi są znów mleczne

i ramiona w kształcie kołyski
na wszystkie „dlaczego”

rzucamy piłkę wyżej
nad szczyty ligustrów w ogrodzie

szczęście – dla nas obu
jeszcze w kolorowych wiaderkach

(Dawniej - dzięki:)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



X - Ann.
- pociachałem.
A jeszcze bym chciał.
(rym się zrobił inny - też na "u", koty się pokłóciły ze świtem, kilka słów kwiliło nadmiarem).
Pozdrawiam

PS. Wiem, że zwyczajowo mówi się (mówiło się?): dla figla, ale słownik nie pokazuje takiej formy odmiany, a nie znalazłem wzmianki od dopuszczalnej oboczności, stąd nie wiem, jak byc powinno.
Opublikowano

Dawniej: Bardzo mi się podoba Twoja wersja! A gdzie "śrubka"??? Oddawaj! :)

śniła mi się wielka rzeka, wielka rzeka pełna mleka:))))

została - ledwie miseczka!

Wyjaśniam: Zuzanna mówi "dla figlu", kiedy pytam, dlaczego rozpuszcza mi włosy. A gdy słyszy słowo:"śrubka" - śmieje się w głos!

Ale zgoda - to temat na inny wiersz: słowa Zuzanny;)

Pięknie! Dzięki. Cieplutko, Para:) I znowu ulegam dla dystychu? Coś ja miętka jestem ostatnio!

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • oto siedzimy tutaj ty ja i oni i ty masz tajemnice i ja nie jestem szczery na parapecie kwiat rozczapierzył palce walcząc o przetrwanie spóźniona konewka w spóźnionej dłoni wyschnięta twarz zegara z fałdem Verragutha anioł stróż jak hobbit latający tam i z powrotem mosty spragnione człowieka aut szyn pociągów na skraju mój podpis PC i rok lata całe choć zła jest akwarela przez chwilę byliśmy dziećmi i mniej jest tych chwil na lekach choć śpię mniej i miej mnie na względzie kiedy wejdziesz antynomiczne przeklnij i jeśli zechcesz cokolwiek mąci ci umysł zdradź kto mi zapieprzył godzinę twój zwrot po zawrocie głowy spieszą się galaktyki muszą nadrobić w czarną przestrzeń decyzje bez odwrotu jak to ma działać do cholery wytworne perpetuum mobile - ziemia droga ruch (okrężny) ja nietrzeźwy i ty pijana oni i wreszcie bez nich kolor butelek na ścianach centralny punkt wszechświata z dystansem fiksujący soczewkę blisko blisko   i coraz dalej dalej    dość.    
    • @_M_arianna_W... fajne!
    • Zapytasz: skąd się tam wzięła ta odrealniona istota?   Gdybym go sam nie zobaczył, a on nie prosił mnie o pokarm, uznałbym go za nocną zjawę sunącą poprzez uroczą Grenadę.   Zlazł bezszelestnie z płótna Dalego, ogonem zawijając — flamenco tańczy. Skacze ponad dachami złotej Malagi, zwinny jak kot Don Kichota z Manczy.   Piękny rycerz o pociągłej twarzy siedzi tam ciągle i o czymś marzy. Jakże chciałoby się do niego podejść, zahaczyć w tańcu o gorącą Kordobę.   Uczuciem uderzyć w pierś bailaory, wytrącić jej ze zwinnej dłoni kastaniety, na kopię nadziać wszystkie podniety i tobie je podarować, piękna Sewillo.
    • @Łukasz Jurczyk tak...masz rację  dziękuję

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        @.KOBIETA. dzięki serdeczne  
    • @jjzielezinski   Niewidzialny   Jestem najskromniejszy, najcichszy. Nie było mnie widać i nie ma.   Zrodzon z obcej matki. Ilu nas było, drogi bracie, w cieniu dowództwa?   Tamten czas nas nie kochał. Przetrwałem trzydzieści trzy warty, patrząc, jak gasną kolejne baony.   Jam uciekł z transportu, jam walczył do końca, jam padał żywy.   Pod gradem kul udawałem trupa, żeby się jeszcze na coś przydać.   Jestem niepopularny. Mówią, że mam spróchniałe korzenie. Matka odeszła za wcześnie. Przyszła Polska. Zrozum, że to nie była moja matka!   Poszedłem walczyć, żeby cokolwiek ocalić. Że krew była niemiecka? Tego wyboru nie miałem.   Potem byłem cichutki, najcichszy. Nigdy nie nagrodzono mnie miłością.   W kraju stałem się banitą, do końca obcym, niezaakceptowanym.   Cisza.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...